Jak zniwelować negatywne skutki pracy za biurkiem – moje sposoby

Coraz częściej mówi się o tym, że praca za biurkiem jest jednym z największych wrogów naszego zdrowia. Fizjoterapeuci na każdym kroku podkreślają, że człowiek nie jest stworzony do siedzenia i że robimy sobie wielką krzywdę spędzając w tej pozycji min. 8 godzin dziennie. Również nasze oczy cierpią podczas codziennej pracy przed komputerem, więc coraz więcej osób narzeka na ich podrażnienie lub przesuszenie. Dodatkowo wielu z nas ma tendencję do kumulowania stresu np. w barkach, przez co po całym dniu na pozór niezbyt ciężkiej pracy siedzącej, czujemy się jak z krzyża zdjęci. Dobrze znam te wszystkie problemy, więc dzisiaj opowiem Wam, jak sobie z nimi radzę. 

Ergonomia pracy przy biurku

Przyznam, że z powodu mało ergonomicznego miejsca pracy i idącego za tym bólu pleców, przecierpiałam już wiele wieczorów. Wszystko dlatego, że popełnia(ła)m dwa podstawowe błędy… Pierwszym z nich jest korzystanie z laptopa, a co za tym idzie posiadanie ekranu komputera poniżej linii wzroku… Wymusza to nienaturalne pochylenie głowy i skutkuje bólem karku i szyi. Drugim natomiast jest mało ergonomiczne krzesło. Podobało mi się, pasowało mi do wystroju… Ale co tu dużo mówić, wygodne, to ono nie jest. W efekcie przez długi czas nie spełniałam podstawowych zasad ergonomicznej pracy za biurkiem:

  • stopy powinny być ustawione płasko na podłożu
  • kąt zgięcia kolan powinien wynosić ok. 90-100 stopni
  • kąt zgięcia łokci również powinien wynosić ok. 90-100 stopni
  • kąt zgięcia bioder również powinien wynosić 90-100 stopni
  • łuk pleców powinien mieć podparcie
  • monitor komputera powinien być na linii wzroku (przy wyprostowanej sylwetce), lub odrobinę niżej (co jest trudne do osiągnięcia podczas pracy na laptopie).

Przez długi czas moja pozycja przy komputerze nie spełniała żadnego z tych warunków. Było to trudne do osiągnięcia przez mój wzrost, wysokość biurka i budowę krzesła. Dziś spełniam każdy z tych punktów, poza tym nieszczęsnym ostatnim. Tutaj nie obejdzie się bez zakupu osobnego monitora lub podstawki i klawiatury do MacBooka.

Pomocnymi gadżetami okazały się:

  • zwykła poduszka o kształcie wałka, którą kładę sobie za plecami i która daje mi podparcie na tym odcinku kręgosłupa
  • poduszka sensoryczna, na której kładę stopy i dzięki temu nie tylko mam prawidłową postawę, ale i masaż stóp. 

Polecam Wam takie proste rozwiązania, bo bardzo zwiększają komfort pracy. I nawet jeśli w pewnym momencie przyłapujemy się na tym, że siedzimy zwinięci w precelek, to ważne, że chociaż przez większą część dnia nasza pozycja jest prawidłowa.

U niektórych dobrze sprawdza się siedzenie na piłce. U mnie to nie przeszło, bo mam dość wysokie biurko i na piłce siedziałam zdecydowanie za nisko. 

Największym problemem dla mnie jest ten brak podstawki na laptopa, bo przez to cały czas mam lekko pochyloną głowę i po całym dniu takiej pracy czasami boli mnie kark. Ale o tym później. 

Jak zadbać o wzrok podczas pracy przy komputerze

Kolejną ważną zasadą zdrowej pracy przy komputerze jest ta dotycząca wzroku. Nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że wielogodzinna praca przy komputerze zdecydowanie nie służy naszym oczom. Pomocne mogą okazać się okulary do pracy przy komputerze, ale problemem nie jest tylko działające na nasze oczy promieniowanie, ale też skupienie wzroku przez długi czas na tzw. bliży. Są dwa sposoby na to, aby pomóc swoim oczom – oczyszczanie ich i nawilżanie, oraz ćwiczenia gałek ocznych. Nawilżanie oczu w wielu sytuacjach jest niezbędne, bo tylko przy zachowaniu odpowiedniej wilgotności mamy pełen komfort widzenia i co za tym idzie pracy. Nie zrozumie tego ten, kto nigdy nie zaznał suchości oka. 

Ja miewałam czasami problem z przesuszonymi i podrażnionymi oczami, szczególnie podczas podróży samolotem, ale też podczas codziennej pracy lub długich godzin czytania książek. Aktualnie stosuję nawilżające krople do oczu Hyabak na bazie hialuronianu sodu. Otrzymałam je do testowania i zostały ze mną na dłużej. Wyróżniają się one kilkoma cechami:

  • nie zawierają konserwantów – niektóre krople do oczu zawierają substancje konserwujące, które zamiast pomagać, jeszcze bardziej podrażniają. Tutaj producent zastosował innowacyjny system opakowania ABAK, który zapewnia pełną sterylność i przedłuża trwałość produktu bez konieczności stosowania konserwantów
  • jako jedyne krople na rynku zawierają filtr UV. Warto więc stosować je np. podczas aktywności fizycznej na zewnątrz, ale oczywiście nie zwalnia nas to z konieczności noszenia okularów przeciwsłonecznych w słoneczny dzień
  • w kroplach tych zastosowano unikalną hypotoniczną formułę, która sprawia, że oczy są nawilżone, ale także stabilizuje film łzowy, dzięki czemu daje szybszy i dłuższy efekt ulgi i komfortu.

Nawilżające krople do oczu Hyabak to wyrób medyczny, znajdziecie je więc w aptekach, w dwóch różnych postaciach – butelka 10 ml i jednorazowe ampułki. Ja stosuję je min. raz dziennie. Krople można stosować również na soczewki kontaktowe. 

Druga kwestia to ćwiczenia oczu. Najprostsza i najlepsza rzecz, jaką możemy zrobić podczas pracy przy komputerze, to przerwa. Ale nie taka na czytanie książki, czy przeglądanie Facebooka ;), najważniejsze jest przestawienie naszego wzroku z patrzenia blisko, na patrzenie w dal. W tym celu należy np. podejść do okna i przez kilka minut popodziwiać drzewa lub budynki na horyzoncie. Dodatkowo podczas takiej przerwy można wykonać też kilka prostych ćwiczeń oczu:

  • ruchy gałek ocznych na płaszczyźnie „lewo-prawo” lub „góra-dół”, bez poruszania głową, można to wykonywać też z zamkniętymi powiekami. 
  • naprzemienna koncentracja wzroku na bliży i dali – najpierw patrzymy przez kilka sekund na swój własny palec oddalony od oczu ok. 20 cm, a następnie „przerzucamy” wzrok w dal. I tak na zmianę co kilka sekund
  • zamykamy oczy, zasłaniamy je dłońmi (nie uciskając ich) i przez kilka minut wyobrażamy sobie, że jesteśmy w lesie lub np. na plaży

Po każdym takim ćwiczeniu warto trochę pomrugać i na chwilę zamknąć oczy, sprzyja to nawilżeniu gałek ocznych. 

Przerwa od pracy – jak ją dobrze wykorzystać

Tutaj 1:0 dla mnie, bo ja przerwy od pracy mam przymusowe i bardzo wartościowe. Moją przerwą od pracy jest zawsze spacer z psem, więc mam wtedy zagwarantowane patrzenie w dal, ruch, przebywanie na świeżym powietrzu itd. Ale kiedy pracowałam w biurze, moje przerwy od pracy z punktu widzenia mojego organizmu niczym nie różniły się od samej pracy – siedziałam przy komputerze i przeglądałam blogi lub Facebooka. 

Jeśli nie mamy możliwości wyjść na spacer – żaden problem. Wystarczy choć trochę się poruszać, nawet bez wychodzenia zza biurka. W internecie jest mnóstwo filmów i artykułów z takimi ćwiczeniami, ale jeśli mam się skoncentrować na swoich doświadczeniach, polecę Wam te, które sama stosuję. Czerpię przede wszystkim z jogi i korzystam z różnego rodzaju skrętów i wygięć kręgosłupa. To nie wymaga dużo wysiłku i czasu, a naprawdę bardzo pomaga. 

W miarę możliwości staram się też jak najczęściej wstawać od biurka, np. podczas rozmów telefonicznych. 

Jak sobie pomóc po godzinach pracy

To, co teraz napiszę jest oczywiste, ale nie mogę tego pominąć. Jeśli spędzamy większą część dnia za biurkiem, a potem ok. 7-8 godzin w łóżku podczas snu, pozostała część dnia powinna być aktywna. Spacery, sprzątanie, bieganie, jazda na rowerze, joga… Cokolwiek. Godzina aktywności dziennie to jest absolutne minimum. Jeśli tego nie przestrzegamy, bo np. lubimy wypoczywać oglądając seriale lub czytając książki, nie możemy później mieć do swojego ciała pretensji o to, że jest mało elastyczne, zastałe i obolałe. 

Mnie na takie uczucie „zastania” najlepiej pomaga joga i masaż tajski. Joga – wiadomo, „wyciągamy” się podczas ćwiczeń, zwiększamy elastyczność i siłę mięśni, to bardzo wspiera rozwój motoryczny. Masaż tajski natomiast genialnie rozluźnia i „odblokowuje” ciało. Kiedy zaniedbam ćwiczenie jogi, od razu zauważam, że zmniejsza mi się zakres ruchu w niektórych fragmentach ciała, np. szyi. Jedna wizyta u pani Tajki szybko tę blokadę niweluje, choć jestem przekonana, że nie jest to rozwiązanie, które każdemu przypadnie do gustu :). 

Podsumowując…

Czas na podsumowanie tego co robię, aby zniwelować negatywne skutki pracy siedzącej i ciągłego patrzenia w monitor:

  • robię sobie aktywne przerwy od pracy
  • zoptymalizowałam moje miejsce pracy dodając do niego dwa gadżety – poduszkę sensoryczną i poduszkę pod plecy
  • od czasu do czasu patrzę w dal
  • nawilżam oczy
  • ćwiczę wzrok
  • robię proste ćwiczenia przy biurku
  • ćwiczę jogę
  • daję się pomasować Tajkom

A Wy co robicie? A może pomimo młodego wieku odczuwacie już negatywne skutki pracy siedzącej i patrzenia w monitor? Napiszcie koniecznie!

Post powstał w ramach współpracy z marką Hyabak

Kategorie: Freelance, Polecane, Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Mój kręgosłup jest w opłakanym stanie. Praca przed komputerem przez 12 godzin dziennie mu nie pomaga. Choć dostosowałam już biurko, krzesło i wysokość monitora, wciąż walczę z takimi nawykami jak np. zakładanie nogi na nogę. Ulgę rzeczywiście daje tylko aktywność fizyczna, choć godzina porządnego treningu musi być szokiem dla mojego organizmu po tylu godzinach braku aktywności.

    Oczy – tu rzeczywiście krople są niezastąpione. Moje oczy męczą się też podczas pracy przy komputerze w soczewkach – znacznie lepszym wyborem są okulary.

    Na pewno spróbuję ćwiczeń tak oczu jak i kręgosłupa, o których pisałaś 🙂

    • 12h przed komputerem!? Toż to prawie dwa etaty!

      • Etat w pracy i pół etatu w domu nad blogiem – zawsze gdy sobie to uświadamiam, wyobrażam sobie siebie jako nerda 😀

    • Znam ból takiej ilości godzin spędzanych przy komputerze, najważniejsze są przerwy, poruszanie się trochę co godzinę-dwie, dobre są też ćwiczenia z Jacobsona na siedząco – zawsze to jakaś forma ruchu mięśni (napisanie i rozluźnianie ich).

  • Marta Banaszek

    Mam 20 lat a praca przed komputerem 8 godzin dziennie to dla mnie udręka :/ pod koniec zmiany dopada mnie taki ból pleców że już nie wiem jak mam siedzieć. Mam też problem z zakładaniem nogi na nogę ale staram się z tym walczyć 😉 a oczy mecze patrząc na dwa monitory 😉

    • Zakładanie nogi na nogę jest chyba zmorą wielu kobiet, też tak mam 😉

      • No tak, jeszcze to! To również mój problem, którego bardzo pilnowałam, a ostatnio znowu olewam…

  • Ja dla odmiany z powodu ręki muszę robić sobie bardziej aktywne przerwy od pracy. Zresztą z jej powodu nie mogę tyle pracować, co wcale za fajne nie jest. Nie ma to, jak bycie grafikiem. Ale dzięki Tobie zaczęłam sprawdzać swoje siedzenie. Okazuje się, że mam trochę za wysoki stół do pracy, tylko nogi dobrze ustawione na krześle. Laptopa polecam na rurkach postawić, a w zasadzie zrobić taki stojak z rurek. Idealna sprawa. Tanie, stabilne rozwiązanie i dopasowuje się do wielkości laptopa. Kilka kawałków rurek i kolanek.

  • Ale rewelacyjny post! Bardzo, BARDZO przydatny. 8 godzin przy biurku… Nie oszukujmy się, rzadko kończy się na 8 godzinach, zwłaszcza, jak po pracy chce się jeszcze napisać coś na blogu 😉 Dziękuję ci ogromnie za porady, na chwilę obecną wiem, że na pewno skorzystam ze wszystkiego odnośnie oczu, bo to mój największy problem. Pozdrawiam ciepło!

    • Bardzo się cieszę, że post okazał się przydatny <3

  • 12 h przy biurku… i też na nocki! Ostatnio firma podarowała nam takie specjalne podstawki pod stopy, dzięki czemu nie uciska się tam dolnej części uda. Mam też problem z szczypiącymi oczami podczas nocnych zmian i suchość w oczach, dlatego okulista odradził mi używanie soczewek. Czasem fajnie wyjść na spacer do pobliskiego parku, a co do poduszki sensorycznej chciałabym sobie taką sprawić i podkładać pod tyłek. Muszę też pilnować się z postawą, bo zauważyłam, że coraz częściej się garbię.

    • Ja też mam problem z garbieniem, pajączek by się przydał 😉

      Fakt, soczewki mogą jeszcze bardziej pogarszać sprawę. Ale krople bardzo pomagają 🙂

    • Agnieszka Schabek

      Zdecydowanie polecam cwiczenia oka jak tylko poczujesz zmeczenie oczu lub suchość – dla mnie na nockach były zbawieniem i nie musiałam pozbywać się soczewek. Wpisz joga oka i na pewno znajdziesz ich jeszcze troche. U mnie najskuteczniejsze było zamykanie oczu i otwieranie ich na dal, oraz przenoszenie wzroku na punkt dalszy i jeszcze bardziej daleki.

      • Jeju, dzięki! Lecę czytać 🙂 Okulista mi ostatnio powiedział, żeby spróbować ćwiczeń, niektórzy podobno leczą się z krótkowzroczności, ale to temat do zbadania 🙂

  • Tylko jak podwyższę sobie laptopa, to i klawiatura idzie w górę i wtedy dla odmiany cierpią nadgarstki 🙁

    • Mój Filip miał ogromny problem z nerwem, idącym od szyi do połowy ramienia (nie pamiętam niestety fachowej nazwy, podobno to „przypadłość informatyków”) – od czasu kiedy kupił podkładkę pod laptopa i zewnętrzną klawiaturę, ból ustał. Agnieszko nie dopuść do tego, aby w ogóle u Ciebie wystąpił 🙂

    • Karyna

      może pomoże zakup klawiatury, nanjwygodniej bezprzewodowej? u mnie to działa 🙂

    • W takim razie potrzebna jest dodatkowa klawiatura. Z wpisu wywnioskowałam jakoś że ją masz 🙂 i na pewno częste przerwy i zmiana pozycji, wbrew pozorom siedzenie cały czas w jednej pozycji, nawet jeśli jest poprawna, nie jest dobre. Waryo je zmieniać i aktywować różne mięśnie w ten sposób 🙂

  • Ja bym tu jeszcze dodała wzmiankę o fluxie (nie wyobrażam już sobie pracy bez niego) i stronie blynker.com, która co 20 minut każ nam odwróćić wzrok od monitora i przez 20 s patrzeć w dal.

    • A wiesz, że ja dopiero kilka dni temu dowiedziałam się o tej opcji zmiany światła monitora? Teraz jak o tym napisałaś to zainstalowałam sobie flux i jest mi z tym strasznie dziwnie, ale pewnie się przyzwyczaję? Blynker.com też właśnie przetestowałam i jest super, dzięki! 🙂

      • Potestuj sobie ustawienia własne, żeby światło monitora nie było aż tak żółte jak domyślnie. Przyzwyczaisz się po kilku godzinach i nigdy już nie wrócisz do niebieskiego światła:)

      • Monika

        Grunt, żebyś pamiętała go wyłączyć, jak się będziesz bawić w np. polepszanie jakości zdjęć 🙂 Nie raz się na tym złapałam, że po wieczornych poprawkach na drugi dzień zdjęcia inaczej wyglądały niż chciałam 😀 Polecam też wgl zjaśniać sobie ekran monitora/ekranu – w dzień mniej się oczy męczą 🙂

        • O tym samym pomyślałam, że obrabianie zdjęć z tym światłem może się źle skończyć 😀

        • Monika

          Pardon, przyciemniać ekran, a nie rozjaśniać 😉

        • W wersji f.lux na Maka można automatycznie wyłączać jego działanie w określonych aplikacjach. Ja mam np. wyłączony w aplikacjach graficznych. Wyłączam raz – i nie muszę już o tym myśleć więcej. 🙂 Pod Windowsem to chyba niestety jeszcze nie jest zaimplementowane.

  • Bardzo ważny i przydatny dla mnie wpis, szczególnie w sezonie slubnym, kiedy często „się zapominam” i zbyt długo przesiaduję przed komputerem. Na szczęście od ubiegłego roku, kiedy kręgosłup i oczy mocno dały mi w kość, ogarnęłam się i większość rad z tego wpisu wprowadziłam już w życie. Poduszka sensoryczna pod stopy to świetny pomysł! Jedna kurzy się u mnie w szafie, więc wreszcie zrobię z niej użytek 🙂

  • Jak Lunasek słodko Ci towarzyszy <3

  • Aleksandra Langiewicz

    Agnieszko, jest dużo więcej rzeczy na które warto zwrócić uwagę. Przede wszystkim nie ma czegoś takiego jak prawidłowa pozycja siedząca bo siedzenie jest dla naszego układu ruchu (no właśnie RUCHU) złe i koniec kropka. Jak już siedzieć to dynamicznie. Nie tylko biodra 90, ale częste zmiany ich pozycji. Poduszkę lepiej podłożyć pod pupę i wtedy powoduje to że nasz tułów jest wychwiewany – są ta miktoruchy które choć trochę zapobiegają przeciążeniom statycznym podczas siedzenia. Poza tym priorytetowo głową cofnięta w tył a nie przysłowiowy żółw. :))) i w własnym rytmie co jakiś czas (dla niektórych godzina dla niektórych 3 przeprostowanie sie czy przespacerowanie w miarę możliwości 🙂 Pozdrawiam!

  • Mam taką samą poduszkę sensoryczną. Często siadam na niej albo (przeważnie) podkładam sobie pod plecy tak, jak Ty wałek, więc przy okazji masuje dolny odcinek kręgosłupa. 🙂 Ale podoba mi się Twój pomysł z użyciem jej jako podstawki pod nogi – na pewno wypróbuję.

    Tymczasem – jeśli masz dostęp do zewnętrznej klawiatury i myszy, możesz wypróbować nawet tymczasowo, jak będziesz się czuła, ustawiając laptop na kilku grubszych książkach. Już to powinno zrobić różnicę, a Ty lepiej będziesz potrafiła stwierdzić, jakiego rodzaju podstawkę sobie kupić. Ja tak sobie tymczasowo od kilku miesięcy trzymam monitor na wysokości, dopóki nie zepnie się budżet na jakieś ładniejsze rozwiązanie. 🙂

    Spisałaś bardzo ważne i ciekawe rady. Akurat sama ostatnio zgłębiałam tę tematykę, bo pisałam artykuł o dbaniu o oczy przed ekranem. O ćwiczeniach samych oczu nie pomyślałam! Więc z przyjemnością wdrożę je również do mojej rutyny.

  • Ja na szczęście mam taką pracę, że nie muszę stale patrzeć w komputer. Czasem zdarza mi się wyskoczyć w teren (geodezja :P) I to jest pozytywne. Ale Twoje rady są super! Oczywiście już wypróbowałam ćwiczenia na oczy 🙂

  • Martyna Bra Bar

    Ja na szczęście nie mam bardzo siedzącego trybu pracy, ale mój mąż.. to istna masakra. Niedługo przyrośnie do fotela….

  • Szymon | pomensku

    Ja przez długi czas robiłem sobie krzywdę pracując na łóżku (sic!) lub siedząc na zwykłym krześle. Dopiero zakup porządnego fotela z podparciem lędźwiowym odciążył plecy 🙂

    Swoją drogą dużo się mówi (i słusznie) o kręgosłupie, ale warto zwrócić uwagę także na miednicę. Praca siedząca to choroba sflaczałych pośladków, dlatego warto wprowadzić ćwiczenia aktywizujące pośladki. Mocne mięśnie pośladkowe, jak wiadomo, są niezbędne do zachowania poprawnej postawy i stabilizacji miednicy. Coraz częściej widocznym problemem wynikającym z zaniedbania stabilizatorów miednicy jest m.in. zrotowanie lub nadmierne przodopochylenie miednicy (zwłaszcza u kobiet).

    Ja stosuję dwa niezwykle proste, a bardzo skuteczne ćwiczenia. Od czasu ich wprowadzenia ból stawu biodrowo-krzyżowego minął.
    1. Hip thrusty- najprostsze i najlepsze ćwiczenie na pośladki. Zazwyczaj polecane kobietom, jednak panowie wcale nie muszą się go bać. Można zacząć bez obciążenia, później warto robić je np. ze sztangą, aby zwiększyć siłę pośladków. Efektem ubocznym będą krągłości tegoż mieśnia 😉
    2. Ściskanie kostki do jogi włożonej między uda stojąc. Wiem, brzmi dziwnie, ale doskonale aktywuje pośladki, brzuch oraz zginacze bioder oraz uczy przyjmowania prawidłowej pozycji miednicy. Gdzieś kiedyś widziałem filmik instruktażowy z tym ćwiczeniem, jeśli ktoś jest ciekawy, to poszukam.

    Warto także dorzucić jakieś ćwiczenie na rozluźnienie zginaczy bioder, które w trybie siedzącym często się przykurczają. Zwłaszcza, jeśli lubimy sobie także w wolnej chwili pobiegać. Trochę się rozpisałem, mam nadzieję, że nie będziesz mieć mi tego za złe 😀

  • MarzenQ

    Jako studentka znienawidziłam pracę biurową właśnie ze względu na spędzanie 8 godzin przy biurku, przed komputerem. Do tego dochodziły dojazdy, na których spędzałam ok 3 godz na siedząco. Po kilku miesiącach miałam bóle karku, kręgosłupa i spłaszczony tyłek… Przerzuciłam się na pracę w sklepie odzieżowym, gdzie dla odmiany stałam i chodziłam czasami nawet po kilkanaście godzin dziennie, ale moje ciało reagowało znacznie lepiej 🙂 Bardzo przydatne wskazówki, będę korzystać z nich podczas spędzania czasu przed laptopem 🙂

  • Poduszkę sensoryczną pokochałam do… siedzenia przy biurku. Kładę ją na mój twardy fotel i garbienie się już nie jest takie łatwe, jak kiedyś, dodatkowo masuję uda i pośladki, a to wiadomo, zawsze się przydaje tym częściom ciała. Pod stopy mam coś podobnego, tylko że drewniane, poszło w zapomnienie, ale zaraz je odszukam 😉

  • Straszne jest to, że człowiek przyzwyczaja się do siedzenia. Kiedy po raz pierwszy zaczęłam pracować to była to praca na pół etatu i wówczas bardzo pilnowałam tego, żeby wieczorem ćwiczyć pilates, stać w autobusie, uczyć się spacerując, siedzieć na piłce. Na początku swojej przygody z przywiązaniem do biurka to 8h siedzenia było dla mnie męczarnią i odczuwałam, że od razu muszę coś z tym zrobić. Natomiast zaczynając pracę na pełny etat coraz bardziej przywykłam do siedzenia, odechciało mi się stania w autobusie itd. Co prawda pilates zamieniłam na jogę, ale ćwiczę rzadziej niż kiedyś. Muszę coś tym zrobić, bo nie wstanę po zimie! Wpis się przyda, szczególnie ćwiczenia :).

  • A ja kupiłam ostatnio biurko z regulowaną elektrycznie wysokością i muszę powiedzieć że to był strzał w dziesiątkę! Pracuję teraz trochę na siedząco, trochę na stojąco, kręgosłup jest w coraz lepszym stanie. Wcześniej miałam mnóstwo złych nawyków związanych z siedzeniem, jak np. siedzenie na krańcu krzesła, zakładanie nogi na nogę, garbienie się, te nawyki eliminowałam i to też przyczyniało się do poprawy. Jeśli ktoś może sobie pozwolić na używanie takiego biurka, polecam, co prawda taniej niż za 1200-1400zł takiego nie znajdziemy ale dla kręgosłupa i zdrowia ogólnie – bezcenne. I też polecam fluxa jak @Zielona wśród ludzi – świetna sprawa, na moim smartfonie też korzystam z takiej opcji i dzięki temu dużo lepiej śpię.

  • Pracuję za biurkiem te 8h dziennie w pracy, potem jeszcze trochę w domu. Do niedawna nie odczuwałam zbytnio skutków takiego trybu życia, bo sporo się ruszałam, w tym prowadziłam zajęcia taneczne w grupach i siłą rzeczy na zajęciach się rozciągałam. Niestety od jakiś 2 miesięcy ilość czasu, którą przeznaczam na treningi i rozciąganie mocno zmalała – po godzinach rozkręcam firmę i naprawdę ciężko tam jeszcze wepchnąć czas na treningi 🙁 Ale od jakiegoś tygodnia czuję duże napięcie w plecach i biodrach i chyba zaczynam odczuwać pracę za biurkiem w takiej ilości godzin… I nie ma opcji – zaraz po urlopie, wracam do ćwiczeń i te godziny na ćwiczenia i rozciąganie muszę zaplanować dokładnie tak, jak godziny na sen. Bo czuję, że moje zawsze fajnie rozruszane ciało zaczyna mnie zawodzić…
    Dziękuję za parę wskazówek! 🙂

  • Paulina

    Fajne ćwiczenia 🙂 Spróbowałam i rzeczywiście odczuwam ulgę 🙂 Będę je codziennie powtarzać. A do oczu już jakiś czas mam tabletki lutezan min. z luteiną, witaminami bo już zaczęłam odczuwać skutki długiego siedzenia przed komputerem.