Od dłuższego czasu zbieram się tutaj aby opisać swoją historię rezygnacji z etatu i przejścia na freelance. Zbierałam się i zbierałam (i zebrać nie mogłam), aż pewnego dnia napisała do mnie inna blogerka z propozycją, abym opisała swoją historię w ramach wpisu gościnnego na jej blogu. Pomyślałam, że to świetny pomysł, a jednocześnie postanowiłam uzupełnić tamten wpis drugim postem, już takim mniej osobistym a bardziej praktycznym, zamieszczonym tutaj.
No i klops*. Zaczęłam pisać i końca nie widać. Przecież to temat rzeka! O tym powstają całe książki i blogi (np. ten i ten), a ja swoje odczucia mam zamknąć w jednym wpisie? Nie ma szans. I tak zrodził się pomysł, aby utworzyć serię kilku wpisów o freelancingu. Będę je publikować w poniedziałki, ale pewnie nie w każdy, bo nie chcę zbyt szybko wyczerpać tematu, z każdym tygodniem jestem przecież mądrzejsza o nowe doświadczenia… Ciągle dowiaduję się czegoś nowego o tego rodzaju pracy. I jeszcze wiele przede mną! Pomyślałam, że skoro już jestem blogerką 😉 to podzielę się z Wami swoimi odczuciami. Napiszę m.in.:
- o powodach rezygnacji z etatu, o moich początkach i tym co okazało się najtrudniejsze
- o organizacji czasu pracy
- o pracy w domu
- o plusach i minusach takiego stylu życia
Wszystko to oczywiście wyłącznie z mojego punktu widzenia, nie będą to wpisy „poradnikowe”, a raczej moje doświadczenia. Mam nadzieję, że kogoś to zainteresuje, bo freelance staje się coraz popularniejszy i coraz więcej osób się na niego decyduje. Coraz więcej osób też o nim pisze, a ja po prostu dorzucę do tego swoją cegiełkę. Gdybyście mieli jakieś pytania lub sugestie o czym chcecie poczytać to zachęcam do napisania ich w komentarzach. Na pierwszy wpis zapraszam za tydzień lub dwa :).
*(to chyba jakieś strasznie archaiczne powiedzonko, ale lubię je ;))







22 comments
W takim razie z przyjemnością czekam na posty 🙂
Super! uwielbiam takie historie, zawsze mnie inspirują aby szukać innej drogi niż etat….może Twoje posty sprawią, że wreszcie ją znajdę 😉
Ja po pracy freelancera z ogromną radością przyjęłam pół etatu w firmie 🙂 Teraz pracuję pół na pół i nareszcie czuję się spełniona 🙂
Ja też w pewnym momencie rozważałam taką opcję, więc doskonale rozumiem 🙂 ale w mojej branży raczej nie zatrudnia się na pół etatu… Prędzej na 1,5 (czego oczywiście nie obejmuje umowa ;))
Chętnie poczytam! 🙂
Pomysł wygląda bardzo ciekawie. Chętnie poczytam jakie masz doświadczenia w tym temacie. 🙂
Bardzo chętnie poczytam 🙂 Mam swoje przemyślenia na ten temat, po części związane z własnymi doświadczeniami, ale chętnie przeczytam o plusach i minusach Twoim okiem. Chyba nawet o minusach bardziej 😉 Bo zauważyłam, że ostatnio bardzo gloryfikuje się freelancerstwo zapominając jednocześnie, że to nie jest charakter pracy dla każdego; jedno ze względu na predyspozycje osobowościowe, drugie zwyczajnie umiejętności. Nie każdą pracę da się wykonać w tym charakterze. A etat, no cóż, też ma i plusy i minusy 😉
Myślę, ze możemy mieć podobne odczucia w tym temacie 😉 ja trochę się przejechalam na swojej decyzji ale to juz niedlugo napisze więcej na ten temat 🙂
super pomysł 🙂 ja już od jakiegoś czasu planuję rezygnację z etatu, cały czas gdzieś w głowie mam pomysł na własny biznes ale chyba to jeszcze nie ten czas 🙂 może Twoje wpisy mnie zmotywują i zainspirują :)!
Tez czekam z niecierpliwością. A czy ten gościnny wpis już się gdzieś pojawił?
Jeszcze nie, na pewno dam Wam znać jak się pojawi:-)
oo, bardzo fajny pomysł na serię!
Sama chętnie poczytam o takiej formie pracy ponieważ jest ona pod pewnymi względami kusząca.
Z wielką przyjemnością poczytam na ten temat 🙂
Czuje, ze polubie ten cykl. Juz czekam na niego z niecierpliwoscią. Pozdrawiam Beata
Bardzo fajny pomysl. Z przyjemnoscią poczytam. Poki co gratuluję odwagi. Ciekawiło by mnie Twoje rady: jak sobie radzic na początku, kiedy nie ma sie jeszcze kontaktow i trzeba czekac na pierwsze mozliwosci pracy. Pozdrawiam beata
Już czekam na ten cykl!:) Sama zastanawiam się nad tym, czy dałabym radę i czy odnalazłabym się w pracy freelancera, więc chętnie poczytam o Twoich doświadczeniach.
Ps. też mówię czasem no i klops 😉
OOO zapowiada się bardzo interesująco, czekam z niecierpliwością!
Super!
Trafiłam na Twój blog od Ani 😉 gdy wstawiła Twoją historię.
Podoba mi się pomysł na poniedziałkową serię i czekam z zaciekawieniem 😉
No i klops wcale nie jest archaiczne ;D
Czekam na wpis, ja się bije z takimi myślami już od jakiegoś czasu 🙂 Ale obecnie jest więcej minusów niż plusów 🙁
Czekam i czekam 🙂 Mam nadzieję, że w końcu poczuję motywacyjnego kopa 😀
Ja też nie mogę się doczekać tej nowej serii, Aga! Uwielbiam opowieści o wolnych i niezależnych jednostkach 😉 Może będę miała szansę wykorzystać tę wiedzę w życiu, biorąc pod uwagę swoje podróżnicze plany 😉
Karolina
Comments are closed.