Przegląd tygodnia #3/06

Jak Wam minął długi weekend? Wyjechaliście gdzieś? Ja, jak już wspominałam przy okazji majówki – lubię spędzać długie weekendy w Warszawie. Wolne dni traktuję jako fajny przerywnik w środku tygodnia i jako dodatkowy dzień na zwiedzanie miasta lub relaks w swoim ulubionym miejscu (zimą najczęściej jest to własna kanapa). Tak było i tym razem… Ten tydzień był dość pracowity, ale udało się go idealnie zrównoważyć aktywnością na zewnątrz. 

Przed chwilą skończyłam 1,5-godzinną rozmowę z Alexem o ZdrowoManii i trochę już padam na nos, ale jutro też szykuje się intensywny dzień, więc muszę napisać ten przegląd dzisiaj. To do dzieła!

W czwartek pojechaliśmy na Zawady, po raz pierwszy w tegorocznym sezonie letnim. I trochę mnie ten wypad zasmucił, bo to miejsce nieco się zmieniło. Kiedy kilka lat temu je odkryliśmy, plaża świeciła pustkami. Wzdłuż wału parkowało kilka samochodów, po drodze zdarzało nam się nie spotkać żywej duszy, a na całej baaaardzo rozległej plaży było w sumie kilka-kilkanaście osób. Aktualnie Wilanów bardzo się rozrasta i również na Zawadach przybywa mieszkańców. Naturalne jest więc, że i teren ten odkrywa coraz więcej osób. Aż się boję, jak to będzie wyglądało za kilka lat… W tej kwestii jestem straszną egoistką, chciałabym zachować takie piękne tereny tylko dla siebie 😉

Przypomnieliśmy sobie jak cudownie „relaksujący” jest plażing z psem. Właściwie nie wiem, po co brać ze sobą koc, nie ma różnicy, czy siedzi się na nim, czy na piasku… Poza tym Luna na plaży ma ADHD i NON-STOP chce, żeby jej rzucać patyka, czego oczywiście nie możemy robić, żeby nie padła z przegrzania i zmęczenia. Uspokajanie jej jest naszym głównym zajęciem podczas tych wypadów 😉

Drugim jest robienie zdjęć. Bo na kocu przecież siedzieć się nie da. 

Dzień zakończyliśmy wypadem na pizzę. Bo wiecie, dawno nie jedliśmy 😉

Piątek i sobota minęły mi na pracy i spotkaniach z ludźmi, za to niedzielę spędziłam tak, jak lubię najbardziej, czyli aktywnie. No dobra, najpierw trochę poleniuchowałam z książką na hamaku, a dopiero później się ogarnęliśmy i ruszyliśmy na miasto. Mój rower wreszcie wyszedł z rowerowni! Zjechaliśmy kawałek Mokotowa, bo to od tej dzielnicy zaczniemy nasz przewodnik po stolicy.

Następny będzie Ursynów albo Wilanów. Zobaczy się 🙂 południe Warszawy jest mi o wiele lepiej znane, dlatego to te dzielnice pokażemy na początku. Północ najpierw musimy lepiej zwiedzić, a na to potrzeba czasu.

Po powrocie mieliśmy jeszcze trochę energii, więc postanowiliśmy spożytkować ją otwierając sezon na kometkę, czyli badmintona w plenerze. Tęskniłam!

Cieszę się też latem w szklance i na talerzu. W nadchodzącym tygodniu będę szykować 2 letnie przepisy do magazynu „Blogostrefa”, który będziecie mogli przeczytać już w lipcu. Cieszę się, że dorzucę coś od siebie do tego projektu 🙂 a póki co przypominam Wam o pyszności wody z dodatkiem mięty lub bazylii 🙂 

I o lodach miętowych, które robiłam razem z Wami na instagramowym LIVE. Wyszły pyszne!

No to łapcie przepis na te lody miętowo-czekoladowe.

Ile czasu zajmuje blogowanie?

Czy skakanie na trampolinach jest dobre dla zdrowia? Polecam ostatni odcinek ZdrowoManii:

Wschodnie wybrzeże Sardynii i Cagliari. 

Ostatni vlog z Sardynii:

Taneczna sobota:

 

Dzisiejsza #TANECZNASOBOTA 💃 ze specjalną dedykacją ❤ dla osoby, która zrobiła mi dzisiaj dzień. Justyna z bloga happyholic.pl sprawiła, że przez dobre 5 minut zbierałam szczękę z podłogi i z wrażenia jeszcze nawet nic jej nie napisałam, bo nie wiem jak wyrazić swoją wdzięczność za ogrom pracy i pozytywnej energii jakie włożyła w ten post. I szczerze mówiąc miałam dziś parszywy dzień i miało nie być tej tanecznej soboty, ale Justyna dała mi tę odrobinę brakującej energii i dobrego humoru i udało się 💃DZIĘKUJĘ! Piosenki: Mi tierra – Gloria Estefan #salsa, Deja Vu – Shakira #bachata, Mambo no.5 – Lou Bega #niewiadomoco #tanczzlifemanagerka #freestyle #taniec #dance #dancewithme #baila #bailar #bailaconmigo #dancingsalsa #dancinglatino #latino #latinosolo #freestyle

Post udostępniony przez Agnieszka (@lifemanagerka)

Wiem, że umieszczenie tego w tej kategorii to szczyt narcyzmu, ale patrzcie na to! Justyna z Happyholic zrobiła mi wczoraj dzień i długo nie mogłam zebrać szczęki z podłogi po przeczytaniu tego wpisu. Czy można bardziej ucieszyć blogera? Chyba nie <3 

Potańcówki w Warszawie! Mam straszną ochotę iść na jakąś, ale aktualnie nie bardzo mam z kim 🙁

Letnie plakaty do druku. 

Uciekam już, bo od jutra czekają mnie nowe, zawodowe wyzwania. Zasnę dziś po przyłożeniu głowy do poduszki, jak zwykle ostatnio 😉

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Badmintona uwielbiam i robiliśmy już kilka podejść, ale na naszym osiedlu ZAWSZE tak wieje, że nie da się normalnie pograć, niestety 😉

    Co do blogowania… to ostatnio prawie spadłam z krzesła, jak ktoś do mnie powiedział z pełnym przekonaniem: „To, co ile trwa napisanie takiego postu, pół godzinki?” haha 😉

  • My długi weekend też spędziliśmy w domu. Zrobiliśmy grilla i ogólnie zajmowaliśmy się podwórkiem i domem 🙂 Też zaczęłam grać w badmintona 🙂

    Wpis u Justyny widziałam ♥

  • Jaki tam znowu szczyt narcyzmu, takimi rzeczami wręcz trzeba się dzielić! 🙂 To mega miłe, kiedy ktoś tak bardzo docenia starania i dzieli się swoimi przemyśleniami. A Twój blog to źródło nieustającej inspiracji. Zresztą, ciągle podkreślam, że pewnie gdyby nie Ty, to nie zaczęłabym myśleć o blogowaniu :).

    Piękne te weekendy w Warszawie! Może uda mi się latem wybrać do stolicy na 2-3 dni, bo nie byłam tam chyba z 6 lat.

  • niech sezon na rower nie kończy się nigdy ! 🙂

  • Narobiłaś mi ochoty na badmintona, tak dawno nie grałam. A to jedna z (niewielu) moich ulubionych aktywności 🙂
    Widziałam wpis Justyny, piękne podsumowanie Twojej działalności w sieci! Tylko się cieszyć 🙂
    Ja przygotowywałam przepisy do do „Blogostrefy” w zeszły weekend, jeden testowałam po raz pierwszy i jestem bardzo zadowolona, bo – uwaga! – mój Synek okropny niejadek zjadł. Czyli wyszło 😀

  • Zawady nadal wyglądają pięknie! 🙂

  • Ale super! Lato w pełni! :)))

  • Jaka Ty jesteś opalona! Nie no zazdroszczę…

    • Nie ma czego, szybciej się zestarzeję 😉

  • Mi w końcu udało się zorganizować długi weekend i porządnie odpocząć. Była wycieczka do Torunia, o której niedługo napiszę u siebie!
    PS. lody miętowe jak marzenie <3

    • O, chętnie skorzystam z poleceń miejsc w Toruniu, bo chciałabym tam wstąpić w te wakacje 🙂

  • Długo myślałaś nad tym, do czego się przyczepić? 😀

  • Anna

    W pierwszym odruchu jak zobaczyłam „potańcówka”, to już chciałam Ci pisać komentarz jakie to wspaniałe, cudowne, że nie trzeba iść z nikim bo ludzie to organizujący są bardzo otwarci, na miejscu nauczą Cię tańczyć a potem nie dadzą Ci usiąść… Po czym otworzyłam stronę, a tam tańce do muzyki z lat 90tych! A ja myślałam o tradycyjnych zabawach tanecznych do żywej muzyki ludowej (dla mnie właśnie zwanych potańcówkami) 😉
    Tak czy inaczej, tańce zawsze na tak, a Tobie jako Warszawiance polecam Festiwal Wszystkie Mazurki Świata 🙂