Jak przestać zazdrościć innym

IMG_8783Wydaje mi się, że mówiąc o zazdrości mamy do czynienia z kilkoma jej rodzajami. Pierwsza to ta o partnera. Druga to taka chwilowa, jakiej doświadczamy dość często i momentalnie o tym zapominamy, bo to bardzo płytkie uczucie i nie dotyczy niczego ważnego. Przykład:

  • Twoja koleżanka ma pod miastem piękny dom z ogródkiem. W sumie też byś chciała mieć domek z ogródkiem i czujesz lekkie ukłucie zazdrości kiedy wpadasz do niej na grilla w letni wieczór… Ale potem wracasz do domu, do swojego ukochanego mieszkania i totalnie zapominasz o sprawie. Ukłucie zazdrości pojawia się przy okazji kolejnej tego typu sytuacji i znowu znika równie szybko jak się pojawiło.

Trzeci rodzaj zazdrości to ten najbardziej dokuczliwy, ale nie musi on być destrukcyjny. Ba, może nawet mieć pozytywny wpływ na nasze życie… Przykład:

  • Twoja koleżanka ma pod miastem piękny dom z ogródkiem. Też byś chciała mieć dom z ogródkiem… Przy okazji wizyty u koleżanki chodzisz więc po tym domu i ogródku i podziwiasz piękne wnętrza, dużą kuchnię z widokiem na grządki z marchewką, własny plac zabaw dla dzieci, wdychasz świeże powietrze… Zaczynasz czuć się coraz gorzej, a po powrocie do domu rozglądasz się z niesmakiem po swoim wnętrzu i wkurzasz się na męża, że zarabia za mało i że nie macie w perspektywie zmiany miejsca zamieszkania na takie bliższe Twoim marzeniom. 

Jeśli chcesz mieć dom z ogródkiem, zastanów się co może Cię przybliżyć do realizacji tego marzenia i zacznij to robić. Ale najpierw zastanów się czy na pewno chcesz mieć ten domek za miastem. Czy przypadkiem nie jesteś stworzeniem miejskim, które nie wyobraża sobie życia w ciszy, z daleka od kin, restauracji i komunikacji miejskiej.

Może opowiem na swoim przykładzie… Trochę głupio się przyznać, ale kiedyś uczucie zazdrości towarzyszyło mi często, np. kiedy słyszałam, że ktoś wyjeżdża na kolejne w roku wakacje, dostał awans w pracy albo np. kupił sobie jakiś droższy sprzęt o którym sama mogłam jedynie pomarzyć. W pewnym momencie zaczęłam lepiej wsłuchiwać się w siebie i w efekcie uczucie tej destrukcyjnej zazdrości praktycznie przestało mi towarzyszyć. Uświadomiłam sobie, że zazdroszczę ludziom rzeczy, które w ogóle nie są mi potrzebne, wręcz nie leżą w mojej naturze. Zazdrościłam „z automatu”, bo przecież częste podróże są fajne, wiadomo że godne pozazdroszczenia. Awans w pracy to większy prestiż, większe pieniądze, sukces po prostu! Tego też się zazdrości niemalże z automatu. Z biegiem czasu lepiej poznałam siebie i swoje potrzeby i nawet się nie zorientowałam, kiedy przestałam zazdrościć. Przykładowo: miałam kiedyś taki krótki okres, kiedy w ciągu 2 tygodni byłam we Włoszech, na Mazurach, u rodziny na wsi i jeszcze gdzieś tam służbowo. I ten okres strasznie mnie zmęczył bo ja nie jestem typem człowieka, który lubi ciągle się przemieszczać. Jestem domatorem, dobrze się czuję w moim domu i mieście i w ogóle nie mam potrzeby aby często podróżować. Kilka razy w roku spoko, ale życie na walizkach nie jest dla mnie. Podobnie było z tymi sukcesami zawodowymi innych – ja też doświadczyłam swoich sukcesów zawodowych, przykładowo awans na senior project managera w agencji był dla mnie dużym wyróżnieniem, ale też ostatecznie doprowadził do wypalenia zawodowego. Kiedy zrozumiałam, że ja potrzebuję spokoju w życiu zawodowym, przestałam też zazdrościć innym ich sukcesów, bo mnie takie sukcesy nie były wcale potrzebne do szczęścia. I to okazało się u mnie kluczem jeśli chodzi o zapanowanie nad uczuciem zazdrości. Nie zazdroszczę innym rzeczy powszechnie uważanych za godne pozazdroszczenia, bo te rzeczy zazwyczaj wcale nie są mi potrzebne. Teraz jak czytam to co napisałam, to wydaje mi się to idiotyczne – jak można zazdrościć komuś czegoś, czego samemu się nie chce? Ale tak to właśnie u mnie kiedyś wyglądało i potrzebowałam czasu aby to zrozumieć i zmienić.

Ale zazdrość może działać też pozytywnie i na to też mam przykład ze swojego życia. Ja też kiedyś pracowałam na etacie i zazdrościłam tym, którzy nie musieli tego robić. Siedziałam za biurkiem i czułam się  jak więzień, że nie mogę wyjść z domu na spacer lub na rower kiedy mam na to największą ochotę. Czułam, że marnuję swoje życie i z zazdrością spoglądałam na tych wolnych ludzi, którzy mogli sobie pozwolić na większą elastyczność. I tutaj nie była to już zazdrość „z automatu”, tylko wsłuchałam się w siebie i zrozumiałam, że ja też potrzebuję właśnie takiego stylu życia. Podążając za swoimi potrzebami postanowiłam o takie życie zawalczyć… No i mam. 

I chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi – o wsłuchanie się w siebie. Jeśli zazdrościsz komuś wyprawy na Mont Blanc myśląc, że to taka cudowna, warta pozazdroszczenia przygoda, zastanów się najpierw czy jesteś w stanie zmierzyć się z tym wyzwaniem i czy taka wyprawa w ogóle jest dla Ciebie. I odwrotnie – jeśli zazdrościsz komuś posiadania dzieci, czujesz, że twój zegar biologiczny tyka, a Twój partner nie chce słyszeć o założeniu rodziny – może to czas aby przemyśleć swój związek? 

Jest jeszcze jedno zjawisko, o którym chciałabym napisać przy okazji tego wpisu. Nieco mnie ono irytuje, więc chciałabym o tym wspomnieć. Otóż jak już podkreśliłam wyżej – nie wszyscy marzą o tym samym i nie wszyscy potrzebują tego samego. A jednak są jakieś powszechnie przyjęte normy społeczne (albo ktoś swoje normy uznaje za jedyne słuszne), które doprowadzają do pewnych niezręcznych sytuacji. Kiedy składałam komuś życzenia lub gratulacje z okazji ciąży, zaręczyn czy ślubu zdarzało mi się słyszeć „mam nadzieję, że będziesz następna!”, co miało stanowić coś w rodzaju słów pocieszenia. Kiedy nie pieję z zachwytu nad czyjąś przeprowadzką do innego, oczywiście „1000 razy lepszego od Polski” kraju, ktoś myśli, że mu zazdroszczę (bo przecież Polacy to taki zawistny i zazdrosny naród). Otóż nie. Ani nie marzę o tym aby być następna w kwestii ślubu czy dziecka, ani nie zazdroszczę nikomu emigracji, bo zwyczajnie lubię mój kraj i jest mi tu dobrze. Nie jarają mnie śluby, awanse na managera managerów, emigracje do rajów na ziemi i podróże podczas których nie ma gdzie załatwić potrzeb fizjologicznych. MNIE nie jarają, ale innych mogą, inni mogą sobie o nich marzyć i mogą ich zazdrościć. Ale jeśli tak szczerze o nich marzą i tak szczerze zazdroszczą, to niech wykorzystają tę zazdrość jako motywację aby osiągnąć ten swój cel.

I tak na podsumowanie – moim zdaniem to uczucie jakim jest zazdrość jest trochę demonizowane. A przecież może działać ono zarówno destrukcyjnie jak i pozytywnie… Niemniej warto pamiętać, że taka głęboka zazdrość o czyjeś „lepsze życie” jest totalnie bez sensu. Jeśli naprawdę zazdrościsz komuś jego stylu życia – zrób coś, aby też takie życie mieć. Najpierw jednak zastanów sie czy oby na pewno tego właśnie chcesz, czy może podświadomie ulegasz presji otoczenia czy jakimś ogólnym przekonaniom, że np. bogate w przygody życie jest lepsze od tego spokojnego. Nie zazdrość innym spełniania nie Twoich marzeń.

Kategorie: Szczęście, Zdrowy duch

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Bardzo potrzebny tekst 🙂 przemyślę sobie kilka rzeczy, bo łapię się na tym, że zdarza mi się np. zazdrościć koleżance, która z pasją uczy się nowego języka obcego, chociaż ja się uczyć języków nie lubię! ACZKOLWIEK chciałabym lubić, więc może zazdroszczę chcenia? 😀

  • To wcale nie jest idiotyczne! Rozumiem to 🙂

    Gdy patrzę na czyjeś podróże, na wykonywany zawód, kupione mieszkanie i inne rzeczy, które mogłyby być godne pozazdroszczenia, też przez chwilę łapię się na tym, że myślę: „Ale byłoby fajnie, gdybym to ja tak miała…”. A potem uświadamiam sobie, że to jeszcze nie mój czas albo zupełnie nie mój styl.

    Np. trochę zazdroszczę koleżance, że ciągle jeździ po świecie i zdobywa kolejne szczyty górskie. Potem jednak przypominam sobie, że ani nie przepadam za chodzeniem po górach, ani nie służy to mojemu zdrowiu 😉 Musiałabym być nieco inną osobą, aby robić takie rzeczy. Co nie zmieni faktu, że one też na pewno są fajne! I niech służą jako motywacja i pretekst do pomyślenia o tym, co mnie naprawdę kręci 🙂

  • Świetny tekst!
    Tak wiele zazdrości bierze się z porównywania się z innymi osobami. I tak wielką sztuką jest przekłucie tego typu zazdrości na motywację.
    I bardzo się zgadzam, jeśli chodzi o wspólne nam wszystkim normy społeczne. One w dużym stopniu dyktują nam to, czego wszyscy powinniśmy chcieć i sobie nawzajem zazdrościć. Uświadomienie sobie własnych, prawdziwych marzeń może być bardzo wyzwalające 🙂

  • Mądre słowa!

  • Jeśli czuję zazdrość, to dla mnie takie wewnętrzny barometr – hej, co się z tobą dzieje, gdzie zgubiłaś szczęście, może czas na zmiany? Warto też założyć filtr, na portalu społecznościowym ktoś może wyglądać jak król życia (nie to, co my). A potem się okazuje, że nie ma czasu na czytanie książek (tak jak my). Skupienie na sobie, dlaczego zazdroszczę – czyżby mi czegoś brakowało i łatanie tego niedostatku – to moja strategia:)

    • No właśnie trzeba pamiętać, że czasami nie wiemy o kimś wszystkiego. Jeśli marzymy o jakimś awansie na ważne stanowisko i zazdrościmy, że komuś innemu się udało, nigdy nie wiemy jaką cenę ktoś za to zapłacił. Może nie ma już czasu dla rodziny albo właśnie na to czytanie książek? To też zmusza do zastanowienia się, czy my jesteśmy w stanie taką cenę zapłacić… Czyli znowu wszystko sprowadza się do wsłuchania się w siebie i zastanowienia czego tak naprawdę, ale TAK NAPRAWDĘ się chce 🙂

  • Bardzo mądrze napisane 🙂 miałam kilka podobnych sytuacji, też zdarzało mi się zazdrościć znajomym ciągłych podróży, zwiedzania świata. Po czym uświadomiłam sobie, że przecież ja też bym tak mogła, w końcu da się organizować takie wyprawy nawet niewielkim kosztem, ale… nie chcę 😉 przyznałam się sama przed sobą, że jestem dość wygodna i zwyczajnie spanie pod gołym niebem, dźwiganie ciężkiego plecaka, przenoszenie się z miejsca na miejsce – to nie dla mnie. Zamiast tego wolę odłożyć sobie sumkę na w pełni zorganizowane wczasy raz do roku, na których rzeczywiście wypocznę. Inna sytuacja: zazdrościłam znajomym nowego mieszkania, 2 razy większego niż nasze. Tak było, dopóki nie poszłam do nich z wizytą i tego mieszkania nie obejrzałam 😉 i uświadomiłam sobie, że nasze chociaż mniejsze, to jest jednak urządzone w sposób o wiele lepiej przemyślany, w stylu, którym nam się bardziej podoba.To prawda, że nie wszyscy potrzebują tego samego 🙂

  • bardzo fajny tekst 🙂 od siebie dodam, że osoby, które ciągle zazdroszczą, ale nic ze swoim życiem nie robią, najczęściej są też wampirami energetycznymi. Bo zazwyczaj tylko przychodzą do Ciebie i narzekają, jak innym jest lepiej, a tej osobie nie. A przecież to wyłącznie ich wina. Ja często po takich wizytach sama zaczynałam czuć zazdrość, a potem stwierdzałam „kurczę, chce tego, to muszę coś z tym zrobić i tyle”. I wcale nie żałuję zakończenia takich znajomości

  • Marta Grodkowska

    Artykuł, który jest strzałem w dziesiątkę. Ileż to razy zdarzało mi się zazdrościć, że ktoś ma ajfona 6 a ja tylko starą 4. Ktoś ma dom 200 metrów a ja tylko mieszkanie ciut ponad 50. Można tak wymieniać bez końca. Przyznaję się do tego, chociaż jest to bardzo niechlubne. To, co napisałaś dziś było mi bardzo, ale to bardzo potrzebne. Zastanowiłam się głęboko i stwierdziłam, że nie dałabym rady sama ogarniać dużego domu, na dodatek jeszcze pracować i realizować swoje pasje. Nowszy telefon dałby mi radość na kilka dni, a potem poszedłby w odstawkę, jak u dziecka. Odkąd zaczęłam cieszyć się tym, co mam, czuję, że mam znacznie więcej niż by się mogło wydawać.

  • W połowie wpisu pomyślałam, że u mnie kiedyś to uczucie zazdrości było spowodowane oczekiwaniami społecznymi, a Ty też o tym napisałaś 🙂 I czasem innym zazdrościłam, a to dobrze płatnej pracy, a to własnego mieszkania, ale zwykle wcześniej ktoś nawkładał mi do głowy, że już powinniśmy mieć własne m. Wsłuchanie się w siebie i swoje potrzeby bardzo w takich sytuacjach pomaga. Mądry tekst!

  • Każdy powinien pokierować swoim życiem tak, aby jedynie sobie mógł pozazdrościć 😉

  • Myślę, że to bardzo potrzebny post, który powinien wszystkim dać do myślenia. Doskonale rozumiem o czym napisałaś, że nie każdy potrzebuje tego samego. Ja sobie czasem myślę, że to są odpowiedzi zupełnie nieprzemyślane, a pojawiają się automatycznie, może dlatego, żeby usprawiedliwić swój sukces? Lub pokrzepiające „zobaczysz tobie też się uda” – no i właśnie tu pojawia się pytanie „a skąd wiesz czego ja potrzebuję?”. Myślę, że każdy powinien przeczytać ten tekst i wyciągnąć wnioski.

  • Swiete slowa! Najwazniejsze to poznac siebie, zyc w zgodzie z samym soba, nie podazac za tlumem tylko kierowac sie wlasnymi odczuciami i wlasna intuicja. Nauczyc sie doceniac wlasne zycie i byc wdziecznym za to co sie ma. Wyznaczyc sobie swoje wlasne cele, niepokierowane presja spoleczna i dazyc do ich realizacji 🙂

  • Najważniejsze to uświadomić sobie ten moment, kiedy zaczynamy czuć zazdrość. I rozpracować w głowie, dlaczego tak się dzieje, co możemy z tym zrobić i na co przekłuć te uczucia, żeby wyszło z tego coś pozytywnego. Sama dopiero niedawno zaczęłam to zauważać, więc tekst bardzo na czasie, dzięki! 🙂

  • Bardzo podoba mi się ten tekst. 🙂 Jest inspirujący! Mam dokładnie tak samo jak Ty w kwestii małżeństw i emigracji, ale to drugie pewnie wynika z naszego podejścia do Polski. 🙂 Co do tego, że zazdrościmy ludziom rzeczy, których wcale nie chcemy to dla mnie wygląda to tak, że po prostu najpierw musimy sprawdzić, czy tego chcemy. Tak jak było z Tobą. Zaczęłaś podróżować i dowiedziałaś się, ze to nie dla Ciebie, ale gdybyś tego nie przeżyła, nie wiedziałabyś tego. Podobnie z awansem. Dostałaś wyróżnienie, odniosłaś sukces i wtedy dopiero poczułaś, że to nie to. Dlatego ciężko może być komuś, kto np. nigdy nie podróżował, a tylko oglądał zdjęcia znajomych na fejsie zrozumieć, że to nie dla niego. Dopiero gdy tego doświadczy, a co za tym idzie dorówna swoim znajomym będzie mógł ocenić, czy to go jara, czy nie. 😉

  • Bardzo madry tekst. Znajomosc siebie jest rzadka umiejetnoscia i jej brak prowadzi czasem do tego, ze realizuje sie nie swoje cele i jest sie nieszczesliwym nawet wtedy, kiedy powinno sie takim byc obiektywnie (to znaczy zgodnie z normami spolecznymi). Ja tak mialam z prestizowa praca na uczelni – kompletnie to bylo nie to, mimo ze bylam w tym dobra, wiec moje otoczenie zdziwilo sie, jak do mnie doszlo, ze wole mniej prestizowa praca nauczyciela w szkole, poniewaz uczenie interesuje mnie bardziej od publikacji. Jak realizowalam nie swoje cele, zazdroscilam innym, realizujac swoje cele, nie potrafie pojac, jak moglam byc taka zazdrosna 🙂

  • Też czasami zazdroszczę innym różnych rzeczy, ale potem przychodzi opamiętanie, zastanowienie się i wsłuchanie się w siebie i swoje potrzeby, tak jak piszesz. Niektóre rzeczy nie są po prostu dla mnie, wcale o nich nie marzę, a jeśli faktycznie marzę, to staram się do tego dążyć. I wtedy to jest taka motywująca zazdrość, która wyzwala we mnie energię do działania 🙂

  • Agnieszka G.

    Świetny tekst. Warto czasem zajrzeć w głąb siebie i „posłuchać swojego serca i duszy”, a nie robić to co inni uważają za słuszne. Trzeba żyć własnym życiem i z niego jak najwięcej korzystać, bo oczekiwań innych i tak nie spełnimy. Zresztą nie warto.
    A co do zazdrości… ja pozazdrościłam Ci tego „slow life” i dbania o sobie 🙂 Jak zaczęłam niedawno czytać Twojego bloga ( przeczytałam cały w kilka dni;) ) to pomyślałam, że pora zrobić coś dla siebie i tak jak ja chce, a nie ciągle wkoło słuchać: zrób to tak, kup to itd. Powolutku zmiany wchodzą w życie i z niecierpliwością czekam na kolejne posty motywujące mnie do działania! 🙂 Pozdrawiam i dzięki że storzyłaś takie cudne miejsce w sieci jak ten blog! 🙂

    • Dziękuję za miłe słowa, cieszę się, że mój blog motywuje Cię do działania 🙂

  • irysowa

    pamiętam, że na jednych zajęciach na studiach losowaliśmy różne pytania na które mieliśmy odpowiedzieć od razu, bez żadnego zastanawiania się. wylosowałam ‚czego najbardziej zazdrościsz ludziom ?’ odpowiedziałam, że zazdroszczę ludziom którzy urodzili się w ciepłych krajach i większość dni w roku jest u nich słoneczna. dokładnie urodzili się, a nie mieszkają, bo kocham moją rodzinę i muszę mieć ich blisko, kocham też Polskę i nie wyobrażam sobie przenieść się na drugi koniec planety, żeby mieć codziennie ciepło. to chyba jedyna moja taka długoterminowa zazdrość, ale niestety tutaj nic nie mogę zrobić. nie cofnę się w czasie i nie poproszę o przeniesienie mnie na inny kontynent. ogólnie oprócz tego to nie mam problemów z zazdrością. czasami mam tylko to uczucie, ale takie krótkotrwałe, że zaraz o tym zapominam. nie zżera mnie to od środka.

  • Słowa dające bardzo dużo do myślenia.Jak często jest tak, że na pewne rzeczy patrzymy wcale nie przez swój indywidulany pryzmat. U mnie w kwestii zazdrości sporo się na przestrzeni ostatnich paru lat zmieniło, w dużej mierze pozbyłam się utrudniającej życie zazdrości, aczkolwiek niekiedy pojawia się te głupie ukłucie, które wywołuje destrukcyjne myśli.
    „Dobrą” robotę odwalają też media promujące aż do przesady konsumpcyjny styl życia.

  • Zazdrość to bardzo potrzebne uczucie, o czym sama napisałaś w kontekście tej zazdrości pozytywnej. Chyba nie ma silniejszej emocji, która tak napędzałaby do działania, czy która powodowałaby, że chce nam się o coś starać, walczyć. Zazdrość jest w jakimś stopniu matką naszego postępu.

    Ale niestety, masz rację. Zazdrość bywa jednak dużo częściej destrukcyjna i zamiast motywacji, powoduje zalew żółci. Stajemy się dokuczliwi, wredni, okropni. Myślimy, że życie jest niesprawiedliwe, bo nam czegoś nie dało. Pięknie napisałaś o tym wsłuchiwaniu się w siebie – to chyba kluczowe, żeby zrozumieć, ile pozytywna zazdrość jest w stanie dać.

  • Zazdrość potrafi motywować, potrafi być pozytywnym uczuciem…najgorsza jest zawiść:(

  • pau

    ciekawy i bardzo wartościowy tekst, dzieki 🙂

  • O tak. Zazdrość potrafi być bardzo pozytywna i motywująca. Przynajmniej w moim przypadku. Trzeba tylko uważać, aby nie przeobraziła się w jakąś nienawiść czy wrogość 🙂

  • Świetny tekst! Akurat u mnie wygląda to tak, że sukcesami i szczęściem innych się zwyczajnie cieszę. Jeśli ktoś ma coś/znajduje się w jakimś punkcie życia, który uważam za warty uwagi to dążę do tego. Jednak tak jak mówisz warto wiedzieć czy to jest faktycznie „nasze”.

  • Nie będę oryginalna w swoim komentarzu – bardzo mądrze napisane. Jeszcze tak pomyślałam czytając, że często zazdrości się innym tego co przeżyli patrząc na ich profile społecznościowe. A na ile jest to prawdziwe życie, a na ile fotka wykreowana żeby się pokazać, nigdy nie wiadomo. Pamiętam że miałam taki etap w życiu że podpatrywałam co robią inni i życie każdej osoby wydawało mi się lepsze/ciekawsze od mojego. Ale przez parę lat bardzo wiele się zmieniło, robię swoje i w ogóle nie zaprzątam sobie tym głowy 🙂

  • Asia

    Lubię tą pozytywna zazdrość – odbieram to uczucie ale również w pozytywny sposób bo szczerze cieszę się z osiągnięć i sukcesów innych (zawsze towarzyszą temu dobre emocje, które wprowadzaja mnie w świetny nastrój). I wtedy w mojej głowie pojawia się „Wow ale super – ja też tak chcę ” i póki działają we mnie emocje działam i ja. Tak jest z tym czego sama pragne lub co mnie zainspirowalo.

  • Super, że pisze o takich rzeczach. Ja w sumie nie mam takiego problemu, sporadycznie zdarza mi się przykład 2, ale walczę z tym 😉

  • Piotr Kwiatek

    Bardzo dobry post.

  • z zazdrością jest jak z większością uczuć. jest tylko uczuciem. sama w sobie nie jest ani dobra ani zła. wszystko zależy od nas. jak my zareagujemy. można zazdrość wykorzystać dobrze, właśnie do wsłuchania się w siebie lub do zmotywowania się. zazdrosny nie musi być zgorzkniały i nienawidzący innych.

  • Ja też już nie zazdroszczę. A jeśli już to jest to zazdrość motywująca, więc ta dobra. Jednak są w życiu takie sytuacje, kiedy nie zazdrościć jest niezmiernie trudno. Takie na które nie mamy wpływu albo mamy wpływ niewielki. Przykład z życia wzięty: problem z zajściem w ciążę. Często niewiele (albo nic) można tu zrobić, a jak się słyszy o parach, które tylko na siebie spojrzały i spłodziły dziecko to zazdrość (i to taka zła zazdrość) sama się w człowieku pojawia.

    • Masz rację, są i takie sytuacje. Dzisiaj rano też o tym myślałam, inny przykład to zazdroszczenie innym udanej rodziny kiedy samemu nie ma się rodziców, albo np. zazdroszczenie innym pięknej cery kiedy ze swoją ma się problemy. Nie wiem jednak czy taką zazdrość też można uznać za destrukcyjną, czy raczej są to te ukłucia zazdrości, której na dłuższą metę nie przekładają się na nasze samopoczucie psychiczne. Nie wiem, ciężka sprawa z tą zazdrością 🙂

      • Pewnie to jak taka zazdrość działa na człowieka zależy od człowieka – jego odporności psychicznej, nastawienia do życia, charakteru. Na mnie niestety wpływało to destrukcyjnie, tym bardziej że intensywna zazdrość połączona z poczuciem krzywdy była czymś zapomnianym, wręcz nieznanym. Ale i nad takimi uczuciami trzeba pracować, tylko że jest to niezmiernie trudne.

  • podoba mi się! 😉 I NAPRAWDĘ MA TO SENS! mimo, że miałaś obawy, że jest inaczej. Ja zawsze zazdroszczę ludziom rzeczy, dokładnie tych, które sama chciałabym mieć, przeżyć i do których cały czas, nieprzerwanie dąże. I są one dla mnie silną motywacją;)

  • Bardzo fajny tekst:) Coś w tym jest, że wielu rzeczy zazdrościmy dla idei zazdroszczenia, bez zastanawiania się czy sami byśmy tego chcieli. Zazdrość to nic dobrego, zwłaszcza kiedy wpływa na jakość naszego życia…

  • Dobrze powiedziane. Wydaje mi się, że te wszystkie zazdrości wynikają trochę z tego, że nie mając czasu dla siebie, na wsłuchanie się w w swoje potrzeby, często zazdrościmy z automatu. Dopiero kiedy przychodzi chwila refleksji i dystansu udaje się spojrzeć na to z innej strony. Ale do tego trzeba właśnie tego czasu…

  • Moje wnętrze krzyczy tak głośno, że chyba będę musiała zdusić je młotkiem 🙂

  • AfterKorpo

    Ja rozgraniczam zazdrość na tę pozytywną i negatywną.Negatywna jest destrukcyjna, natomiast ta, którą ja nazywam pozytywną, to taka, która popycha nas do działania. Ja jednak obserwują, że zazdrość to poniekąd cecha charakteru, znam ludzi, którzy mając wiele, notorycznie komuś czegoś zazdroszczą (przecież zawsze znajdzie się ktoś, kto ma lepiej, więcej), tacy ludzie zawsze są nieszczęśliwi i porównują się z innymi. Najlepszą na to metodą jest nauczyć się doceniać swoje życie, a szczególnie jego drobne aspekty. Najbardziej irytującym typem zazdrośników są matki-zrzędy, które świadomie zdecydowały się na macierzyństwo i zazdroszczą innym kobietom bez dzieci wolności. Jestem niekiedy zbyt bezpośrednia i jak coś takiego słyszę mówię: oddaj dziecko do przytułka i będziesz wolna. Działa jak policzek 😀

  • Nie lubię zazdrości, zwłaszcza w związku, w którym ciężko mi dopatrzeć się jej pozytywnych skutków. Na szczęście na innych płaszczyznach życia jej nie odczuwam, umiem cieszyć się tym, co mam 🙂

  • Jest jeszcze jeden aspekt zazdrości – to, że widzimy tylko kawałek czyjegoś życia. Zazdrościmy koleżance domku z ogródkiem, ale nie zdajemy sobie sprawy z tego, że musiała wziąć na niego kredyt, że codziennie traci 2 godziny na samo zawiezienie dzieci do szkoły, że jeśli sama nie upiecze sobie bułek, to nie ma szans na to, żeby zjeść świeże pieczywo na śniadanie w weekend (bo najbliższy sklep jest czynny tylko w tygodniu, zresztą i tak trzeba do niego jechać samochodem) i że każdą wolną chwilę poświęca na pracę w ogrodzie i pielenie tych grządek z marchewką 😉

    Z tego względu przestałam zazdrościć ludziom różnych rzeczy 🙂

  • Jest jeszcze jedna wersja zazdrości: o rzeczy, których naprawdę chcesz, ale nie masz żadnego wpływu na ich ziszczenie.

  • Dokładnie. Przede wszystkim trzeba znać siebie i wiedzieć czego się chcę. Wtedy nie patrzysz na innych tylko realizujesz swoje plany. W innym przypadku żyjesz życiem innych i to dużo gorszym.

  • przeczytałam jednym tchem, bardzo dobry tekst!
    Ja tez czasami łapałam się na tym, że zazdrościłam czegoś a potem mówiłam sobie: „Kaska? ale po co Ci to? to nie w Twoim stylu?! etc”. Wiec trzeba słuchać siebie oj trzeba, ale tego uczymy się żyjąc 😉

  • Taka zazdrość psuje nam całkiem fajne NASZE życie 🙂

  • Zgadzam się z Tobą, sama spotykam w swoim gabinecie osoby, które bardzo wierzą w normę społeczmną, która mowi, że jeśli wyjdziesz za mąż, urodzisz dziecko, zbudujesz dom i kupisz samochód, będziesz szczęśliwą kobietą. I przyhcodza do mnie takie „szcześliwe” kobiety, które są zaskoczone, bo nie czują tego szczęscią więc nosza w sobie ogromne poczucie winy i wrażenie, że są „nienormalne”, co czesto wmawiaja im rodziny i „przyjacióki”, bo przeciez mają wszystko, co decyduje o szczęściu.

    Trezba wiedzieć, co sie lubi, jakie ma się priorytety i co chce się w życiu osiągnąć. To podstawa do tego, żeby wiedzieć, w jakim keirunku podążać, bez poczucia winy, frystracji i zazdrości z automatu.

    Z zazdrością radzimy sobie z trudem, choć większośc osób i tak nie ejst w stanie poradzic sobie z nią samodzielnie.
    Odnośnie zazdrości, napisałam cykl artykułów. Chętnych zapraszam do lektury:
    1. http://psychetee.pl/post/96524062157/jestem-zazdrosna-o-sukcesy-innych
    2. http://psychetee.pl/post/123480110007/zazdro%C5%9B%C4%87-w-zwi%C4%85zku-zabija-czy-dowarto%C5%9Bciowuje
    3. http://psychetee.pl/post/96169051097/czy-do%C5%9Bwiadczanie-zazdro%C5%9Bci-mo%C5%BCe-by%C4%87-pozytywne

  • Mnie też ostatnio te małe ukłucia zazdrości motywują. Myślę, że to jest właśnie kwestia poznania siebie, bo jak nie wiemy czego chcemy to zazdrościmy wszystkiego.

  • „Nie zazdrość innym spełniania nie Twoich marzeń.” Trafione w punkt! Zazdrość sama w sobie nie jest zła, jeśli jest mobilizująca. A po co zazdrościć tego, co nie sprawi tak naprawdę nam satysfakcji?

  • Agnieszko, bardzo wartościowy artykuł, mam go od 10 dni w zakładce, żeby skomentować, a dopiero dzisiaj włączyłam komputer na dobre po mojej operacji (wszystko poszło dobrze :)). Moim zdaniem trafiłaś w 10, zazdrościmy czasami rzeczy, których nie potrzebujemy, ale które są ogólnie (przez większość, przez naszych znajomych czy rodzinę) uważane za godne pożądania, automatycznie, bez większego zastanowienia, zaczynamy uważać te rzeczy za godne pożądania również dla nas… Mimo, że tak nie jest. Chociaż trudno jest zdać sobie sprawę 🙂

  • wytchnieniem

    dla mnie zawsze trudne było do zroumienie kiedy słyszałam że „nie wolno zazrościć” dopiero później odkryłam, że dla niektórych zazdrości to stan kiedy życzą drugiej osobie, żeby popsuło im sie to co im sie udaje 🙂 dla mnie zazdrość zawsze miała pozytywny wpływ na zasadzie inspiracji…ale właśnie może to tylko ja myliłam pojęcia:P

  • Zazdrość to słaba cecha. Nie pomaga nam w życiu, jest źródłem frustracji i pogarsza relacje międzyludzkie. Uczucie dość mi obce. Kilka lat temu mój były szef powiedział fajną rzecz: „Wyleczyłem się całkowicie z zazdrości, kiedy ktoś mi podpowiedział takie rozwiązanie. Jeśli czegoś komuś zazdrościsz, zadaj sobie pytanie czy chciałbyś zamienić się z tą osobą? Ale nie tylko na rzecz, której jej zazdrościsz, tylko na wszystko. Na wszystko!. To bardzo skutecznie leczy z zazdrości.” 🙂 Zapamiętałam i stosuję.

    • Świetne 🙂 i rzeczywiście bardzo skuteczne.

  • Nadia G.

    „Jeśli naprawdę zazdrościsz komuś jego stylu życia – zrób coś, aby też takie życie mieć”
    W wielu przypadkach takie stwierdzenie moze sprawdzic sie ale zastanawiam sie czy na moj przypadek mozna cos poradzic – otóż bardzo zazdroszczę ciąży jednej osoby dlatego że sama od ponad 2 lat nie mogę zajść. Nawet in vitro nie pomaga. I jak mam nie zazdrościć? Ta zazdrość mnie zżera od środka po prostu 🙁

    • Rozumiem Cię… Domyślam się, że w takiej sytuacji zazdrość może się pojawiać i bardzo trudno nad nią zapanować. Niestety to jest zupełnie inna sytuacja i mój tekst nie odnosi się do takich przypadków. Jedyne co mi przychodzi do głowy, kiedy myślę o Twojej sytuacji, to abyś trochę wyluzowała, tzn. odpuściła w tych staraniach i wtedy w naprawdę wielu przypadkach problem sam się rozwiązuje. Pewnie o tym słyszałaś, bo często się o tym mówi… Na przykład o parach, które miały jedno dziecko z in vitro, a drugie już bez tego typu ingerencji. Po prostu wyluzowali i wszystko samo przyszło. Z całego serca Ci życzę, aby i u Was tak było!

  • MyPerson

    W końcu ktoś otworzył mi oczy !choć artykuł napisany 2lata temu brzmi jak słowo na dziś. Od bardzo długiego czasu zazdroszczę X że ma więcej kasy, swój biznes który od razu wypalił, że wiecznie wszyscy koło niej skaczą pomagają traktują conajmniej jak jakaś księżną a ja mam wrażenie że wiecznie u mnie pod górkę i to z solą w oczy. Owszem kolorowo nie jest ale zrozumiałam że jestem inną osobą – nie lubię kiedy ktoś robi coś za mnie i mówi jak mam robić, nie żyje w takich luksusach jak X ale na to co mam ciężko sama zarobiłam i nie boję się że mi ktoś kiedyś coś wypomni, nie mam najnowszego ajfona ale przecież byłby mi zbędny mój HTC wystarcza mi w zupełności itd… a co do biznesu który przyniesie mi większą kasę bym poprawiła też swój stan materialny – cóż mam nadzieję że mi też się kiedyś poszczęści. Dziękuję i pozdrawiam autorkę