Przegląd tygodnia #3/07

Całkiem sporo udało mi się w tym tygodniu zrobić, choć nie wszystko kwalifikuje się na łamy bloga. I muszę przyznać, że trochę ten tydzień dał mi w kość, ale staram się nie tracić pogody ducha, bo szkoda teraz czasu na zamartwianie się. Nadal doskwierają mi problemy laryngologiczne, a wizyta u lekarza skończyła się przepisaniem strasznie upierdliwych w stosowaniu leków i skierowaniem do kolejnego specjalisty, bo problem podobno może być głębszy. Chciałabym, aby to wszystko było prostsze. Aby organizm bardziej zgodnie reagował na to, jak go traktuję. Żeby nie było tak, że to co pomaga na jedno, szkodzi na inne itd. 

Jeszcze nie mam dość bobu. Nie powiem, żebym czuła się po nim świetnie, ale zupełnie nie potrafię mu się oprzeć… Luna też zrobiłaby dla niego wszystko. 

Korzystamy z lata w mieście, to znaczy m.in. z takich atrakcji, jak Filmowa Stolica Lata. Pierwsze w tym roku kino plenerowe zaliczone… Było zimno jak cholera i pogryzły nas komary, ale przynajmniej film („Za jakie grzechy dobry Boże”) był fajny. Teraz czas zaliczyć po raz pierwszy w życiu kino samochodowe 🙂 jest w środy na Służewcu.

Bulwary Wiślane, lub ta ich mniej oficjalna część w postaci schodków, też zawsze spoko. W ogóle Wisła jest spoko 🙂

Choć o wiele fajniej jest tam w godzinach pracy. Jest pusto i można w spokoju pojeździć na longboardzie 🙂 zrobiliśmy sobie w piątek małe wagary. 

Ten weekend postanowiliśmy spędzić z Luną, bo za tydzień wyjeżdżamy bez niej i chcieliśmy jej to zrekompensować. Wczoraj zabraliśmy ją na długi spacer po Mokotowie. Niemalże szlakiem mojego wpisu 😉

Choć głównym celem były lody, których nie jadłam chyba od 2 tygodni. 

Po drodze oczywiście postraszył nas deszcz, więc wstąpiliśmy do kawiarni Relaks, gdzie skusiłam się na jagielnik. To mój pierwszy jagielnik w życiu i uświadomiłam sobie, że tak naprawdę to taka gęsta i stężała wersja budyniu jaglanego. Nie pozostaje więc nic innego, jak przygotować teraz jakąś własną wersję. 

Przypadkiem trafiliśmy też na Bazar Olkuska, a tam na małą grecką knajpkę. Grała tam grecka muzyka i ogólnie było bardzo klimatycznie… Tylko morza obok zabrakło 🙁

Wieczorem przetestowaliśmy nowe wege miejsce na mapie Ursynowa. W sumie to nie wiem, czy to nie jest pierwsze wegańskie miejsce na mapie Ursynowa… Dżungla mieści się na Dereniowej 2 i jedzenie jest tam naprawdę bardzo smaczne i świeże. Martwię się o takie miejsca (tutaj lokalizacja wydaje mi się mało sprzyjająca), więc nawet wystawiłam im pozytywną opinię na Google. Wam też polecam odwiedzić Dżunglę, jak będziecie w okolicy 🙂

Dziś zaczęłam dzień od jogi (w końcu!) na trawie i przyznam, że wróciłam nieco rozczarowana. Mało było w tym jogi jaką znam, za to dużo rzeczy, które moim zdaniem mogą zniechęcić do jogi osoby zupełnie początkujące. Jutro jak znajdę chwilę, to rozwinę ten temat na Insta Stories. Druga kwestia, to że cierpię w tym roku na kleszczową psychozę. Po tym, jak Wojtek miał kleszcza, naczytałam się o boreliozie i o jej bardzo trudnej diagnostyce i leczeniu… I skutecznie przeszła mi ochota na jogę na trawie, piknikowanie na kocyku itp. Oczywiście nie rezygnuję z tego w 100%, ale dostrzegam też inne, fajne alternatywy.

Jedną z nich jest chillout w miejscach do tego przeznaczonych, które nie wymagają leżenia na trawie. W Warszawie i okolicach jest coraz więcej takich fajnych miejscówek. To, które odwiedziliśmy dzisiaj, poleciła mi moja klientka. Nie miałam o nim pojęcia! Na potrzeby przedstawienia Wam tego miejsca, rozciągnę nieco granice Wilanowa, kiedy będę przygotowywać wpis o tej dzielnicy 😉 już nie mogę się doczekać!

Ten chabrowy kombinezon to mój wyprzedażowy łup z H&M. 30 zł, a tyle radości 😉 kocham kombinezony i kocham ten kolor 🙂

Zaczęłam czytać „Jakoś to będzie – szczęście po polsku”. To niby taka odpowiedź na te wszystkie modne ostatnimi czasy książki o zagranicznych sposobach na szczęście… Ale tak naprawdę to książka o Polakach i o ich narodowych cechach, zarówno tych pozytywnych, jak i tych niekoniecznie pożądanych (które według autorów też są na swój sposób pozytywne). Nie doszłam jeszcze do połowy, więc na chwilę obecną nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej. 

Czym jest dla mnie slow life i dlaczego o nie walczę. 

Joga hormonalna, czyli jak joga wpływa na cykl miesiączkowy. 

Przepis na wegańskie lody czekoladowe z miętą i malinami 

Taneczna sobota:

U Olgi znajdziecie fajny wpis o śniadaniach z gościnnym udziałem moim i kilku innych blogerek. 

Artykuł wyjaśniający o co chodzi z tymi nieszczelnymi jelitami i glutenem. 

Co powinno się suplementować na diecie wegańskiej. 

Czym zastąpić masło na kanapkach. 

Pomysły na tworzenie sobie różnych list, nie tylko dla fanów bullet journal 🙂

Kolejny tydzień zapowiada się u mnie bardzo intensywnie. Z kim się zobaczę na See Bloggers? Udanego tygodnia!

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • kate

    jaki jest cel wstawiania filmow tanecznych, jak sie nie umie tanczyc? Jest tyle osob, ktore potrafia to robic i robia to dobrze.

      • Kate

        Agnieszka bardzo fajnie, że wstawiasz takie filmiki, to jest bardzo pozytywne i mobilizujące 😉

    • Anna Sadka

      A ja biorę przykład z Agnieszki i też sobie potańcuję… chociaż nie umiem :-))

    • Duri

      Jaki jest cel pisania uszczypliwych komentarzy, jak się nam coś nie podoba? Jest tyle osób, które potrafią krytykować konstruktywnie i robią to dobrze.

    • Czy kiedykolwiek Agnieszka mówiła, że umie tańczyć? Poza tym co oznacza „umieć tanczyc”? Przecież można umieć robić zdjęcia i nie być profesjonalista a tu wydaje mi się, że o to Ci chodzi. Agnieszka pokazuje wielu osobom, że nie we wszystkim trzeba być perfekcyjnym. Bez tej perfekcji też da się robić wiele! Po co wrzucać gdy się nie umie? Myślę, że Aga umie bo kroki zna! Nie jest to jej praca czy tak ważna zyciowa pasja by robić to perfekcyjnie. Wrócę do pytania po co? Po to bo może, bo sprawia jej to przyjemność, bo miło patrzeć na uśmiechniętą Agnieszkę, bo może przełamać swoje słabości, bo inspiruje innych itp itd. Ja jednak zastanawiam się po co wysyłać w świat tak negatywne emocje jakie biją z Twojego dość uszczypliwego komentarza.

      Na „ciary żenady” czekam co tydzień i sama zaczęłam je stosować 🙂 buziaki

  • ciekawa jestem tej książki 🙂 fajna ta Warszawa latem, Wrocław też 🙂 dużo fajnych miejscówek otworzyli, szczególnie nad Odrą, także można poplażować. 🙂

    • Tak, tak! We Wrocławiu bardzo mnie pozytywnie zaskoczyli, że powstało tyle fajnych miejscówek – w tym dwie obok mnie 🙂 Pozdrawiam z Wrocławia 🙂

  • Rozmarzyłam się czytając, a przede wszystkim oglądając zdjęcia. Lubię te Twoje przeglądy tygodnia. A na See Bloggers może uda mi się Ciebie złapać. Zdecydowałam się być i trochę się stresuje, bo nikogo nie będę znała.

    • No to łap mnie śmiało, ja parę osób będę znała, to Cię z nimi poznam 🙂 załapałaś się na jakieś warsztaty?

      • Do Natalii się zapisałam z Jest rudo i do Kasi Ogórek.

  • Lena

    Możesz napisać, gdzie dokładnie znajduje się ta plaża ze zdjęć. Wiem, że napisałaś, że więcej szczegółów podasz przy okazji Wilanowa, ale chciałabym ją jak najszybciej odwiedzić.

    • Mar Li

      to chyba Lake Park Wilanów

      • Lena

        Dzięki

      • Nie, to Wawa Wake w Bielawie :). Przewaga nad Lake Park Wilanów jest taka, że tutaj wstęp jest bezpłatny.

        • Lena

          Dziękuję

        • Mar Li

          O! Właśnie od Lake Park odstraszał mnie płatny wstęp 🙂 nie słyszałam o tym miejscu 😉 na pewno tam wpadnę 🙂

    • Nie wiem, czy przyjdzie Ci powiadomienie na maila, jak odpisałam na komentarz Mar Li, więc na wszelki wypadek napiszę też tu, że to WAWA Wake w Bielawie. Lake Park Wilanów też jest spoko, ale tam wstęp jest płatny (w weekendy, nie wiem, jak na tygodniu).

  • My też jak jedziemy na wakacje i musimy zostawić psiaki jakoś im to rekompensujemy. Mam podobnie jak Ty i na wakacjach też najbardziej tęsknię właśnie za futrzakami 🙂

    Jeśli szukasz sprawdzonego przepisu na jagielnik i lubisz kokos to zapraszam do mnie. Ja jestem wprost uzależniona od słodyczy z jaglanej kaszy 😉

    • Widziałam ten Twój przepis i zapisałam go sobie na przyszłość 🙂

  • gosc

    taniec to tym może zostaw profesjonalistom…

    • Tak, z pewnością tak zrobię. Dlatego, że każe mi tak osoba, która nawet nie potrafi podpisać się prawdziwym mailem i imieniem pod swoją „opinią” 😀

  • Agnieszka, wiem, że się nie przejmujesz… ale i tak Ci to napiszę – Nie przejmuj się tymi zawistnymi komentarzami odnośnie Twojego tańca. Nie masz obowiązku być profesjonalistką. Nie tylko profesjonaliści publikują zdjęcia/filmy/teksty w sieci. Każdy ma do tego prawo. Natomiast Twoje filmy są świetne – piękne wizualnie ze względu na bardzo ładne mieszkanie, genialne ze względu na Ciebie, bo super laska jesteś, w dodatku wnosisz całą masę radości tym, co robisz. Rób więc to dalej i jak najdłużej się da!
    A pomysł mi wyjęłaś chyba z głowy! Ja tańczę latino on 2007 roku (tylko, że w parach) i przymierzałam się do podobnego cyklu już dawno. Niestety brakuje mi odpowiedniego miejsca do nagrywania filmików! Kiedyś jednak może się za to wezmę 🙂

    • No to działaj! Chętnie pooglądam 🙂 I dziękuję za wsparcie :*

  • S.

    Lubię niektóre Twoje wpisy i czasem tu zaglądam, raczej nie komentuje, bo nie czuję takiej potrzeby, ale dziś muszę… Nie rozumiem dlaczego tak się burzysz, że komuś nie podoba się taniec, figura itp. Wystawiasz się na pokaz, oczekując chyba tylko ochów i achów, a jak ktoś napisze coś negatywnego, to gadasz o tym cały dzień na insta, obrażając kogoś, kto śmiał napisać, że mu się nie podoba. Jakiś czas temu z tego co pamiętam było podobnie. Jesli masz problem z tym, że komuś może się coś nie podobać, to nie wrzucać takich rzeczy. Ludziom nie dogodzisz i nic z tym nie zrobisz, nie ma co robić wielkiej dramy w social mediach. Dziś poczułam słuchając Ciebie, że można tylko chwalić. I nie, może lepiej nie będę się podpisywać, bo patrząc na Twoje reakcje boje się, że mi jeszcze zrobisz wjazd na chatę :P:P

    Pozdrawiam i życzę trochę więcej spokoju i akceptacji dla siebie i innych 😉

    • Wielka drama w social mediach, cały dzień gadam o tym na insta? I Ty mnie zarzucasz skłonności do przesady? LOL 😀

    • Caro

      Wielka drama w social mediach? Serio? To chyba dwóch różnych Agnieszk słuchałyśmy 😉 Przecież ona jasno powiedziała o co tak naprawdę chodzi, że nie jest profesjonalną tancerką i MA świadomość tego, że nie tańczy idealnie. Osoby, które tak krytykują „po co wrzucasz takie filmiki”, „nie umiesz tańczyć” robią to bez empatii, jakiegokolwiek wyczucia. Nawet nie przeczytają ze zrozumieniem jaka była idea cyklu „Taneczna sobota”. I takie zachowanie nie jest ok i nie powinno się przymykać na to oczu. Co innego, gdyby to była konstruktywna krytyka na zasadzie porady jak się wpasować w rytm piosenki albo jak bardziej „miękko” tańczyć itd. Czy serio musimy być aż tak perfekcyjni, żeby nie zostać skrytykowanym?

      • Dzięki Caro, przywracasz mi wiarę w to, że jednak można było zrozumieć moją pogadankę zgodnie z jej przekazem 🙂

  • Justyna

    Super tańczysz! Dzięki Tobie sama sobie zaczęłam w domu „potańcowywać”. Uwielbiam te filmiki i jeśli nie mam ich na głównej to wchodzę specjalnie na Twój profil, żeby obejrzeć 🙂

  • Zacznę od tego, że absolutnie uwielbiam Twoje taneczne soboty! Jeśli prawdą byłoby to, że by tańczyć trzeba być profesjonalistą, to należy zlikwidować wszystkie dyskoteki, wesela, szkoły tańca dla amatorów, maratony tanga, zajęcia zumby i oczywiście domówki 🙂 Twoje taneczne soboty wiele razy poderwały mnie z kanapy – nawet gdy miałam kiepski humor to rytmy latino dzięki Tobie zmieniały cały mój dzień. Bardzo Ci za to dziękuję!

    Pięknie wyglądasz na zdjęciach – widać, że lato Ci służy. Lunasek też wygląda bardzo zacnie – chyba się trochę opaliła 😀

  • Marta

    Bardzo lubie Twoje taneczne soboty, uwazam, ze swietnie tanczysz, masz cudne nogi i duzo radosci w sobie. Jednak faktycznie, jak ktos tu napisal, niepotrzebnie robisz taki dramat z nieprzychylnych komentarzy. Na blogu byly dwa negatywne komentarze, a Ty rozprawialas na insta stories, ze wywolala sie burza. Szkoda Twojej energii Agnieszko, zeby sie tym przejmowac i o tym tyle mowic. Bo wyszlo na to, ze to Ty zionelas ta negatywna energia na swoim instagramie.

    • Na IG było już kilkanaście tanecznych sobót i od początku pojawiały się negatywne komentarze na ich temat. Czy nie wydaje Ci się, że gdybym tak się nimi przejmowała, to dawno przestałabym nagrywać te filmiki? Taneczne soboty w ogóle zaczęły się od negatywnego komentarza, a każde kolejne potwierdzają, że miałam rację podejmując się nagrywania tego cyklu i pisząc post „Co z tym tańcem”. Jak widać negatywne komentarze bywają też inspirujące i wynika z nich coś dobrego.
      Natomiast na swoim Insta Stories mogę mówić o tym, co mi w danym momencie leży na sercu, a kwestia braku zrozumienia, że taniec nie jest tylko dla profesjonalistów jest taką rzeczą i będę o tym mówić pewnie jeszcze nie raz, bo temu co robię przypisana jest jakaś idea, którą (jak widać) czasami trzeba przypomnieć. Negatywna energia rodzi negatywną energię i ja tak samo mam prawo dać jej ujście, bo nie mam zamiaru udawać, że cały czas jestem super hiper pozytywnie nastawiona i nawet jak ktoś na mnie pluje, to według mnie deszczyk pada (na wszelki wypadek zaznaczę, że to akurat nie w odniesieniu do tej sytuacji, bo nie odbieram tych komentarzy jako plucia na mnie).
      Co jakiś czas pojedyncze osoby próbują założyć mi kaganiec, że mam nie poruszać jakichś tematów na Insta Stories, bo oni nie chcą o czymś tam słuchać. Zaskakuje mnie to, bo ja korzystam z opcji przewijania, jak nie chcę o czymś słuchać, a nie oczekuję od innych, że w swoim medium będą mówić tylko o tym, czego ja chcę słuchać.

  • Pięknie Ci w tym chabrowym kombinezonie 🙂 Domyślam się, że nie przejmujesz się tymi bezpodstawnymi złośliwościami, ale i tak napiszę — nie przejmuj się.

    To przykre, że osoby komentujące dają sobie prawo do złośliwości argumentem: wystawiasz się publicznie, więc musisz przyjmować, nawet dziękować za wszystko (także zwyczajną wredność i uszczypliwość), a już na pewno nie możesz wygłosić na ten temat słowa wyjaśnienia, bo oznacza to brak dystansu! Nie umiesz się pogodzić, z tym że ktoś może mieć inne zdanie! Tylko gdzie ta odwaga komentatorów, żeby podpisać się mailem i chociaż imieniem pod swoją opinią? Hmm, drodzy komentujący? Skoro pokazujecie swoją opinię publicznie, chyba musicie się liczyć, że ktoś może się z nią nie zgodzić i próbować odeprzeć Wasze argumenty swoimi. Nie znam się na tańcu, ruchach, ani figurach, być może nie zawsze są poprawne, ale czy tu nie chodzi po prostu o radość z samej czynności?

    Jeszcze tego nie mówiłam, ale lubię Twoje taneczne soboty i całkowicie czuję ten przekaz — pokazać, że taniec nie jest aktywnością zarezerwowaną dla profesjonalnych tancerzy. Tańczyć może każdy. Też chciałabym czasami zacząć kręcić pośladkami w rytm, kiedy słyszę świetną piosenkę i nie wstydzić się tego, że nie znam absolutnie żadnych kroków. I kiedyś to zrobię. I puszczę w świat, swoje koślawe wygibasy, żeby inni też poczuli, że mogą, bo mogą.

    Mam nadzieję zobaczyć Cię na See Bloggers. Bardzo chciałabym zamienić z Tobą kilka słów. Myślisz, że jakoś się znajdziemy? 🙂

    • Dziękuję Magda 🙂 będzie tam mnóstwo ludzi, ale myślę, że się znajdziemy 😀 idziesz na jakieś warsztaty? Ja idę na organizację czasu pracy z Jackiem Kłosińskim, filmowanie w blogowaniu, marketing afiliacyjny i „Influencerze, tak cię widzą agencje”.

      Bardzo się cieszę, że Ty również zrozumiałaś mój przekaz i nie dorabiasz do niego filozofii pt. „płacze po nocach, bo ktoś skrytykował jej taniec”. To dość częste, że osobom atakowanym odbiera się prawo do obrony i zarzuca się brak dystansu, robienie dramatu itp. Dla mnie to absurdalne, tym bardziej, że jestem dziś skoncentrowana na problemach z życia osobistego, a tej dzisiejszej gównoburzy nie zaliczam nawet do kategorii problemów. I definicję dramatu mam zupełnie inną.

      • Niestety nie załapałam się na żaden z warsztatów, które wymieniłaś 🙁
        Idę na te z marką ASUS i o Facebook Live, o Instagramie i ogarnianiu wszystkiego. Podpytam Cię co było na warsztacie o filmowaniu w blogowaniu 🙂

  • Świetnie wyglądasz w tanecznej sobocie !!! <3

  • Och i ja mam ochotę dorzucić tu swoje 3 grosze do tańców 🙂 Taneczne soboty są super, optymistyczne, wesołe i motywujące. I ciężko zrozumieć fakt, że ktoś znajduje czas i energię, żeby krytykować taniec (i to jeszcze, kiedy tyle razy podkreślasz, że to dla zabawy, a nie po to, żeby – no nie wiem – uczyć kogoś technik tanecznych). Idąc tym tokiem rozumowania chyba nikt nie powinien tańczyć na weselach, festynach itp. Ech… 🙂

  • Hej, dziękuję za polecenie mojego wpisu! 🙂