Przegląd tygodnia #2/07

Wybaczcie lekki poślizg z przeglądem tygodnia… Latem może się to zdarzać częściej, bo wieczorami czasami padam na twarz. Dziś natomiast zaszalałam i pospałam aż do 8 😉 obudziłam się standardowo o 6, poczułam jeden wielki ból mięśni i stwierdziłam, że dam sobie jeszcze ze 2 godzinki na regenerację. Jednak wczorajszy spacer po bulwarach z 15kg obciążeniem w postaci mojej ukochanej siostrzenicy zrobił swoje! A jeszcze co do zeszłego tygodnia – na szczęście pomimo choróbska nie poszedł tak całkiem na straty… Jak zwykle potwierdza się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – przy okazji mojej gardłowej niedyspozycji szybko i sprawnie załatwiłam dwie dość długo odwlekane wizyty u lekarzy i zdobyłam niezbędne skierowania. Udało mi się też napisać kilka wpisów na bloga… Nie było źle!

Kilka dni temu ktoś zapytał mnie, czy jestem już po urlopie czy przed, a ja w pierwszej chwili nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie. Niby jestem „po”, bo drugiego takiego wyjazdu jak ten na Sardynię już w tym roku nie planuję, ale z drugiej strony… Ja cały czas czuję się, jakbym była na urlopie. Pracy mam w tym momencie niewiele, bo jeden projekt mocno się rozciągnął w czasie, a ja postanowiłam wykorzystać to na swoją korzyść. Latem moim priorytetem jest korzystanie z tej pory roku. Leniwe poranki na balkonie, spacery z psem, przejażdżki rowerowe, zakupy na bazarku… Kurczę, po to przeszłam na freelancing, aby móc z tego korzystać. Oczywiście przekłada się to na to, że latem mniej zarabiam (a więcej wydaję :D), ale podejście do pieniądza o tej porze roku też mam o wiele luźniejsze. I wiecie co? Dobrze mi z tym. 

Kupiłam sobie nowy telefon, który robi satysfakcjonujące mnie zdjęcia, więc pewnie będę teraz częściej pojawiać się na Instagramie. Np. z moimi posiłkami 🙂 tutaj jedna z moich ulubionych tofucznic (z pomidorami suszonymi, koktajlowymi i z ziołami):

A tu sałatka z quinoa i bobem:

A tutaj deser w kawiarni. Ostatnio narzekałam na zbyt słodkie gofry, a teraz ponarzekam na za mało słodkie ciasto 😉 tego dnia miałam „ten najgorszy dzień w miesiącu” i marzyłam o zjedzeniu czegoś obrzydliwie słodkiego, a ten sernik niestety nie spełnił moich oczekiwań ;). 

Sobotnie popołudnie spędziliśmy na rowerze. Przy okazji przypominam, że latem warto korzystać z aplikacji Endomondo i wspierać akcję „Pomoc mierzona kilometrami”

Kilka osób pytało mnie skąd wziąć taką koszulkę – nie wiem, czy można ją kupić 🙁 ja ją dostałam od działu PR tej akcji, bo zgodziłam się o niej poinformować. Jest spersonalizowana 😉 

Wiem, wiem, z bickiem coś poszło nie tak 😉

W piątek zrobiłam sobie rowerową wycieczkę po Mokotowie, w celu zrobienia ostatnich fotek do wpisu z ciekawymi miejscami w tej dzielnicy. Bardzo się cieszę, że post ten został przez Was tak pozytywnie przyjęty <3

W niedzielę rano wreszcie udało mi się dotrzeć na jakąś darmową jogę. Co prawda nie na trawie, bo ta była mokra po porannej ulewie, ale i tak było fajnie. Dawno już nie byłam na zorganizowanych zajęciach, a to jednak zupełnie inna jakość praktyki. 

Dalsza część dnia była bardzo rodzinna, m.in. z powodu przyjazdu mojej siostry ciotecznej z rodzinką. Pogoda była przepiękna i spędziliśmy fajny czas na mieście. 

Przy okazji wizyty w restauracji Boska Włoska wreszcie odwiedziłam też słynną Otwartą Ząbkowską. Nic się tam akurat nie działo, ale i tak fajnie było poczuć ten klimat Starej Pragi.

Choć nie ukrywam, że mnie ona też trochę przeraża… Niewątpliwie jest tam dużo do odkrycia i w takich zakamarkach jest coś fascynującego, ale… Przerażającego również. Zdjęcie nie oddaje klimatu i zapachu. 

Moje podejście do oszczędzania i emerytury. 

Moja lista wakacyjnych planów. 

Ciekawe miejsca na Mokotowie. 

Podstawowe kroki salsy i bachaty oraz cha-chy i rock and rolla

Są rzeczy, które nie mieszczą mi się w głowie. Między innymi to, że ludzie na czas wakacji porzucają zwierzęta, np. przywiązując je do drzewa w lesie. Przysięgam, że gdybym przyłapała kogoś takiego „na gorącym uczynku”, nie byłabym w stanie powstrzymać się przed agresją. Jako osoba traktująca psa jak pełnoprawnego członka rodziny, nie rozumiem też jak można zostawić swojego zwierzaka przeprowadzając się za granicę. Zabranie ze sobą pupila w niektórych sytuacjach może być nieco skomplikowane, ale nie jest to coś nie do przejścia. I o tym właśnie chce opowiedzieć Konrad, który przeprowadzając się do Laponii zabiera ze sobą swojego najlepszego przyjaciela, w postaci kundelka Bokki. Koniecznie przeczytajcie ich historię i chociaż symbolicznie wesprzyjcie Konrada w tym przedsięwzięciu! Zamierza on stworzyć cykl filmików edukujących, jak poradzić sobie z przeprowadzką z psem. Niech jego historia stanie się nie tylko inspiracją, ale też przewodnikiem dla innych. Całą historię na bieżąco możecie śledzić na Facebooku. Konrad, trzymam kciuki za szybką i sprawną przeprowadzkę! Za podesłanie mi tej informacji dziękuję Agacie 🙂

40 sposobów na obudzenie w sobie kobiecości + polecam Wam cały blog Aleksandry. 

Osobom zmagającym się z PCOS i insulinoopornością ponownie polecam bloga Kamili i dwa nowe, świetne wpisy na nim:

  • Oddział insulinoopornych Gestapo – kiedy wejdziecie w środowisko insulinoopornych, prawdopodobnie spotkacie się z tym zjawiskiem. Ja nie korzystam z grup wsparcia w tym temacie, ale i tak (pod moimi filmami na YouTube, a gdzieżby indziej) spotkałam się z zarzutami, że jak mogę jeść buraka lub banana. Ano mogę. Czasami jem nawet ciasto i czekoladę. Bo insulinooporność to nie tylko dieta, ale też kilometry przejechane na rowerze lub na rolkach, godziny spędzone na macie lub w tańcu… I wiele innych rzeczy, które są uzależnione od stylu życia danej osoby. Insulinoopornym strażnikom diet obcych ludzi polecałabym raczej iść pobiegać albo potańczyć, zamiast układać innym diety w internetach. 
  • Kryteria diagnozy PCOS – ostatnio (nie zgadniecie gdzie ;)) miałam nalot specjalistek zarzucających mi, że w ogóle nie chorowałam na PCOS, bo nie miałam podwyższonych hormonów męskich. Abstrahując od tego, że specjalistki te uważały się za mądrzejsze od 5 endokrynologów, z którymi miałam do czynienia podczas całego leczenia, to moim zdaniem warto się doszkolić, zanim skomentuje się coś komuś w ten sposób. Kamila rzetelnie przygotowuje się do swoich artykułów i na jej blogu można znaleźć łatwo przyswajalną pigułkę wiedzy na temat tych kobiecych schorzeń. 

I na koniec coś podróżniczego – Polska przez weekend, czyli pomysły na krótkie wycieczki po Polsce. 

Uciekam teraz na moją półgodzinną sesję z produkcją witaminy D na balkonie ;). Pogoda rzadko ostatnio mi na to pozwalała… Ale może idzie już ku lepszemu. Udanego tygodnia!

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Tyle razy widzę u Ciebie tą tofucznicę i w końcu muszę sama spróbować! Jajka to jedyny produkt, przez który nie umiem przejść na weganizm, a tak w zasadzie to słabość do jajecznicy cały czas blokuje moje plany 🙂

    • Mam tak samo, za każdym razem mam ochotę spróbować tofucznicy :D. Chyba w końcu dzisiaj kupię tofu.

    • Polecam bardzo! Ja jadam jajka, ale ze zwykłej jajecznicy zrezygnowałam już dawno, bo zaczęła mnie obrzydzać. Tofucznica jest moim zdaniem o wiele lepsza! 🙂

  • Ale piękne zdjęcia, fantastycznie spędzasz lato w mieście 🙂 Ja też korzystam z pogody i czasu z rodzinką, ale jak patrzę na Twoje zdjęcia to czuję, jakby moje lato uciekało mi przez palce, bo czas głównie spędzamy na podwórku i w ogrodzie ;))

    • Gdybym miała swój ogród, to pewnie też spędzałabym lato głównie w nim 😉

  • Ola

    Hej Agnieszko!
    Bardzo lubię przeglądy tygodnia i cieszę się że prowadzisz bloga regularnie! Tak mało teraz wartościowym miejsc do poczytania 🙂
    Czy zrobiłabyś post o Twoim stosunku do zakupów ubrań? Gdzie sie zaopatrujesz? Czy śledzisz trendy? Jakie masz do tego podejście, jak to u Ciebie wygląda? Czy musisz mieć dużą szafę czy idziesz w kierunku minimalizmu i rozsądku? 🙂

  • Agnieszka Boeske

    Kundelek Na Biegunie! Super akcja <3 <3 <3 Z Lunaska też niezły podróżnik!

  • Troszkę zazdroszczę freelancingu bo jak myślę, że jestem zamknięta w biurze gdy możan korzystać z lata…. No nic! To tylko pomaga usprawnić decyzję o przejściu na swoje 🙂

  • DeSylwia

    nie wiem czy to sprawa nowego aparatu czy lata, ale pięknie na tych zdjęciach wyglądasz. widać, że lato Ci służy. ja co prawda wychowałam się na dolnym slasku ale post o Mokotowie zachecil do przeprowadzki. W-wa nie jest taka straszna 😉

  • Intensywny i pozytywny tydzień. Zaciekawiła mnie elewacja Służewskiego Domu Kultury. Prezentuje się bardzo ciekawie. Jak widać Warszawa ma wiele do zaoferowania również latem. Wybieram się tam na bieg końcem lipca na zalewie dwa dni ale chcę z nich wycisnąć ile się da. Kusi mnie zrobienie tej tofuczniczy o której piszesz. Bardzo lubię Twoje taneczne soboty na Instagramie 🙂

  • Ostatnio byłam we Wrocławiu (o czym można przeczytać u mnie ;)) i też włóczyłam się sama po zakamarkach dzielnicy Nadodrze żeby móc sfotografować sztukę uliczną. Nie powiem były momenty, że miałam niezłego stracha 😀

  • Dzięki Twojemu przypomnieniu dołączyłam (z lekkim opóźnieniem) do akcji T-mobile – codziennie robię 25 km. rowerem, więc w do końca uda mi się jeszcze trochę uzbierać 🙂

    Wszędzie ostatnio widzę książki Happy detoks i Happy uroda – chyba muszę się po nie wybrać do księgarni. Poza książką narobiłaś mi też ochoty na pizzę – wciąż szukam w warszawie idealnej, bezglutenowej pizzy. Znalazłam już jedną bardzo dobrą, ale wciąż wierzę, że znajdę coś bardziej chrupiącego 🙂

    Dobrego tygodnia! Bardzo też dziękuję za polecenie mojego bloga – to naprawdę niezwykle miłe <3

  • Na pewno wysyntetyzowałaś wiele witaminy D i bardzo fajnie spędzasz czas – lato tak szybko mija, a i pogoda nie zawsze zachcwyca, więc super jest móc w każdej chwili skorzystać ze słońca 🙂 Tofucznicę i ja bardzo lubię, a moja ulubiona to właśnie z pomidorami, dodaję do niej też płatki drożdżowe :))

  • Widzę, że doskonale korzystasz z wakacji! Tak trzymać 🙂 Pięknej pogody Ci życzę, bo wiem wiem, że na pewno ją dobrze wykorzystasz 🙂

  • Robiłam już jajecznicę z tofu, kilka razy. Nawet jest jej zdjęcie na Instagramie. Z tych kilku podejść jedno wyszło mi całkiem dobre. Kusisz, aby podejść jeszcze raz do jej zrobienia. Jedyny minus, że u mnie w okolicy tofu nie da się kupić.

  • Karolina K

    Kundelek na biegunie super akcja. Wspieram:)