Tu i teraz #08/2017

Od mojego pierwszego wpisu z cyklu „tu i teraz” minął już rok! Mogę więc za pomocą tych postów odświeżać sobie wspomnienia i sprawdzać, jak czułam się dokładnie rok temu. W sierpniu 2016 byłam nieco rozgoryczona, bo nie wypalił wyjazd nad moje ukochane jezioro, a ja bardzo tego wtedy potrzebowałam. Tym bardziej jestem szczęśliwa, że tegoroczne, sierpniowe „tu i teraz” piszę właśnie przebywając w tym miejscu. Bardzo tęskniłam!

Chciałabym…

…żeby lato trwało co najmniej do połowy października :). Czuję niedosyt! 

Jestem wdzięczna za…

…bezpieczną podróż, to przede wszystkim. A poza tym za dobre relacje z rodziną, zarówno tą bliższą, jak i dalszą, moją i Wojtka. Poznałam ostatnio smak rodzinnych niesnasek i uważam to za straszną głupotę. Zauważyłam, że ludzie czasami nie mają prawdziwych problemów i zaczynają je sobie wymyślać kłócąc się o jakieś bzdety. A rodzina i płynące od niej wsparcie, to jedna z największych wartości w życiu… Powinno się to pielęgnować, a nie rujnować. Banał, wiem, ale czasami się okazuje, że nawet dorosłym ludziom trzeba o tym przypominać. 

Potrzebuję…

Długo myślałam nad tym zagadnieniem, a w końcu chyba znowu skończy się na „aktualnie niczego nie potrzebuję, wszystko mam”. 

Czuję się…

… w tym roku spełniona pod względem podróżniczym. Choć nietrudno mi osiągnąć to uczucie spełnienia, bo jestem domatorką i zbyt częste przemieszczanie się mnie męczy. W tym roku wyjątkowo często jak na mnie gdzieś wyjeżdżałam i każda z tych podróży była nastawiona na coś innego. Ten pobyt nad jeziorem to taka wisienka na torcie, bo do pełni szczęścia brakowało mi tylko wyjazdu z psem, gdzieś blisko natury, w miejsce, w którym byłam wiele razy i w którym mogę wyluzować, chodzić w dresach, nieuprasowanych ubraniach i bez makijażu… Raczej nie jest to ostatni wyjazd w tym roku, ale z pewnością ostatni taki typowo letni. 

Pracuję nad…

…dość dużym projektem, który będę realizować we wrześniu. Już na tym etapie wymaga on sporo zaangażowania i przygotowań, więc nie brakuje mi pracy i towarzyszącego jej podekscytowania. 

Cieszę się…

…że tu jestem. Że obok mnie śpi zwinięta w kłębuszek, zmęczona, ale szczęśliwa Lunka… I że Wojtek zrobił mi zieloną herbatę. Że byłam dziś w Okunince i zobaczyłam słynne jezioro Białe. I że spotkałam się tam z bratem i jego rodzinką, bo oni też urlopują się na Lubelszczyźnie. Cieszę się, że przede mną jeszcze cała sobota nad jeziorem i że w Warszawie czekają na mnie nowe wyzwania zawodowe, z którymi zmierzę się od poniedziałku. Cieszę się, że mogłam dziś zacząć dzień od jogi i że potrafię robić jedną z moich ulubionych asan, czyli kruka. Cieszę się, że pogoda nam dopisuje i że mogę bezkarnie objadać się goframi i pierogami ruskimi, bo nic innego tu za bardzo dla mnie nie ma ;)… Jak widać cieszę się z małych rzeczy i cieszę się, że potrafię to robić 😉

Tęsknię za…

… moją małą bratanicą. Uświadomiłam to sobie dzisiaj, kiedy zobaczyłam ją po dłuższej przerwie i zauważyłam, jak bardzo się teraz zmienia, jak szybko rośnie. Na szczęście niedługo będę mogła częściej ją widywać i zabrać czasami na spacer. Lubię te nasze spacery.

Czytam…

Robię kolejne podejście do książki „Rzecz o ptakach”. I cały czas dozuję sobie „Happy detoks”, czyli książkę, która bardzo inspiruje do dbania o siebie. 

Czekam na…

O nie, nie, nie, nie… Na nic nie czekam. Chcę teraz chłonąć każdy dzień, każdą godzinę, nie czekam na wrzesień, na jesień… Na nic. (No, może tylko na lato 2018 ;))

To tyle u mnie. Życzę Wam, aby ten ostatni weekend sierpnia był piękny i słoneczny, wykorzystajcie go dobrze!

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Maria Pamula

    Coś takiego! Też właśnie jestem w Okunince i patrzę na jezioro 🙂 no i jutro wracam do Warszawy… Pozdrowienia od fanki Twojego bloga! Miłego weekendu

  • Żaneta Wojtyna

    Klimatyczne miejsce i piękne przemyślenia. Akurat też teraz czytam ‚rzecz o ptakach’. Udanego odpoczynku!

  • Tak jest! Taki mam plan żeby ten ostatni weekend wycisnąć jak cytrynkę 🙂
    Też czuję niedosyt lata! 🙂

  • Uwielbiam czytać posty typu tu i teraz:) to taka refleksja w danym momencie, chyba zacznę sama spisywać, chociaż dla siebie;)

  • Tak patrzę na Twoje zdjęcia i mam ochotę na jakąś sesję. Chyba namówię ciocię na wyprawę do lasku. Ona lubi robić zdjęcia. 🙂

  • Fajnie, że doceniasz takie chwile, ja również i uważam, że to właśnie jest szczęście – doceniać poranek z bliską osobą, bawiącego się psa, widok na jezioro, zachód słońca 🙂

  • Najbardziej podoba mi się to stwierdzenie, że na nic nie czekasz! To takie ważne, żeby właśnie cieszyć się tym co jest tu i teraz, spokojnie przeżywać każdą chwilę, a nie żyć jutrem i planowaniem 🙂

  • Też mam nie dosyt lata. I mam nadzieję, że wrzesień okaże się łaskawy i przyniesie wiele słonecznych dni 🙂