Tu i teraz #4/2018

Moje tu i teraz to pociąg na trasie Poznań-Warszawa. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo tęskniłam za jazdą pociągiem. Słucham stukotu kół i jak zaczarowana ciągle gapię się przez okno… Wypatrzyłam już m.in. stado saren, hasającego po polach lisa i zajadającego trawkę zająca. Podziwiam tę prze-pięk-ną wiosnę w naszym kraju i…

Czuję się…

… bardzo szczęśliwa, że mogę tego doświadczać. Że Olga przekonała mnie do tego wyjazdu i że mogłam sobie na niego pozwolić. Kiedy temat wypłynął, ja akurat byłam totalnie spłukana po zakupie auta i nie wiedziałam, czy do kwietnia jakoś się odkuję. Dlatego….

Jestem wdzięczna za…

…to, że się udało. I że mogłam się spotkać z tyloma świetnymi ludźmi, których nie ma w moim codziennym życiu. Są tylko wirtualnie, ale nic nie zastąpi kontaktu na żywo, który zazwyczaj generuje mnóstwo śmiechu i pozytywnej energii. Fajnie, ze udało się znowu spotkać z Karoliną, poznać Martę i Kasię… I ogólnie – zobaczyć kilka innych osób. 

Cieszę się…

… że te ponad 5 lat temu założyłam bloga, bo przyniosło to wiele dobrego w moim życiu. Częściowo stało się moją pracą, poznałam świetnych ludzi, zwiedziłam kilka pięknych miejsc… To wszystko pobudza apetyt na więcej. Dlatego też….

Chciałabym…

…aby mój blog cały czas się rozwijał i aby dalej przynosił mi tyle fantastycznych doświadczeń. Tylko to ma też swoją ciemną stronę. Kilka dni temu ktoś na moim Facebooku napisał, że ilość reklam na moim blogu przekroczyła jego granice akceptacji. Przyznam, że typowy hejt olewam, ale każdą krytykę analizuję pod kątem jej słuszności (i wyniosłam z takich komentarzy już kilka fajnych, wartościowych dla mojej działalności lekcji). I skoro już coś analizuję, to podzielę się z Wami moimi odczuciami… Otóż zaskoczył mnie ten komentarz (choć też rozbawił, bo było to pod zdjęciem promującym jazdę na rowerze, co na blogu o zdrowym stylu życia nie powinno nikogo dziwić), bo na 74 napisane w tym roku posty ok. 5 zostało stworzonych w ramach współpracy. Czy to naprawdę tak dużo? Są przecież blogi, na których ponad połowa postów to te napisane w ramach współpracy z marką, mniej lub bardziej dopasowaną do tematyki bloga. Ja w tym roku podjęłam się np. świetnej moim zdaniem współpracy z Citi Handlowy, w ramach której robię to, co robię też bez współprac – promuję jazdę na rowerze, informuję Was o różnych wartych uwagi akcjach, w tym przypadku konkursie połączonym z grą miejską. Efektem tej współpracy był post z 3 fajnymi trasami rowerowymi po Warszawie, z których korzystacie i które bardzo Wam się podobają. Jednym z głównych kryteriów doboru współprac jest właśnie to, aby pokazywać w ich ramach tylko to, co pokazałabym też bez otrzymania za to wynagrodzenia. Ja czuję się z tym ok (choć robię to kosztem czegoś, bo odrzucam sporo dobrze płatnych propozycji) i trochę mi przykro, że ktoś patrząc na moją działalność blogową widzi tylko reklamy, których przecież jest bardzo niewiele (przykładowo przez cały styczeń i luty pisałam prawie codziennie, a nie miałam ani jednej współpracy). Dodatkowo rowery z logo Citi Handlowy będziecie oglądać na moim blogu i IG jeszcze długo po zakończeniu tej współpracy, bo zwyczajnie przez cały sezon prywatnie z nich korzystam i chętnie promuję to na Instagramie. Ba, robiłam to w poprzednich latach, kiedy o współpracy z CH nawet nie śniłam! Swoją drogą nawet sobie nie wyobrażacie, jak się cieszyłam z tej propozycji współpracy… Dla mnie to jedna z tych najlepiej dopasowanych do mojej działalności i najprzyjemniejszych. 

I tak sobie myślę, że cały czas rosną wobec mnie oczekiwania, prosicie o coraz więcej postów, również tych bardzo pracochłonnych, wymagających wielogodzinnego researchu w badaniach naukowych… A jednocześnie funkcjonuje (tylko wśród niektórych oczywiście) problem ze zrozumieniem, że ja piszę bloga kosztem pracy zawodowej, dlatego albo będę pisać np. raz w tygodniu, albo blog musi być częścią mojej pracy i przynosić dochody. A że blogowanie jest moją największą pasją i co za tym idzie chciałabym poświęcać mu jak najwięcej czasu – na moim blogu będą pojawiały się posty pisane w ramach współprac. I będzie ich tyle, ile uznam za słuszne, bo nie widzę powodu aby odmawiać promowania rzeczy, z których prywatnie korzystam i które po prostu chcę polecać. Czasami przez 3 miesiące nie pojawi się nic, a potem w jakimś miesiącu może być 5 takich wpisów (ale wtedy będę mogła sobie pozwolić też na więcej niesponsorowanych). Chcę, aby każdy stały Czytelnik miał tego świadomość i nie miał do mnie pretensji o zarabianie na życie w uczciwy sposób.

I jak to zazwyczaj bywa – krytyczny komentarz okazał się dobrą inspiracją. Postanowiłam przygotować post, w którym na podstawie moich kilkuletnich doświadczeń wyliczę swoje średnie wynagrodzenie miesięczne i stawkę godzinową na moim blogerskim etacie. Policzę też ile z tych prawie 1000 opublikowanych na blogu postów powstało w ramach współpracy. Sama jestem ciekawa wyników 🙂

Pracuję nad…

…blogiem oczywiście. Blog Conference Poznań, z którego wracam, okazało się bardzo inspirującym i motywującym wydarzeniem. Wracam więc z głową pełną postanowień i pomysłów… Ale też z dużą wdzięcznością za moją fantastyczną społeczność (bo jednak 99% jest fantastyczna). I dacie wiarę, że znowu trafiłam do rankingu Share Week? Bardzo mnie to cieszy, bo mam świadomość, jak wiele jest świetnych blogów i jak trudno jest się wyróżnić na ich tle… To wspaniałe uczucie, że inni blogerzy też inspirują się moją działalnością. 

Mam wyrzuty sumienia, że nie daję już rady odpisywać na wszystkie wiadomości i komentarze, że czasami o czymś zapomnę, że na niektóre posty długo musicie czekać… Ale jednocześnie nie biczuję siebie za to, bo jestem tylko człowiekiem i też bywam roztrzepana, zmęczona, albo po prostu leniwa ;). 

Tęsknię za…

… och, jak podczas każdej podróży już strasznie tęsknię za Lunaskiem. Wiem, że po powrocie da mi popalić i będzie przez kilka dni nieznośna, ale i tak za nią tęsknię ;). 

Czytam…

…”Beduinki na Instagramie”. Czytam i momentami nie dowierzam. I znowu tak zerkam za to pociągowe okno i myślę, jaką jestem szczęściarą, że żyję w Polsce. To wspaniały kraj w którym mamy to co najcenniejsze – wolność. Nie musimy podporządkowywać się jakimś chorym zasadom, nie musimy prowadzić podwójnego życia, możemy być po prostu sobą. Dlaczego tak wiele osób na co dzień tego nie docenia?

Czekam na…

… weekend, bo ten ubiegły był bardzo intensywny i dla introwertyka trochę wyczerpujący. Mam w tym tygodniu sporo pracy, więc ten weekend jawi mi się jako wymarzona nagroda za ten intensywny czas.

Potrzebuję…

… więc teraz dużo energii. I jogi, bo ostatnio jakoś jej u mnie mało i chyba najwyższy czas wrócić na zajęcia do szkoły jogi. 

Na dziś to tyle, bardzo przyjemnie pisało mi się to podróżnicze “tu i teraz”. Sporo w nim mowy o blogowaniu, ale ten miniony weekend w dużej mierze się wokół tego kręcił, więc teraz porządkuję sobie to wszystko w głowie. Dziękuję Wam, że jesteście!

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Po raz kolejny mogę napisać, że uwielbiam Twoją szczerość, autentyczność i pasję do tego co robisz. Naprawdę jako osoba, która czyta każdy wpis na twoim blogu mogę powiedzieć, że twoje wpisy sponsorowane są bardzo nienachalne z jakimś reklamowym przekazem i przyjemne w odbiorze. Widząc u Ciebie ich trochę więcej cieszę się, że twój blog się rozwija i masz szansę działać. Na innych blogach naprawdę zdarza się, że 80% wpisów to wpisy sponsorowane. Może czytelnicy nie byli przyzwyczajeni do tego, że działasz z markami, ale naprawdę nie musisz się tłumaczyć, nie przesadziłaś w żadną ze stron. Chociaż oczywiście ten wpis o zarobkach przeczytam z ciekawością, pewnie jak każdy :).

    • Kochana jesteś, dziękuję :). Działam z markami od dawna, tylko czasami nawet przez kilka miesięcy nie trafiają się współprace, które byłyby zgodne z moimi zasadami, a potem może się tak zdarzyć, że będzie ich kilka w miesiącu. Ale jako że ogólnie piszę dużo postów, to moim zdaniem właściwe proporcje są zachowane. Wspominając o tym wszystkim nie mam na celu tłumaczenia się, tylko chcę, aby pewne rzeczy zostały głośno powiedziane – nie widzę nic złego w swoich współpracach, każda jest dobrze przemyślana i bardzo bym chciała mieć ich nawet więcej, bo to dzięki nim mogę poświęcać blogowi tyle uwagi.

  • Justyna Ś.

    U Ciebie Aga dużo reklam? Chyba oglądam inne „internety” 😉 Kampania Citi jest świetna, zresztą posmakowałam w miniony weekend tych rowerów będąc na kilka dni w Warszawie, m.in. dzięki Twoim postom na ten temat.

    Cieszę się, że Poznań naładował Cię pozytywnie, to moje rodzinne strony i miasto codzienności zawodowej 😉 pozdrawiam serdecznie!

    • Mam nadzieję, że przyjemnie poznawało się stolicę z tej perspektywy 🙂

  • Marta Gienieczko

    Agnieszka, śledzę Twojego bloga regularnie, jednak sporadycznie zdarza mi się komentować posty. Dziś jednak muszę powiedzieć, że wcale nie ma na Twoim blogu dużo wpisów sponsorowanych! Absolutnie nie słuchaj takich wypowiedzi, na niektórych blogach prawie każdy wpis jest sponsorowany… Wszyscy rozumieją, że dobrze dobrana współpraca to korzyść dla Ciebie, czytelników i biznesu – nowe pomysły i ciekawe możliwości. Życzę Ci powodzenia, bo robisz kawał świetnej roboty! Ściskam!

  • Zawsze się cieszę, kiedy blogerzy, których lubię czytać przeprowadzają fajne kampanie reklamowe.Dlatego cieszę się, że u Ciebie na blogu pojawiają się fajne, płatne współprace. Mam świadomość, że mam z tego osobistą korzyść, bo dzięki temu mam dostęp do fajnych, darmowych dla mnie treści, na stworzenie, których Ty poświęciłaś masę czasu. A kampania z City Handlowy bardzo mi się podobała, z przyjemnością czytałam wpis i oglądałam vloga, chociaż teoretycznie nie bardzo jestem w grupie docelowej tej kampanii, bo w Krakowie działa inny system rowerów miejskich! Nie wiem skąd się bierze to niezadowolenie z tekstów sponsorowanych…Szczerze mówiąc nawet na blogach, które mają ich dużo więcej, jakoś mi to szczególnie nie przeszkadza, jeżeli to są fajne teksty, mam do danego twórcy zaufanie, a materiał jest oznaczony jako materiał powstały we współpracy.

    Także życzę jak najwięcej udanych współprac i propozycji zgodnych ze standardami, które sobie wyznaczyłaś! A co do BCP, to też wróciłam naładowana mega pozytywną energią! To był, dla mnie przynajmniej, bardzo intensywny weekend! Trochę żałuję, że nie udało mi się zamienić z Tobą kilku słów na tej konferencji, ale może jeszcze kiedyś się uda 😀 Chętnie przeczytam post o Twoich doświadczeniach związanych z blogowaniem i współpracami. Jednak siedzi coś w człowieku, że chętnie zagląda drugiemu do portfela :D:D A tak na poważnie, to uważam, że warto poruszać ciągle tematykę tego ile “kosztuje” prowadzenie bloga. Te koszty to czas, energia, ciągłe dokształcanie, inwestycja w sprzęt, w stronę od strony technicznej. Fajnie o tym mówić, żeby rzadziej potem słyszeć, że prowadzenie bloga to “nicnierobienie” 🙂

    Powodzenia w dalszym rozwoju!

    • Też żałuję, że nie udało nam się pogadać. Rozglądałam się za Tobą, ale widziałam Cię głównie na afterze, kiedy za bardzo nie było warunków do rozmowy 🙁

  • Współprace u Ciebie są tak dobrane, że powinnaś być wzorem dla innych blogerów 🙂 I cieszę się, że trafnie wytypowałam w Share Week 😉

  • Agnieszko, czytam Twoje wpisy i w porównaniu z innymi blogami czy stronami naprawdę nie ma tu wielu wspisów sponsorowanych. A gdy już są wypadają bardzo naturalnie i równie ciekawie 🙂
    PS. Beduinki na Instagramie są naprawdę rewelacyjne! Byłam pod ogromnym wrażeniem tej książki.

    • Dziękuję za miłe słowa! A książka jest świetna, czasami czytam ją z rozdziawionymi ustami… To dopiero jest inna kultura…

  • Fakt, że wszelkie negatywne komentarze warto analizować i wyciągać potencjalne lekcje, jednak ten akurat nie był trafiony. Ktokolwiek czyta Twojego bloga dłużej niż 5 minut jest w stanie samodzielnie dojść do wniosku, że daleko mu do tablicy ogłoszeń promującej tylko sponsorowane produkty.

    Mnie osobiście ani przez sekundę nie przyszło do głowy, że cokolwiek “promujesz” bez zgody z samą sobą. I chwała Ci za to 🙂

    • Może ktoś myśli, że wszystko co polecam to w ramach współprac…? A przecież każda współpraca jest oznaczona, pozostałe rzeczy polecam, bo po prostu przypadły mi do gustu i chcę polecić 😀

      • No to jak ktoś tak myśli to ewidentnie powinien zastanowić się dwa razy i przejrzeć parę Twoich postów zanim coś napisze 😉

  • Marta

    W ogóle nie odczuwam u Ciebie reklam a czytam kazdy post. Życzę Ci duzo propozycji dobrze platnych współprac☺ Dla mnie to normalne, ze bloger musi miec za co żyć, jeść, podróżować i odkladac na starość ☺

    • Ufff, dziękuję za zrozumienie 🙂

  • Anna Maria Banaszczyk

    Szkoda, że niektórzy nadal nie rozumieją, że bloger też ma rachunki do opłacenia 🙂 A tak na serio uważam, że każda Twoja współpraca jest idealnie dopasowana do tematyki bloga, i ja większości przypadków nie zorientowałabym się, że to współpraca, gdyby nie adnotacja!

    • Super, właśnie tak ma być, cieszę się, że przez większość Czytelników jednak tak jest to odbierane 🙂

  • Ania

    Naprawdę jestem zaskoczona komentarzem, który otrzymałaś. Posty sponsorowane na Twoim blogu są jednymi z moich ulubionych – choćby seria filmików “Warzywa i owoce na szczęście”, opis działania serwisu Pozamiatane czy rzetelna recenzja diety pudełkowej. Dużo się z nich dowiedziałam, a fakt współpracy w tym przypadku tylko dodawał wiarygodności – nie pisałaś w samych superlatywach, tylko obiektywnie i zdarzało Ci się wytknąć jakieś mankamenty tych firm czy usług. To bardzo cenię.

    Rozumiem niechęć do blogów, które stały się słupami reklamowymi (sama przez to przestałam czytać np. Wyrwane z kontekstu), ale kiedy ilość reklam zaczęła mi przeszkadzać to po prostu przestałam obserwować bloga na wszystkich kanałach i nie czułam potrzeby dzielenia się tym z autorką, zwłaszcza w taki sposób 😉

    • Ja też czasami przestaję kogoś obserwować, bo np. tracę zaufanie do poleceń danej osoby, ale też nigdy by mi nie przyszło do głowy, aby tę osobę o tym informować… No cóż, różni ludzie, różne potrzeby ;).
      Cieszę się bardzo, że moje współprace zostały w Twojej pamięci, w dodatku tak pozytywnie 🙂 ja wiem, że one mają sens, bo np. dużo osób dzięki temu przetestowało serwis sprzątający i niektórzy pewnie częściej skorzystają z takiej pomocy i będą mieli więcej czasu dla siebie. Jeśli Czytelnicy korzystają z tych poleceń, to znaczy, że te współprace były potrzebne i to mnie bardzo cieszy.

  • Wydaje mi się, że czytałam niemal każdy Twój post, jaki pojawił się na blogu, odkąd Cię obserwuję, a to będą już cztery lata. Ostatnio nie komentuję tak często, jakbym chciała, ale to nie zmienia faktu, że znam też wszystkie Twoje posty sponsorowane i mniej więcej wiem z kim do tej pory współpracowałaś. I chcę jasno podkreślić, bo może ten komentarzy czyta jakaś osoba, która ma podobne wątpliwości do tej, która do Ciebie napisała, że serio jestem przeczulona na takie “chamskie wciskanie” produktu.

    U Ciebie nigdy czegoś takiego nie było. Co więcej, super jest to, że przyjmujesz tylko te propozycje, które są zgodne z Twoim stylem życia. To właśnie dzięki Tobie, kiedy zaczęłam blogować, przyjęłam podobną zasadę: nigdy nie brać współprac od firm, które nie są w jakiś sposób mi bliskie. Jasne, miesięcznie odmawiam kilku agencjom czy markom, mogłabym pewnie czasem coś fajnego zarobić, ale czy to byłoby uczciwe wobec mnie i osób, które mnie czytają? Domyślam się więc, jaka skala takich propozycji jest u Ciebie, jednej z najbardziej wpływowych blogerek w kraju. No heloł, gdybyś chciała, to mogłabyś zamienić swoje social media i blog w słup ogłoszeniowy. Nie robisz tego, bo masz szacunek do swoich czytelników <3

    Poza tym, skorzystałam z wielu Twoich poleceń, czy to sponsorowanych, czy takich spontanicznych, bo coś Ci się spodobało. I nigdy się nie zawiodłam. A to świadczy tylko o tym, że doskonale wiesz, jak wybierać współprace, żeby trafiły do Twojej grupy docelowej.

    Czekam na Twój post i życzę Ci, żebyś zawsze czerpała jak najwięcej przyjemności z blogowania! :))

  • Nie mam nic do współprac, jeśli nie stanowią one 90% postów blogowych. Doceniam to, ile poświecenia dany autor wkłada w swoją stronę, jak kosztowne to wszystko potrafi być. Tym bardziej mi miło, gdy jakieś firmy chcą trochę wspomóc kosztem reklamy na takiej stronie, bo dzięki temu dowiadujemy się o nowych możliwościach, a i autorom pozwala to na rozwiniecie skrzydeł. U Ciebie te współprace nie rzucają się tak w oczy. Nawet posty o rowerach nie były dla mnie w żaden sposób “obraźliwe”, bo powstały w ramach współpracy, bo wiem, że sama często z tych rowerów korzystałaś. I super, że ktoś to w końcu docenił! 😉
    Chaotycznie, ale mam nadzieje, że taki “hejterski” komentarz nie sprawi, że przestaniesz robić to, co robisz. Szkoda by było 😉

  • Jak zwykle wesoły, pełen wiosny tekst! Fajnie jest! 🙂

  • Zaskoczyło mnie, że ktoś mógł tak napisać, bo bardzo rzadko u Ciebie widzę sponsorowane wpisy, a ostatnio czytam Cię mocno intensywnie 🙂 a ten z trasami rowerowymi jest super, bo dzięki niemu dowiedziałam się o paru trasach i od razu je sprawdziłam i mam zamiar wykorzystać 🙂

  • nessy

    Ja powiem jedno – zupełnie nie rozumiem tego tłumaczenia się ze współpracy z tą czy inną firmą. Nie masz takiego obowiązku Agnieszko. Rób co uważasz za stosowne i nie przejmuj się mało życzliwymi komentarzami osób, które tak naprawdę chyba nie mają pojęcia co to znaczy mieć dużo reklam na blogu. Pozdrawiam:)

  • Nie wiem kto Ci to napisał, ale chyba ta osoba nie ma instagrama, albo nie zna funkcji oznaczania na zdjęciach. U niektórych insta-blogerek jak się kliknie na fotkę, to wyskakuje tyle oznaczeń różnych firm, że sama dziewczyna jest jak słup ogłoszeniowy. Morał zatem taki, że u Ciebie to w ogóle nie widać tego “nadmiaru” i ja uważam, że zasługujesz na więcej współprac zgodnych z Twoimi założeniami 🙂

  • Ania

    Masz super blog i na serio nie masz za dużo reklam ( jestem na to uczulona i przestałam czytać na przykład niebalaganke bo zrobił się u niej słup z ogłoszeniami). Bardzo cenie twój blog za brak nachalnych reklam i fakt że bardzo obiektywnie opisujesz produkty ze współpracy to bardzo zadkie w blogosferze 🙂 jak nie lubię reklam to je u ciebie czytałam bo były po prostu dobre i przydatne i dobrze się je czytało 🙂 jesteś jednym z nielicznych blogów które czytam regularnie 🙂

    • Bardzo dziękuję za komentarz 🙂 ja reklamy u Ani odbieram tak, jak Ty moje, czyli właśnie jako dopasowane do bloga i nierażące. No ale jak widać odbiór takich postów jest bardzo subiektywny.

  • klaudia

    Na bloga zaglądam od niedawna i nie czuję się atakowana reklamami 🙂 Też nie rozumiem krytyki współpracy z firmą, której produkt i tak byś poleciła bez tego. Co do postów rowerowych, są świetne. Pomimo, że od lat jestem dość często w Warszawie to dopiero w zeszłe lato zdecydowałam się wypożyczyć rower miejski. Była to świetna decyzja, szkoda, że tak późno. Być może gdybym wcześniej przeczytała taki post to szybciej odkryła bym uroki Warszawy rowerem 🙂 W tym sezonie napewno przetesuje twoje autorskie trasy rowerowe. Już nie mogę się doczekać i tego aby w końcu w Trójmieście powstał rower miejski ;))))

    • Ooo, a to nie ma jeszcze? Trójmiasto powinno jak najszybciej nadrobić! Dziękuję za komentarz 🙂