Gastroskopia w znieczuleniu ogólnym – jak to wygląda z perspektywy pacjenta

Chciałabym przeczytać taki wpis przed tym badaniem, dlatego jedną z moich pierwszych myśli po przebudzeniu było to, że sama koniecznie muszę taki post napisać. Na wstępie jednak muszę zaznaczyć, że i tak byłam w komfortowej sytuacji, bo kiedy opowiedziałam Wam na Insta Stories, że czeka mnie to badanie i że zdecydowałam się na znieczulenie ogólne, dostałam mnóstwo wspierających wiadomości, w których przekonywaliście mnie, że to znieczulenie to cudowny wynalazek. Mimo wszystko jednak trochę się obawiałam, bo miała to być moja pierwsza w życiu „narkoza”. Choć słowo „narkoza” jest tutaj pewnym uproszczeniem, bo medyczna nazwa tego rodzaju znieczulenia brzmi inaczej (analgosedacja). W praktyce chodzi o to, że gastroskopię po prostu się przesypia. 

Jak się przygotować do gastroskopii

Gastroskopię wykonuje się oczywiście na czczo, więc najlepiej umówić się na nią w godzinach porannych. Ja nie miałam takiej możliwości (bo nie chciałam czekać na badanie pół roku ;)) i miałam ją dopiero o godz. 18:45. Na szczęście jednak nie trzeba przez cały dzień głodować, ostatni posiłek można zjeść 8 godzin wcześniej, a napój wypić 4 godziny przed badaniem. 

I powiem szczerze, że ja właśnie tego głodu bałam się najbardziej. Nie chodzi o to, że jestem tak zachłanna na jedzenie, tylko o moją insulinooporność, która wymaga ode mnie regularnego przyjmowania posiłków. Na co dzień jadam mniej więcej co 4 godziny, choć czasem wpadam w wir pracy i zdarza mi się wydłużyć ten czas (nigdy jednak do 8 godzin)… Wtedy zazwyczaj kończy się to hipoglikemią – cukier spada mi tak mocno, że zaczynają mi się trząść ręce, robi mi się na przemian strasznie zimno i gorąco i po prostu muszę jak najszybciej coś zjeść, najlepiej czekoladę albo banana. I tego właśnie bałam się najbardziej – że hipoglikemia zniweczy mój trud i w ostatniej chwili będę musiała odwołać badanie. Może ktoś ma podobne obawy, więc powiem, jak ja to ogarnęłam. Otóż zadbałam o to, abym noc przed badaniem była „niedospana”. Wszystko po to, abym w dzień miała ochotę na drzemkę i przespała choć trochę tego głodu. I tak też uczyniłam. W dniu badania wstałam bardzo wcześnie, trochę popracowałam, ok. 8 zjadłam sałatkę owocową, a po 10tej 3 kanapki z pełnoziarnistym pieczywem, pastą kanapkową i warzywami (czyli zupełnie normalny posiłek). Na początku jeszcze normalnie sobie pracowałam, a ok. 14tej już wyluzowałam, zaległam na kanapie, zaczęłam oglądać jakieś programy na TVN Playerze (nie pytajcie jakie ;)) i czytać książkę. Zgodnie z planem zaowocowało to sennością, więc zafundowałam sobie ok. godzinną drzemkę i zaraz po niej pojechałam z mamą na badanie. Z mamą, bo przy badaniu w znieczuleniu ogólnym ktoś musi pojechać z nami na miejsce, aby mieć potem na nas oko i odprowadzić nas do domu. 

Gastroskopia w znieczuleniu ogólnym – czy warto się na to zdecydować?

Nie ukrywam, że gastroskopia zawsze bardzo źle mi się kojarzyła i znam osoby, które to badanie wspominają jako straszną traumę. Wiele zależy od tego, jak silny ma się odruch wymiotny, więc to, że ktoś będzie Was uspokajał, że on przeszedł gastroskopię bezproblemowo, nie oznacza niestety, że u Was będzie tak samo. Działa to oczywiście też w drugą stronę – to dla Was gastroskopia może okazać się zupełnie bezproblemowym badaniem. Ja miałam co do tego kiepskie przeczucia, dlatego kiedy okazało się, że gastroskopię można przespać, od razu się na to zdecydowałam. Duży kamień spadł mi dzięki temu z serca! I teraz wrócę do tego, co pisaliście mi na Insta Stories… Na temat gastroskopii dodałam kilkadziesiąt wiadomości i chyba tylko jedna czy dwie osoby zniechęcały mnie do brania analgosedacji. Pozostałe osoby dzieliły się swoimi doświadczeniem, które mówiło jasno – warto zdecydować się na znieczulenie ogólne, bo badanie jest wtedy zupełnie bezproblemowe i o wiele bardziej komfortowe od zwykłego. Również w poczekalni rozmawiałam z kilkoma osobami i wszyscy mieli podobne odczucia. Dlatego tak, moim zdaniem warto zapłacić (w moim przypadku 180 zł) i wziąć to znieczulenie. 

Oczywiście podanie dożylne tak silnego środka nie jest całkiem obojętne dla naszego organizmu, ale też nie popadajmy w paranoję, przecież nie fundujemy sobie tego co tydzień, czy nawet co miesiąc. Poza tym to jest to, co często powtarzają też stomatolodzy – silny stres związany z badaniem może być dla organizmu bardziej destrukcyjny, niż samo znieczulenie. Szczególnie, jeśli jest to badanie, które musimy kiedyś powtórzyć – fundując sobie traumę na początku, wpływamy na powiększenie tego stresu w przyszłości. 

Gastroskopia ze znieczuleniem – jak to wygląda? 

Zacznę od samego początku, czyli od tego, że w rejestracji dostałam do podpisania dokument informujący mnie o możliwych powikłaniach. Musiałam oczywiście podpisać, że się z tym zapoznałam i liczę się z ryzykiem. Tak, pada tam nawet słowo „zgon”, ale uspokaja fakt, że takie powikłania stanowią ułamek procenta ;). Oczywiście takie oświadczenia to standard, więc po prostu trzeba to wziąć na klatę i podpisać. 

Później poczekałam na swoją kolej i zostałam zaproszona do gabinetu. Miły lekarz zapytał, co mnie do nich sprowadza, tzn. z jakiego powodu dostałam skierowanie na to badanie. Wytłumaczyłam, że zmagam się z częstymi infekcjami gardła i mój laryngolog podejrzewa, że jest to spowodowane refluksem. Następnie zostałam zaproszona na łóżko, gdzie miałam położyć się na plecach. Przemiła pani anestezjolog zapytała, czy miałam kiedyś narkozę, czy na coś choruję, czy biorę jakieś leki, kiedy ostatnio jadłam i piłam… I uspokoiła mnie, że to badanie to czysta przyjemność i jedyne, co będzie niefajne to wkłucie w żyłę na dłoni, ale też mam się nie przejmować bo użyje igły niemowlęcej. Informowała mnie o każdym swoim kroku, zwracała się do mnie „pani Agniesiu” i w ogóle była ciepła i kochana jak dobra ciocia ;). Po wbiciu wenflonu kazała się położyć na lewym boku i powiedziała, że za chwilę może mi się zakręcić w głowie. Nie zakręciło się ;). Pani pielęgniarka w tym czasie ulokowała mi w ustach specjalny ustnik uniemożliwiający ich zamknięcie i wtedy usłyszałam magiczne: „Teraz może pani poczuć delikatne szczypanie na dłoni (nie czułam) i za kilkanaście sekund pani zaśnie. Proszę się nie martwić, że pani nie zdąży zasnąć, a my przystąpimy do badania, bo na pewno tak się nie stanie”.

Nie kojarzę nawet momentu zamknięcia oczu i zupełnie nie wiem co dalej się działo, bo kolejna scena to już błogie przebudzenie 😉 akurat otworzyłam oczy, kiedy lekarz przyniósł mi wyniki i poinformował, że potwierdziło się przypuszczenie laryngologa i będzie trzeba wprowadzić leczenie farmakologiczne. Kazał jeszcze sobie poodpoczywać i wyszedł. Po kilku minutach pani anestezjolog przeprowadziła mnie na drugie łóżko, gdzie poleżałam sobie jeszcze przez kilkanaście minut. Potem znowu pomogła mi wstać i wyprowadziła z gabinetu. Całość trwała podobno 30 minut.

Po takim badaniu trzeba przez jakieś 20 minut jeszcze posiedzieć w poczekalni i napić się czegoś. W zasadzie od razu po badaniu możemy też jeść. Nie powinniśmy być sami i oczywiście nie możemy prowadzić samochodu (przez min. 12 h po badaniu). 

Jak się czułam po znieczuleniu?

Autentycznie cudownie :D. Nie czułam się niemrawo, byłam tylko lekko zaspana, jak po bardzo udanej drzemce. Nic mnie nie bolało, jakiś delikatny dyskomfort w układzie pokarmowym (którego nawet nie można nazwać bólem, to tylko świadomość leciutkiego podrażnienia) zaczęłam odczuwać dopiero podczas rozmowy z ludźmi w poczekalni, kiedy się śmiałam, albo później, kiedy jadłam. Obawiałam się, że wyprowadzą mnie stamtąd na wpół przytomną i będę majaczyć, ale zupełnie nie miało to miejsca. 

Następnego dnia odczuwałam lekkie podrażnienie gardła i to tylko ono przypominało mi o wykonanym badaniu. Po znieczuleniu nie było już śladu. 

Gastroskopia w Warszawie – gdzie zrobić?

Moja gastrolog poleciła mi Multimed na Waryńskiego 6, twierdząc, że to najlepsza gastroskopia w Warszawie. Ja oczywiście nie mam porównania, ale przychylam się ku opinii, że to naprawdę dobre miejsce na wykonanie tego badania. Wszyscy pracownicy byli bardzo uprzejmi i pomocni, a personel medyczny dodatkowo niesamowicie empatyczny i wspierający. 

Podsumowując…

Nie sądziłam, że to powiem, ale ja swoją gastroskopię wspominam naprawdę miło. To przede wszystkim dzięki świetnemu personelowi, który zadbał o mój komfort psychiczny tuż przed badaniem i zaraz po nim. Samego badania w ogóle nie czułam, nawet nie wiem, że się odbyło 😀 więc ja polecam to każdemu, kto ma silny odruch wymiotny i boi się gastroskopii tak bardzo, jak ja się bałam. U mnie cały ten stres był zupełnie niepotrzebny, dlatego mam nadzieję, że dzięki temu wpisowi komuś go oszczędzę. 

Kto z Was już przeżył swoją pierwszą w życiu gastroskopię? Podzielcie się swoimi wrażeniami!

Kategorie: Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Miałam gastroskopię kulka razy w swoim życiu i nigdy nie korzystałam ze znieczulenia. Ba, nawet nie wiedziałam, że jest taka możliwość 🙂 Z perspektywy pacjenta bez znieczulenia mogę więc napisać, że jest to bardzo nieprzyjemne badanie, jednak nie towarzyszy mu ból – upokarzające jest po prostu wymiotowanie na stole, będąc otoczonym grupą ludzi. Niemniej jednak gdybym teraz miała mieć to badanie wykonywane ponownie, to chyba nawet nie zapytałabym o możliwość znieczulenia – nie jest aż tak źle i poza okropnym uczuciem dławienia na początku, później jest po prostu dziwacznie 🙂

  • Ja też niestety borykam się z hipoglikemią. Czy mogłabyś stworzyć osobny post jak sobie z nią radzisz na co dzień? To bardzo ciekawe, a niestety wiele lekarzy nie do końca wie jak postępować. Ja jestem na diecie o niskim indeksie glikemicznym. Myślę, że taki post z perspektywy osoby, która zmaga się z ta przypadłością byłby bardzo przydatny. Gastroskopii nigdy nie miałam, ale jeśli kiedykolwiek otrzymam na nią zlecenie odgórne to nie będę się bała. Uspokoiłaś mnie 🙂

    • Radzę sobie dokładnie tak, jak Ty – niski ładunek glikemiczny posiłków + regularne jedzenie posiłków. Innego sposobu nie ma, trzeba po prostu się pilnować i nie doprowadzać do momentu, kiedy cukier osiąga tak niski poziom 🙂

  • Superowo, że o tym piszesz. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała korzystać, ale jestem pewna, że post pomoże wielu osobom

  • Ja musiałam przeżyć to badanie. Najpierw mnie chcieli wrobić na żywca, że tak powiem. U mnie odruch wymiotny jest dużym problemem, niestety. I wszyscy faktycznie mnie uspokajali, że nie ma się czego bać. Do badania nie doszło w pełnej świadomości. Jako że lekarz się uparł, a mi się szukać nie chciało (nawet nie pomyślałam), wypisał mi skierowanie do szpitala. Badanie wspominam źle i nie z powodu pobytu w szpitalu, a podejścia, że znieczulenie ogóle to moja fanaberia. Jeżeli będzie mnie to badanie jeszcze miało spotkać, poszukam podobnego miejsca jak Twoje. Jak wtedy dostałam skierowanie, z przerażenia nie myślałam logicznie.

    Po gastroskopii lekarz stwierdził, że trzeba włączyć leki. Brałam jakiś miesiąc i odstawiłam, skutki uboczne przez kolejne 3 miesiące leczyłam.

  • klaudia jot

    U mnie było dość gładko (bez usypiania). Nie mam zbytnich odruchów wymiotnych wręcz odwrotnie – może dlatego te 5 minut badania skupiłam się na oddechu (tu pomaga niesamowicie umiejętność skupienia się na oddechu). Jedynie mniej przyjemny moment to „połknięcie tej rurki” – dlatego ważne, żeby wcześniej dostać znieczulenie w spray’u do gardła. Z kolei nie cierpię zastrzyków, pobierania krwi itp :)może dlatego wybrałam opcje na żywca 🙂 Ważne, żeby sprawdzać kto będzie wykonywał gastroskopie, przy tym badaniu przyjazny personel jest nieoceniony.

  • Adrianna

    Po prośbie na instastories i ja się wypowiem – też miałam robioną gastroskopię, w sumie nie wspominam tego jakoś źle. Robiłam prywatnie w szpitalu w Poznaniu, koszmarnie się bałam, wręcz nawet się trzęsłam, ale ja mam taki charakter, że wolę chwilę pocierpieć niż znosić narkozę czy inne znieczulenia (tak samo u dentysty, pomijając wyrywanie zęba). Badanie trwało może 2 – 3 minuty, szczególnie mocno go nie odczułam, jedynie co to miałam pobierany fragmencik gdzieś tam z żołądka, i jedynie w sumie poczułam uszczypnięcie gdzieś tam w brzuchu. Fakt, było mi niedobrze, ale nie wymiotowałam, dałam radę, myślę, że nie ma czego się obawiać, nawet jeśli by ktoś zwymiotował, to myślę, że dla lekarzy jest to na tyle normalne, że nawet by ich to nie zdziwiło. Nie mniej jednak, jeżeli ktoś panicznie się boi, to lepiej skorzystać z narkozy. Mnie było szkoda 200 złotych 😀 Poszłam zamiast tego na zakupy po badaniu, dla poprawy nastroju 😀 Pozdrawiam! 🙂

  • grhheen

    Gastroskopię miałam robioną kilkukrotnie, ok. 4 razy w znieczuleniu miejscowym tylnej ściany gardła (ależ to koszmarnie gorzkie!) i ostatni raz w krótkotrwałej sedacji. Oczywiście, że można to badanie robić w znieczuleniu miejscowym. W moim przypadku nie miałam problemu z bólem, raczej z ciągłych odruchem wymiotnym (bez wymiotów) i uczuciem upokorzenia, że ktoś wpycha mi niejako wbrew mojej woli coś do gardła. Za każdym razem chciałam żeby badanie skończyło się w tym samym momencie, w którym się zaczęło. W dużej mierze to może być kwestia naszego nastawienia, do poukładania w naszej głowie, bo to samo uczucie towarzyszy mi za każdym razem będąc na leczeniu u dentysty niezależnie od tego, czy wykonano znieczulenie czy też nie. Z drugiej strony o ile spokojniejsza byłam przed i po gastroskopii w sedacji, dzięki czemu gastrolog miał też optymalne warunki do wykonania badania i wystarczającą ilość czasu do usunięcia polipa, bo nie musiał się martwić o to, czy za chwilę nie ucieknę mu z leżanki. Także ja ze swojej strony polecam oszczędzić sobie stresu, jeśli tylko ma się taką możliwość.

  • Anna Maria W.

    Mnie czeka niedługo kolonoskopia w znieczuleniu ogólnym, więc ten wpis jak znalazł…

    • Powodzenia! To znieczulenie to naprawdę bardzo duży komfort, więc staraj się tym w ogóle nie stresować 🙂

  • Marta Gromala

    Dziele sie swoimi oswiadczeniami, po obejrzeniu Twoich stories 🙂
    Ja mialam do tej pory dwie gastroskopie, jedna w uspieniu, druga z plena swiadomoscia, dlatego mam porownanie 🙂
    Oba badania robilam w Krakowie, gdzie mieszkam. Gastroskoie w uspieniu robilam w szpiatlu Bonifratrow (jesli ktos by byl zainteresowany) I mam bardzo podobne wspomnienia do Twoich. Obudzilam sie po, nic nie czulam, nawet lekkiego drapania w gardle. Personel szpitala tez swietny.
    Drugie badanie robilam pod koniec zeszlego roku I mialam w planie zrobic ponownie w znieczuleiu ogolnym, ale duzo znajomych przekonywalo mnie do konkretnego lekarza w placowce Evita w Krakowie, ktory podobno jest delikatny I ma swietne podejscie (I robi to badanie tylko w plenej swiadomosci). W koncu sie zdecydowalam I umowilam, ale ile stresu przezylam wczesniej to tylko ja wiem. Bardzo sie stresowalam tym badanim, tego ze sie bede dlawic rurka I dusic. No I oczywiscie nic z tego nie mialo miejsca (starch ma wielkie oczy).
    Lekarz rzeczywiscie bardzo delikatny I ze swietnym podejsciem, wszystko cierpliwie tlumaczyl. Na poczatku dwa psikniecia znieczuleniem do gardla. Potem sie kladziemy na lewym boku, a lekar zaczyna wprowadzac rurke do gardla (ktorej nie czuc przez znieczulenie). Rurke trzeba polknac dwa razy (to polykanie sie czuje). Potem lekarz wprowadza rurke glebiej I glebiej, a my musimy gleboko I spokojnie oddychac, I to jest tutaj najwazniejsze, oddech. Ja akurat z tym nie mialam problemu (pomogla joga I medytacja), skupilam sie na oddechu I nie mialam zadnych odruchow wymiotnych (a przy pobieraniu wymazu z migdalkow mam). Jedyny maly problem dla mnie byl taki, ze w trakcie badanie powinno unikac sie przelykania sliny, bo wtedy czujemy rurke I moze sie pojawic odruch wymiotny. Ja mialam problem z tym, zeby przestac przelykac ta sline – odruch bezwarunkowy. Jesli sie jej nie przelyka, to slina splywa z boku po buzi na reczniczek papierowy, tory jest podlozony pod glowa.
    Podsumowujac, bardzo sie ciesze ze zrobilam to badanie bez znieczulenia, bo w koncu wiem jak ono wyglada I nie bede sie tak bardzo bac przy nastepnej gastroskopii. Jesli bede robic, to tylko w centrum Evita w Krakowie 🙂

    • Dzięki, że opisałaś szczegółowo tę wersję nieprzespaną, może komuś się przyda 🙂

  • Ja miałam kilka lat temu, bez znieczulenia, na żywca. NIGDY WIĘCEJ.

  • EWA

    Oj nie kilka dni temu miałam robiona gadtroskopie – zawsze mówiłam że nie dam sobie rury wprowadzić do gardła i i jej części ciała… jednak musiałam ka zrobić i co nie byłam w stanie przerknąć tej nieszczęsnej rury i zaczęłam się dusić.. koszmar potem robili mi przez nos ale Pani którą na endoskop nakładka źle przybrudzila go… i niestety weszli do gardla ale nic nie widzieli i wyciągając dostałam krwotoku z nosa… niestety nie zbadali mnie już i JESTEM PRZEKONANA że bez znieczulenia ogólnego nie dam rady przetrwać tego badania… I tyle w temacie…

  • Katarzyna Sokołowska

    Dzięki za te informacje. Ja nawet nie wiedziałam, że tak można, miałam gastroskopię bez znieczulenia, w dodatku z bardzo nieprzyjemną lekarką i wspominam to jako najbardziej upokarzające doświadczenie w życiu (bezpośrednio po badaniu po prostu się rozpłakałam; dorosła baba!). W lipcu czeka mnie kolejna, wewnętrznie umierałam na myśl o tym, ale zrobię to w znieczuleniu. Jeszcze raz wielkie dzięki!

  • Jak tylko zaczęłam czytać, jaki miły personel spotkałaś, byłam niemal pewna, że chodzi o Multimed. Robiłam tam gastroskopię 3 lata temu. Badanie miało charakter raczej profilaktyczny i trwało dosłownie kilka minut. Pamiętam, że oprócz dyskomfortu związanego z „połknięciem” rurki i specyficznym uczuciem napełnienia powietrzem, naprawdę nic mi nie było. Nie mogłam od razu pić i jeść, bo miałam znieczulany przełyk i mogłabym się zadławić. Dlatego należało poczekać chyba około 2 godzin, jeśli dobrze pamiętam. To też nie było problemem, bo badanie miałam raniutko. Słyszałam wiele opowieści o bardzo trudnej gastroskopii i jak to z takimi fizjologicznymi rzeczami bywa, pewnie tak jest, że każdy ma inaczej, ale jeśli możemy sobie pomóc, wybierając fajną, poleconą placówkę, to Multimed na Waryńskiego jest takim miejscem! Jeśli natomiast mamy też skierowanie na kolonoskopię, uśpienie też jest idealnym rozwiązaniem, bo niektóre placówki (np. Damiana na Wałbrzyskiej i właśnie Multimed) robią dwa badania przy jednej „narkozie”.

    • Magda Okrutna

      Swoją pierwszą w życiu gastroskopie miałam przedwczoraj. Badanie odbyło się w znieczuleniu ogólnym i jestem zadowolona ze podjęłam taką decyzję, ponieważ jedyne co pamiętam to jak błogo zasnęłam i jak lekarz mnie obudził że już mogę wstać. 🙂 Uważam że to wspaniałe wyjście nie tylko dla osób które mają silny odruch wymiotny i bardzo się stresują, ale dla każdego kto może poddać się sedacji. Nie widzę powodu dla którego warto się tak mordować z tymi odruchami, przełknięciem rurki, skoro można zasnąć, błogo spać a potem nic nie pamiętać 🙂 Osobiście wspominam badanie bardzo dobrze i gdybym miała potrzebę wykonać je jeszcze raz to tylko tak jak teraz czyli w znieczuleniu ogólnym. Badanie robiłam w Kielcach w prywatnej przychodni „Gastrolog” u dr. Krzysztofa Bartosza. Jeśli mieszkacie blisko Kielc albo w Kielcach koniecznie udajcie się tylko tam i tylko do dr Bartosza 🙂
      Personel bardzo miły. Pielęgniarka zanim zasnęłam rzuciła fajny tekscik żebym sobie zamówiła jakiś fajny sen u doktora 😀 warto też podkreślić że to nie jest typowa narkoza taka jak do operacji (eter)! To są leki uspokajające z przeciwbólowymi. Nie ma po nich skutków ubocznych tj: wymioty, bóle głowy itd. Jedyne „skutki uboczne” to lekki ból gardła który szybko mija i błoga senność. 🙂 warto w ten dzień wypocząć, wyspać się. Zdecydowane plusy to też to że można jeść zaraz po badaniu i wrócić do domu oczywiście pod czyjąś opieką. Człowiek szybko dochodzi do siebie. 🙂 Przed założeniem ustnika jest też znieczulenie domiejscowe czyli pielęgniarka psika aerozolem gardło.
      Podsumowując: bardzo zachęcam do gastroskopii w znieczuleniu ogólnym! Jeśli tylko możecie a musicie wykonać to badanie to tylko tak! 🙂

  • Bardzo wartościowy post, czytałam z ciekawością do końca – jestem w trakcie ustalania, czy gastroskopia będzie w moim przypadku konieczna. Gastroenterolog odsyła do hematologa, a ten do gastrologa…;) Po przeczytaniu wpisu czuję się trochę pewniej 🙂

  • Mam do zrobienia gastroskopię, w zasadzie już od dawna, choć to nic mega pilnego. I odkładam ją ciągle, bo się tak bardzo boję reakcji ciała… W miejscu, gdzie miałabym ją robić, nie ma chyba opcji znieczulenia ogólnego, a ja nigdy w życiu nie miałam narkozy i trochę się tego obawiam też. Niemniej, rozejrzę się za możliwościami, bo widzę, że warto.

  • W przeciągu ostatnich 3 miesięcy miałam gastroskopie 4 razy i nie miałam narkozy. Jasne, to bardzo nieprzyjemne badanie, ale przeżyłam, czekają mnie jeszcze kolejne i nie uważam, aby narkoza była konieczna 🙂 Nawet nie została mi narkoza zaproponowana, bo idąc na żywo całość trwa 20 minut i nie potrzeba do tego innych lekarzy jak tylko gastrolog. Przed badaniem uważałam, że mam duży odruch wymiotny, nawet psikanie znieczuleniem do gardła powodowało u mnie problem, ale przy samym badaniu nie było kłopotu z wymiotowaniem. Dodatkowo jeżeli jest się odpowiednio przygotowanym, tzn. na czczo to jedyne co poleci to ślina ;), która i tak poleci jak ma się narkozę tylko wtedy tego nie widzisz 😀

  • Anna Sadowska

    Mnie robiono gastroskopię i kolonoskopię jednocześnie. Więc uśpienie było jak najbardziej wskazane. 😀
    A problem głodu rozwiązał się sam – każdy, kto musiał przygotowywać się do kolonoskopii, wie że przy piciu tego specyfiku (oby nigdy więcej) sama myśl o jedzeniu powoduje mdłości. 😉

  • Aga

    Ja mialam dwie, jako dziecko, robione pod glupim jasiem- nie wiem czy wtedy byla opcja znieczulenia ogolnego, ale fajnie, ze Ty mialas taka mozliwosc, bo samo badanie jest w moim odczuciu dosc bolesne.