Ulubieńcy i odkrycia lutego

Nie wiem jak Wasz, ale mój luty minął w ekspresowym tempie, bo połowę przespałam… Cóż, nie raz marzyło mi się aby zapaść w sen zimowy i oto moje marzenie zostało spełnione… W powiedzeniu „uważaj o czym marzysz, bo twoje marzenie może się spełnić” jest naprawdę wiele prawdy :).  

OK, kto ma ochotę na film, tego zapraszam tutaj:

do_czytania_W lutym delektowałam się Jeżycjadą (a raczej odświeżaniem jej sobie). Upadł mój pomysł, aby czytać jedną książkę z tej serii miesięcznie… Przeczytałam część „zerową”, czyli „Małomównego i rodzinę”, potem „Kłamczuchę” („Szóstą klepkę” czytałam w styczniu), a potem oczywiście „Kwiat kalafiora”. Niestety z książek otrzymanych na gwiazdkę została mi już tylko Ida, a okazja do otrzymania kolejnej książki będzie chyba dopiero w sierpniu, dlatego kolejne części będę prezentować sobie sama ;). P.s. Wiem o istnieniu bibliotek, ale moje założenie jest takie, że chcę posiadać całą Jeżycjadę w swojej biblioteczce.

IMG_2347Druga książka, którą chciałabym Wam polecić, a przy okazji którą mogę się z Wami podzielić to „Książka do przeżycia”. Jest to książka kreatywna, przeznaczona dla dorosłych. Nikt nie każe Wam wylewać na nią kawy, rwać na strzępy i po niej deptać… Ale zmusi Was ona do pewnych przemyśleń i pokaże na czym polega uważne życie. Gdybym miała podsumować tę lekturę jednym zdaniem, to powiedziałabym właśnie, że uczy ona uważności i życia w trybie „slow”, a także zwraca naszą uwagę na to, co dzieje się poza światem wirtualnym (w którym aktualnie spędzamy bardzo wiele czasu). Autor podsunie Wam proste ćwiczenia, które pomogą Wam zwrócić uwagę na rzeczy, o których na co dzień nie pamiętacie. Ta książka zmusza do myślenia, do wspominania, do rozejrzenia się po swojej okolicy, do poznawania świata, do wsłuchania się w siebie i swoje potrzeby, do przeanalizowania swoich znajomości, planów na przyszłość… I do wielu innych, często zupełnie zaskakujących rzeczy. Naprawdę trudno w takiej krótkiej recenzji opisać wszystko, co kryje się na tych 250 stronach, ale wierzcie mi, że każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie. 

książka do przeżycia

Uwaga, KONKURS! Dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka mam dla Was 6 takich książek, 3 rozdam tutaj a 3 na YouTube. 

Pytanie konkursowe brzmi: 

Gdybyś miał(a) stracić jeden ze zmysłów, to którego najbardziej by Ci brakowało i dlaczego?

Jest to jedno z zadań pojawiających się w książce 🙂 spodziewam się, że większość z Was odpowie, że najbardziej brakowałoby Wam wzroku, dlatego mam propozycję, abyście napisali też o drugim w kolejności zmyśle 🙂

Na odpowiedzi czekam do końca tego tygodnia (6 marca, do godz. 23:59), zostawiajcie je proszę pod tym postem. Wybiorę 3 najciekawsze, a jeśli będę miała z tym duży problem, bo poziom będzie podobny, to szczęśliwą trójkę wylosuję (lub zrobię opcję łączoną, czyli wybiorę np. 10 najciekawszych odpowiedzi i z nich wylosuję trójkę). Żebyście mieli pewność, że losuję uczciwie, zrobię to na Snapchacie (nick: lifemanagerka). 

do_jedzenia_i_piciaW tym miesiącu postawiłam na zioła. Nadal regularnie pijam miętę zieloną (spearmint), której zadaniem jest m.in. regulowanie poziomu testosteronu we krwi. Co prawda w badaniach kilka lat temu nie wyszedł mi podwyższony poziom tego hormonu, ale endokrynolog zasugerował, że skóra może pobierać go zbyt wiele i stąd mogą brać się moje problemy z cerą. 

Szukając informacji na temat mięty zielonej trafiłam m.in. na wątek kobiet zmagających się z hirsutyzmem i z wypowiedzi niektórych z nich wynika, że picie mięty zielonej pomaga na tę dolegliwość. Badania wykazały, że picie herbatki miętowej dwa razy dziennie pozytywnie wpływa na regulację poziomu hormonów płciowych we krwi. Może komuś się to przyda.

Ja swoją miętę zieloną kupiłam w internetowym sklepie Magiczny Ogród

IMG_2336

Dodatkowo kupiłam w tym miesiącu moje pierwsze herbatki Pukka, ostatnimi czasy osławione w blogosferze… I powiem szczerze, że jestem daleka od zachwytu nad nimi. Kupiłam wersję Detox Lemon oraz Herbal Collection zawierającą 5 różnych smaków. I w każdym poza mieszanką 3 odmian mięty jest lukrecja! Zawsze wydawało mi się, że lubię lukrecję, bo kojarzy mi się ona ze szwedzkimi słodyczami, które kiedyś z podróży przywoziła mi babcia… Ale teraz przez te herbaty, mam mieszane uczucia. Smak lukrecji dominuje każdą z mieszanek i o ile np. Night Time lub Detox Lemon wydają się być ciekawe w smaku i działaniu, to dla mnie są zbyt zdominowane przez ten charakterystyczny smak. Polecam jednak tę mieszankę Three mint, ponieważ zawiera ona 3 odmiany mięty (w tym również zieloną), a jest wygodniejsza do stosowania niż ta sypana, którą posiadam. 

dla_ciala_Za sprawą styczniowego pudełka „Naturalnie z pudełka” trafiłam wreszcie na „czysty” szampon, który nie robi mi z włosów siana. Moje włosy są naprawdę trudne w obsłudze i te wszystkie polecane przez włosomaniaczki szampony z dobrym składem zupełnie się u mnie nie sprawdzały. Wydawało mi się, że moje włosy po prostu nie mogą dobrze wyglądać bez silikonów i muszę się z tym pogodzić. I wtedy zjawił się on. Szampon Organic Shop Marokańska Księżna. Przyjemny w użyciu, nie robi mi z włosów siana, wydajny, niedrogi… Mam ochotę przetestować więcej szamponów tej marki, macie z nimi jakieś doświadczenia? 

IMG_2338

Drugą rzeczą „dla ciała” o której chciałam Wam napisać jest kurs „Zdrowy kręgosłup„, o którym wspominałam już jakiś czas temu. Dostałam go do przetestowania, a teraz właśnie rusza jego sprzedaż. 

Kręgosłup to moja duża bolączka, bo bywają dni, kiedy spędzam przed komputerem prawie cały dzień i ból (w szczególności w okolicy karku), który potem odczuwam jest naprawdę bardzo niepokojący. Już nawet nie chodzi o to, że kręgosłup musi służyć mi przez całe życie i to jak traktuję go teraz ma ogromny wpływ na to, jak będzie wyglądał komfort mojego życia na starość. Najgorsze jest to, że ja duży dyskomfort odczuwam już teraz, a być może nie jestem nawet w połowie swojego życia. Co będzie dalej? Dlatego moim postanowieniem noworocznym jest zwiększona troska o kręgosłup i naprawdę bardzo staram się tego pilnować. Oczywiście kluczowym działaniem jest dla mnie regularna joga, ale kurs „Zdrowy kręgosłup” też podsunął mi kilka świetnych rozwiązań.

zdrowy_kręgosłup

Kurs jest podzielony na 5 tygodni, a w każdym z nich jest 5 kilkuminutowych, filmowych lekcji. Oprócz filmików mamy do dyspozycji również PDF z artykułem na dany temat. To właśnie z jednego z artykułów dowiedziałam się, że tak często polecane w czasopismach wciąganie brzucha w codziennym życiu (po to aby wyglądać szczuplej i wzmacniać mięśnie) jest tak naprawdę szkodliwe, a nie korzystne. Na kursie poznałam też najlepsze i chyba najprostsze ćwiczenie na świecie, które zdarza mi się stosować czasami jako przerwę od pracy. Generalnie znajdziecie w nim wiele zestawów różnego rodzaju ćwiczeń wzmacniających mięśnie dookoła kręgosłupa i nie tylko. Jeśli lubicie takie krótkie, proste i skuteczne zestawy ćwiczeń, to warto w ten kurs zainwestować. Jeśli nie lubicie ćwiczyć w domu z różnego rodzaju filmikami – ten kurs raczej nie jest dla Was. 

Podsumowując co znajdziecie w bajlowym kursie „Zdrowy kręgosłup”

  • proste instrukcje dotyczące codziennych życiowych czynności – jak siedzieć przy komputerze, jak korzystać z tabletu i smartfona, jak podnosić ciężary
  • liczne zestawy ćwiczeń wzmacniających różnego rodzaju mięśnie w okolicy kręgosłupa i nie tylko (są też ćwiczenia na brzuch, ręce i nogi)
  • proste ćwiczenia jak sobie pomóc podczas długiej pracy przy komputerze, co robić podczas przerw od pracy (część tych ćwiczeń możecie wykonywać nawet w biurze)
  • artykuły na temat troski o kręgosłup, poszczególnych mięśni, prawidłowego oddychania itp. 
  • wsparcie fizjoterapeutki, która odpowie na dręczące Was pytania + dostęp do specjalnej, tematycznej grupy wsparcia na Facebooku
  • BONUS – po przerobieniu większości lekcji i ukończeniu kursu czeka na Was niespodzianka. Może nie powinnam zdradzać co to jest, ale jako że ostatnio bardzo polecałam Wam odpoczynek w postaci relaksacji z lektorem, to muszę napisać, że tutaj dostaniecie paczkę z siedmioma narracjami do relaksacji. Osobiście uważam to za jedną z najlepszych rzeczy w tym kursie, kilka nagrań bardzo przypadło mi do gustu, a jak już pisałam – jest to jedna z moich ulubionych form relaksu

Dziewczyny naprawdę napracowały się przy tym kursie! Kosztuje on 290 zł, ale mam dla Was zniżkę 15%, dzięki której będzie kosztował niecałe 250 zł. Wystarczy, że podczas zakupu wpiszecie kod rabatowy „lifemanagerka”.

To wciąż nie są małe pieniądze, więc uczciwie mówię, że jeśli nie lubicie ćwiczyć w domu i nie zamierzacie wziąć sobie do serca tego o czym piszą i co pokazują autorki – ten zakup nie ma sensu. Jeśli jednak chcecie naprawdę zadbać o siebie i zależy Wam na tym aby poznać proste rozwiązania przedłużające dobrą kondycję Waszych pleców i całego ciała (a potem oczywiście wdrożyć je w życie) – wtedy naprawdę warto. Kurs można kupić od dziś do 11 marca włącznie. Więcej informacji znajdziecie na stronie kursu. 

Jeśli o mnie chodzi – ja odczuwam różnicę w moim samopoczuciu, ale jak już wspomniałam – oprócz wdrożenia w życie kilku wskazówek z kursu, regularnie ćwiczę też jogę (czasami chodzę też na jogę dla kręgosłupa), więc to wszystko razem ma naprawdę dużą moc. 

dla_domu_Idzie wiosna, więc wpadłam w wir wiosennych porządków. Objawia się to m.in. wyrzucaniem zbędnych rzeczy, ale też odgruzowywania tego, co zagruzowane. A zagruzowany ewidentnie był mój piekarnik. Na pewno każda nie-perfekcyjna pani domu zna ten problem – jeśli nie umyje się piekarnika krótko po użyciu, później trudno jest wygrać z uciążliwymi plamami. Prawie cała moja blacha do pieczenia była czarna. Teraz wygląda tak jak pokazałam na filmie, ale dojście do tego stanu zajęło mi chyba ze 2 godziny ;). Jakiś czas temu trafiłam na ten film, ale jakoś nie mogłam się zmotywować aby przetestować ten sposób. Potem trafiłam na post Ani o czyszczeniu czajnika. Metoda podobna, na czajniku sprawdziła się świetnie, dlatego idąc za ciosem rozprawiłam się też z blachą a potem też z szybką piekarnika. Zabrudzenia we wnętrzu niestety są oporniejsze, dlatego będę testować kolejne sposoby… Ale i tak różnica jest naprawdę olbrzymia! Jeśli macie problem z mocno zabrudzonym piekarnikiem, gorąco polecam aby przetestować patent z mleczkiem i myjką z folii aluminiowej. Ja do tego celu użyłam mleczka lawendowego Frosch i sprawdziło się bardzo dobrze. 

Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia blachy przed czyszczeniem, ale zwyczajnie było mi wstyd ;). 

Uff, strasznie długie wychodzą wpisy z tego cyklu, ale tradycyjnie mam nadzieję, że coś Was zainteresuje 🙂 I oczywiście przypominam o konkursie, książki czekają!


Kategorie: Różne, Zdrowe ciało, Zdrowy duch

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Znów dowiedziałam się od Ciebie czegoś wartościowego. Od dziś herbata miętowa musi na stałe zagościć w moim kubeczku 🙂
    W lutym poznałam osobiście Bajla-Anię i gorąco polecam jej kurs 🙂

    PS. Moja odpowiedź w konkursie: Najbardziej brakowałoby mi wzroku, bo nie mogłabym dostrzegać w ludziach piękna i uwieczniać go na fotografiach. Właściwie to nie mogłabym wtedy w ogóle pracować jako fotograf, co pozbawiłoby mnie mojego życiowego flow…

    • W sumie to spodziewam się, że większość osób poda wzrok… Sama też bym tak odpowiedziała :)… A gdybyś miała podać drugi w kolejności zmysł, to co by to było?

  • Alicja

    Być może wyłamię się z konwencji (zwłaszcza, że chyba nie da się tego zmysłu stracić), ale najbardziej na świecie brakowałoby mi zmysłu dotyku- poczucia bliskości i ciepła bijącego od ciała bliskiej osoby, kiedy się do niej przytulam, puszystości futerka mojego kota, kiedy zanurzam w nim dłoń, delikatności koronki, szorstkości drewna, gładkości skóry… Pamiętasz tę scenę z „Amelii”, gdy zanurza rękę w worku z grochem? Myślę, że ona wiedziała, o co chodzi 🙂

  • Zofia Wiśniewska

    A mi by brakowało smaku! Przegapić tyle dobrodziejstw natury… Poznawanie nowych smaków, poszerzanie kubków smakowych, drażnienie i łagodzenia podniebienia i ten stan błogości podczas jedzenia (jaglanki z jabłkami i orzechami brazylijskimi :P). Przecież smakowanie darów Ziemii kształci nasze spojrzenie na nią, na czym korzysta zmysł wzroku, czy nawet dotyku.

  • Rudej Gotowanie

    zdecydowanie węch
    na samą myśl, że nie mogłabym czuć zapachu pieczonych warzyw, ziół i aromatycznych przypraw robi mi się ciemno przed oczami.
    węch i smak- jedno z drugim połączone . Jeśli straciłabym smak, niemożliwe stałoby się odczuwanie słodyczy czy kwaśności- dla mnie koniec świata.

    • Mnie też najbardziej brakowałoby węchu :). Czasem się zastanawiam jak to jest być zwierzakiem – takim kotem lub psem – jaki ich świat musi być bogaty!

  • Ola

    Najbardziej brakowałoby mi… zmysłu słuchu. To dzięki niemu można tak wiele dowiedzieć się o innych ludziach, odczytać ich emocje. Wzrok jest równie ważny, ale rozmawiając na przykład przez telefon, to właśnie dzięki słuchowi wiemy „co jest grane”. Czy łamie się głos, czy ktoś jest szczęśliwy śmiejąc się najszczerzej, jak tylko potrafi, czy jest to ciepły, przepełniony uczuciem głos… 🙂 Nawet usłyszeć z rana śpiew ptaków za oknem, coś pięknego! Tak, dobrze jest słyszeć i słuchać.

  • Nika

    To zabawne, bo dzisiaj w szkole rozmawiałam na ten temat z koleżankami xD one obydwie postawiły na wzrok. Ja jednak nie wytrzymałabym bez… smaku. Staram się zdrowo odżywiać, ale uwielbiam próbować nowe potrawy, nowe smaki, gotować razem z chłopakiem… Znam dziewczynę, która podczas zwykłej grypy straciła węch i zarazem zmysł smaku. Nie czuje nawet najbardziej ostrych potraw. Jedyne, co jej pozostało, to przypominanie sobie smaku produktów i potraw, które wcześniej znała. Je tylko po to, żeby się nasycić i być zdrowa. Uważam, że ja bez zmysłu smaku nie mogłabym przeżyć. Nie objadam się, staram spożywać zdrową żywność, ale tyle jest na świecie pysznego… zawsze staram się delektować i z chłopakiem wydajemy dość dużo pieniędzy na dobrą żywność, ponieważ jest to dla nas po prostu jakość życia, jak to mawiają Niemcy.
    Może nie brakowało by mi aż tak wzroku, bo po prostu bardzo słabo widzę na jedno oko, a z lewym też nie jest najlepiej i po prostu nauczyłam się żyć z widzeniem gorzej od innych.

  • Bardzo ciekawe odkrycia i ulubieńcy 🙂 Tej marki Organic shop nie znam, ale oczywiście zgłębię temat 😉

    Co do utraty zmysłu bardzo wahałam się między węchem a słuchem, ale jednak skłaniam się ku drugiemu. Ja po prostu nie mogę żyć bez rozmów, bez muzyki, bez odgłosów. Bez słuchu moje życie zawieszone byłoby w próżni. Oczywiście, wiele rzeczy które można usłyszeć, da się przekazać też w inny sposób, na przykład pisząc. Ale to jednak nie to samo. Miałabym nie usłyszeć pierwszego ‚kocham Cię’ które powie mi moje dziecko? Pierwszej piosenki którą zaśpiewa, pierwszego wierszyka który powie? Nie wyobrażam sobie nie znać jej głosu. Jakoś wszystko czego byłoby mi najbardziej szkoda jest związane z nią. Chociaż, bez wielu odgłosów ciężko wyobrazić mi sobie funkcjonowanie. Z węchem jest tak, że zapach niezmiernie ciężko opisać a tracąc węch traci się również smak.. To na pewno uciążliwe i też trudno mi sobie wyobrazić życie bez smaków, ale jednak dźwięki są u mnie na pierwszym miejscu (no, w zasadzie na drugim bo rzeczywiście wzrok jest nadrzędny).

  • Joanna

    Zainteresuję się tym szamponem, bo ja też byłam przekonana, że moje włosy muszą mieć silikon w składzie, żebym nie wyglądała tragicznie 🙂

    PS. Agnieszko, mały drobiazg techniczny, jak umieszczasz kategorie jako obrazy zaznaczaj w wordpressie, żeby nie był to plik multimedialny. Bo jak ktoś sobie przez przypadek kliknie to go przeniesie na nową kartę z samym obrazem, a to mało profesjonalne 🙂

    • Dziękuję za wskazówkę, już zmieniłam 🙂

  • Ja akurat tutaj ie mam problemu z odpowiedzią na to pytanie. Od lat boję się utraty słuchu (jest takie prawdopodobieństwo) i tego brakowałoby mi najbardziej. Z barwy głosu można wyczytać wiele. Poza tym muzyka wypełnia moje życie i czasem dużo lepiej na mnie oddziałuje niż rozmowy ze znajomymi czy „zakupy na lepszy humor”. Książkę zawsze można zastąpić audiobookiem, ale muzyki nie da się w moim odczuciu zamienić na nic innego.

  • Nie wyobrazam sobie zycia bez zmyslu smaku. Kocham gotowac, kosztowac, probowac, delektowac sie nowymi smakami. Kocham slodki smak swiezo upieczonych buleczek z cynamonem, swiezy smak miety z cytryna, ostry smak kurczaka curry. Zycie bez tych smakow byloby pozbawione tego co najlepsze…

  • Ela Kraj

    Ciężko stwierdzić, czego najbardziej by mi brakowało. Nie tak dawno temu miałam okazję być na kolacji w ciemności i chociaż było to ciekawe doświadczenie, to nie mogłam uciec od myśli, że życie w kompletnej ciemności musi być przerażające. Nie widziałam własnej dłoni, którą machałam sobie tuż przed twarzą. 10 metrów przez salę szło się z ręką położoną na ramieniu kelnera, bo inaczej nie było szans. Wzroku brakowałoby mi najbardziej. Zwłaszcza, że boję się ciemności…

    A w drugiej kolejności – chyba wszystkich zmysłów tak samo. Smaku – bo to morze wspomnień (te smaki dzieciństwa :D) i przecież najlepszy zmysł poznania – w końcu nie mogą się mylić te wszystkie maluchy, które zaczynają poznawać świat od wsadzania sobie wszystkiego do buzi 🙂 I z tego samego powodu – dotyku. Zresztą uczucie bliskości to chyba jedna z najbardziej podstawowych potrzeb u człowieka (no a przynajmniej u mnie). Słuchu, bo brakowałoby mi dźwięków muzyki, śpiewu ptaków, szumu górskich potoków, ciepłych słów… Węchu, bo brakowałoby zapachu wiosennych kwiatów, lasu, perfum ukochanej osoby, świeżego prania i świeżo skoszonej trawy. Nie jestem w stanie zdecydować.

  • Kiedyś trafiłam na taki cytat: „If the whole world was blind, how many people would you impress?”… Pozwala on przez chwilę zastanowić się nad tym, co tak naprawdę w życiu jest ważne i czy rzeczywiście to co powierzchowne i widoczne gołym okiem jest istotne. Bo cytując słowa pewnego Lisa: „dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”.

    Jednak jest taki zmysł, który szkoda byłoby mi stracić. Słuch. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki, słów ukochanej osoby, bez szumu morza, czy szelestu liści. Bo jednym z moich sposobów na odcięcie się od zgiełku jest pójście na spacer i wsłuchanie się w naturę. Bo czyż natura nie jest piękna i kojąca?

  • Polecam herbatę z prażonych korzeni mleczyka. Po angielsku roasted dandelion roots. Przepyszna, jak pierwszy raz spróbowałam to mi mow odebrało:) z dodatkiem miodu i mleka jest jeszcze pyszniejsza.

    Co do konkursu: słuchu. Bo dzięki temu wiem kto wchodzi do domu nie patrząc, każdy w inny sposób zamyka drzwi, wchodzi po schodach, nalewa wody do kubka z kawą. Nie słyszałabym śmiechu i płaczu, nie wiedziałambym czy ktoś jest zły, zabawny, czy sarkastyczny. Nie slyszalabym ptaków za oknem w pierwsze dni wiosny i szumu wiatru na rowerze.

  • Czyszczenie piekarnika to i moja zmora, a ponieważ naprawdę nie cierpię tego robić, to potem zawsze muszę się naszorować. Najgorsze te przypalenia na szybie. Ostatnio kupiłam piankę do czyszczenia piekarników i grilla W5 z Lidla, ale jeszcze nie zdążyłam użyć. Patent z folią na pewno wypróbuję. Ten Twój luty wcale nie był taki przespany 🙂

  • Ola

    Mi zdecydowanie najbardziej brakowało by zmysłu węchu. Bo cudownie jest poczuć zapach śniegu, wiosny w powietrzu, gorącego lata. A zapach po ulewnym letnim deszczu i burzy ma w sobie niesamowitą oczyszczającą siłę, a później zapach jesiennych liści i mroźnego powietrza, ktore zwiastuje nadejście zimy wraz z wszelkimi zapachami świąt, choinki i korzennych przypraw. A najbardziej brakowaloby mi zapachu sierści mojego psa kiedy na kanapie wtula się we mnie, i czasem pachnie wiatrem, czasem mokrą ziemią, albo kurzem w czasie suchego lata 🙂 no i zapachu morza, zwłaszcza kiedy wieje wiatr i pogoda nad Bałtykiem wcale nie jest „plażowa”

  • Marzena

    Też nie służą mi te wszystkie polecane szampony z prostym składem.. te drogeryjne z silikonem też nie bardzo.. jak dotąd sprawdzają mi się jedynie ziołowe szampony z Farmony.. może przetestuję ten z Organic Shop, jak na szampon tego typu jest dość tani ..

  • Fufciaa

    Myślę, że najbardziej brakowało by mi… dotyku. Jestem osobą, która uwielbia czuć bliskość drugich osób, uwielbia się przytulać, a bez tego zmysłu byłoby to takie… puste. Bez uczucia. 😉 Poza tym, brak zmysłu dotyku wiąże się z zaburzeniem ruchu… Chodzę na karate, gdzie (jak pewnie się domyślasz) koordynacja ruchowa jest bardzo ważna. Nie wiem, czy mogłabym żyć nie mogąc ćwiczyć. No i pozostaje kwestia zabaw z dziećmi (jestem wolontariuszką w przedszkolu). Nie panując nad własnymi ruchami jak mogłabym pokazywać dzieciom różnego rodzaju zabawy (głównie ruchowe)? 😉

  • Ola

    A w temacie czyszczenia piekarnika to uśmiałam się bo ja mam tak samo, ostatnio też zapuscilam piekarnik tak, ze czyszczenie go zajęło mi z 2 godziny, i w ogóle też mam fazę na czyszczenie wiosenne, polecam dwie opcje na oporny osad, kamien i brud:
    1. Soda oczyszczona (posypuje powierzchnie) i spryskuje octem – robi sie wielka piana i jak to zostawisz na 15-20 minut to pozniej jest bardzo latwo czyscic
    2. Kwasek cytrynowy + wrząca woda – rewelacyjnie czysci kamien w środku czajnika nie trzeba nawet myć sam schodzi, ostatnio tą mieszankę wlałam do wanny gdzie woda słabo splywala i pomogło
    Polecam, na moj zapuszczony piekarnik pomogło, ale na mniej brudny czasem wystarcza sam ocet (tylko trzeba go wylać i trochę poczekać – z pół godziny)

  • Dzisiejszy wpis i film znowu fantastyczna garść inspiracji :)))! Miło tak pozytywnie zakończyć wieczór po fatalnym dniu. Zmiany pogody mnie wykańczają i znowu dziś ból głowy dał mi się bardzo we znaki. Też uwielbiam Jeżycjadę. Książkę konkursową już zamówiłam. Uwielbiam takie rozwijające lektury. Ostatnio mam dużo refleksji nad swoim życiem, potrzebami, zadaję sobie sporo pytań i myślę, że książka wpasuje się idealnie w moje potrzeby. Po herbatę miętową też sięgnę. Mała pomoc dla równowagi hormonalnej nie zaszkodzi. Z herbat Pukka polecam Three Tulsi. Nie ma tam lukrecji tylko trzy rodzaje azjatyckiej bazylii. Jej zadaniem jest m.in. poprawianie nastroju. Na mnie działała bardzo pozytywnie. I do tego smak super. Jeśli chodzi o bóle kręgosłupa polecam również masaż leczniczy. Dobry i skuteczny dodatek do ćwiczeń.

    • Nie ma problemu, komentuj gdzie Ci wygodniej 🙂 dziękuję za kciuka!
      Zaintrygowałaś mnie tą azjatycką bazylią, chyba muszę wypróbować.
      Co do ulubionej części Jeżycjady to ja mam taką przypadłość, że bardzo słabo pamiętam fabułę czytanych kiedyś książek i oglądanych filmów. Jeżycjadę czytałam tak dawno, że już za bardzo nie pamiętam co tam było i w związku z tym mam problem z przypomnieniem sobie ulubionej części. Ma to swoje plusy bo mogę czytać ulubione książki i oglądać filmy co kilka lat i zawsze sprawiają mi dużą przyjemność.

      • Mój mąż też tak ma 🙂 Dzięki temu opowiadam mu po kilka razy te same historie, które lubię opowiadać, a on się nie orientuje tylko uważnie słucha 😉

  • AgataK

    Węch!
    Zapach potraw/przypraw/ziół/, wiosny i kwiatów, lata i zbóż/owoców, jesieni i liści/grzybów/deszczu, zimy i choinki… Zapach chleba i domu, ulubionych perfum czy kosmetyków. Zapach bliskich osób i książek! Tego byłoby mi najbardziej żal.

    a przechodząc płynnie do tematu książek – przed Tobą „Ida sierpniowa”, chyba moja ulubiona część – miłej lektury 😀

  • Martyna Pramik

    Bardzo polubiłam tę Twoją serię 🙂 Zawsze coś ciekawego z niej wyciągnę dla siebie 🙂

    A jeśli chodzi o konkurs: najbardziej brakowałoby mi węchu. Węch jest dla mnie swoistym…pamiętnikiem? Albumem? Pamiętam wiele zapachów, które towarzyszą mi od lat, dzięki którym mogę wspominać wspaniałe chwile w moim życiu. Nie wyobrażam sobie życia bez węchu. Że miałabym nie pamiętać zapachu domu rodzinnego? Perfum mojej mamy? Zapachu ciasta na karpatkę? Tego oryginalnego zapachu mojego Mężczyzny, kiedy jest gotowy do wyjścia do pracy? O nie. Życie bez węchu byłoby dla mnie katorgą. To właśnie węch sprawia, że jestem tak emocjonalna, kiedy przypominam sobie zapach swojej pierwszej książki, którą kupiłam za własne pieniążki, czy zapach mojej pierwszej gitary. 🙂

  • Agata T

    W pierwszej kolejności na pewno brakowałoby mi wzroku. Ale gdyby się tak głębiej zastanowić, to jakoś da się bez niego funkcjonować, podobnie i bez słuchu czy smaku. Ale zmysłem bez którego naprawdę ciężko się obejść jest dotyk. To dzięki niemu mamy jakieś poczucie przywiązania czy przynależności do otaczającego świata, i przede wszystkim poczucie bliskości z drugą osobą czy choćby kotem. Nie wiem czy widziałaś taki film „Ostatnia miłość na ziemi” (polski tytuł zbyt nie oddaje jego charakteru, tytuł oryginału to „Perfect sense”) – ma tam miejsce epidemia w wyniku której ludzi tracą po kolei wszystkie zmysły. Właśnie ten film uświadomił mi jak ogromne znaczenie ma możliwość odczuwania dotyku, szczególnie w momencie gdy jest się pozbawionym wszystkich pozostałych zmysłów, wtedy tylko dzięki dotykowi wiemy, że jeszcze żyjemy. Szczerze polecam ten film.

    • Dziękuję za polecenie tego filmu, na pewno go obejrzę!

  • Natalia Książek.

    gdybym miała stracić któryś ze zmysłów, ktorego najbardziej by mi brakowało to byłby to dotyk, dlatego że właściwie dzięki niemu jako dziecko poznawałam świat, to dotyk jest tym co pozwala nam poczuć czy coś jest zimne, ciepłe, twarde czy np.ostre i nie powinniśmy tego ruszać. Także dzięki niemu możemy poczuć bliskość drugiej osoby – jeśli już nawiązuje do dzieciństwa to dzięki niemu dziecko czuje dotyk mamy, nie mając tego zmysłu nie moglabym poczuć przyjacielskiego uścisku dłoni czy pocieszającego poklapania po ramieniu. Zaraz za dotykiem byłby słuch. Przez jakiś czas próbowałam nauczyć się języka migowego i to naprawdę nie jest łatwa sprawa, poza tym brakowało by mi znajomych głosów to musiałoby by być straszne uczucie widzieć zatłoczoną ulicę, pełno samochodów, tirów i ludzi, a nie słyszeć tego gwaru i oczywiście ciężko byłoby porozumiewać mi się z innymi ludźmi czego byłoby mi bardzo brak

  • Scharlott

    Choć na codzień jestem typowym wzrokowcem i dzięki temu np. szybko się uczę to jednak najbardziej cierpiałabym gdyby zabrakło mi zmysłu słuchu. W wolnych chwilach oddaję się marzeniom a w słuchawkach leci ulubiona muzyka, która jest soundtrackiem do moich wizji 🙂 Obrazy moja głowa odtworzy z łatwością ale dźwięków niestety już nie…

  • Czasem sobie myślę, że CHCIAŁABYM STRACIĆ zmysł SŁUCHU.
    Do pracy nie jest mi potrzebny – jestem redaktorem, wystarczy, że będę widzieć moje literki.
    A w życiu… Kiedy moja Trójca wraca do domu i wszystkie naraz (tak jakby nie mogły ustalić sobie jakiejś kolejki) zaczynają mówić… Wiecie już, dlaczego wolałabym nie mieć słuchu?
    Poradziłabym sobie bez niego doskonale. Jak Maluchy się tłuką w drugim pokoju, to całe mieszkanie się trzęsie – od razu bym widziała, że trzeba biec z odsieczą. Kiedy czegoś chcą, to gestykulują tak żywo, że nie ma możliwości nie domyślić się, o co im chodzi. A gdyby jęczeli czy marudzili – cóż, tego akurat nie muszę słyszeć 😉

    Ale z drugiej strony…
    Nie słyszałabym wieczornego: „Mamo, mogę się do Ciebie przytulić?”.
    Nie słyszałabym pełnych pasji opowieści z dzisiejszych zmagań z przedszkola.
    Nie słyszałabym relacji o zwycięskim golu, który Najstarszy zdobył na meczu.
    Nie słyszałabym nowej piosenki wymyślonej przez Najśredniejszą.
    Nie słyszałabym pierwszych, nieporadnych jeszcze odpowiedzi Najmłodszego na pytanie: „Kto Cię kocha?” – „Nana! Tata!”…

    Nie, zdecydowanie NIE CHCIAŁABYM STRACIĆ SŁUCHU.

  • Marzena Pochopień

    Chyba najciężej byłoby mi się rozstać ze zmysłem węchu. Nigdy nie potrafiłam opisać komuś słowami swoich uczuć wypełniających mnie pod wpływem danego zapachu. Każda moja fiolka po skończonych różnych perfumach stała jeszcze na półce ładnych kilka lat, bo powąchanie ich co jakiś czas, przywoływało miliony obrazów i chwil z danego okresu mojego życia. Zapach perfum miłości z wcześniejszych lat, zapach dzieciństwa, zapach tajemnic, zapach każdego domu i każdego miasta. Jeden krajobraz oglądany przez różnych ludzi wciąż wygląda tak samo, a jeden zapach na każdego działa w odmienny sposób. Wystarczy znaleźć się w danym miejscu albo obok danej osoby i zrobić jeden głęboki wdech, a w momencie głowa napełnia się wspomnieniami, a serce niemożliwymi do opisania uczuciami 🙂

  • kotabie

    ja do czyszczenia garnków, blach itp polecam włókno szklane, czy też magiczne czyściki, dostępne za kilka złotych na aliexpress 🙂 dzialają cuda 😀

  • Bez zastanowienia – SMAK.
    Jaki byłby ze mnie dietetyk, skoro nawet bym nie wiedziała czy potrawy które polecam, smakują…

  • Mi smakowały zawsze żelki lukrecjowe, a potem przez te herbaty już nie mogę. Gdy widzę lukrecję w składzie – unikam.

    Zadanie ze zmysłem jest faktycznie trudne, bo jako wzrokowcowi brakowałoby mi najbardziej zmysłu wzroku (i jak tu czytać książki! Oglądać filmy!), ale zmusiłaś mnie do zastanowienia się i wpadłam na tak oczywistą odpowiedź, że aż trudną – dotyk! Nie odczuwałabym mojego mężczyzny, przytulonego do mnie w nocy? A co z kotem mruczącym mi na głowie? Też nie? Dotyk jedwabiu na skórze? Moje ukochane kocyki do przytulania (szczerze mówiąc, mój Niemiec byłby zachwycony, jakbym na zakupach nie przytulała się do wszystkich możliwych przytulaśnych rzeczy… Ale ja?!)?

    A poza tym to takie niebezpieczne! Ile razy poparzyłabym się pod prysznicem czy w wannie! Pijąc herbatę lub jedząc obiad! Chorowałabym, bo nie odczuwałabym właściwej temperatury otoczenia i nie ubierałabym się odpowiednio!

    Bez zmysłu dotyku byłabym absolutną kaleką. Tak na dobrą sprawę chyba faktycznie wolałabym oddać wzrok… Ale najlepiej zachować wszystko.

  • Emem91

    Ja najbardziej obawiałabym się utraty słuchu. Byłabym się tej wszechogarniajacej mnie ciszy, pozostania samej że swoimi myślami, bez możliwości usłyszenia nigdy więcej ‚kocham Cię’ od męża czy ‚mama’ od dziecka…

  • Poprzedni lokatorzy w mieszkaniu, które wynajmujemy chyba nigdy nie czyścili piekarnika :/ Na niego nic nie pomaga, nawet mleczko i folia. Tyle preparatów już przetestowałam, a przypalenia jak były tak dalej są. Teraz staram się czyścić na bieżąco, ale na to co się wpaliło w blachę już nic nie pomoże.

  • O, czyli jeśli mi wychodzi podwyższony androstendion w badaniach to mięta dodatkowo pomoże go obniżyć? Stosuję antykoncepcję hormonalną.

    Mi najbardziej brakowałoby zmysłu dotyku. Zastanawiałam się nad zmysłem smaku, ale jednak wybieram dotyk. Ten zmysł odczuwamy całymi sobą, dzięki niemu rozpoznajemy faktury, miękkość, twardość przemiotów, masaż trawy na bosych stopach, delikatny dotyk partnera…. Bez wzroku ale z dotykiem można sobie poradzić, ale nie wyobrażam sobie sytuacji odwrotnej 🙂

    • W badaniach które znalazłam na temat tej mięty była mowa głównie o testosteronie. Nie jestem pewna czy to działanie dotyczy też androstendionu 🙁

  • Anna R

    Witaj Agnieszko. Chcialam Ci bardzo podziekowac za polecenie ksiazki Wielka Magia. Bardzo przyjemnie napisana i rownie przyjemnie przeczytana, bo slucham audiobooka w trosce o moj kregoslup tak a’propos 🙂 Bardzo bardzo przydatna lektura.
    Co do miety, to pamietam, ze kiedys jakis lekarz powiedzial mi, ze mieta wbrew powszechnie panujacej opinii nie jest dobra dla zoladka i ukladu pokarmowego, wrecz moze go podrazniac.
    W konkursie nie biore udzialu, bo z Twojego opisu wynika, ze autor zacheca do rzeczy, ktore i tak sa mi bliskie 🙂
    Mam pytanie co do kursu dla zdrowego kregoslupa. Czy moglabys zradzic czy duzo uwagi poswieca sie w nim odcinkowi szyjnemu kregoslupa?

    • Anna R

      A tak poza konkursem to jednak wypowiem sie jakiego zmyslu by mi najbardziej brakowalo. Z praktycznego punktu widzenia najbardziej brakowalo by mi wzroku. Owszem, zmysl smaku jest fajny, wszyscy lubimy smacznie zjesc. Zmysl dotyku tez jest niesamowity, kazdy z nas lubi dotyk bliskich osob. Mi jednak najbardziej brakowaloby zmyslu wzroku. Mialam okazje pracowac z kolega, ktory stracil wzrok i stad moja ocena, ze bez tego zmyslu jest najtrudniej wlasnie z praktycznego punktu widzenia. Nikt z nas nie chcialby byc zaleznym chociazby w kwestji transportu. Nikt z nas nie chcialby byc uzalezniony w pracy od dostepnosci specjalnych programow umozliwiajacych prace przy komputerze, ktorych aktualizacje wraz ze zmiana systemow operacyjnych sa koszmarnie drogie.
      Bez kazdego ze zmyslow da sie zyc, najwazniejsze, to umiec odnalezc sie w sytuacji niepelnosprawnosci i nie pozwolic, aby mysl o tym co nas ogranicza zdominowala nasze zycie. Moj kolega jest fantastycznym przykladem, jak pomimo tak ogromnego utrudnienia mozna cieszyc sie zyciem i byc bardziej aktywnym niz nie jedna zdrowa osoba.

    • To nie ja polecałam tę książkę 🙂 ale zaintrygowałaś mnie nią teraz :D.

      Jeśli chodzi o szyjny odcinek kręgosłupa to jest jeden film, który jest poświęcony wyłącznie ćwiczeniom na ten odcinek. Jednak w innych filmach ta kwestia też się przewija, np. w filmie z ćwiczeniami przy komputerze albo z tabletem. Ja też z tym odcinkiem mam największy problem, na to nie ma tam dużo ćwiczeń. Ale trzeba też pamiętać o tym, że wzmacnianie pozostałej części pleców też ma znaczenie i wpływ np. na naszą postawę, co z kolei przekłada się na kondycję całego kręgosłupa. To tak abstrahując od kursu – mnie dużo daje joga (również na odcinek szyjny), a takich ćwiczeń stricte na ten odcinek to raczej na niej nie robimy.

  • Zdecydowanie muszę spróbować z tą miętą. Pijam ale nie regularnie. Rozumiem, że ta mięta którą Ty kupiłaś jest zupełnie inna od takiej sklepowej?
    A tak w ogóle to śniło mi się dzisiaj, że wpadłaś do mnie na herbatkę 😛

    • Haha, świetny sen :D.
      Trzeba szukać odmiany mięty spearmint, czyli mięty zielonej. Zdaje się, że ta najłatwiej dostępna to mięta pieprzowa.

  • agamaratonczyk

    Pierwszym zmysłem, którego bardzo by mi brakowało to smak. Kocham jeść i poznawać nowe smaki. Wiele razy „załapałam się” na tym, że skądś już ten smak znam, albo że bardzo kojarzy mi się z określonym czasem w życiu. Smaki od razu przenoszą mnie w czasoprzestrzeni. A drugi w kolejności to dotyk. No bo jak żyć bez dotyku bliskiej osoby, przytulania albo skąd wiedzieć czy herbata jest gorąca czy już zimna? Nic nie zastąpi spaceru i trzymania za rękę, głaskania po policzku albo uczucia ciepłego, letniego deszcze na twarzy.

    Pozdrawiam!

  • Lufcik otwarty

    Muszę powiedzieć, że bardzo zaintrygowałaś mnie tą książką.
    Wydaje się bardzo ciekawa. W pierwszej chwili także pomyślałam o zmyśle wzroku,
    ale drugą myślą był dotyk. Kiedyś oglądałam program o kobiecie bez rąk. Co mną
    wstrząsnęło najbardziej i zapadło w pamięć aż do dnia dzisiejszego to fakt, że
    ta kobieta miała maleńkie dziecko, którego nie mogła przytulić. Pomyślałam
    wtedy, jakie to musi być ciężkie dla matki, gdy nie może otrzeć łez z policzka
    swojej pociechy czy zwyczajnie wziąć go w ramiona… Serce zwyczajnie pęka. Najlepiej
    mieć wszystkie zmysły i doświadczać życia i życia swoich dzieci na całego!

  • „Książkę do przeżycia” sprezentuję Ukochanemu na zbliżające się urodziny, więc nie wiem czy jest sens brania udziału w konkursie. Chciałabym dla niego czegoś rozwojowego i co rusz natykam się na blogach na recenzję tej książki, na całe szczęście – wszystkie są bardzo pozytywne. Ja sama walczę z „To nie książką” Keri Smith, on z jej „Bałaganem”. Chciałam dla niego właśnie czegoś nowego, czegoś co nie będzie polegało na spluwaniu kawą na kartki albo darciu ich przy pomocy zębów ukochanego psiaka. Dzięki Twojej recenzji już wiem, że to będzie dobry wybór.

    A co do zmysłów? Praktycznie od dzieciństwa nie mam węchu i nie wiem jak to jest czuć zapach świeżo upieczonego ciasta, palonego ogniska, perfum (dostaję zawsze jakieś od mamy i mając do niej zaufanie po prostu ich używam) czy zapachu ukochanej osoby. Nie mogę czuć na sobie żadnych ładnych czy brzydkich woni i to jest smutne. Przyzwyczaiłam się już do tego stanu rzeczy, choć prawdopodobnie operacyjnie mogłabym to zmienić. Małe są na to jednak szanse, dlatego pozwoliłam sobie żyć z takim ograniczeniem. I pal licho ciasto, perfumy czy psie kupki – najbardziej chciałabym poczuć jak pachnie drugi człowiek i czy to prawda, że każdy z nas swój zapach posiada. Jak w takiej sytuacji mogę nawet myśleć o utracie kolejnego ze zmysłów :)?

    Co do Jeżycjady – też noszę się z postanowieniem, żeby przeczytać wszystkie części, ale niestety ostatnio cierpię raczej na niechęć do czytania i oglądania filmów, zupełnie nie potrafię się na nich skoncetrować i to mnie martwi i wkurza jednocześnie, bo moja kupka z książkami do przeczytania niestety wcale się nie zmniejsza, a filmów do zobaczenia też nie ubywa.

    • Zaskoczyłaś mnie tym brakiem węchu. A powiedz – przekłada się to u Ciebie na zmysł smaku? Jest on przez to osłabiony?
      Co do niechęci do książek i filmów – też miewam takie okresy, dobrze wiedzieć, że nie jestem sama.

      • Wiesz co wydaje mi się, że ze smakiem wszystko u mnie w porządku. Mam też jakoś uszkodzoną przegrodę nosową i najbardziej utrudnione z tego powodu jest oddychanie, poza tym wszystko w normie. Co do książek i filmów – serio? Nie znam drugiej takiej osoby!

        • No to już znasz 😉 chociaż ogólnie lubię czytać i oglądać dobre filmy, to mam takie okresy, że totalnie nie mam na to ochoty i nawet jak się za coś wezmę, to nie dokończę.

        • Ja też i to bardzo, ale mam tygodnie, nawet miesiące całkowicie pod tym względem postne. Trochę mi to wtedy przeszkadza, ale naprawdę nie potrafię się za to wtedy zabrać, no nie ma rady.

  • Odpowiedz: Czucie. Wiem, jak to jest chodzić w ciemności – da się przeżyć. Wyostrzają się wtedy inne zmysły. Próbowałam związać oczy i całkiem inaczej wtedy odczuwa się dotyk. Bez smaku także da się przeżyć. Niby jedzenie straci walory, lecz na pewno przeżyjemy bez smaku. Szkoda byłoby nie słyszeć, lecz cisza także może być przyjemna. Tęskniłabym za wiosennymi kwiatami, ale mogłabym ich nie wąchać. Bez dotyku jednak świat chyba nie miałby sensu. Nie mogłabym nie czuć dotyku ukochanego, sierści mojego Kota. Dlatego właśnie bez „dotyku/czucia” nie mogłabym żyć.

  • Nata

    Dla mnie najgorszym byłoby stracić zmysł słuchu. Muzyka jest dla mnie ważnym elementem w życiu, przy którym mogę się odprężyć, przemyśleć kilka spraw, a także dobrze się bawić. Tak samo kojąco działają na mnie głosy moich bliskich i nie wyobrażam sobie, że już nigdy nie usłyszałabym od ukochanej osoby ani jednego słówka. Często niedoceniane przez ludzi są też odgłosy otoczenia, mówię tu zarówno o miastach, jak i wsiach – każde z tych miejsc ma swój klimat, wytwarzają one „własne” dźwięki, które są oczywiste dla nas i aż dziwnym byłoby ich nie słyszeć. Wszystko co robimy, nawet pisanie na klawiaturze, wydaje dźwięki. Życie straciło by swój urok gdybyśmy stracili jakikolwiek zmysł, aczkolwiek mam nadzieję, że nam się to nigdy nie przytrafi 🙂

  • Klaudia

    Zaraz po wzroku brakowałoby mi zmysłu słuchu. Żyć ze świadomością, że już się nie usłyszy pięknych melodii, głosu ukochanego męża jak mówi kocham tekstami typu „zapnij pasy” , „jest Ci zimno?”, porannego mruczenia kota podczas udeptywania mojego brzucha, dźwięków natury: głosu ptaków, kropli deszczu uderzających o parapet, szelestu liści, to byłaby najgorsza rzecz jaka mogłaby mi się przytrafić.

  • Kamila Lubas

    Najbardziej brakowało by mi zmysłu węchu.. Uwielbiam gotować, czuć przyprawy…Istnym koszmarem dla mnie było by ugotować coś i nie wiedzieć jak dokładnie smakuje.. Dodawać przyprawy i nie czuć ich smaku

  • Anna R

    To nie Ty ja polecalas? Hmm… To nie wiem w takim razie gdzie ja widziałam… Tak czy siak przedstawia fajny punkt widzenia na temat kreatywności. Dzięki za odpowiedź nt kręgosłupa. Mi joga też pomaga ale nie rozwiązuje problemu na stałe…

  • Martyna Pędzisz

    Mój skromny zbiór pozdrawia Twój! Jeżycjada to zdecydowanie mój sentymentalny numer jeden jeśli chodzi o książkowe cykle. Jak będziesz kiedyś w Poznaniu, koniecznie się odezwij- zaplanujemy spacer śladami Borejków! W zeszłym roku odświeżyłam sobie całą serię- zupełnie inaczej czyta się znając te prawdziwe miejsca (nie jestem rodowitą Poznanianką). Zresztą to nie tylko Poznań przecież, jestem z Torunia i kiedy wyszła Tygrys i Róża była w niebo wzięta!

    Łącząc oba wątki, ten jeżycjadowy i ten konkursowy odpowiem przewrotnie: szóstego zmysłu. Intuicji, przeczucia, które wiele razy sprawiało, że decydowałam się na rzeczy trudne – które okazywały się warte ryzyka oraz rezygnowałam z bezpiecznych wyjść, które, jak czas pokazał, bezpiecznie były tylko pozornie. Intuicja to jest w moim przypadku taka wewnętrzna siła, która pcha mnie lub przytrzymuje kiedy trzeba. Mila Borejko ma taką intuicję, a może w jej przypadku to mądrość połączona z doświadczeniem życiowym, ma ją też Gaba. Obie są jednymi z najsilniejszych „napisanych kobiet” i chciałabym wierzyć, że coś mnie z nimi łączy – może właśnie „szósty zmysł”;)

    • Ładna ta Twoja kolekcja Jeżycjady 🙂 spacer śladami Borejków jest na mojej życiowej liście „do zrobienia”, mam nadzieję, że kiedyś się uda 😀

  • Najbardziej brakowały by mi węchu.. Węch to dla mnie afrodyzjak 🙂 Nie wyobrażam sobie nie czuć zapachu szafranu, jaśminu, zapachu mojego ukochanego męża, ziemi, cynamonu. Zapachy wiążą się u mnie ze wspomnieniami. Mogę chodzić i węszyć żeby dojść do źródła a jak już poczuję i coś mi się przypomni, to uśmiech lub łzy gwarantowane!

  • Marysia Żmuda

    Świetny post! A ja mam pytanie trochę innej kategorii: jaki masz lakier na paznokciach? Od kilku dni widzę go na snapie i właśnie takiego koloru mi brakuje.

    • To jest Rimmel 60 seconds kolor 873 Breakfast in bed, ale on jest dość stary a Rimmel swego czasu zmieniał kolekcję kolorów i nie wiem czy nadal go mają.

  • A mi nie nasunął się wzrok. Nawet nie myślę o tym, że jego stracenie byłoby czymś nie do przeskoczenia. Mimo wszystko mam problem z wyborem, jest kilka, których stracić bym nie chciała. Jeżeli jednak mam wybierać, najbardziej brakowałoby mi słuchu. Nie wyobrażam sobie iść na spacer i nie słyszeć nadjeżdżającego samochodu, tego, że ktoś za mną idzie. Nie słyszeć co się wkoło mnie dzieje. Nie wyobrażam sobie świata ciszy, bez muzyki. Bez delektowania się nią. Nie wyobrażam sobie siedzenia w domu i nie słyszenia, że ktoś idzie, że ktoś wchodzi do pokoju, że coś do mnie mówi. Znacznie łatwiej byłoby mi żyć w świecie, którego nie widzę, ale nie w takim, którego nie słyszę. Zdecydowanie, nie wyobrażam sobie stracić słuchu.

  • Nie wiedziałam, że mięta wpływa na poziom hormonów. Fajna sprawa, chyba będę musiała się zmusić jej spożywania (nie przepadam za bardzo za smakiem).

  • Karolina

    Bez wątpienia najbardziej brakowałoby mi wzroku. Pozwala on na obserwowanie ludzi, wyłapywanie spojrzeń, zwracanie uwagi na gesty i mimikę twarzy. Idąc dalej nic mnie tak nie zachwyca jak piękno przyrody, góry, las, morze, krajobraz który nie jest stłamszony przez billboardy, stoiska z pseudo-pamiątkami. Widok który uspokaja, koi niepokój, pomaga na zmęczenie i stres. Wzrok pozwala nam także widzieć szczery uśmiech na twarzach innych, czasami tylko dyskretny uśmieszek jednak jest to takie piękne ! Nie można zapomnieć że wzrok pozwala na czytanie książek bez których nie wyobrażam sobie życia. Czytanie rozwija, uspokaja, pozwala na chwilę zapomnienia.
    Drugi w kolejności zmysł którego by mi brakowało to słuch. Usłyszeć piosenkę, posłuchać audycji w radiu to taka mała przyjemność na którą można pozwolić sobie każdego dnia. Przede wszystkim muzyka to balsam dla duszy, pozwala okiełznać natłok myśli i nastawić się pozytywnie po ciężkim dniu….

    Zaczęłam pisać ten komentarz i dało mi to dużo do myślenia, nie doceniamy jak wiele dostajemy od życia, pozbycie się chociażby 1 zmysłu było by ciosem. Dlatego dobrze jest otaczać się ludźmi, książkami, blogami które kształtują w nas wdzięczność i radość z prostych rzeczy : )

  • Yv

    ‚Dzisiaj pomagałam babci zbierać jabłka. Były czerwone i soczyste, czułam ich nierówny kształt i nieidealne proporcje. Trochę nam to zajeło, oprócz jabłek dostałam w prezencie kilka ukąszeń komara, pająka w kieszenii i lekką opaleniznę od letniego słońca. Wróciłyśmy do domu. Babcia wyjeła masło, cukier i mąkę. Czułam pod palcami zmianę lekkiego pyłu w delikatną kruszonkę. Jabłka pachniały niesamowicie. Podsmażane na patelnii z odrobiną cynamonu i wanilii. Wszystko wyłożyłyśmy na blachę, tworząc nasz mały, prywatny ceremoniał. 30 minut długiego oczekiwania, wpatrywania się w piekarnik, niczym w największe cudo. Na końcu przybranie cukrem pudrem, przypominający biały, zimowy śnieg. Siedzę przed kawałkiem gorącego i pachnącego ciasta i teraz zaczyna się magia. Magia wyobrażeń, jak to może smakować. Czy jest słodkie, czy bardziej kwaśne? Co to jest cynamon? Czy maka i cukier mają taki sam smak, jak wyglądają podobnie? Chciałabym doświadczyć to wszystko co ludzie opowiadają wokół, jak widzę ich miny na widok cytryny, jak cieszą się jedząc kawałek czekolady. Spróbuj wyobrazić sobie, że nie masz zmysłu smaku. Ja nie muszę.’

    Nie mogłam się ,nie pokusić o troszkę inną formę odpowiedzi :). A z kursem o zdrowym kręgosłupie trafiłaś w punkt. Wierzę, że kurs razem z relaksującą jogą, zdziałają cuda. Tylko teraz się trzeba za to zabrać. Pozdrówki. 🙂
    PS: Nie martw się marcowymi wydatkami, kwiecień będzie lepszy!

  • Już kiedyś czytałam o naturalnie z pudełka ale jakoś nigdy się nie zdecydowałam, może zmienię zdanie bo ostatnio zaniedbałam pielęgnację. Zaciekawiłaś mnie też miętą – znałam jej właściwości ale postanowiłam po przeczytaniu tego wpisu, że pora zacząć pić ją regularnie.

    Co do utraty zmysłu to faktycznie – moja pierwsza myśl to wzrok (nie mogłabym jeździć na moto) ale myślę, że równie mocno brakowałoby mi węchu bo już nigdy żadna potrawa nie smakowałoby tak samo. Uwielbiam gotować i jeść i tego brakowałoby najbardziej!

  • Jestem bardzo ciekawa tej ‚Książki do przeżycia’. Jesteś kolejną blogerką u której ją widzę 🙂 Zresztą pozostałe odkrycia też mnie zainteresowały 🙂

  • Natulka

    Swoją przygodę z Borejkami rozpoczęłam jako dziecko, wypożyczając kazdą część Jeżycjady z biblioteki, a następnie „pochłaniając” je w kilka dni 🙂 Ponieważ pochodzę z okolic Poznania, każdy wyjazd do tego miasta wykorzystywałam na baczną obserwację i wyobrażania sobie, gdzie działa się akcja moich ulubionych bohaterów (nie miałam jeszcze wtedy rozeznania po poznańskich ulicach). PO wielu latach w trakcie studiów w Poznaniu powróciłam do Jeżycjady – już z pełną świadomością nie tylko rozeznania, gdzie toczy się akcja, ale również ze świadomością treści przekazywanych przez autorkę 🙂 To ile w tych książkach jest uniwersalnych wartości a przy tym miłości i humoru sprawia, że cała seria jest dla mnie bardzo ważna i często powracam do swoich ulubionych fragmentów 🙂
    Gdybym nie mogła czytać, co wiąże się z utratą wzroku byłabym chyba najbardziej „stratna” w zmysły 🙂
    Natomiast z zawodu jestem dietetykiem, każdego dnia doceniam dobrodziejstwa smakowe , dlatego następnie w kolejności podałabym, że utrata smaku byłaby dla mnie szalenie trudną sytuacją 🙂 Póki co cieszę się z posiadania w dobrym stanie wszystkich zmysłów i oby tak dalej – zdrowie jest najważniejsze 🙂 Pozdrawiam serdecznie

  • Aga

    Gdybyś miał(a) stracić jeden ze zmysłów, to którego najbardziej by Ci brakowało i dlaczego?
    Najbardziej brakowałoby mi zmysłu dotyku. Nie chciałabym nie czuć poręczy schodząc po schodach, ani w ogóle schodów pod stopami. Nie chciałabym nie czuć tego, gdzie leży moja ręka, a gdzie leży moja noga. Nie chciałabym nie czuć napinających się mięśni w trakcie ćwiczeń bo to one motywują mnie do dalszej aktywności. Nie chciałabym nie czuć ciepłych promieni słońca w czasie wakacji na wsi, które niesamowicie relaksują, ani mroźnego zimna w weekendowe wypady górskie, które ociepla tylko przytulenie do kogoś bliskiego, pachnąca para herbaty owocowej i gorący termofor (czego bym nie czuła!). Zresztą czymś mało fajnym jest oparzyć się albo odmrozić i tego nie czuć. Nigdy nie chciałabym nie poczuć braku odczuwania bólu – on bardzo wzmacnia. Nie chciałabym nie czuć puszystej piany w trakcie kąpieli, przyjemnego masażu, ani gładkości płatków astrów. Nie chciałabym nie czuć gładkości klawiatury pisząc tę wiadomość.

  • Moim ulubionym filmem jest „Amelia”. Pamiętasz, Agnieszko, sceny w których bohaterka oddaje się bez reszty swoim ulubionym momentom? Na targu „zatapia” palce w nasionach. Delektuje się ciastkiem od chwili wzięcia do ręki łyżeczki…

    Dla mnie to kwintesencja życia „tu i teraz”. Dostrzegania pięknych drobiazgów, które wzbogacają nasze życie bardziej niż kolia z diamentów. Więc… zmysłem bez którego nie wyobrażam sobie życia, oprócz wzroku, jest z całą pewnością dotyk. Tak, na pewno.

  • coquille

    Tak zachwalasz tą Jeżycjadę, że muszę kiedyś coś przeczytać, bo nie znam jej w ogóle. Którą część najbardziej polecasz?

    • Trudno mówić o jednej, bo cała Jeżycjada to historia, w której cały czas przewijają się ci sami bohaterowie. To jest tak, że w kolejnych książkach dowiadujesz się co słychać u bohaterów poprzednich części… I tak przez wiele lat od bodajże 1977 roku do czasów współczesnych. Najlepiej zacząć od początku, jeśli nie od części „zerowej” to od 1 czyli „Szóstej klepki”. Zobaczysz czy odpowiada Ci ten klimat 🙂 nie wiem natomiast jak jest w tych ostatnich, współczesnych częściach, bo nigdy do nich nie doszłam.

  • Aleksandra

    Najbardziej brakowałoby mi zdrowych zmysłów 😉 Nie lubię zachowywać się nieracjonalnie, lubię analizować dane, uczyć się nowych rzeczy i podejmować decyzje po zapoznaniu się z faktami. Bez zdrowych zmysłów mogłoby mi być trudno 😉

  • Magda

    Na pierwszym miejscu, jak przewidziałaś, postawiłabym wzrok. Bardzo ważne jest dla mnie piękne otoczenie, może się to wydawać trochę puste, ale lubię się otaczać pięknymi przedmiotami, co niezmiernie poprawia mi samopoczucie 😀 Taki mały esteta ze mnie :p
    Jako drugi zmysł…to równie bardzo brakowałoby mi dotyku, właściwie to życie bez niego byłoby takie niepełne.
    Pozdrawiam! 😀

  • Jolanta Kozioł

    Mnie najbardziej brakowałoby dotyku – bez niego nie ma życia.

  • Mi najbardziej brakowałoby zmysłu dotyku. Tego, że nie poczułabym kiedy mój mężczyzna podchodzi do mnie od tyłu i przytula. Ciepła jego ciała, kiedy usypiam w jego ramionach. Jego czułych pocałunków w czoło albo w miejsce, w które właśnie się uderzyłam.To byłoby najgorsze, nie poczuć tego nigdy więcej.

  • Emilia Dąbkowska

    Najbardziej brakowało by mi dotyku. Lubię dotykać. Gdy gotuję dotykam warzyw, owoców, mają różne faktury, są twarde i miękkie. Lubię płukać ryż, kaszę, wyrabiać ciasto. Dotykam drzew, liści, kwiatów. Uwielbiam głaskać zwierzęta, szczególnie koty. Chodzę na bosaka po domu, po piasku na plaży, po trawie. Nawet w piaskownicy z dziećmi zdejmuję buty. Dotyk to bliskość, to przytulanie, głaskanie, okazywanie czułości. Bez dotyku nie umiałabym żyć…

  • Justyna Pietrus

    Jeśli masz możliwość spróbuj herbaty firmy Pukka ” Love” bardzo dobra, lekko korzenna ale też odświeżająca, mieszkam na codzień w Londynie i pracuje w aptece gdzie mamy sekcję zdrowej żywności a w niej też różnego rodzaju herbaty. Pukka dobrze się tu sprzedaje i ludzie ją lubią.