Spotkałam się z opiniami, że ludzie nie rozumieją po co ich znajomi udostępniają na Facebooku swoje aktywności z aplikacji typu Endomondo. Żeby się popisywać, szpanować, a może spamować?
Jak dla mnie – nic z tych rzeczy. Cel tych aplikacji oraz opcji „udostępnij” jak dla mnie jest tylko jeden – promować zdrowy styl życia, motywować innych, żeby też ruszyli tyłki z kanapy, próbowali nowych aktywności, pobijali swoje rekordy… Może to denerwować osoby, których jedyną życiową aktywnością fizyczną jest klepanie w klawiaturę, ale co mnie to obchodzi 🙂 niech tacy ludzie sobie wyłączą powiadomienia o aktywnościach tych usportowionych.
Nie wiem jak na Was, ale na mnie to naprawdę działa mobilizująco! Bywało tak, że wróciłam do domu zmęczona, weszłam na fejsa żeby się zrelaksować a tam bęc – kolega przebiegł dziś 12km. I zapala mi się w głowie mała lampeczka – hmm, też chcę kiedyś tyle przebiec, ale to samo nie przyjdzie… Poza tym aż mi głupio siedzieć przed kompem, kiedy inni uprawiają sport. No to rozgrzewka i w drogę ;).
Albo te kajaki opisywane w ostatniej notce. Jedno, że sama je widziałam jeżdżąc na rowerze, a drugie, że ktoś udostępnił na FB trasę kajakową i opisał ją tak, że sama też zapragnęłam spróbować.
Ja zdecydowanie JESTEM ZA udostępnianiem w mediach społecznościowych swoich aktywności, czy to w formie raportów z aplikacji, czy w formie zdjęć, bo jeśli na kilkudziesięciu znajomych którzy to zobaczą chociaż jedna z tych osób ruszy tyłek, to będzie to nasz dodatkowy sukces.
Dlatego i Was gorąco do tego namawiam – promujcie zdrowy styl życia, zarówno wśród dalszych jak i bliższych znajomych, korzystajcie z możliwości, jakie dają dziś media społecznościowe. Niech nie służą one tylko do lansu, a przyczynią się też do czegoś pozytywnego 🙂







21 comments
Wydaje mi się, ze to zalezy od ludzi. Niektorzy chca się wlasnie popisac tym ze maja taki telefon, taka aplikkacje i ze sciagaja pomysly od innych. Mnie osobiscie nie obchodzi co sobie inni pomysla albo jak bardzo zly komentarz napisza. To moje zycie, robie z nim co chce. No! 🙂
Wydaje mi się, że to bardzo dobry pomysł by inni zaczęli się ruszać 🙂 Może zdenerwuje to 10 osób, ale jeśli przynajmniej jedna z nich pomyśli „Może ja też powinienem zacząć?” to już będzie sukces 🙂
Mnie denerwuje, gdy ktoś wrzuca miliard, codziennie, tego typu rzeczy, bo to już podchodzi pod sama nie wiem co i to jest na prawdę drażniące 😉 ale tak jak mówisz, promowanie zdrowego stylu życia jest jak najbardziej okej, tylko wszystko z umiarem (jeśli chodzi o to 'promowanie’). Gdyby nie to, że ktoś z moich znajomych polubił ewę chodakowską na fejsie, nie wiedziałabym o jej istnieniu i nie ruszyła porządnie tyłka 😀
Akurat z takimi aktywnościami to trudno błysnąć na fejsie choćby kilka razy dziennie, chyba, że ktoś jest zajmuje się sportem zawodowo 🙂 przeciętny człowiek zalicza max 1-2 treningi dziennie i tyle udostępnień raczej nie powinno innym przeszkadzać :). Ja na wszelki wypadek nie udostępniam wszystkich, tylko tak +/- jeden tygodniowo 🙂 ale jak moja cioteczna siostra swoje pokazywała codziennie to niesamowicie mnie to motywowało 🙂
Dokładnie, zgadzam się w 100% z wpisem 🙂
Dzielenie się aktywnością, która ma motywować innych – ok, akceptuję, przynajmniej ma to jakiś sens:) Niemniej dzielenie się tysiącem innych bzdur dot. tego co się jadło na obiad, wrzucanie setek zdjęć z wakacji, z dzieckiem, bez dziecka, zdawkowe teksty w stylu: „Jestem głodna” lub „Jestem śpiąca” itd itp – nie zrozumiem chyba nigdy. Nie będę się rozkręcać tu bo bym długo pisała …albo musiała skopiować wpis u siebie na temat FB;)) Tymczasem życzę wielu sensownych aktywności, bo najgorzej to nie robić nic, chociaż ….słodkie lenistwo też czasem jest potrzebne. Pozdrawiam:)
Hihi, też kiedyś ulżyłam sobie we wpisie na temat FB 🙂 http://lifemanagerka.wordpress.com/2013/02/23/10-najdziwniejszych-najzabawniejszych-i-najglupszych-rzeczy-na-facebooku/
Idę przeczytać też Twój! 🙂
ja właśnie z fb dowiedziałam się o endomodo! 🙂 chwała fejsbukowi za to! aplikacja liczy mi kilometry, nie wiedziałam, że tak dużo chodzę 😀 bardzo mnie to motywuje :))
poza tym udostępnia się foty z imprezy, gdzie miny są zazwyczaj niewyjściowe, a każdy pijany, dlaczego nie udostępniać aktywności fizycznej ?:)
Nigdy mi przez myśl nie przeszło, że akurat udostępnianie aktywności sportowej może kogoś irytować/śmieszyć. Zawsze wydawało mi się oczywiste, że to jest fajna sprawa 🙂 W przeciwieństwie do np. „meldowania się” na mapie – „teraz jestem tu z tym i tym, a wy frajerzy siedzicie w domu”, czy wrzucania zdjęć obiadu albo stłuczonego kolana…
Ja akurat z opcji lokalizacji korzystam tylko przy dodawaniu zdjęć, ale meldowanie się też według mnie ma jakiś swój sens. Zdarzyło mi się kiedyś, że weszłam na fejsa w telefonie będąc w jednym miejscu i ktoś akurat w tym samym miejscu się meldował. Można dzięki temu po części przypadkiem spotkać się z dawno nie widzianym znajomym. Ale to pewnie rzadkie przypadki ;).
Jeszcze kiedyś z kolegą byliśmy na delegacji w Gdyni i akurat był Ogólnopolski Zjazd Krystyn, więc dla jaj kolega nas na nim zameldował :D. Ja w sumie nawet lubię tę opcję 🙂 choć nieco dziwi mnie, kiedy ludzie się meldują z obiadów w restauracji 😉
Ja też jestem za tym, ale na przykład nie rozumiem fenomenu wrzucania na facebooka zdjęć swojego jedzenia O.o (chodzi o prywatne profile).
Ja akurat mam hopla na punkcie zdjęć jedzenia, więc mi to zupełnie nie przeszkadza. Pod warunkiem, że te zdjęcia wyglądają estetycznie i ktoś nie dzieli się każdym swoim posiłkiem ;).
Ludzie czasem mają potrzebę jakiegoś mini ekshibicjonizmu czy pochwalenia się czymś. My blogerzy mamy łatwiej, bo realizujemy to na blogu, a inni od tego mają np. Facebooka 🙂
Ja akurat, mam starodawny telefon bez takich aplikacji 🙂 ale taki urok facebooka że ludzie udostępniają w nim swoje aktywności. Czy to sportowe czy to jedzeniowe czy inne. Szczerze mówiąc nigdy mnie to nie drażniło. Zawsze lubię popatrzeć gdzie ktoś był i którędy biegał albo jezdził na rowerze. Pozdrawiam – Justyna z http://pomalutku.pl/
Ja mam podobne odczucia, ale wszystko z umiarem 🙂 jak ktoś 5 razy dziennie wrzuca statusy czy zdjęcia, które nawet nie są ładne, to już trochę mnie to drażni, ale wtedy po prostu usuwam sobie widoczność aktywności tej osoby.
A tak poza tym to wpisy znajomych są zawsze miłą odskocznią od tego, czym zasypują nas różnego rodzaju marki 😉
Swojego czasu i ja udostępniałam moje biegowe ścieżki z aplikacją Nike+ 🙂 Jeśli chodzi o promowanie zdrowego stylu życia czy odżywania – moi znajomi mają mnie już czasem dość. Zwłaszcza ci, którzy nic z sobą nie robią, a później narzekają na wygląd czy wagę. Na szczęście udało mi się zarazić do biegania już kilka osób, to mój mały sukces!
Lubię jak inni udostępniają swoje wyprawy rowerowe. Zawsze można wtedy jakąś fajną trasę podpatrzeć.:-)
Zgadzam się w 100%, dobre rzeczy warto promować w każdy sposób, a że żyjemy w takim czasie a nie innym to fb może wiele dobrego zdziałać 🙂
xoxo
Zgadzam się w 100%, dobre rzeczy warto promować w każdy sposób, a że żyjemy w takim czasie a nie innym to fb może wiele dobrego zdziałać 🙂
xoxo
Zgadzam się w 100%, dobre rzeczy warto promować w każdy sposób, a że żyjemy w takim czasie a nie innym to fb może wiele dobrego zdziałać 🙂
xoxo
Comments are closed.