Korfu to czwarta grecka wyspa, którą miałam okazję poznać i zarazem trzecia w archipelagu wysp jońskich. Sąsiaduje z Grecją kontynentalną i Albanią. Linia brzegowa Korfu wynosi ok. 217 km i ze względu na jej górzyste ukształtowanie terenu, trudno objechać ją w jeden dzień. Ba, nawet w tydzień trudno byłoby odwiedzić wszystkie plaże i zatoczki tak, aby choć przez chwilę nacieszyć się ich widokiem. Kerkyra (grecka nazwa Korfu) obfituje w przepiękne plaże i miłośnicy każdego rodzaju wybrzeża znajdą tu coś dla siebie.
Korfu w wielu przewodnikach przedstawiana jest jako najbardziej zielona grecka wyspa, ale na mnie nie zrobiło to aż takiego wrażenia, bo Lefkada, na której byłam ostatnio, również ma bardzo bujną roślinność. Jeśli jednak obie te wyspy porównamy np. z tymi położonymi na Morzu Egejskim, to faktycznie można zauważyć tu dużą różnicę w ilości zieleni. Północne wyspy Morza Jońskiego swoją wspaniałą roślinność zawdzięczają przede wszystkim obfitym opadom w okresie zimowym.
Co zobaczyć na Korfu?
O wielu z tych miejsc można napisać osobne posty i gdybym była blogerką podróżniczą, pewnie tak bym zrobiła. Ten wpis ma jednak zawierać jedynie pigułkę informacji o kilku najciekawszych miejscach, które warto zobaczyć na Korfu, dlatego nie będę się o nich bardzo rozpisywać. My skupiliśmy się na wybrzeżu północno-zachodnim, bo to tam jest najwięcej, blisko położonych obok siebie atrakcji. Poza tym mój “przewodnik” jest bardzo subiektywny – jako że jestem zwolenniczką kamienistych i skalistych plaż, to głównie takie znajdują się w moim zestawieniu.
Przydatna dla Was może być też informacja, że wszystkie prezentowane niżej miejsca udało nam się zwiedzić w 3 dni. Pokazuję je Wam w naszej kolejności zwiedzania.
Canal D’Amour – okolice Sidari
Zaczynamy od jednej z największych atrakcji na wyspie. Kanał Miłości to moim zdaniem prawdziwe dzieło sztuki, którego autorem jest oczywiście Matka Natura. Piaskowe, pięknie wyrzeźbione przez wiatr i fale skały, łączą się z turkusową wodą Morza Jońskiego. Dno w tym miejscu jest przedziwne, co krok, to inne raz stajesz stopą na czymś w rodzaju gliny, chwilę potem na śliskim kamieniu, następny krok to już drobne kamyki, a kolejny to zwyczajny piasek. Woda nie jest tu całkowicie przezroczysta, ale wciąż czysta. Jest kilka miejsc, w których można skakać z klifu do wody, a pod jedną ze skał wiedzie tunel, którym można przepłynąć do drugiej “odnogi” kanału. Z miejscem tym jest związana legenda, że przepłynięcie Kanału Miłości wpław wróży kobietom szybkie i szczęśliwe zamążpójście.
Wskazówki dojazdu: kiedy wpiszecie w Google Maps Canal D’Amour, nawigacja powinna poprowadzić Was na parking dla gości pobliskich restauracji i Pool Baru. My zdecydowaliśmy się z niego skorzystać i po prostu na miejscu kupiliśmy coś w tym barze, aby mieć paragon. Nikt jednak tego nie sprawdzał. Jeśli na tym parkingu nie będzie miejsca, możecie pojechać kawałeczek dalej na Apotripiti Beach, tam jest legalny, darmowy parking tylko też w pewnym momencie może być już zatłoczony.
Samo Sidari jest jednym z najpopularniejszych kurortów na wyspie. Podobno miasteczko to jest oblegane przez Anglików i trudno tam o chwilę spokoju.
Cape Drastis
To jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc na Korfu, znajdziecie je na wielu pocztówkach. O ile się nie mylę, to nie da się tam zejść na plażę, ale jest droga prowadząca do miejsca, gdzie można wynająć sobie łódkę.
Wskazówki dojazdu: tu też wystarczy wpisać w nawigację hasło Cape Drastis, ale będzie ona chciała poprowadzić Was nieco dalej. Dlatego sugerowałabym jakieś kilkaset metrów przed celem zatrzymać się na mini parkingu, który zobaczycie po prawej stronie. Tu warto zostawić samochód i dalej zejść spacerem. To nie jest daleko, a po drodze można wejść też pod jedno wydeptane, strome podejście po lewej stronie i zobaczyć stamtąd piękny widok na turkusowe morze.
Porto Timoni
Punkt widokowy i fajna plaża (a właściwie nawet dwie!) w jednym. Aby zobaczyć to miejsce, trzeba zaliczyć nieco ponad kilometrową, około 20 minutową wędrówkę zboczem góry. Na dole czekają na Was dwie piękne zatoczki, woda jest tam niesamowicie przezroczysta i turkusowa, a dno kamieniste. Na plaży można nawet znaleźć trochę cienia. Zdecydowanie polecam odwiedzić to miejsce, tylko koniecznie zabierzcie ze sobą dużo wody i załóżcie wygodne, sportowe buty!
Wskazówki dojazdu: nawigacja po wpisaniu “Porto Timoni” będzie prowadziła Was na parking, do którego wiedzie bardzo wąski przejazd (pokazywałam go w pierwszym vlogu). Jeśli chcecie oszczędzić sobie stresu przejeżdżania przez niego, sugeruję zostawić auto przed dojechaniem do celu, w miasteczku Afionas. Nie przegapicie tego miejsca, bo wzdłuż drogi będzie tam mnóstwo samochodów i w środku sezonu nie będzie łatwo o miejsce ;).
Do Porto Timoni można też dopłynąć łódką, albo nią stamtąd wrócić. Taksówka wodna zabierze Was na plażę (prawdopodobnie Agios Georgios), skąd kierowca zawiezie Was na górę do Afionas, do pozostawionego tam samochodu.
Agios Georgios
To ta szeroka plaża, którą widać z góry, w drodze na Porto Timoni. Jest ona częściowo piaszczysta, niezbyt zatłoczona. Ogólnie ta miejscowość wydaje się być fajnym miejscem na nocleg, bo jest tam raczej spokojnie i grecko, a ceny w sklepie były niższe od tych w naszym miasteczku (i mieli płatki owsiane :D). Nie wiem niestety, jak wygląda tam dno morza, ale widziane z góry zdecydowanie zachęcało do kąpieli!
Loggas Beach
To miejsce słynie z dwóch rzeczy – pięknego zachodu słońca i jeszcze piękniejszych klifów. Jedno i drugie warte zobaczenia, szczególnie w połączeniu. Na górze jest restauracja z pięknym widokiem. Bezpłatny parking znajduje się przy samym zejściu z klifu, nie było tam większego problemu z zaparkowaniem.
Angelokastro
Czyli ruiny bizantyjskiego zamku, położone 305 m.n.p.m. Dawniej to jedna z najważniejszych fortyfikacji na Korfu i w Grecji, a teraz przepiękny punkt widokowy. Wstęp kosztuje 2€, a zamek otwarty jest od 10tej. My przyjechaliśmy trochę wcześniej i jakiś uprzejmy Grek pozwolił nam wejść 15 minut przed otwarciem, a za bilet zapłaciliśmy schodząc na dół. Dzięki temu na górze byliśmy przez jakiś czas zupełnie sami.
Palaiokastritsa
W pobliżu Angelokastro znajduje się miejscowość Palaiokastritsa, która ma kilka pięknych plaż nad zatoką: Ampelaki Beach, Agios Spiridon Beach, Alipa Beach, Platakia Beach, Spiros Beach i Agia Triada Beach. My byliśmy na tej ostatniej, choć początkowo planowałam iść na inną… Można się lekko pogubić w tych nazwach i mnie właśnie to się przytrafiło plusem tej plaży była przebieralnia i prysznic. I to, że za jednym parkowaniem można zaliczyć kolejną atrakcję, a jest nią…
La Grotta
To “plaża” nieco inna niż wszystkie. Skalista, położona nad przeuroczą zatoczką. Jest tutaj też bar z dość głośną muzyką, więc można poczuć imprezowy klimat. Z tych powodów głównymi bywalcami tej plaży są młodzi ludzie, raczej nie ma tu rodzin z dziećmi. Dużą atrakcją są skoki ze skały i ze specjalnie przygotowanej skoczni. Mamy tutaj do dyspozycji również prysznic. Bardzo nam się tam podobało :). W okolicy znajdują się też Błękitne Groty.
Klimatia Beach i Limni Beach Glyko
Te dwie plaże są położone tuż obok siebie. Z dotarciem do nich może być trochę zamieszania, więc trzeba dokładnie czytać drogowskazy. My planowaliśmy dotrzeć na Limni Beach, ale przegapiliśmy skręt w lewo w strategicznym miejscu i w efekcie zeszliśmy na tę drugą plażę, swoją drogą też przepiękną!
Limni Beach to takie Porto Timoni w wersji mini. Znowu mamy tu do dyspozycji dwie piękne zatoczki i kamienistą plażę. Mało tu cienia, ale słońce zachodzi nieco wcześniej, bo chowa się za oddzielającym zatokę od morza wzgórzem. Na tę plażę warto zabrać buty do chodzenia po wodzie, ponieważ kamieniste dno jest trochę problematyczne i bez butów ciężko wchodzi się do morza.
Wskazówki dojazdu: ta plaża była naszym największym nawigacyjnym “failem” tego wyjazdu. I nawet nie bardzo wiem, gdzie popełniliśmy błąd trochę oszukuje nawigacja, a trochę za bardzo skoncentrowałam się tam na wąskim przejeździe i przegapiłam miejsce, gdzie powinniśmy zejść na plażę. Sugeruję wpisać w nawigację Limni Beach i jechać główną drogą aż do momentu, kiedy zobaczycie zaparkowane wzdłuż drogi samochody. Wtedy po prawej stronie drogi szukajcie zejścia w dół (jest nieoznakowane, ale jest tam jakiś napis na drodze, który może być znakiem rozpoznawczym), a następnie przy tabliczce z napisem LIMNI odbijcie w lewo. Kluczowe jednak jest znalezienie tego pierwszego wejścia. Zerknijcie co pokazuje nawigacja po wpisaniu Limni Beach, a ten szary punkcik to zaznaczone przeze mnie miejsce, gdzie mniej więcej znajduje się to wejście. Nie polecam jechać tą drogą do końca i zjeżdżać w dół, tam jest ślepa uliczka (ale można zaliczyć uroczy spacer po gajach oliwnych ;)).
To jest miejsce, gdzie musicie skręcić, aby zejść na plażę.
I potem tutaj w lewo:
A jak pojedziecie za daleko, to prawdopodobnie czeka Was spacer w takich okolicznościach przyrody też spoko.
Kanoni
Zostawmy już plaże, skupmy się teraz na innych atrakcjach. A jedną z nich niewątpliwie jest Kanoni, miasteczko położone tuż przy pasie startowym lotniska. Warto tu wstąpić choćby po to, aby zobaczyć z bliska podwozie lądującego samolotu… Wrażenia są niesamowite! Nie udało mi się zrobić żadnego fajnego zdjęcia, bo trafiły nam się tylko dwa lądowania – jedno nagrałam do vloga, a drugie fotografowałam na oślep, bo chciałam to zobaczyć też na żywo, a nie tylko przez ekran aparatu.
Miasteczko Kanoni jest warte uwagi również ze względu na XVII-wieczny klasztor Vlacherna i pobliską Mysią Wyspę (Pontikonissi), na którą można popłynąć stateczkiem. Warto też wejść tam na wzgórze, jest stamtąd ładny widoczek, który my widzieliśmy niestety już tylko z auta. Czas nas gonił!
Korfu (Kerkira) – stolica wyspy
Jeśli podczas całego pobytu mielibyście zwiedzić na Korfu tylko jedno miasto, niech to koniecznie będzie stolica wyspy! Warto wcześniej poczytać trochę o jej historii, a później już tylko dać się pochłonąć atmosferze tego miasta i tym uroczym, wąskim uliczkom na starówce. Gorąco zachęcam do tego, aby zejść z głównych ścieżek i zajrzeć tam, gdzie na schodkach lub na krzesełkach pod swoimi domami siedzą lokalni mieszkańcy. Możecie też spróbować wejść na Starą lub Nową Fortecę, skąd jest piękny widok na miasto. My nie mieliśmy szczęścia, w obu tych miejscach wejście na samą górę było zamknięte.
Jeśli chodzi o informacje praktyczne i kosztorys naszego wyjazdu, to pojawi się on w osobnym wpisie, w przyszłym tygodniu. Podsumuję w nim też, czy bardziej opłaca się lecieć na Korfu samodzielnie, czy z biurem podróży.
Póki co zachęcam jeszcze do obejrzenia moich dwóch vlogów z tego krótkiego pobytu:
Wiem, że wiele z Was było już na tej wyspie, więc będę bardzo wdzięczna za podzielenie się Waszymi wrażeniami w komentarzach. Co Waszym zdaniem warto zobaczyć na Korfu?