Aktywność fizyczna – koniec wymówek

koniec_wymowek_2

Żyjemy w XXI wieku, aktywność fizyczna jest ostatnio “w modzie” i chyba każdy dorosły człowiek wie, że jest ona niezbędna do utrzymania zdrowia. A mimo to wciąż obserwuję w swoim otoczeniu ludzi, dla których jedyną aktywnością jest spacer z psem dookoła bloku czy podbiegnięcie do autobusu. 

Najbardziej rozbrajają mnie jednak wymówki z jakimi się spotykam… To oczywiście nie moja sprawa, że ktoś nie ćwiczy, dlatego nikogo nie nawracam. Pozwalam sobie jednak wykorzystać medium jakim jest dla mnie mój blog i napisać post, który być może komuś da do myślenia i może dzięki niemu ktoś coś zmieni? Fajnie by było ;). Przeanalizujmy zatem najczęstsze wymówki… 

Nie mam czasu

Najczęstsza. I równie absurdalna jakby ktoś powiedział “nie mam czasu na jedzenie, korzystanie z toalety czy jakąś minimalną ilość snu”. Przecież wszystkie te rzeczy są nam tak samo potrzebne do utrzymania zdrowia i powinien wiedzieć o tym każdy człowiek. Nie mamy teraz czasu na ruch, a czy będziemy go mieć za kilka lat jak przyjdzie nam chodzić na rehabilitację czy leczyć jakąś wynikającą z braku aktywności chorobę? Choć ogólnie jestem zwolenniczką koncentracji na tym co tu i teraz, tak w tej kwestii zachęcam do myślenia długoterminowego. Tego czasu nie potrzeba tak wiele, można wygospodarować go np. rano, po wypracowaniu sobie nowych godzin snu (wcześniejsze chodzenie spać i wcześniejsze wstawanie). Dla chcącego nic trudnego. 

Nie mam pieniędzy

Fakt, niektóre aktywności kosztują, nie można temu zaprzeczyć. Ale to też żadna wymówka, bo oprócz tych płatnych mamy do wyboru wiele takich, które wymagają jakiejś jednorazowej, często niewielkiej inwestycji (np. rolki, rower, nordic walking, joga), a potem są już całkowicie darmowe. Nie mówiąc już o tak prostych rzeczach jak spacery (które można odbywać w szybszym tempie) czy ćwiczenia w domu przed YouTube. 

Nie ma takiej aktywności, która sprawia mi przyjemność

Oczywiście nie słyszę tego z ust osób, które spróbowały wszystkiego, począwszy od treningów dywanowych a skończywszy na kalistenice, jeździe konnej czy pole dance. Najczęściej mówią to osoby, które zraziły się do aktywności fizycznej podczas w-fu w szkole, a teraz w dorosłym życiu na każdym kroku powtarzają, że np. nie lubią biegać. To nic, że bieganie w dobrym obuwiu po parku nie ma nic wspólnego z biegiem dookoła sali gimnastycznej w trampkach. Znam osoby (sama jestem jedną z nich), które zarzekały się, że nienawidzą biegać, dopóki nie spróbowały tego tak na serio. Ale zostawmy bieganie, poza nim są jeszcze 10tki innych aktywności, wystarczy je po prostu wypróbować. Pożyczyć od koleżanki rolki, kijki, iść na jakieś nowe dla siebie zajęcia, spróbować czegoś nowego… Tylko tu trzeba chcieć znaleźć coś dla siebie, a nie cieszyć się, że ma się taką “świetną” wymówkę usprawiedliwiającą nic-nie-robienie. 

Mam problemy z kolanem/kręgosłupem/palcem u stopy. 

Kontuzje się zdarzają, a niektóre są wyjątkowo upierdliwie i przypominają o sobie nawet po wielu latach. Znam ten ból, jeden “wykop” nogi wykonany podczas ćwiczeń na dywanie za czasów nastoletnich do dziś przypomina mi jaką głupotą jest ćwiczenie bez rozgrzewki. Moje kolano odzywa się zawsze kiedy zbyt długo biegnę albo jeżdżę na rowerze. Jednocześnie jednak w ogóle nie przeszkadza mu taniec, joga, squash czy wiele innych aktywności. To zrozumiałe, że przy pewnych problemach niektórych rzeczy musimy unikać… Ale wciąż pozostają nam inne możliwości. Naprawdę da się być aktywnym nie obciążając problematycznych części ciała. W cięższych przypadkach trzeba skonsultować się z lekarzem, w lżejszych sami jesteśmy w stanie ocenić co nam służy a co nie. 

Jest za gorąco/za zimno/pada deszcz/jest ślisko i panują inne, zawsze niesprzyjające warunki atmosferyczne. 

Intensywne ćwiczenia podczas upału to faktycznie słaby pomysł. Tak samo bieganie kiedy na zewnątrz jest bardzo ślisko albo leje jak z cebra. To lato było nieco ekstremalne i sama doskonale znałam ten problem, kiedy przy prawie 40 stopniach w mieszkaniu i na zewnątrz nie miało się siły nawet ruszyć palcem. Ta wymówka ma dla mnie rację bytu, ale tylko krótkoterminowo, a niektórzy sięgają po nią notorycznie, przez cały rok. Znacie to powiedzenie “jak się chce, to się szuka sposobu, jak się nie chce, to się szuka powodu”? No właśnie… Można trenować wcześnie rano lub wieczorem, można zamienić aktywność outdoorową na coś wewnętrznego, można podczas upałów iść na basen, a podczas 20-stopniowych mrozów pobiegać na bieżni na siłowni.

Jestem zbyt zmęczona/zmęczony po pracy

To moja wymówka na dzisiaj. Naprawdę kiepsko się czuję, bo nagrywałam dziś aktywność do ZM-ki i mój operator wyciął mi numer, po którym delikatnie mówiąc źle się czułam. Do tej pory boli mnie głowa i naprawdę czuję, że brakuje mi sił.. Zaliczyłam więc krótki spacer i zaraz biorę się za jakąś łagodną sekwencję jogi… Czasami trzeba odpuścić, ale jeśli powód pt. “zmęczenie” dominuje i w efekcie ruszamy się tylko od święta to… Coś jest nie tak.  Warto też pamiętać, że aktywność fizyczna świetnie relaksuje i czasami pomaga odzyskać energię. Czasami okazuje się ona najlepszym lekarstwem na zmęczenie.

A jaka jest Twoja wymówka? 🙂

Kategorie: Aktywność fizyczna, Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.