Dłuuuugo zbierałam się do tego wpisu bo ta Biedronka to trochę problematyczna jest ;). Otóż wiele produktów jest tam dostępnych lokalnie. Przykładowo śmietana, która w Warszawie jest produkowana przez jakąś firmę i ma jakiś konkretny skład, w Szczecinie pomimo tej samej biedronkowej marki może być produkowana przez zupełnie kogoś innego (a tym samym mieć inny skład). Nie mam więc gwarancji, czy polecany przeze mnie produkt w Waszej Biedronce będzie miał dokładnie ten sam skład i smak. Dlatego jak to zwykle bywa – nawołuję do czytania składów, zawsze i wszędzie (bo dostawca danego produktu też może się zmienić).
Mam też wrażenie, że niektóre produkty nie są dostępne wszędzie. Przykładowo czytałam na innym blogu o biedronkowych dżemach słodzonych sokiem owocowym zamiast cukru i choć poszukuję ich od około pól roku, jeszcze nie udało mi się ich znaleźć.
Ale ogólnie – muszę to napisać – mam wrażenie, że Biedronka idzie w dobrym kierunku. Widzę w niej coraz więcej całkiem spoko produktów, które nie świecą w ciemności.
Ok, no to do sedna – co kupić w Biedronce? Poniżej przedstawiam listę rzeczy, które mi zdarza się tam kupować i które uważam za przyzwoite pod względem ceny i jakości (koncentruję się na produktach tzw. marek własnych, czyli biedronkowych, nie piszę o produktach dostępnych wszędzie)
Marka Sottile Gusto
A kryją się pod nią produkty nawiązujące do kuchni włoskiej (poprawcie mnie, jeśli się mylę), takie jak suszone pomidory, ser mozzarella itp. Jestem fanką pomidorów suszonych tej marki – zawsze kupowałam zwykłe, a teraz pojawiły się też z pestkami dyni lub żurawiną. Słoiczek kosztuje 6,95 zł, czyli naprawdę niewiele. Skład, jeśli producent nie ściemnia, jest bardzo czysty – pomidory suszone (pomidory, sól), olej rzepakowy, łuskane pestki dyni i mieszanka ziół. Ostatnio trafiłam również na pesto tej marki – słoiczek 190 g kosztuje 4,89 zł.
Nabiał
W Biedronce można znaleźć całkiem sporo przyzwoitych jakościowo serów, jak chociażby wspomniana wyżej mozzarella Sottile Gusto (cena 2,53 zł), ale też sery pleśniowe (np. Blue Delikate) czy kozie. Często kupuję też biedronkowe masło Mleczna Dolina, ale nie wiem czy jest dobre, bo dla mnie wszystkie masła smakują identycznie, zresztą używam go w bardzo małej ilości.
Inne
- Szpinak baby, rukola, kiełki, niektóre owoce lub warzywa…
- makaron pełnoziarnisty
- mrożone mieszanki owoców lub warzyw
- ryba – baaardzo rzadko kupuję, ale kiedyś na jakimś służbowym spotkaniu od znawców rynku słyszałam, że np. łosoś dostępny w Biedronce jest bardzo dobrej jakości. Nie wiem ile w tym prawdy, ale zaryzykuję puszczenie tej plotki w świat
- ciasto francuskie
A czego nie warto kupować w Biedronce?
- Pieczywa – raz na jakiś czas się skuszę jak akurat potrzebuję bagietki do grzanek, ale ogólnie pieczywo w Biedronce to cała tablica Mendelejewa, dodatkowo jest ono produkowane z ciasta głęboko mrożonego
- Jajek – omijam szerokim łukiem bo u mnie są tylko trójki, czyli jajka najgorszej jakości od nieszczęśliwych kur
- Gotowców typu pizza, czy zapiekanki. Fuj, ale takich rzeczy to w ogóle nie ma sensu kupować, nie tylko w Biedrze
Poprzedni wpis z tej serii dotyczył TESCO i tym razem podobnie jak wtedy – liczę, że w komentarzach dopiszecie swoje typy. Może sama o czymś zapomniałam, wtedy zaktualizuję ten wpis