Nicea i Lazurowe Wybrzeże – informacje praktyczne, wskazówki, koszty

Lazurowe Wybrzeże zawsze było dla mnie czymś w rodzaju synonimu luksusu. Przekładało się to na to, że zakodowałam je sobie w głowie jako coś nieosiągalnego i nigdy nawet nie sprawdzałam ile kosztują bilety lotnicze w te rejony. To, że tym razem wybrałam ten kierunek to czysty przypadek, kwestia tego, że akurat tam trafiły się w miarę tanie bilety na przedłużony, marcowy weekend. Zanim kupiłam bilety, zorientowałam się, że dosłownie rzut beretem od Nicei są tak kultowe miejscowości, jak Cannes, Monako czy Saint Tropez. O naszym planie zwiedzania napiszę osobny post, ale najpierw przybliżę Wam informacje praktyczne na temat Nicei i kosztorys naszej wycieczki. 

Nocleg w Nicei

Ja jestem już nudna, ale nadal jestem wielką miłośniczką podróżowania z AirBnb. M.in. dlatego, że mam tam zniżki z programu lojalnościowego. Wy również możecie z nich skorzystać – po zarejestrowaniu się z mojego linka otrzymacie aż 110 zł zniżki na pierwszą podróż o wartości min. 300 zł. Mnie AirBnB jeszcze nigdy nie zawiodło, od jakiegoś czasu wynajmuję tam mieszkania na wyłączność i bardzo cenię takie rozwiązania.

Tym razem mieliśmy wynajęte malutkie mieszkanko obok portu. Było świetnie wyposażone, dobrze zlokalizowane i stosunkowo niedrogie. Miało kilka minusów, takich jak mikroskopijna toaleta, prysznic lub niezbyt wygodne łóżko, ale przez kilka dni to nie stanowiło dla nas problemu. A lokalizację koło portu, polecam, bo jest z niej prawie wszędzie blisko, wszystko (dworzec, najważniejsze autobusy, Promenada Anglików, główne place w mieście) jest w zasięgu max 20-30 minutowego spaceru. 

Koszty naszego wyjazdu na Lazurowe Wybrzeże

Aby pokazać, ile kosztują wakacje na Lazurowym Wybrzeżu, przybliżę Wam nasze koszty kilkudniowego wyjazdu. Wylatywaliśmy z Warszawy w piątek późnym popołudniem, a wracaliśmy we wtorek po południu. Oznacza to, że na miejscu spędziliśmy 3,5 dnia i jeden wieczór. 

Bilety lotnicze dla dwóch osób – 640 zł, kupione z ok. 1,5 miesięcznym wyprzedzeniem, linie lotnicze WizzAir, cena obejmuje ubezpieczenie podróżne. 

Nocleg z AirBnb- 4 noclegi kosztowały 870 zł (tutaj możecie zobaczyć szczegóły).

Na bilety pociągowe i dojazdy na miejscu wydaliśmy ok. 180 zł, ale ta kwota może być niższa lub wyższa, w zależności od wybieranych środków transportu. 

Tradycyjnie nie powiem, ile wydaliśmy na jedzenie, bo to bardzo indywidualna sprawa. Jako przykład powiem tylko, że w jednej knajpce, gdzie zjedliśmy 1 pizzę, 1 deser, wypiliśmy Aperol i 2 piwa zapłaciliśmy z napiwkiem ok. 155 zł.  I to była raczej jedna z tych tańszych knajpek. 

Komunikacja miejska w Nicei i na Lazurowym Wybrzeżu

Komunikacja miejska w Nicei działa moim zdaniem bardzo sprawnie i korzystanie z niej nie sprawiło nam żadnych problemów. Czytałam wcześniej, że autobusy jeżdżą tam jak chcą, a rozkłady na przystankach są niedokładne (wszędzie takie same i trzeba sobie wszystko samemu wyliczać), ale my nie trafiliśmy na tego typu kwiatki. Dobrze sprawdziła nam się też aplikacja Moovit, jest bardzo pomocna w planowaniu podróży po tym mieście. Korzystaliśmy też z wyszukiwania komunikacji na Google Maps, ale ta aplikacja często oszukiwała, np. w ogóle nie pokazywała jakiegoś autobusu, albo pokazywała, że będzie dopiero za kilka godzin, podczas gdy autobus ten jeździł normalnie przez cały dzień. 

Jednorazowe bilety na autobus w Nicei nazywają się SOLO i kosztują 1,5€. Można je kupić u kierowcy lub w biletomatach, które są dostępne wzdłuż linii tramwajowej. Jeden taki bilet wystarcza na 74 minuty jazdy w jedną stronę, podczas której można się przesiadać dowolną ilość razy. Osobne bilety obowiązują na trasie do Cannes (nr 200) lub Monako (nr 100). Również kosztują 1,5€, ale jest to inny rodzaj biletu, niż ten SOLO miejski. Droższe są autobusy pospieszne jeżdżące z i na lotnisko, czyli numer 98 i 99, one kosztują 6€. 

Po Lazurowym Wybrzeżu dobrze przemieszczać się też pociągiem. Trasa wiedzie w dużej mierze wzdłuż wybrzeża i w cenie biletu mamy zagwarantowane piękne widoki. I tu znowu – czytałam, że te pociągi lubią się spóźniać, ale nam się to nie przytrafiło. Może w sezonie wygląda to inaczej, gorzej? Pociągiem dojedziemy na miejsce szybciej, ale też drożej. Przykładowo bilety do Cannes kosztowały bodajże 7,8€ za osobę (ok. 45 minut jazdy), a bilety do Monako podobno kosztują ok. 4,5€ (ok. 20 minut jazdy). Pociągi jeżdżą co ok. 30 minut, bilety można kupić w automatach na dworcu. Śmiesznie się je obsługuje takim pokrętłem, ale da się to ogarnąć ;). 

Myślę, że wybierając środek transportu warto wziąć pod uwagę swoją lokalizację. Powiem na naszym przykładzie… My mieszkaliśmy przy porcie, skąd odchodziły autobusy do Monako i mimo że ten autobus jedzie prawie godzinę, a pociąg 20 minut, to czasowo ta opcja opłacała nam się znacznie lepiej, bo nie marnowaliśmy czasu na dojście/dojazd na dworzec i ewentualne czekanie na pociąg. A do Monako akurat fajnie jedzie się autobusem (nr 100), bo trasa biegnie nad morzem i jest co podziwiać po drodze. Inaczej rzecz się ma w przypadku Cannes. Autobus objeżdża liczne miejscowości pomiędzy Niceą a Cannes i ta trasa dłuży się niemiłosiernie! My w tamtą stronę pojechaliśmy pociągiem i to była bardzo przyjemna podróż. Potem podjechaliśmy autobusem do Antibes (autobus nr 200) i to było jeszcze spoko, ale powrót z Antibes do Nicei w godzinach szczytu, autobusem, to była totalna pomyłka… Przez korki ta podróż trwała chyba ze dwie godziny :D. Podsumowując – na trasie Nicea-Monako, jeśli mieszkacie blisko portu, warto postawić na autobus, ale do Cannes polecałabym wybrać się pociągiem. 

Dojazd do Nicei z lotniska

Jeśli wylądujecie na terminalu drugim, wyjdźcie z lotniska chyba pierwszym możliwym wyjściem (prawie naprzeciwko schodów ruchomych na górę, prowadzących na halę odlotów) i tam zaraz po prawej stronie jest mała zatoczka, na którą podjeżdża taki morsko-zielony shuttle bus. Zatoczka ta chyba nie jest oznakowana, albo znaki te są bardzo słabo widoczne, bo my je przegapiliśmy. W kilka minut (max. 10) zawiezie on Was bezpłatnie na terminal 1, skąd odchodzą autobusy do miasta. Te pospieszne (98 i 99) za 6€ odjeżdżają bezpośrednie spod tego terminalu. Jak wysiądziecie z shuttle busa, to stańcie przodem do budynku lotniska i wtedy Waszym oczom powinien ukazać się któryś z tych lotniskowych pospiesznych autobusów. Do normalnych autobusów trzeba odejść kawałek od budynku na przystanek Aeroport Promenade. Nie korzystaliśmy z niego, bo Google nas oszukał, że autobus nr 70 w godzinach naszego przylotu nie jeździ, więc nie potrafię wytłumaczyć, jak dokładnie dojść do tego przystanku. 

Niedaleko lotniska jest też stacja kolejowa, ale jako że nie korzystałam z niej, to nie potrafię opisać dojścia do niej. 

Z lotniska do Nicei da się też dojść, ale to spora, kilkukilometrowa wycieczka. Na początkowym jej fragmencie nie ma też zwykłego chodnika (jest tylko ścieżka rowerowa), więc nie są to zbyt komfortowe warunki do spacerowania. Później jednak droga ta zmienia się w szeroką Promenadę Anglików, którą spaceruje się już bardzo przyjemnie. Ale jeśli macie mieszkanie gdzieś w okolicy portu, to zdecydowanie nie polecam aż tak długiego spaceru z walizką ;). 

Czy w Nicei jest bezpiecznie?

Kiedy powiedziałam mamie, gdzie jedziemy, zaczęła lekko panikować, że „przecież tam był zamach”. Incydent (czy może raczej powinnam powiedzieć atak) terrorystyczny miał też miejsce na południu Francji w dniu naszego wyjazdu. A kiedy przed wyjazdem oglądałam sobie vlogi na YouTube o Nicei, przypadkiem trafiłam na taki, którego autorka (Polka) już na wstępie zaznaczyła, że w Nicei jest strasznie niebezpiecznie ze względu na uchodźców i że kobiety to w ogóle nie powinny chodzić tam same po ulicy. Abstrahując od tego, że jestem uczulona na takie teksty, to przyznaję, że podświadomie zadziałało to na moją wyobraźnię. I teraz trochę mi wstyd, że dałam się zmanipulować. Oczywiście najlepiej, aby na temat bezpieczeństwa w Nicei czy ogólnie na południu Francji wypowiedzieli się ci, którzy tam mieszkają, ale ja chciałabym powiedzieć, jak to wyglądało z perspektywy kilkudniowego turysty. Otóż w ogóle nie czułam, że jestem w kraju, w którym chyba cały czas obowiązuje najwyższy stopień zagrożenia terrorystycznego. Przypominał o tym tylko fakt, że gdzieniegdzie spotykaliśmy uzbrojonych po uszy żołnierzy chodzących czwórkami i rozglądających się po okolicy. Poza tym ani przez chwilę nie poczułam się w jakikolwiek sposób zagrożona.

Jedno, co mi się rzuciło w oczy, to bardzo duża ilość bezdomnych i brzydko mówiąc meneli, ale to też nie obniżyło mojego poczucia bezpieczeństwa. 

Czy na Lazurowym Wybrzeżu jest drogo? 

Nie wiem, czy to kwestia samego Lazurowego Wybrzeża, czy całej Francji, ale moim zdaniem jest drożej niż np. we Włoszech. Widać to po cenach w knajpkach, takich duperelach, jak magnesy, czy np. noclegach. Jedzenie na sklepowych półkach nie było jakoś odczuwalnie droższe, niż w innych krajach zachodniej Europy. Również bilety autobusowe i pociągowe nie wyróżniały się negatywnie pod względem cenowym. Przy czym zaznaczę, że nie robiłam notatek, nie porównywałam paragonów itd., piszę teraz o moich odczuciach. Pod każdym wpisem, w którym odnoszę się do cen, dostaję zarówno komentarze pt. „wcale nie jest tak drogo”, jak i „jest strasznie drogo!”. Więc umówmy się – każdy odbiera ceny inaczej, porównuje je z czymś innym, każdy ma inny styl zwiedzania i podróżowania. Możecie dać znać, jakie są Wasze odczucia, w porównaniu z innymi krajami. 

Muszę też podkreślić, że byłam na Lazurowym Wybrzeżu w marcu, czyli poza sezonem, co też mogło mieć wpływ na ceny. 

Na koniec podrzucam moje dwa vlogi z tego wyjazdu. W pierwszym zwiedzamy Niceę i Villefranche-Sur-Mer. Na początku pokazuję w nim też mieszkanie:

W drugim vlogu zwiedzamy Monako, Cannes i Antibes. 

Jeśli o czymś zapomniałam, a przyjdą Wam do głowy jakieś wskazówki na temat wyjazdu do Nicei i na Lazurowe Wybrzeże, to zachęcam do dodawania komentarzy. Wiele osób korzysta później z tych wpisów, więc to może okazać się dla nich pomocne. Bardzo polecam też blog o Lazurowym Wybrzeżu – lazurowyprzewodnik.pl. To kopalnia informacji na temat Lazurowego Wybrzeża!

 

Kategorie: Miejsca, Podróże, Polecane, Video

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Anna

    Niceę znam od 17 lat, więc chyba mogę powiedzieć, że „jak własną kieszeń”. Przez lata spędzałam tutaj swoje wakacje, a teraz mieszkam jakieś 115 km dalej. Przez ten czas miałam okazję obserwować, jak bardzo miasto się zmienia, turystycznie oczywiście na plus (komunikacja itp.), jednak w wielu aspektach niekoniecznie. M.in. dotyczy to poruszanej przez Ciebie kwestii BEZPIECZEŃSTWA. W początkowych latach moich pobytów tutaj tzn. jakieś 10-15 lat temu, Nicea była bardzo, bardzo bezpieczna, co z biegiem czasu niestety się zmieniło. Ostatni raz przed zamachem, byłam tutaj rok wcześniej, i już wtedy absolutnie nie czułam się bezpiecznie. A ponieważ byłam wówczas sama (dla moich znajomych było za drogo – to a propos cen), przechadzając się wieczorami po Promenadzie, byłam notorycznie zaczepiana przez grupy mężczyzn, co przyznaję w pewnym momencie napawało mnie przerażeniem, żeby się to źle dla mnie nie skończyło (czasami było to bardzo nachalne). Obecnie, już jako mieszkanka Lazurowego Wybrzeża, mam okazję doświadczać na własnym przykładzie, co znaczy stan wyjątkowy, ale przede wszystkim przedsięwzięte przez państwo środki bezpieczeństwa. Niestety – w mojej opinii – są one zdecydowanie nie wystarczające, żeby nie powiedzieć, że żadne. Mieszkam w samym centrum legendarnego Saint Tropez, gdzie odbywa się mnóstwo imprez, a co za tym idzie, centrum jest ściśle „chronione” przez policję, żandarmerię itp. Jest ono wówczas ogrodzone barierkami, a przy wejściu sprawdzane są m.in. damskie torebki. Jednakże w praktyce, w mojej opinii, jeśli by się chciało, można wnieść praktycznie wszystko. Zatem moim zdaniem i z mojego doświadczenia, bezpieczeństwo zarówno turystów, jak i osób tutaj mieszkających, nie jest chronione w wystarczający sposób. Zaznaczam, że jest to moja prywatna opinia na podstawie moich własnych doświadczeń.

    • Osobiście uważam, że takie mamy czasy zwariowane i nie ma absolutnie żadnego sposobu na zapewnienie wszystkim bezpieczeństwa. Nigdzie na świecie. A patrząc statystycznie to i tak żyjemy w bezpiecznych czasach :). Ja się z kolei czuję bezpiecznie w Nicei i we Francji w ogóle. A szlajam się wszędzie o każdej porze. Pozdrawiam piękne ST! 🙂

      • Anna

        Zgadzam się z Tobą absolutnie :). Też się teraz często „szlajam” wszędzie o różnych porach i w różnych miejscach (ps. nawiasem mówiąc właśnie wróciłam, godz. 01.20 😉 ). Również i w Nicei bywam wielokrotnie w nocy i też teraz czuję się bardziej bezpiecznie, niż wtedy, bo teraz nie jestem już sama, a zawsze z kimś z tutejszych znajomych lub z szefostwem wracając z różnych spotkań służbowych z Monako. Co nie zmienia jednak mojej subiektywnej opinii, że służby francuskie nie chronią nas dobrze i tak naprawdę, w praktyce nawet po wielu zamachach w całej Francji (nie tylko w Nicei), niewiele się zmieniło.
        Pozdrawiam ciepło z wioski żandarma :)!

  • Anna

    To co moim zdaniem jest również warte zobaczenia w Monako, to zmiana warty przed Pałacem Książęcym, codziennie o 11.55. Teraz poza sezonem chyba tego nie ma (nie jestem pewna, ale w lutym, jak był mój brat, to tego nie było). Straż książęca jest ubrana na biało, maszeruje z instrumentami, na których gra.
    A jeśli ma się do dyspozycji samochód, to koniecznie warto się wybrać do miejscowości la Turbie, żeby ze wzgórza, które nazywa się la Tete de chien (czyli Głowa psa ;)) zobaczyć bajkowy widok z góry na Monako.
    Jeśli ktoś dysponuje czasem, to warto się wybrać do małych wiosek, bo to tak naprawdę tam można się „poszwędać” po wąskich, klimatycznych uliczkach i poczuć prawdziwy klimat Lazurowego Wybrzeża
    No i koniecznie trzeba spróbować kuchni, ale takiej prawdziwej, lokalnej, bo jest (jak dla mnie przynajmniej) przepyszna, świeża i zdrowa.
    Też na początku, „nacięłam” się na ten nieszczęsny autobus do/z Cannes ;), a później jeździłam już tylko pociągiem.
    Vlogi super, piękne ujęcia i dużo praktycznych porad dla tych, którzy nie znają regionu, a planują się tutaj wybrać. No i gratulacje dla Ciebie za podejmowanie się karkołomnego zadania, czyli wymówienia tych wszystkich trudnych nazw tutejszych miejscowości. Wiem, że dla osób, które nie znają francuskiego i nigdy nie miały z nim do czynienia, nie jest to proste, dlatego tym bardziej naprawdę doceniam.
    Jeśli tak mogę powiedzieć – dobra robota ;).
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Bardzo dziękuję za wspomnienie o moim blogu! To zawsze największe wynagrodzenie, jeśli komuś się moja praca przydaje! Dzięki raz jeszcze! A co do bezdomnych w Nicei – niestety najczęściej dogadasz się z nimi po polsku… Serio :(. Następnym razem zapraszam na kawę. Musisz wrócić odwiedzić inne piękne miasteczka w regionie :).

    • Anna

      Potwierdzam tych polskich bezdomnych na Lazurowym :(. Nie daleko Saint Tropez, obok dużego supermarketu, na wylocie z parkingu o pieniądze prosi…Polak :(. Przykre to niestety, ale prawdziwe :(.

  • Bylam tam latem 2012 i widze sporo sie zmienilo. Wtedy wszedzie dalo sie dojechac autobusem na bilecie Solo, ktory kosztowal jedynie 1eur. Czasowych chyba nie bylo ale za 1eur dojechalismy do Monako, Mentony, Antibes i Cannes. Do Twojej listy dodalabym jeszcze stare miasteczko Eze sur Mer. Jest po drodze do Monako. Cudowne miejsce!