Cała prawda o witaminie D – wyniki mojego eksperymentu

Od jakiegoś czasu dużo się mówi o witaminie D. Dużo teorii na temat sposobu i warunków jej wytwarzania, wartości suplementacji itp. Ja nie lubię teorii, dlatego postanowiłam zrobić na sobie eksperyment i sprawdzić, jak to wygląda w praktyce. Zaczęłam od zmierzenia sobie poziomu witaminy D w trakcie zimnej połowy roku, czyli pod koniec grudnia. Poziom wyszedł mi doprawdy oszałamiający, czyli 13 ng/ml. Norma (a raczej absolutne minimum) zaczyna się powyżej 30 ng/ml, poniżej 20 ng/ml mówi się już o ciężkim niedoborze i konieczne jest włączenie mocniejszej, dostępnej na receptę suplementacji. Ja dostałam wtedy Devikap (15 000 jednostek w 1 ml), ale jako że miałam brać go w końskich dawkach, szybko mi się skończył jego zapas. Zdecydowanie za długo zbierałam się do lekarza po receptę na kolejny, aż w końcu przyszła wiosna. I wtedy postanowiłam – ok, sprawdzimy jak to jest z tym wytwarzaniem witaminy D w naturalny sposób. Kocham słońce, więc powinno pójść jak z płatka. 

Dużo czytałam na ten temat. Nie ufam nieco przestarzałym teoriom, że do produkcji odpowiedniej ilości witaminy D wystarczy 30-minutowy spacer w słoneczny dzień i że wystarczy mieć wtedy trochę odkrytego ciała. No nie, to by chyba było zbyt proste i tylu ludzi nie miałoby niedoborów… Bardziej pesymistyczne teorie mówią, że trzeba wychodzić na słońce w godzinach okołopołudniowych (czyli tych „najgorszych” pod kątem szkodliwości promieniowania UV) i odsłaniać tego ciała jak najwięcej, nie wystarczy sama twarz i dłonie. Skłoniłam się ku tej opcji i postanowiłam wykorzystać mój balkon. Mniej więcej od maja kilka razy w tygodniu (kiedy dopisywała pogoda), starałam się wychodzić na balkon, ubrana jak na plażę, na ok. 30 minut. Oczywiście bez smarowania się filtrem*, w godzinach między 8 a 13, bo wtedy mam na balkonie słońce. Nie zawsze miałam możliwość wyjść w samo południe, bo czasami było na to zbyt gorąco lub nie miałam czasu. Ale naprawdę tego czasu na słońcu spędziłam w tym roku sporo, co widać po mojej opaleniźnie... Oprócz opisywanych wyżej seansów z witaminą D, byłam też przez tydzień na Sardynii. Na przełomie lipca i sierpnia uznałam, że zdecydowanie wyrobiłam już swoją normę i postanowiłam sprawdzić jak mój poziom witaminy D miewa się teraz, w samym środku lata. Spodziewałam się, że mogę mieć całkiem przyzwoity poziom ok. 40 ng/ml, a te 30 ng/ml to już jakaś czysta formalność.

Dlatego kiedy zobaczyłam swój wynik, nieco mnie zatkało. Dwadzieścia. 20 ng/ml w samym środku lata, 13 ng/ml w samym środku zimy. Lubię teorie spiskowe, że niektóre tematy są rozdmuchiwane, aby koncerny farmaceutyczne mogły zarabiać na nas, biednych żuczkach kasę, ale ich macki nie sięgają chyba aż tak daleko, aby przekupywać laboratoria. Serio patrzę teraz na ten wynik i nadal nie dowierzam. 

Jedna z Was (dziękuję Joannie) napisała mi, że słyszała o teorii, że witamina D powstaje na powierzchni skóry i przenika do krwioobiegu w ciągu 48h! Co oznacza, że przez dwa dni po takim „seansie z produkcją wit. D” nie powinno się myć ciała mydłem. Oczywiście można to zrobić w strategicznych częściach ciała (pod pachami i miejsca intymne), ale takie, jak ręce czy nogi można umyć samą wodą. Nigdy o tym nie słyszałam, a sama po każdym „opalaniu” brałam prysznic, bo zwyczajnie byłam cała mokra od potu. Nie mam jednak w zwyczaju namydlać zawsze całego ciała, więc powiedzmy, że spełniałam ten warunek w jakichś 30-40%. Inna osoba napisała mi, że ważne jest też „wchłanianie” promieniowania UV przez oko, ale absolutnie nie wyobrażam sobie rezygnacji z okularów przeciwsłonecznych. Znaczenie może mieć też dieta – moja jest zbliżona do wegańskiej, więc też jestem bardziej narażona na niedobory. 

Czy to dlatego mam taki beznadziejny wynik witaminy D? Nie wiem, tych teorii jest dużo i szczerze mówiąc nie mam zamiaru już więcej eksperymentować. Pokornie wrócę do suplementacji, bo witamina D jest dla naszego organizmu zbyt ważna, aby pozwalać sobie na jej niedobory. Witamina ta wpływa na cały organizm i pracę każdego układu. O jej poziom powinny dbać szczególnie kobiety z PCOS, bo niedobory wit. D mogą powodować pogłębienie tego schorzenia. 

Zachęcam Was do zrobienia badania witaminy 25-OH D3. Skierowanie na nie można uzyskać od specjalisty (np. ginekolog, endokrynolog), a prywatnie kosztuje ok. 100 zł (czasami można gdzieś trafić na promocje). To w sumie niewiele, jak na wiedzę o tak istotnej dla naszego zdrowia rzeczy. Kiedy zimą wspomniałam o swoim niskim poziomie, dostałam od Was mnóstwo komentarzy, że Wasze wyniki były równie fatalne, nawet po wielu miesiącach brania suplementacji, albo w samym środku lata. Okazuje się, że ten problem dotyczy wielu z nas, ale mało kto ma jego świadomość, bo badanie poziomu wit. D nie należy do rutynowych, zlecanych przez lekarza pierwszego kontaktu. A jest wysoce prawdopodobne, że wy również będziecie musieli sięgnąć po suplementację. Tyle tylko, że większość suplementów oferuje nam dawkę 1-2 tys. jednostek, podczas gdy dla osób z niedoborami to jest mały pikuś i ilość zupełnie niewystarczająca. 

Napiszcie jak u Was wygląda kwestia witaminy D. Może zmotywujecie tym innych do badań i kontroli poziomu tego niezwykle ważnego składnika. 

*Absolutnie nie popieram smażenia się na słońcu bez stosowania kremów z filtrem UV, ale pół godziny to czas bezpieczny dla większości osób. Co więcej, pozwala on na stopniowe przygotowywanie skóry do kontaktu ze słońcem i tym samym zmniejsza ryzyko występowania poparzeń słonecznych, które są największym sprzymierzeńcem czerniaka. 

Kategorie: Różne, Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Właśnie zmotywowałaś mnie do sprawdzenia poziomu witaminy D. Dotąd suplementowałam ją wyłącznie w okresie jesienno-zimowym i wtedy rzeczywiście czułam różnicę. W sumie myślę,. że teraz też mogłoby być z moim samopoczuciem nieco lepiej – ze słońcem w ciągu tygodnia mam niewiele do czynienia, bo w godzinach 9-17 oglądam je jedynie przez okno.

  • Kasia

    Hej. Ja akurat przed suplementacja miałam 70 j. w maju, ale wg światowej normy to i tak jest mało. Przypuszczam, że te wyniki biorą się też z diety – nabiał i jajka zawierają wit. D a ja je jem regularnie.

    • Poziom wit. D podaje się w dwóch jednostkach, na pewno miałaś w tych samych co ja, czy w nmol/l? Jeśli w ng/ml to jesteś szczęściarą 🙂

    • Natalia

      Ja też jem nabiał i jajka, a bez suplementacji miałam 13 tak jak Agnieszka.

  • Ja podczas ostatniej wizyty u endokrynolog w Luxmedzie poprosiłam o takie skierowanie. Usłyszałam „tego się nie bada, to się suplementuje. Zalecana dawka to 2000”. Jak później jeszcze usłyszałam werdykt, że moje lekko podwyższone TSH to efekt używania soli himalajskiej zamiast jodowanej i mam suplementować jod, a na moje pytanie czy nie powinno się najpierw zbadać tego poziomu, zamiast od razu suplementować, również usłyszałam, że tego się nie bada bo wszyscy mamy niedobór, to podziękowałam i uznałam, że zmienię lekarza, a te badanie witaminy D chyba zrobię sobie na własną rękę…
    Bardzo dobrze, że o tym wszystkim napisałaś, bo też miałam cichą nadzieję, że mój codzienny spacer w porze lunchu coś w tej kwestii zmieni.

    • „Tego się nie bada, to się suplementuje” 😀 hahaha. Przy takich niedoborach, jak ja miałam zimą, dawka 2000 może okazać się gucio warta i szkoda kasy na takie suplementy 🙂

      • przy niedoborach bierze się ok. 5000-10.000 jednostek dziennie

    • Mi w Szwecji (!!!!) lekarz nie chciał zbadać, bo „poziom się zmienia”.
      Wiadomo, wit. D się zmienia, a wszystkie inne elementy mają w badaniu krwi wyniki stałe 😉

      Tyle jego mądrości, zbadałam na własną rękę i mimo sporej suplementacji okazało się, że jestem w dolnych granicach normy. W szczycie słonecznego sezonu.

    • Dobrze, że zmieniłaś lekarza.

  • Ja też jestem w szoku, że po całym roku suplementowania, około 3-5 tys. jednostek dziennie w szczycie sezonu mam wynik… 32 j. (!!!!)
    Badałam się w Łodzi, diag.pl i zapłaciłam około 60zł.

  • Jestem w szoku! Totalnym! Nigdy nie badałam poziomu wit. D w moim organizmie, chyba najwyższa pora to nadrobić, choć pewnie w ciąży to bez sensu, bo większość wyników jest rozchwiana w tym okresie. No nic, poczekam do zimy 😉

  • Normy to są od 60-70 ng/ml. No i gdyby tak łatwo było czerpać witaminę ze słońca to Australijczycy nie mieliby niedoborów, a niestety spory procent ma 😉

    • Dokładnie, z tymi normami to też są różne teorie, ale wiele mówi o tym, że 30 ng/ml to też niedobór.

  • agatiszka

    Przy suplementacji warto zadbać o odpowiedni poziom witaminy A. Dawki powyżej 2000 jednostek powinno się wspierać witaminą K2MK7. Poza tym, witamina D z pożywienia wchłania się w obecności tłuszczu, dlatego powinna być zjadana z najtłustszym posiłkiem.

  • Martyna Bra Bar

    Dzieci są najlepszym przykładem – mimo spędzania dużej ilości czasu na dworze i tak zaleca się suplementację;)

  • Sprawdziłam przy ostatnich badaniach – 26. Bez suplementacji, bo przecież mamy lato. :/ Bez szczególnego wystawiania się na słońce, bez wakacji w ciepłym kraju, ale za to z obowiązkowymi spacerami z Nelą. Wracam do łykania tabletek.

  • Kasia

    Ja suplementowałam kiedyś przez kilka miesiecy bez badań, a po roku od zaprzestania suplementacji zrobiłam badania i miałam na granicy normy – ale tej górnej! Więc dałam sobie spokoj. Też jem mnóstwo nabiału – może faktycznie ma to jakieś znaczenie?

  • Malwina

    W roku 2015 w marcu miałam 16 ng/ml Wit. D przyjmujac popularny suplement Wit D 500 i będąc tydzień na wakacjach na Maderze po powrocie w lipcu tego samego roku miałam już 23 ng/ml. Słońce w zanicie a po powrocie tak malo to byl dla mnie szok. Mi tłumaczono że to organizm przy insulinoopornosc jaką mam nie przyswaja prawidłowo tej witaminy ale również mam pcos więc może to tu tkwi zagadka 🙂 Od kiedy przyjmuje lek a nie suplement czuje zdecydowaną różnicę w moim samopoczuciu ale nigdy nie uzyskałam chociażby 40 ng/ml.

    • PCOS pewnie może być z jednym powodów, ale osoby bez PCOS też często mają takie niskie poziomy, więc problem jest chyba jeszcze bardziej złożony 🙁

  • Cena badania mnie zniechęca, ale czytałam, że przy moim schorzeniu i tak powinno się witaminę D skomplementować. Mnie już teraz przekonałaś ostatecznie i chcę kupić sobie witaminę. Muszę zakupić witaminę B to i D przy okazji. Wiem, że w moim wypadku witamina D jest ważna i w sumie dziwne, że nie mam skierowania na zbadanie jej poziomu. Poddałaś mi przy okazji fajny pomysł, aby spróbować trochę się opalić. Może jeszcze w tym roku wykorzystam i tak 20 minut postaram się powystawiać na słońce.

  • Laura Sielskie Zycie

    Nigdy nie badałam się pod tym kątem… ale po przeczytaniu książki Zięby mam szczery zamiar. Czytałam, że ciężko uzyskać dobry wynik suplementacją zalecaną przez lekarzy, bo dawki polecane przez nich są zbyt małe 🙁

  • Nigdy nie robiłam badań poziomu witaminy D. Nigdy bym na to nawet nie wpadła. Wstyd się przyznać, ale moja wiedza w tej materii ogranicza się do mówienia bezrefleksyjnie: ” trzeba korzystać z lata i łapać wit. D” Fajnie, że zwróciłaś na to uwagę, po komentarzach widać że niedobór tej witaminy to spory problem wielu osób, a pewnie drugie tyle ( w tym może i ja) ma ten sam problem, tylko o tym nie wie. Przy najbliższej wizycie poproszę o skierowanie.

    • Tylko to musi być wizyta u specjalisty (np. ginekologa), bo interniści podobno nie mają tego w koszyku bezpłatnych badań 🙁

      • Dzion Sło

        Zmotywowana Twoim postem na wizycie u ginekologa poprosiłam o skierowanie. Był w szoku, pierwszy raz miał do czynienia z taką prośbą. Od razu szedł sprawdzić, czy w ogole ta przychodnia ma w ofercie takie badanie (ma, bo sprawdzałam, 70 zł prywatnie). Powiedział, że nie słyszał, żeby ginekolodzy mogli wypisywać skierowanie i pielęgniarka koordynujaca potwierdziła, ale powiedziała mi, żebym sprawdziła w rozporządzeniu ministra i dała im znać. Czy masz może jakieś informacje na ten temat?

        • Specjaliści mogą wypisywać skierowanie na to badanie. I podobno tylko specjaliści, interniści nie mają takiej możliwości (tzn. skierowanie wypisać mogą, ale będziesz musiała zapłacić za badanie). Ja miałam skierowanie raz od endokrynologa, a raz od ginekologa.

        • Dzion Sło

          Dziękuję. Od godziny szukam podstawy prawnej, żeby pokazać w swojej przychodni, ale teraz już się poddaję, zbyt dużo tych rozporządzeń.

  • Świetny tekst! Wiele nowinek! :)))

  • Ania

    A moze skoro niemal kazdy ma niedobor to z norma cos jest nie tak? 😉

    Przez cale lata nikt nie suplementowal tej witaminy i jakos ludzie zyli normalnie 😉

    • Z normą jest coś nie tak, ale nie w tą stronę, co myślisz ;). Niedobór witaminy D sam w sobie nie jest chorobą śmiertelną. Ludzie żyli „normalnie”, ale tą „normą” dla nich były i są różnego rodzaju problemy zdrowotne, których dawniej być może nikt nie wiązał z niedoborami witaminy D. Poza tym dawniej łatwiej było wyrobić te normy w sposób naturalny, bo ludzie jedli bardziej „swojsko”, nie stosowali kremów z filtrem UV i nie spędzali tyle czasu przed komputerami. No i nie jestem taka pewna, czy nikt nie suplementował, bo za czasów mojego dzieciństwa bardzo modna była suplementacja tranu.

  • W tym roku planuję oznaczyć poziom bezpośrednio po lecie, zobaczę ile udało mi się wysyntetyzować… Po zimie, jak oznaczyłam pierwszy raz, miałam coś na poziomie 19ng. W zeszłym roku, po suplementacji zimowej (brałam najpierw 2.500 potem 5.000 IU wegańskieh wit D3) miałam 46ng i jestem bardzo ciekawa jak będzie po lecie bez suplementów. Moja mama z kolei, po lecie bez suplementacji miała 50ng, a wcale dużo na słońcu nie przebywała (rano pół godziny idzie do pracy, po południu trochę wyszła do ogrodu, ale też niecodziennie, w godzinach szczytu na pewno na zewnątrz, poza wakacjami, nie była) i utrzymuje podobne wartości biorąc ok. 2.000 IU zimą…
    Życzę Ci, abyś doszła do ładu z tą witaminą ;)) A czy suplementując ją wcześniej w wysokich dawkach brałaś też witaminę K2?

  • Ola

    Jednak to nie w mózgu zachodzi produkcja witaminy D, a w keranocytach – komórkach warstwy rogowej naskórka do tego przystpspwanych, a jej metabolizm do aktywnej postaci zachodzi w wątrobie, a następnie w nerkach.
    Z medycznego punktu widzenia nie ma więc żadnego uzasadnienia narażanie oczu na promienie UV, które jak wiadomo przynoszą akurat delikatnej strukturze oczu wiele szkód.
    Agnieszka zawsze bardzo merytorycznie podchodzi do wszystkich omawianych tematów, a ta akurat przesłanka nie ma żadnego poparcia badaniami naukowymi.

  • Muszę zobaczyć, czy w pakiecie badań, które płaci mi firma mam też możliwość zbadania ilości wit. D. Szczerze mówiąc, nie zastanawiałam się nigdy nad tym i nie myślałam o badaniu poziomu tej właśnie witaminy. Teraz widzę, że warto, bo jest ona bardzo ważna dla naszego organizmu, a często bagatelizowana (bo przecież poleżysz na słońcu, to wit. D sama się wytworzy. A tu widać, że niekoniecznie).
    Dzięki wielkie za nagłaśnianie tego tematu!

  • Chyba muszę się przebadać. Z reguły zapominam o suplementacji, a słońca u nas ostatnio mało. Myślałam, że Twój eksperyment zakończy się jakimś solidnym wynikiem wit. D, a szału nie ma. Choć wyglądasz jak promyczek – opalona i uśmiechnięta 🙂

  • Nigdy nie sprawdzałam u siebie poziomu witaminy D. Może najwyższy czas to zrobić? Ja ogólnie stronię od lekarzy i czuję, że kiedyś się to na mnie odbije, więc chyba pora wziąć się za siebie i zrobić wszystkie badania. 🙂

  • Bogusia M

    Również z tego względu wystawiam się więcej, tzn. gdy jestem na zewnątrz filtruję tylko twarz, szyję i dekolt,a resztę pozostawiam samemu sobie. Jakoś ani się nie spiekłam na raka, a nie mam jakiejś nie wiadomo jakiej mocnej opalenizny. Wydaje mi się wręcz, że to bardziej niż farmakolodzy to marketingowcy od kosmetyków przekonują nas do smarowania całego ciała kremami z filtrami UV, a na dodatek wyrzucania ich po jednym sezonie i kupowaniu nowych.

    • Ja skłaniam się ku umiarowi we wszystkim. Niestety cały czas obserwuję zjawisko opalania się na raka, aż do poparzeń i schodzenia skóry (bo przecież lato jest, to trzeba się opalić, szczególnie na urlopie)… Nie dalej jak tydzień temu widziałam to na własne oczy podczas kajaków z rodziną i do niektórych pewne argumenty nie trafiały 😉 mimo że rok temu po naszym kajakowaniu zaliczyli nieprzespaną noc. Ja sama też lubię spędzać czas na słońcu, więc nie wyobrażam sobie funkcjonowania na wakacjach bez kremu z filtrem. Ale daleka jestem od filtrowania się w pochmurny dzień, albo podczas półgodzinnego spaceru czy zwykłego wyjścia na miasto. Wszystko jest dla ludzi, tylko pod warunkiem, że potrafią z tego korzystać 🙂 i chodzi mi tu zarówno o słońce, jak i kremy z filtrem 🙂

      • Bogusia M

        Oczywiście, zgadzam się z Tobą;) Nawet panie przebywające i grzebiące w ogródki twierdzą „ja się nie opalam, ja pracuję”, ale słońce grzeje wtedy nawet przez kilka godzin dziennie na ich skórę, więc wtedy lepiej się okryć, czy posmarować, zamiast spalać na raka.
        Woda też lubi przyciągać, pamiętam jak pojechałam z mężem i jego kolegami na kajaki. Jedyna się posmarowałam i mężowi kark i ramiona. Chłopacy nie chcieli – to spalili się na raczka i był płacz. Ale moje wcześniejsze argumenty do nich nie przemawiały, że to pierwsze majowe słońce najbardziej zdradliwe.

  • Do tej pory nie badałam poziomu witaminy D ani razu, ale jak tak sobie pomyślę, że Ty po codziennych seansach na słońcu masz tak niski poziom, to jaki mam jak od roku mieszkając w miejscu, gdzie ciągle pada? Dlatego zrobię to badanie we wrześniu i może sprawdzę też poziom wit. D u Lenki, chociaż ona akurat ma ją stale suplementowaną.

  • Przerażające to jest. Najgorsze, że rekomendowane dawki to 2000-4000 jednostek, w przypadku osób otyłych nieco więcej, a w rzeczywistości czasem dopiero coś się rusza jak podamy 15 000. Tyle, że ludzie się boją takie brać. Inna sprawa, że tak duże brane nieumyślnie też mogą zaszkodzić.

  • O rany, jesteś polskim Timem Ferrisem! Następny krok to podłączenie pompy insulinowej i ważenie kału 😀 A tak serio to bardzo interesujący post. Ja uważam wit. D za witaminę szczęścia, bo działam na baterie słoneczne, i od kilku lat suplementuję ją w czasie jesienno-zimowym, żeby nie przeżywać winter bluesa. Działa!

  • Katarzyna Kaczyńska-Bączek

    Ja trafiłam do Szpitala bo okazało się ze mam problemy hormonalne.Po zrobieniu badań okazało się ze mam praktycznie 0 wynik wir D
    Co za tym idzie prolaktynemie
    A wiec wir D w tabletkach

  • Bella B

    Witamine D powinno brac sie z witamina K2-MK7, aby mogla sie lepiej wchlonac. 🙂 Pozdrawiam!

  • No to się zdziwiłam 🙂 Myślałam, że ta suplementacja coś daje… ja sobie zbadałam wit D jakoś w październiku, wyszło mi 23. Brałam przez kilka miesięcy 2 tys. jednostek. I później już nie badałam ponownie. Założyłam, że trochę mi wzrosło… a tu pewnie guzik prawda. Chyba jeszcze raz się przebadam, ale to już na jesień. Gdzieś czytałam, że 2 tys. jednostek to jeszcze bezpieczna dawka. A o wyższych powinien decydować lekarz. Bałabym się brać 5 czy 10 tys…
    P.S. Robiłam badanie w laboratorium MSWiA na ul. Północnej w Łodzi. Kosztowało mnie to niecałe… 24 zł! Tak piszę, może jakiś łodzianin to przeczyta 🙂

    • Justyna Skorłutowska

      Dzięki za cynk o badaniu! Właśnie dzwoniłam, koszt 27zł. W najbliższych dniach się wybieram. Gdyby nie Ty, nie wpadłabym na pomysł, żeby akurat tam się dowiadywać, a w przychodniach koło mnie kosztuje 70zł, albo 30% tanie w weekendowej promocji. 🙂

      • Super! 🙂 bardzo się cieszę :)) sama długo szukałam jakiejś „normalnej” ceny tego badania. I tak jak mówisz, najtaniej znalazłam za jakieś 70 zł (a standardem było 90-100). I przez przypadek o MSWiA się dowiedziałam. Ogólnie mają tam też bardzo dobre ceny innych badań 🙂
        Pozdrawiam serdecznie! 🙂

  • MadamePolyglot

    Hm, to ciekawe i niepokojące 🙂
    Ja badałam w listopadzie 2016 i miałam 32. Ale wtedy całą wiosnę i całe lato przesiedziałam na słońcu. Też właśnie robiłam taki eksperyment i to był dla mnie mega rok, jeśli chodzi o opaleniznę 🙂 Codziennie przez niecałą godzinę opalałam się na balkonie mniej więcej w południe. W zimie 2015 roku miałam poziom chyba jakoś 25, więc jednak się poprawiło. Produktów mlecznych i jajek nie jadam.
    Jestem ciekawa jak będzie teraz, skoro nie mam balkonu i jest zimno :/ Zrobię sobie badanie w środę 🙂
    Tak sobie myślę, że to może mieć związek z jakimiś innymi czynnikami. Ja np. zakładam okulary słoneczne maksymalnie 2 dni do roku a i tak je co chwilę ściągam, bo mnie irytują. Może to rzeczywiście ma jakiś wpływ.
    Może jeszcze jakieś inne rzeczy są z tym powiązane, o których jeszcze nie wiemy, jakieś inne braki w organizmie, jakieś choroby, czy zaburzenia hormonalne. Mówi się też o tej K2, ale w to akurat nie za bardzo wierzę 😀

    • Ja o K2 nie chcę się wypowiadać, bo zdania co do niej są podzielone i nie jestem taka przekonana, czy faktycznie trzeba ją brać.
      Daj znać, co Ci wyjdzie w tym środowym badaniu! Co do okularów przeciwsłonecznych, to ja dla odmiany jestem od nich uzależniona i chodzę w nich przez cały rok 🙂

  • Justyna Skorłutowska

    Hej, dzięki wielkie za natchnienie w temacie!!! Od zawsze czułam, że jestem wrażliwa na niedobory witaminy D w organizmie, raz nie pojechałam wygrzać się w wakacje i potem do wiosny czułam się fatalnie. Oczywiście cała rodzina ma ze mnie ubaw, bo kto się przejmuje wit. D, wiadomo, że każdy ma niedobory, a trzy promyki padające na twarz raz tygodniowo w wakacje wystarczą i po co drążyć temat… Ale trafiłam jakiś czas temu do świetnej okulistki, która zaleciła suplementację przez 3 zimowe miesiące przepisaną mi mocniejszą dawką, a potem suplementami o 2 tysiącach jednostek – lekarka jest świadoma wpływu witaminy D na cały organizm, na sprawy nowotworowe i na oczy. Po Twoim poście w końcu się zebrałam i zgłębiłam temat, zdzwoniłam do swojej przychodni, badanie ok 70zł, w weekendowej przychodni jest promocja 30%, ale zadzwoniłam jeszcze do wspomnianego już łódzkiego szpitala MSWiA, i tam, o dziwo, badanie kosztuje… 27zł! Jestem zachwycona, zbadam w najbliższych dniach, jestem ostatnio lekko opalona i zobaczę na co to się zdało 🙂 Potem będę syntezować witaminkę D w Grecji przez 2 tygodnie i powtórzę badanie, bo chcę wiedzieć, jaka będzie różnica. I dzięki Twojemu postowi w końcu wezmę się za sprawę – dzięki wielkie!!! Badanie okazało się tanie, suplementacja nie jest jakoś wybitnie droga, a wit. D ma tak szerokie działanie na cały organizm, że małym wysiłkiem sił można się temu przyjrzeć. Łodziankom polecam telefon do MSWiA i zapytanie o badanie 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

  • PranaLady

    W końcu muszę zrobić to badanie poziomu witaminy D. Suplementuję ją już od dłuższego czasu, ale w sumie nigdy nie zrobiłam jej poziomu. Aktualnie biorę 1000IU. Zrobię badania i zależnie od wyniku kupię 5000 lub 10000 IU

  • Agnieszko, czytam Twój tekst i próbuję to wszystko poskładać w całość 🙂 Piszesz, że tego lata dużo przebywałaś na słońcu, byłaś na Sardynii, a do tego szybko się opalasz… Może właśnie tutaj jest problem Twojego niskiego poziomu witaminy D. Kiedy już się pojawi opalenizna, „łapanie” witaminy D nie ma sensu, bo nie ma już wtedy możliwości żeby została wytworzona przez skórę. Jeśli ktoś tak szybko się opala, że w ciągu jednego dnia jest brązowy, to lepiej niech już tego nie robi – nie wystawia się na słońce, tylko siedzi w domu i zażywa suplementy. 🙂 Pozdrawiam serdecznie – Joasia

    • Możesz podać naukowe źródło informacji, że produkcja witaminy D ma związek z kolorem skóry? P.s. Nie wiem, gdzie przeczytałaś, że szybko się opalam i że w ciągu jednego dnia jestem brązowa, ale na pewno nie w tym tekście 😉

      • Akurat to był przykład. 🙂 Chodziło mi o to, że jeśli ktoś (niekoniecznie Ty 🙂 ) szybko się opala, to powinien korzystać ze słońca bardzo ostrożnie. Opalenizna jest naszym naturalnym filtrem UV i pełni funkcję obronną, więc kiedy się pojawi, wytwarzanie witaminy D zostaje wstrzymane. Jeśli ktoś przykładowo potrafi „złapać” opaleniznę w ciągu jednego dnia, to powinien sobie dać spokój, bo od tej pory żadnych korzyści zdrowotnych związanych z produkcją witaminy D ze słońca mieć nie będzie albo będą, ale bardzo ograniczone. Ps. Rzeczywiście, nie ma w tekście informacji, że szybko się opalasz. 🙂 Sama to sobie wydedukowałam. Pisałaś o swojej opaleniźnie i czasie spędzonym na słońcu, więc pomyślałam, że być może niski poziom witaminy D jest związany z tym, że szybko się opaliłaś i to, że później dużo przebywałaś na słońcu nie miało już większego znaczenia. Oczywiście piszę cały czas o osobach naszej strefy klimatycznej, z jasną karnacją. 🙂 Istnieje także szereg innych czynników sprzyjających niedoborom witaminy D w organizmie.

      • Lilia18

        Ja czytałam, że „biała skóra dokonuje syntezy witaminy D ze słońca szybciej niż skóra osób o ciemniejszej karnacji. Im skóra ciemniejsza, tym lepiej chroni przed działaniem promieni słonecznych tych szkodliwych, ale niestety też tych dobroczynnych, czyli produkcji witaminy D”. To że tak łatwo łapiesz opaleniznę może mieć wpływ, wydaje mi się, ze te zalecane 30 minut na słońcu nie można odnieść do wszystkich i jest to taka bardzo ogólna liczba minut. Nie znam się na tym to jest jedynie to co przeczytałam, ale ogólnie ciekawy temat i jak to zwykle w życiu nic nie jest proste 🙂

        Jeszcze co do koloru skóry to znalazłam coś takiego:
        Przyjmuje się, że u osób czarnoskórych synteza skórna obniżona jest 6–10 razy, a u Azjatów około 3 razy. Żeby wytworzyć odpowiednią ilość witaminy D, osoba czarnoskóra powinna przebywać na słońcu minimum 60-80 minut na dobę.

        • Bardzo dużo jest tych zależności dot. syntezy witaminy D, to naprawdę bardzo ciekawy i szeroki temat :). U mnie z pewnością wiele rzeczy składa się na taki wynik, również dieta.

  • Badanie na poziom witaminy D miałam robiony jakieś dwa lata temu i pomimo tego, że wynik nie był taki straszny, to był poniżej normy. Zdecydowanie oprócz suplementacji zalecono mi częstsze wychodzenie na słońce, a nawet opalanie, ale zdecydowanie staram się unikać tego ostatniego. Nie lubię być opalona, czuję się wtedy „brudna” (podobno nie tylko ja mam takie odczucia). Gdy kiedyś w aptece poprosiłam o witaminę D 3000 czy 4000, to Pani, które mnie obsługiwała zapytała, czy to dla mojego dziecka. Zrobiła ogromne oczy, gdy zupełnie obojętnym tonem odpowiedziałam, że dla mnie 😉

  • Bożena

    No to ta zima będzie suplementowana… Jestem w szoku co do wyników.

    Ale zastanawia mnie jeszcze jedno, ta norma witaminy d jest ogólna, czy jest podział na rodzaj karnacji, bo to też ma wpływ.

  • Lama Lucyna

    Po zimowej suplementacji (początkowo duża dawka, potem stopniowo zmniejszana aż do 2000/dzień) zbadałam poziom witaminy D i okazał się być w normie. Zapytałam, więc prowadzącą mnie endokrynolożkę czy mogę odstawić suplement, bo przecież lato, słońce etc. W odpowiedzi usłyszałam: Może Pani, pod warunkiem, że przez dwa miesiące będzie Pani nago leżeć na słońcu.

  • Meri Jam

    A czy ktoras z Was suplementowala wit D z lanoliny? find.soul7@gmail.com