Przegląd tygodnia #2/06

Znacie to uczucie, kiedy uświadamiacie sobie, że właśnie nastąpiło to magiczne „po urlopie”, na które od jakiegoś czasu wszystko odkładaliście? Po urlopie zorganizuję remont balkonu, po urlopie zrobię badania, po urlopie pójdę z psem do weterynarza, po urlopie zrobię co najmniej 100 innych rzeczy. I to „po urlopie” to właśnie teraz. 

Trochę boli. Ale na szczęście ten nadchodzący tydzień ma tylko 3 dni, więc niektóre rzeczy odłożę jeszcze na „po długim weekendzie” ;). 

W poniedziałek Sardynia dała nam odpocząć od słońca. Było ciepło, ale pochmurno, momentami kropił deszcz. Wykorzystaliśmy ten dzień na dłuuugi spacer po plaży. 

I jedzenie glutenu 😉

We wtorek pożegnaliśmy się z naszym uroczym mieszkankiem w Tortoli i wyruszyliśmy do Cagliari. 

Aby w środę rano wrócić stamtąd do Polski.

Nie lubię latać samolotem, bo trudno mi wysiedzieć w miejscu przez cały ten czas, ale widoki dużo mi rekompensują. To takie Google Maps Satelita na żywo 😉

Lubię, kiedy nie ma chmur, wtedy dużo obserwuję i zapamiętuję charakterystyczne punkty, aby potem sprawdzić w Google Maps, co to za miejsca.  To np. prawdopodobnie Lago di Bolsena we Włoszech.

A to poznałam i bez mapy. Chorwacja! Nietrudno rozpoznać to niesamowite wybrzeże. Aż mi się łezka w oku zakręciła, serio!

W domu czekało na nas nasze czworonożne szczęście <3

A później zaczęło się powolne wracanie do rzeczywistości… Nagrania do ZdrowoManii, rozpakowywanie, pranie, odkopywanie się spod maili, płacenie zusów-srusów itp. Szkoda gadać. Teraz trzeba nastawić się na lato w mieście, a to oznacza m.in. eksplorowanie różnych zakątków Warszawy. Veturilo cieszą się w tym roku olbrzymim powodzeniem… Czasami trzeba odwiedzić kilka najbliższych stacji, aby zdobyć rowery. 

Bardzo doskwiera nam tęsknota za włoskimi lodami… Ale na szczęście w Polsce też jest już coraz więcej dobrych lodziarni. Mokotowska Vegestacja serwuje moim zdaniem najlepszy słony karmel w Warszawie!

I jeszcze kilka słów o włoskiej kuchni… Zawsze byłam jej wielką fanką, bo lubię pizzę, makarony, bruschettę itp. Ale po tygodniu we Włoszech stwierdzam jednak, że moje nawyki żywieniowe przez ostatnie lata zmieniły się tak bardzo, że daleka jestem od uznania kuchni włoskiej za moją ulubioną. Na dłuższą metę jest ona dla mnie męcząca. Szczególnie, kiedy nie je się mięsa i nie lubi owoców morza… 

Jakoś mi ostatnio bliżej do kuchni wschodniej… A to dzisiejszy falafel w Mezze – pyszny, świeży i sycący. Zjedzenie go przed obiadem było błędem. 

Obiad u mojej najlepszej na świecie nieformalnej teściowej <3 pieczone kotlety buraczane rządzą. 

Nie mieliście w tym tygodniu zbyt dużo do przegapiania 😉 jedynie poprzedni, włoski przegląd tygodnia i zaległy post Wojtka o przekonywaniu facetów do zdrowego stylu życia. 

Na Instagramie pojawiła się też nowa taneczna sobota. 

 

#TANECZNASOBOTA 💃Dziś trochę odświętnie, bo wszystkie codzienne ubrania są w praniu 😂 Czekam na komentarze, że nie powinnam tańczyć la bamby 😂 😉 P.s. przypominam o idei tanecznej soboty – nie jestem tancerką, promuję taniec jako aktywność fizyczną, bo to świetna zabawa i najprzyjemniejsze kardio jakie znam. Piosenki znajdziecie na playliście „Latino z LifeManagerką” na Spotify. Są to po kolei: El Taxi – Pitbull, Osmani Garcia, Ella lo que quiere es salsa – Victor Manuelle, Voltio, Jowell&Randy, La Bamba – Los Lobos. Jeśli chodzi o style to tylko drugą piosenkę można sprecyzować i jest to salsa. Reszta to mój #freestyle 😂#taniec #tanczzlifemanagerka #dancewithme #dance #latino #latinodance #dancelatino #bailar #bailando #salsa #dancingsalsa #dancinglatino #ilovedance #latinosolo #instadance #labamba #socialdance

Post udostępniony przez Agnieszka (@lifemanagerka)

A na YouTube dwa pierwsze vlogi z Sardynii:

Fajny post Magdy – 10 niekosmetycznych sposobów na poprawienie stanu cery. U mnie te rzeczy naprawdę mają znaczenie!

I kolejny świetny post Agnieszki z To się opłaca, czyli „Dlaczego tak drogo?”. Świetnie wyjaśnia co kryje się za cenami różnych produktów. 

To tyle na dziś, dziękuję Wam za obecność tutaj <3 ja jutro rano już w 100% wracam do pracy, więc życzę sobie i Wam owocnego tygodnia!

 

 

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Anoa

    A próbowałaś lodów z lodziarni „Ulica Baśniowa” na Żoliborzu? Jeśli nie, to koniecznie musisz nadrobić! 🙂

    • Zdecydowanie muszę! Jeszcze tam nie dotarłam, ale to kwestia czasu 🙂

      • A ja wcale ich nie uważam za jakieś rewelacyjne 🙁 są smaczne ale niektóre mocno przesłodzone i mi osobiście nic nie urywają. Ale spróbować możesz, najlepiej ze mną 😉 tylko tam są strrrraszne kolejki!

  • urlop urlop i po urlopie! dziękuję za podlinkowanie 🙂

  • Aga, pierwsze zdjęcie jest super świetne, ale drugie mega urocze ♥♥ Mam nadzieję, że wyląduje gdzieś u Was w jakiejś ramce 🙂
    Piękne widoki z samolotu, fajnie, że pogoda dopisała i można było coś pooglądać 🙂 Ja nigdy nie leciałam samolotem, więc ciężko mi objąć rozumem to jak wygląda jakiś kraj z lotu ptaka 😉
    Ile trwa taka podróż samolotem z Sardynii?
    Macie w planach jeszcze jakiś wakacyjny wyjazd? 🙂

    • Podróż trwa ok. 2,5 godziny. Mój rekord długości lotu to jak dotąd chyba 3,5 godziny i myślałam wtedy, że zniosę jajko :D.
      Niestety nie mamy w planach już żadnych wyjazdów, chyba, że krótkie i po Polsce. Wojtek ma ograniczony urlop, a i ja chciałabym w najbliższym czasie trochę bardziej skupić się na pracy. W sumie to nie chciałabym, a po prostu muszę.

  • U mnie ostatnio wysztko jest na „po przeprowadzce” ; )

  • Też mam dużo rzeczy poodkładanych na wieczne „po” 😀 Mam nadzieję, że do końca wakacji w końcu pomaluję ściany! Ja uwielbiam kuchnię włoską i jeszcze nie miałam stanu przejedzenia nią, ale jestem w stanie sobie taki wyobrazić 😀 Owocnego tygodnia 🙂

  • Muszę nadrobić drugi vlog! 😉

    Buraczane kotlety wyglądają obłędnie <3 Moja nieformalna teściowa raczej by się zmartwiła, że jem coś, co nie ma w ogóle mięska, niż podała kotlety buraczane :D. 6 lat związku, a rodzice Lubego nadal nie potrafią zrozumieć, dlaczego odmawiam sobie większości produktów :D. W weekend przyjeżdżają do naszego miasta food trucki, może doczekam się jakiegoś pysznego wegetariańskiego burgera!

    Pięknie razem wyglądacie :).

    • Ja tak mam z moją mamą – do dziś jak gdyby nigdy nic proponuje mi mięsne obiady… Niektórym się nie przetłumaczy ;). Dlatego to, że nieformalna teściowa szanuje moją dietę, jest dla mnie wielkim WOW.

      Powodzenia w poszukiwaniu wege burgera 🙂

  • Jak chcesz inne wegańskie lody to w N’ice na Chmielnej mają jako bazę mleko sojowe i robią je azotem, pycha! I bliżej niż Vegestacja, którą również uwielbiam 🙂

    • Ja akurat do Vegestacji mam bliżej, ale chętnie przy okazji odwiedzę też te na Chmielnej 🙂

  • Marzy mi się taki urlop z wyjazdem. 🙂 Może na jesień wypad w rodzinne strony.

  • Kasia Es.

    Buraczane kotlety dla mnie to totalna pomyłka i jednocześnie rozczarowanie, bo przepadam za burakami 🙁 jednak zdecydowanie wolę kotlety z soczewicy i te gorąco polecam 🙂

  • ależ tam pięknie! 🙂 ale wypasione te kotlety buraczane u teściowej :). Mi jest zawsze smutno, jak muszę wracać z wyjazdu. Bo chciałabym mieszkać na stałe na jakiejś pięknej wyspie 🙂 Płakałam jak wracałam miesięcznej wyprawy z Kanarów i to jeszcze było w marcu, wróciłam do zimnej PL i po prostu kolejny miesiąc nie mogłam się pozbierać 😀

  • Ale świetne macie te wspólne zdjęcia 🙂 A i głodna się zrobiłam od tych smakowitych potraw 🙂