FOODBOOK #7 – co jem w ciągu dnia?

Ahoj! Zapraszam Was dzisiaj na kolejny foodbook, tym razem taki przystosowany do upalnego dnia – posiłki są lekkie i szybkie, nie wymagają długiego stania przy garach (w sumie to chyba żadne moje przepisy tego nie wymagają ;)). 

Przez cały dzień piłam oczywiście wodę i w zasadzie tylko wodę. Nie byłam w stanie nagrywać każdej szklanki, więc całkowicie pominęłam fakt nawadniania się ;). 

Śniadanie

Tradycyjnie, przed zjedzeniem śniadania opartego na węglach, posiłek zaczynam od zjedzenia niedużej garstki orzechów. Później sięgam po owoce, tym razem była to śliwka (której odmiany nie potrafię nazwać). Połowę tej śliwki zjadłam, a połowę dorzuciłam do owsianki zalanej zimnym mlekiem roślinnym. Dodałam do niej też borówki i nasiona chia. 

II śniadanie

Na drugie śniadanie przygotowałam pastę kanapkową z wędzonego tofu. To dość zabawne, bo była to moja totalna improwizacja (musiałam wykorzystać resztkę tofu), a przy okazji odkryłam bardzo ciekawy, wegański przepis. Ta pasta smakuje jak pasta z wędzonej makreli! Wojtek, który nie był wtajemniczony w jej skład, powiedział później dokładnie to samo. Do połowy wędzonego tofu dodałam 10 plasterków suszonych pomidorów w oleju, ok. 1-2 łyżki oleju z tych pomidorów i jakieś 8 listków bazylii. Solidnie to popieprzyłam i zmiksowałam. Do tego zrobiłam sałatkę z miksu sałat, ogórków małosolnych, pomidorów, zielonej papryki i szczypiorku. Polałam to nierafinowanym olejem rzepakowym i chyba nawet nie dodałam żadnych przypraw 🙂 

Przekąska I

Ok. godz. 16tej musiałam coś przekąsić, ale nie chciałam jeszcze robić obiadu. Pokroiłam więc jabłko i nektarynkę, posypałam to cynamonem cejlońskim (pomaga regulować poziom cukru we krwi) i dodałam trochę masła orzechowego 100%, aby maczać w nim jabłko. Generalnie nie jadam owoców o tej porze, ale latem zdarza mi się robić wyjątek. 

Obiadokolacja

W niedzielę przywiozłam od cioci fasolkę szparagową z jej pola i od razu wiedziałam, że zjem ją w postaci fasolki po wietnamsku z Jadłonomii. Kocham! Koniecznie spróbujcie, jeśli jeszcze jej nie robiliście. To też fajne danie na taki upalny dzień, bo jest lekkie i szybko się je robi. 

Przekąska II

Wieczorem jechaliśmy do kina plenerowego, więc trzeba było przygotować coś do pochrupania. Padło na popcorn. 

Mam nadzieję, że w dzisiejszym foodbooku znaleźliście coś dla siebie 🙂 koniecznie spróbujcie tej pasty kanapkowej i fasolki po wietnamsku!

 


Kategorie: Odżywianie, Polecane, Video

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • INKA

    Bardzo mało jesz

    • Bo jestem mała 😉 to akurat foodbook z dnia z temperaturą 30+, wtedy chyba nikt nie ma ochoty dużo jeść. Ale i tak – jem tyle, żeby się najeść, każdy ma inne potrzeby w tej kwestii.

      • Agi

        Bardzo mało ogólnie jadasz ale jak Ci z tym dobrze 🙂 Myślę że większość ludzi jada dużo więcej. Ja na pewno choć też jestem mała.

        • Myślę, że słowo „ogólnie” w odniesieniu do foodbooka z jednego, w dodatku upalnego dnia, jest nie do końca trafione :). Ogólnie jak najbardziej jadam mało (choć to pojęcie względne), ale nie tak mało jak tego dnia 🙂

  • na pewno zrobię tę fasolkę! a jabłko z cynamonem i masłem orzechowym to jedna z moich ulubionych przekąsek 🙂

  • Ja również w upalne dni mam problem ze spożyciem dużych ilości jedzenia 😉 Ale rzadko to się zdarza, bo na pomorzu temperatury powyżej 30 stopni zdarzają się na praaaawdę parę razy w ciągu całych wakacji 😀 Dla mnie osobiście też trochę mało tego jedzonka, ale ja ogólnie jem dosyć sporo, więc jeżeli tobie tyle wystarcza to dobrze 🙂 Mi zresztą ludzie pod moimi foodbookami piszą też piszą, że by się nie najedli… A ja czasem ledwo dojadam te porcje 😉

  • Chciałam napisać, że mam podobnie w czasie upałów, ale przypomniałam sobie, że cały ostatni miesiąc jem mniej ze względu na redukcję. Ten rok nie był dla mnie dobry pod wieloma względami i po prostu zajadałam stres, co niekorzystnie odbiło się na wadze. Na szczęście udało mi się wejść na dobry tor ;). A upały rzeczywiście sprzyjają jedzeniu owoców. U mnie królują jabłka (cały rok!), borówki z ogródka, brzoskwinie i oczywiście król arbuz :D.

    Fasolka wygląda przepysznie! Muszę tylko dorwać jeden ze składników, bo nie mam go w domu :).

    A jak Ci się podobał wczorajszy film? Bo dla mnie to odkrycie tego roku! Płakałam i śmiałam się jednocześnie. Końcówka mną mocno ruszyła i dała do myślenia.

    • Ja w tym roku chyba jeszcze nie jadłam arbuza :O jakoś w ogóle mnie nie ciągnie, chyba nie przepadam za tym owocem.
      Film faktycznie świetny, dobra komedia z dramatycznym wątkiem „trupów w szafie”.

  • Ale pyszności! 🙂

  • niedużo, ale wszystko wygląda przepysznie 🙂

  • Joanna Janusz

    Gdzie kupujesz suszone pomidory? Bo ja je uwielbiam np na pizzy zamawianej w pizzerii, a jak sama kupię to mi nigdy nie smakują 🙁

    • Ja kupuję najczęściej w Biedronce, ale ja mam mało wymagające podniebienie 🙂

  • Pasta kanapkowa z wędzonego tofu? To brzmi obłędnie! Chętnie ją wypróbuję w swoim domowym menu 🙂