Moje plany na jesień (prywatne i blogowe)

Najpiękniejsze od wielu lat lato za nami i choć z jednej strony trochę czuję z tego powodu bolesny ucisk w sercu, to z drugiej strony tęsknię już za tymi typowo jesiennymi przyjemnościami… Problem z tą porą roku jest taki, że w połączeniu z zimą ona za długo trwa. Uwielbiałabym jesień, gdyby nie to, że po niej następuje czas szarości, spadku motywacji i rozleniwienia. 

Dla chętnych post do odsłuchania:

 

Moje plany na jesień

Ale teraz jest ten najlepszy moment. Na razie jeszcze czuję ekscytację na myśl o ciepłych swetrach i skarpetach. Jeszcze nie mam ich dość i nie kojarzą mi się z szykowaniem się przez 15 minut na 5 minutowy spacer z psem. Póki co motywacja do pracy po wspaniałych wakacjach poszybowała do maksimum i nie ma mowy o rozleniwieniu. Początek jesieni jest pracowity, kreatywny… I przytulny. O tak, zdecydowanie tęsknię już za tą przytulnością spędzanych w domu wieczorów! 

Aktywność fizyczna

Moje “aktywne” plany na jesień to przede wszystkim powrót do mojej rutyny, którą totalnie rozwaliły wszystkie tegoroczne, wakacyjne wyjazdy. Praktyka jogi (chciałabym wrócić do szkoły), zabawy na chuście, więcej tańca w domu, a może czasami pójdę i na zajęcia… Poza tym slow jogging lub szybkie marsze z psem. 

Rok temu jesień bardzo szybko mi zleciała dzięki zajęciom acro yogi, na które chodziliśmy z Wojtkiem. Teraz nie wiem, czy uda nam się je kontynuować, bo on ma swoje inne aktywności i do acro chyba trochę stracił serce. Ale może zaproponuję mu coś nowego, ostatnio robiliśmy podchody do ścianki wspinaczkowej. 

Sama waham się jeszcze co do mojej jazdy konnej. Po moim letnim powrocie w siodło uświadomiłam sobie, że równolegle powinnam zacząć chodzić do fizjoterapeuty, aby znowu nie nabawić się problemów z kolanem. A to niestety czyni ten sport jeszcze droższym. Na chwilę obecną muszę przystopować z wydatkami, więc i jazda konna stoi pod znakiem zapytania… A przynajmniej taka regularna, jaką wstępnie miałam w planach. Czasami mam za dużo pomysłów na siebie i sama za sobą nie nadążam… 

Jedzenie

Przeczytałam ostatnio dwie super motywujące do zdrowego odżywiania książki (o jednej już pisałam). Niby nie o tematyce stricte żywieniowej, a jednak dały mi świetnego kopa motywacyjnego, aby jeszcze bardziej zadbać o tę sferę życiową. Faktem jest, że na tej płaszczyźnie dbanie o zdrowie idzie mi całkiem nieźle, ale zawsze może być lepiej… I wcale nie chodzi o to, aby narzucić sobie więcej ograniczeń, tylko żeby jeszcze bardziej otworzyć się na ten pozytywny aspekt zdrowej kuchni – więcej eksperymentować. A w efekcie też dzielić się tymi eksperymentami z Wami. 

Zdrowie

Przez to piękne lato zaniedbałam kilka spraw i teraz muszę się z nimi zmierzyć. Muszę zapisać się do kilku specjalistów (m.in. do dermatologa obejrzeć znamiona), zrobić kilka badań (np. sprawdzić poziom witaminy D). Nic strasznego się nie dzieje, więc nie ma pośpiechu, ale powoli chcę wypełniać mój segregator z badaniami profilaktycznymi. 

Praca

Przez wakacje zrobiłam sobie przerwę od mojej pracy zawodowej i zajmowałam się tylko blogiem. Z perspektywy czasu oceniam to jako świetną decyzję, bo to dzięki niej miałam więcej czasu na korzystanie z lata i dzięki temu tak świetnie je spędziłam. Przekonałam się też, że rezygnując z tych mniej przyjemnych elementów mojej pracy, mam więcej przestrzeni na te, które przynoszą mi najwięcej satysfakcji. A moja około-blogowa działalność internetowa to moja największa zawodowa miłość :D. Niemniej wspominałam o tym już nie raz, że wolę opierać swój freelancing na kilku filarach, dlatego nie chcę całkowicie rezygnować z innych zleceń. Nie są one dla mnie priorytetem, nie szukam ich, a wręcz jestem strasznie wybredna w ich dobieraniu, ale… Same wpadają i dobrze, że są, bo dzięki nim nie wypadam całkowicie z tego marketingowego rynku.

Niemniej jedno wiem na pewno, nie będę robić niczego kosztem bloga. Bo wokół niego też mam mnóstwo planów 🙂

Blog i reszta

W najbliższym czasie będę produkować dużo postów o tematyce podróżniczej. To dla mnie oczywiste, że muszę je napisać teraz, dopóki wszystko pamiętam, a jednocześnie wiem, że nie będę w stanie trzymać ich w szkicach aż do wiosny, to sprzeczne z moją niecierpliwą naturą ;). Dla blogerki to trochę słaba sytuacja, kiedy wyjeżdża po sezonie i dodaje takie treści wtedy, kiedy już nikt ich nie szuka, ale… Ufam, że teraz posłużą Wam jako inspiracja, a ich praktyczny aspekt wykorzystacie później. 

Nie zamieniam się jednak w bloga podróżniczego. Posty o tej tematyce rozciągną się w czasie, bo będą przeplatane tymi, które prawdopodobnie interesują Was bardziej, czyli dotyczącymi zdrowego stylu życia itp.

Postaram się też zwiększyć ilość treści audio. Nie wiem, czy zdecyduję się na typowe podcasty, ale na pewno będę nagrywać więcej postów w formie mówionej, bo wiem, że to rozwiązanie przypadło Wam do gustu. Nie wiem, co dalej z relaksacjami, bo odzew na ostatnią był tak słaby, że chyba nie ma sensu tego kontynuować.

Przy okazji przypominam Wam o jednej ważnej rzeczy… Dla Was czasami to jest takie oczywiste, że coś Wam się podoba i nie mówicie mi o tym, bo zakładacie, że ja o tym wiem, albo na pewno zrobią to inni. A to tak nie działa, bo inni myślą dokładnie tak jak Wy :D. Często mam taką sytuację na Stories – wspominam, że chyba napiszę jakiś post… Potem widzę, że zobaczyło to 4000 osób, a 10 napisało “tak, chętnie przeczytam”. A potem w ciągu miesiąca dostaję sporo wiadomości z pytaniami, kiedy ten post będzie… I nie są to wiadomości od tych 10 osób, tylko od tych, które wcześniej nie napisały, że chciałyby taki post przeczytać :). Piszę o tym, bo chcę, abyście mieli świadomość, że moja działalność tutaj jest bardzo mocno oparta na relacji z Wami. Ten Wasz głos jest bardzo ważny, na każdym etapie mojego tworzenia – od kiełkującego pomysłu, aż po wypuszczenie go w świat w gotowej formie. Upominajcie się o rzeczy, o których chcecie przeczytać :). Pytanie o post z woreczkami na zakupy dostaję średnio raz dziennie i dzięki temu wiem, że ten post musi powstać, w miarę moich możliwości jak najszybciej. W zeszłym tygodniu była taka sytuacja, że jedna osoba upomniała się o zapowiadanego przed moim urlopem foodbooka, więc postanowiłam wcisnąć go w plan publikacji wcześniej, niż planowałam. Komunikacja, feedback – dwa słowa klucze i tej jesieni będę podkreślać ich wagę, bo to Wy tworzycie ze mną to miejsce, pamiętajcie o tym. 

Wracając do planów – wrócą też newslettery i live’y na Instagramie. Idealnie byłoby wrócić do takiego systemu, jak funkcjonował kiedyś – w jednym tygodniu newsletter, w drugim live… Ale osobiście wolę spontaniczność w tej kwestii, więc raczej nie będę sobie narzucać harmonogramu. Live’y częściowo będą w trakcie gotowania, bo wiem, że to lubicie. 

Chcę też nieco urozmaicić treści na moim Insta Stories. Chodzi mi po głowie kilka planów z tym związanych, np.

  • foodbook na Insta Stories raz w tygodniu (na blogu i na YT też oczywiście będą się pojawiać foodbooki, ale rzadziej)
  • będę też częściej przypominać archiwalne wpisy, bo jako że jest ich na blogu ponad 1000, to aż się prosi, aby niektórym dać drugie życie. Może nazwę tę serię “wpis tygodnia”
  • chodzi mi po głowie też nieco bardziej wymagająca seria, ale tu na razie zamilknę, bo nie chcę, aby ktoś zrealizował mój pomysł, zanim ja się do niego zbiorę ;). 
  • ciągle dostaję pytania o to, czy wróci taneczna sobota. Otóż tak, jesienią wreszcie mam w domu temperatury sprzyjające tańcom i taneczna sobota, która niekoniecznie będzie sobotą 😉 wróci na insta stories. Jak czasem nagra mi się coś fajnego, to może wrzucę to też na normalny feed IG, ale to na pewno nie będzie nic cyklicznego. 
  • będę kontynuować rozpoczętą latem serię “weekendowe Q&A” – zawsze w sobotę i w niedzielę możecie mi zadawać pytania, a ja odpowiadam na jakieś 90% z nich. 

Długo zastanawiałam się też nad wykorzystaniem nowej funkcji Instagrama, czyli IG TV. I wreszcie postanowiłam, że będę tam wrzucać te dłuższe i nieco bardziej wartościowe pogadanki, które do tej pory były publikowane na Insta Stories. Widzę po powtarzających się pytaniach w weekendowych Q&A, że niektóre tematy warto omówić szerzej, a nagranie czegoś na IG TV jest o wiele prostsze, niż nagranie na YouTube. 

No i tym sposobem płynnie przejdziemy do tematu YouTube… Gdzie nie mam Wam nic do obiecania ;). Mogę tylko powiedzieć, że w ramach ukłonu w stronę tych czekających już na vlogmasy, chciałabym czasem nagrać jakiegoś codziennego vloga. Postaram się o tym pamiętać. A poza tym na YT nic się nie zmieni, będę tam coś nagrywać wtedy, kiedy najdzie mnie na to wena, a to trudne do przewidzenia… Tym bardziej, że jak widać wyżej – na innych płaszczyznach będę miała co robić. 

I to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o moje jesienne plany. Jak już wspominałam wyżej – jestem bardzo ciekawa Waszej opinii na temat tych dotyczących bloga. Czy czegoś Wam w tych moich zapowiedziach zabrakło? 

 


Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.