Poniedziałek freelancera – oszczędzanie i plany na emeryturę

Jedną z największych bolączek mojego dorosłego życia jest to, że nie potrafię się zmusić do myślenia o odległej przyszłości. Jestem mocno osadzona w “tu i teraz” i nawet to, co będzie za 5 lat, jest dla mnie jedną, wielką niewiadomą. Więc jak tu zacząć myśleć o jeszcze dalszej przyszłości? Ostatnio jednak coraz częściej dochodzę do wniosku, że najwyższy czas zacząć oszczędzać na swoją wymarzoną emeryturę… Nie chcę kiedyś żałować, że w wieku 30 lat z taką lekkością podchodziłam do tego tematu. Ryzyko jest zbyt duże. 

A jaka jest ta moja wymarzona emerytura?

Przede wszystkim aktywna. Bardzo chciałabym być aktywną “babcią”. Chodzić na zajęcia do klubu seniora, ćwiczyć jogę, tańczyć, jeździć na rowerze i dużo spacerować. Chciałabym mieć swój kawałek ziemi i rozbudzić w sobie ogrodniczą pasję. Oczywiście chciałabym też podróżować, ale nie mówię tu o wielkich podróżach dookoła świata, a jedynie możliwości wyskoczenia na południe Europy lub na weekend do innego miasta, kiedy będę miała taką ochotę. Nie chciałabym też przeżywać tego, co moje babcie, czyli ciągłych obaw o to, czy jedna wizyta w aptece nie pochłonie połowy budżetu przeznaczonego na cały miesiąc. Swoją drogą wierzę, że już teraz pracuję na jak najrzadsze wizyty w tych miejscach… Zdrowy styl życia traktuję jako inwestycję w pogodną starość (brrr, czy tylko ja wzdrygam się na dźwięk słowa “starość”?). 

Emerytura to stan konta, a nie stan ducha. To hasło przewodnie kampanii NN Investment Partners TFI, w której mam przyjemność brać udział, a najlepszym przykładem jego słuszności jest Aleksander Doba. To doskonały dowód na to, że na emeryturze można żyć pełnią życia, być aktywnym i spełniać marzenia. W prywatnym życiu nie znam nikogo takiego i choć moje emerytalne plany są znacznie bardziej przyziemne, inspiruje i motywuje mnie sam fakt, że ktoś DZIAŁA. 

Wizja mojej wymarzonej emerytury pięknie brzmi, ale na chwilę obecną jestem bardzo daleka od jej spełnienia. W kwestii emerytury jak dotąd polegałam jedynie na ZUS, co przy wielu latach pracy na umowach śmieciowych i prowadzeniu własnej działalności nie prezentuje się zbyt optymistycznie. A prawda jest taka, że bardzo bym nie chciała, aby to stan konta decydował o tym, jak spędzę ostatnie lata mojego życia. Jestem w tej chwili mniej więcej w połowie drogi do mojej emerytury i to dla mnie najwyraźniejszy sygnał, że najwyższy czas zacząć o niej myśleć. Czy zabieram się za to za późno? Jestem bardzo ciekawa, jak to wygląda u Was. 

Czy Millenialsi oszczędzają?

Jako że należę do pokolenia Millenialsów, zainteresowało mnie badanie na temat naszego podejścia do finansów, technologii i oszczędzania. Badanie to zostało przeprowadzone przez firmę Maison&Partners, metodą CAWI (czyli ankiety online) na grupie 1048 dorosłych Polaków, co stanowiło reprezentatywną grupę badawczą. 

Ja w pewnych kwestiach jestem nieco zacofana i trochę boję się korzystać z konta bankowego na telefonie. Może zdecyduję się na to po zmianie telefonu, bo w aktualnym cały czas cierpię na brak pamięci. Z pewnością jest to duża wygoda, kiedy można zarządzać swoimi finansami z poziomu telefonu komórkowego. 

Ciekawe są też wyniki dotyczące oszczędzania:

14% dla blogerów… Według Was to dużo czy mało? Ja zdecydowanie zaliczam się do tej grupy ankietowanych. Wiele decyzji zakupowych podejmuję pod wpływem blogerów / youtuberów, głównie w kwestii kosmetyków i produktów spożywczych. 

Co do oszczędzania – zawsze byłam bardzo oszczędną osobą. Nie ukrywam, że życie mnie do tego zmusiło, w moim domu nie było pieniędzy na moje zachcianki. Na każdą wymarzoną zabawkę czy inny gadżet sama musiałam odłożyć pieniądze i często robiłam to długimi miesiącami. Wtedy byłam z tego powodu nieszczęśliwa, a dziś jestem wdzięczna za tę lekcję pokory i szacunku do pieniądza. Oszczędność została ze mną w dorosłym życiu, dlatego pomimo nie najwyższych zarobków nie miałam większych problemów z odkładaniem pieniędzy na wakacje, remont mieszkania, samochód czy czarną godzinę. Tę zresztą zaliczyłam 4 lata temu, kiedy przeszłam na freelancing. Zbieg niefortunnych wydarzeń sprawił, że przez długi czas głównie wykorzystywałam swoje oszczędności zamiast je pomnażać. I kiedy tak przez prawie rok musiałam sobie odmawiać jedzenia na mieście, weekendowych wypadów i wielu innych, umilających życie atrakcji, po odbiciu się od dna przestałam liczyć pieniądze. Przed “kryzysem” robiłam tak, że po wpłynięciu wypłaty na konto, od razu przelewałam jakąś czterocyfrową kwotę na konto oszczędnościowe, a reszta zostawała mi na życie. Aktualnie nie mam żadnego harmonogramu oszczędzania, żyję tak, jak mam ochotę, a jak na koncie użytkowym zbiera się większa kwota, przelewam ją na drugie konto (na szczęście i tak z natury jestem oszczędna). Bardziej jednak gromadzę pieniądze na koncie firmowym, aby być spokojną o ZUS i podatki, kiedy będę miała posuchę w zleceniach lub klienci będą się opóźniać z płatnościami. 

Jak widzicie, w powyższej “strategii” nie ma ani słowa o emeryturze, a wspomniane oszczędności wydam z pewnością na takie rzeczy jak samochód, remont mieszkania, podróże, czy jakieś nieprzewidziane wydatki. 

Moje plany na emeryturę

Dlatego jakiś czas temu, po lekturze wpisu Agnieszki z To się opłaca o emeryturze freelancera, zaczęłam rozważać IKE. Polecam Wam ten post, jeśli chcecie zagłębić się w temat IKE i IKZE, bo ja nie chcę powielać łatwo dostępnych i przystępnie przedstawionych treści. Uważam, że ta forma oszczędzania na emeryturę to dobra opcja dla osób, które nie potrafią lub nie chcą samodzielnie obracać pieniędzmi i inwestować ich. Jednak tak jak teraz na freelancingu podstawą mojego bezpieczeństwa finansowego jest kilka odnóg, uważam, że tak samo powinno to wyglądać na emeryturze. Dlatego docelowo będę dążyć też do posiadania pasywnego źródła dochodu. Może to być biznes funkcjonujący już bez mojego udziału, a może to być też wynajem nieruchomości. W sytuacji idealnej zmieniając mieszkanie na większe, nie sprzedawałabym swojego obecnego, a później wykorzystałabym je do wynajmu krótko lub długoterminowego. Nie wiem jednak, czy taka opcja będzie możliwa, bardzo trudno to w tej chwili przewidzieć. To do czego dążę, to emerytura oparta na kilku, niezależnych od siebie filarach. 

Swoim dzisiejszym postem chcę Was skłonić do refleksji i rozmowy na temat oszczędzania i emerytury. Jaka jest Wasza wymarzona emerytura? Jak zamierzacie ją osiągnąć? Macie zaufanie do ZUS? Zachęcam do dyskusji!

Post powstał w ramach współpracy z NN Investment Partners TFI

Kategorie: Freelance

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.