Przegląd tygodnia #1/02

Nie wiem, jak Wy, ale ja BARDZO się cieszę, że styczeń już za nami. W ten miniony weekend poczułam już coś w rodzaju przedwiośnia w powietrzu i zalała mnie fala optymizmu, że niedługo znowu będzie pięknie! To nic, że dzisiaj za oknem znowu szaro, zimno i mokro. Ważne, że choć na chwilę przypomniałam sobie, że jest na co czekać i że to już bliżej niż dalej. Bo tak, zima może być piękna, ale nie jest tajemnicą, że jako istota ciepłolubna najbardziej na świecie kocham wiosnę i lato i czasami po prostu za nimi tęsknię. Wczoraj przeglądałam swoje zapisane Insta Stories z zeszłorocznych podróży i przy tych z pływania na SUPie i ćwiczenia jogi w plenerze dosłownie łezka mi się zakręciła w oku.

Mój tydzień zaczął się od wtorku i od razu wpadłam w niezły kocioł spraw do załatwienia. Później na szczęście było już trochę lepiej, ale o robieniu zdjęć w ciągu tego tygodnia jakoś tak mi się zapominało 😉 więc zacznę może od jedzenia i małej wskazówki, że jak zostaje Wam np. warzywna jaglanka lub tofucznica ze śniadania, to możecie zmiksować ją na pastę kanapkową.

Jako że ostatnio bardzo polubiłam ramen, dałam kolejną szansę Vegan Ramen Shop. I chyba nie zawitam tam aż do zmiany menu, bo jako że są w nim tylko 4 ramenowe pozycje, z czego 2 są bardzo pikantne, a 2 pozostałe nie powaliły mnie na kolana, to chyba nie ma sensu tam chodzić. O wiele bardziej przypadł mi do gustu wegetariański ramen w Arigatorze. To było niebo w gębie! A ten ramen Clear smakuje po prostu jak dobry, wegetariański rosół. To trochę za mało wrażeń, jak na danie za 32 zł.

Ostatnio joga w domu przestaje mi wystarczać. Zawsze byłam zwolenniczką chodzenia na zajęcia, bo na nich można się lepiej wyciszyć, a i efekty praktyki są dużo lepsze. Tak samo chciałabym wrócić na taniec… Ale podłamałam się, bo nie ma już karnetów OK system dla osób indywidualnych, a Multisport nadal jest dla mnie nieosiągalny (ktoś coś? zapłacę każdą uczciwą cenę :)). Czy są jakieś alternatywy, czyli karnety, które może kupić osoba prywatna i z których można korzystać w różnych miejscach jednocześnie? Nie uśmiecha mi się kupowanie osobnych karnetów w różne miejsca, bo to bardzo nieopłacalne :(.

A propos tańca i powrotów, to rozważam też powrót tanecznych sobót. O tym, dlaczego z nich zrezygnowałam i dlaczego za nimi tęsknię, pisałam na Instagramie.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Czesto pytacie czy wrócą taneczne soboty… Ja też mam do Was pytanie. Czy po spojrzeniu na to zdjęcie zachciało Wam się tańczyć? Nie bardzo? No właśnie… Kiedy prawie 2 lata temu zaczęłam nagrywać taneczne soboty, nie wszyscy rozumieli ich ideę. Na szczęście jednak dostawałam też masę wiadomości, że te filmiki podrywały Was z kanapy. I właśnie o to chodziło w tanecznych sobotach 💕 taniec (choćby taki w zaciszu własnego mieszkania) to świetna aktywność dla każdego, nawet jeśli nie zna się profesjonalnych kroków, jest się sztywnym i nie ma się wyczucia rytmu. Zależało mi na promowaniu tej aktywności, ale to nie joga, siłownia czy bieganie. Taniec to specyficzna energia, której nie da się przekazać za pomocą fotki. Tęsknię za tym. I ja też chciałabym, aby taneczne soboty wróciły. Ale od czasu, kiedy je dodawałam, przybyło tu kilka tysięcy osób… Nie jestem pewna czy mam siłę znowu za każdym razem tłumaczyć, po co to robię i że tak, jestem świadoma swoich tanecznych niedoskonałości, ale właśnie dlatego je pokazuję, żeby dodać odwagi innym. Komentarze, że tańczę nie w rytmie albo jakbym połknęła drzewo nie uderzały we mnie, bo ja się z nimi zgadzam 🤣 ale czytali je ci, których próbowałam przekonać, że tańczyć każdy może, więc tym samym zaprzeczały idei, na szerzeniu której mi zależało. Zaczęłam się po prostu zastanawiać, czy robię tymi filmami więcej dobrego czy złego 🤔 i myślę nad tym do dziś 🤷 chętnie poznam Wasze zdanie. #tanecznasobota #tanczzlifemanagerka #taniec #latino #latinosolo

Post udostępniony przez Agnieszka (@lifemanagerka)

Z radością dzielę się z Wami nowiną, że moje i Wojtka regularne wyprowadzanie psów z Fundacji Azylu pod Psim Aniołem stało się faktem! Jestem bardzo dumna z W., bo pojechał wyprowadzić Duna nawet tydzień temu, kiedy ja byłam w Norwegii. Bardzo mi tym zaimponował. Ja też robię postępy i nie płaczę już podczas wizyt w schronisku, ani wieczorami po powrocie (bo zmądrzałam i nie czytam historii psów, które poznałam ;)). Podchodzę do tego zadaniowo, a do tego te spacery bardzo dobrze mi robią – uwielbiam spędzać czas z psami, szczególnie kiedy widać po nich, że czerpią dużą radość ze spacerów. Są i takie, które za nimi nie przepadają, ale też tylko do momentu dojścia do lasu. W lesie wstępuje w nie nowa energia :). A ja przy okazji robię jakieś 10 tysięcy kroków. Tylko wczoraj na przykład nie był to spacer po świeżym powietrzu, ale od czego mam maseczkę…

A po spacerze przyjemnie wrócić do swojego lenia kanapowego 😉

Ale jeszcze a propos psów ze schroniska, to chciałam tutaj też udostępnić mój mały apel. Po co nam blogerom te zasięgi, dlaczego tak nam na nich zależy?

Wyświetl ten post na Instagramie.

Pewnie się rozpiszę, ale przeczytajcie proszę do końca. Jakiś czas temu na Stories opowiadałam Wam, dlaczego zależy mi na powiększaniu grona moich odbiorców. Bo tak, jest to dla mnie ważne i nie mam zamiaru udawać, że tak nie jest. Im jest Was więcej, tym więcej dostaję wiadomości, które pokazują mi, że to co robię ma sens, bo znajduje to odzwierciedlenie w Waszych działaniach. Ale dzisiaj nie o tym. W odpowiedzi na to moje wyjaśnienie jedna osoba zasugerowała, że chodzi też o pieniądze, które stoją za większymi zasięgami. Odnosząc się do ogółu trudno zaprzeczyć, tak – niektórym chodzi o pieniądze. Gdyby tak nie było, nie funkcjonowałoby zjawisko kupowania sobie obserwatorów. Zresztą w zarabianiu na swojej internetowej działalności nie ma nic złego, jeśli ktoś robi to uczciwie, z szacunkiem do odbiorców i swoich zasad. Ale błagam, nie sprowadzajmy wszystkiego do pieniędzy. Większe zasięgi to dla mnie też szansa na dotarcie do większej ilości ludzi np. z informacją, że ten wspaniały pies Duno z @psianiol szuka domu. Moje większe zasięgi to większa ilość wyprowadzonych psów w polskich (i nie tylko!) schroniskach (brzmi nieskromnie, wiem, ale dostałam sporo wiadomości, że niektórzy zaczęli to robić pod wpływem mojej działalności). Gdyby nie duże zasięgi, @mamaginekolog nie zebrałaby ponad miliona złotych dla WOŚP. Dlatego nie żałujcie nam tych zasięgów 😊… Wspierajcie nas swoimi serduszkami, komentarzami i udostępnieniami, bo to dzięki nim mamy większe dotarcie do ludzi i razem z nimi możemy robić fajne rzeczy. Marzę o tym, aby kiedyś pośród wiadomości "dziękuję, że zainspirowałaś mnie do badań" znaleźć kiedyś taką ze zdjęciem któregoś z "moich" schroniskowych psów w nowym domu ❤️ bez Was to marzenie nigdy się nie spełni. #bezdomniaki #niekupujadoptuj #adopciaki #fundacjaazylupodpsimaniolem #schronisko #schroniskodlazwierzat

Post udostępniony przez Agnieszka (@lifemanagerka)

To tyle na dziś 🙂 wzywają mnie już inne obowiązki, więc życzę Wam udanego tygodnia i do przeczytania w innym wpisie 🙂

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.