Jak przekonać partnera do zdrowego stylu życia?

Nie sądziłam, że to kiedyś nastąpi, ale Wasze maile przekonały mnie, że warto spróbować… Co jakiś czas piszecie do mnie wiadomości z prośbą o radę, jak przekonać partnera do zdrowego stylu życia. To dość częsty schemat, że kobieta staje się świadomą konsumentką, zaczyna dbać o domowe posiłki i o aktywność fizyczną w rodzinie, a facet… Cóż. Życie faceta jest za krótkie aby odmawiać sobie karkówki z grilla i Coca Coli. Choć wydaje mi się, że w tej kwestii już idzie ku lepszemu i ten „model związku” można już traktować jak stereotyp. 

IMG_5408

Pytacie jak to jest u mnie… U mnie nie ma podziału na posiłki zdrowe dla mnie i niezdrowe dla niego… Ale nie oznacza to, że zawsze jemy to samo. Każdy z nas ma jakieś swoje „fanaberie” żywieniowe 😉 ja unikam mięsa i produktów mlecznych, a mój Wojtek  eksperymentuje z ograniczeniem glutenu. Jeśli chodzi o aktywność fizyczną to też każdy z nas ma jakieś swoje preferencje, ale też znaleźliśmy na tym polu rzeczy, które możemy robić razem. Długie spacery z psem i wycieczki rowerowe to oczywistość, ale oprócz tego zdarza nam się na przykład chodzić razem na squasha, a ostatnio też ćwiczyć jogę. Nie ukrywam, że jest to dla mnie bardzo ważny aspekt związku i gdybym dziś szukała partnera, na pewno miałoby dla mnie znaczenie jego podejście do sportu i odżywiania. W naszym przypadku było prościej – w tym roku stuknie nam 13ta rocznica, a zdrowy styl życia prowadzimy od kilku lat, więc przez cały ten proces zmian przechodziliśmy wspólnie. 

IMG_5456

Po sesji zdjęciowej do tego wpisu byliśmy tak głodni, że zjedliśmy sałatki owocowe zanim zdążyłam zrobić im zdjęcie 😉 a ten brązowy placek obok nas to oczywiście Lunasek pochłonięty gryzieniem patyków. 

Wracając jeszcze do Waszych maili… Doskonale rozumiem te rozterki, bo przecież to oczywista sprawa, że jak kogoś kochamy, to zależy nam na jego zdrowiu, dobrym samopoczuciu i przede wszystkim podobnym podejściu do dość kluczowych w życiu spraw. Co prawda nie znam pary, która rozstałaby się z powodu innych upodobań żywieniowych, ale tu nie chodzi tylko o wybory pomiędzy kabanosem a rzodkiewką. To znacznie głębsza sprawa i jak już wspomniałam wyżej – miałabym duży problem, aby żyć w związku z facetem, który żyje zupełnie inaczej niż ja. 

IMG_5388

I w końcu olśniło mnie, że skoro ja (podobno ;)) w jakiś sposób inspiruję Was do pozytywnych zmian i troski o zdrowie, to może Wojtek we własnej osobie przemówi do niektórych facetów. Ani on ani ja nie chcemy nikogo w agresywny sposób nawracać, a jedynie inspirować i pokazywać na swoim przykładzie, że zdrowy styl życia jest fajny (i prosty!). Dla dobra sprawy postanowiłam więc zrobić coś, co miało nigdy nie nastąpić. Wojtek pojawi się na moim blogu 🙂 co prawda jest na nim cały czas jako zaplecze techniczne, fotograf i wielkie wsparcie dla mnie, ale teraz zostanie poniekąd współautorem. Oczywiście nie pozwolę mu się wygryźć, wpisy o tematyce męskiej będą pojawiać się tylko od czasu do czasu… Ale wierzę, że okażą się przydatne i wniosą tutaj jakiś powiew świeżości. 

Nie mamy zamiaru kreować się na nową fit-couple polskiego internetu. Naszym celem nie jest wcale bycie fit, tylko po prostu zdrowe życie. Nazwa healthy-couple chyba bardziej by pasowała, więc niniejszym uruchamiam taki tag na blogu i pod nim znajdziecie pozostałe wpisy z tej serii. 

IMG_5419

Nowy cykl na blogu zainspirował nas do zabawy z jogą dla par. Tak, zabawa to dobre słowo, nie traktujcie załączonych do wpisu zdjęć jako instruktażowych, to tylko nasze (pierwsze) próby. 

IMG_5425

W pewnym momencie okazało się, że mamy widownię, która biła nam brawo 😀 ale oklaski należą się też tej nauczycielce, która sprytnie wybrnęła z sytuacji „jak wytłumaczyć dzieciom, że jakaś para wariatów przyszła do parku robić jakieś wygibasy” 😉

IMG_5370

Aż mnie korci aby napisać teraz o naszych pierwszych wrażeniach w związku z tymi jogowymi akrobacjami 😉 ale jest na to jeszcze ciut za wcześnie, więc pewnie za jakiś czas pojawi się nowy, wspólny post na ten temat. 

Mam nadzieję, że nowy cykl Wam się spodoba i że wyniesiecie z niego coś dla siebie i swoich drugich połówek! 


Kategorie: Zdrowe ciało, Zdrowy duch

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Iwona Dobies

    Super sprawa ten cykl. Warto w każdy sposób zachęcać panów do wspólnej aktywności. To wspaniały sposób na spędzanie ze sobą czasu:) My na razie jeździmy na wycieczki rowerowe i czasami gramy w tenisa:) ale próbuję męża przekonać do siłowni:D

    • Trzymam kciuki za tę siłownię 🙂

  • Ja myślę, że ogólnie w inspirowaniu partnera do zmian, czy to zdrowego stylu życia, czy do dbania o dom (o co pytania się pojawiają często u mnie) jest przede wszystkim bycie dobrym przykładem. I choć nie jest to sposób, który zadziała z dnia na dzień, to na różnych płaszczyznach widzę, że działa. Od marca jestem na zdrowej diecie, wyrabiam sobie inne nawyki żywieniowe i generalnie mój mąż ma mnie wspierać, ale nie miał obowiązku jedzenie tego samego, co ja. Albo jajecznicę, którą ja jem bez pieczywa, on zjada z pieczywem. Wczoraj jednak powiedział, że zaczyna na śniadania i obiady jeść to co ja 🙂 Więc jest mały sukces! 😉

    Czekam na wpisy z tego cyklu i będę podrzucać mężowi 🙂

    • To i tak już dużo, że mąż Cię wspiera i idzie w Twoje ślady. Czasami kobieta próbuje dawać dobry przykład, a facet pewnie tylko jej współczuje, że ta biedna katuje się tym zdrowym jedzeniem ;).

      • Pewnie wiele zależy od człowieka, ale myślę, że wsparcie to jest pewne minimum, które powinno się zapewnić w różnych działaniach człowiekowi, któremu się kocha 😉

        • Ja spotkałam się z sytuacjami, kiedy mężczyźni wręcz sabotowali zdrową dietę swoich partnerek. Dostałam kilka takich maili i mi ręce opadały.

        • To faktycznie ręce opadają :/

    • Zgadza się, jak powiedział Ghandi, jesli chcesz zmian, zacznij od siebie:)

  • Cudowne zdjęcia, jestem zauroczona Waszą radością! <3 Może i pierwsze próby, ale za to, jak fajnie wyglądacie! 🙂

    Bardzo fajny pomysł na cykl, dla nas na pewno będzie przydatny. Jesteśmy w związku od 5 lat, do tej pory mój partner nie przejmował się zdrowiem. Jadł bardzo niezdrowo, nie był aktywny fizycznie. Kilka dni temu podjęliśmy wspólną decyzję o wykupieniu półrocznego karnetu na siłownię połączoną z klubem fitness. Byliśmy dwa razy, a on już się wkręcił, zaczął mnie pytać, co jest "fit", a co nie, sprawdza też etykiety <3 Jestem z niego bardzo dumna! 😀 Do tego stopnia spodobała mu się aktywność fizyczna, że dał się nawet namówić na zajęcia z jogi ;).

    • O, jak facet daje się namówić na jogę to jest już baaaardzo dobrze :D. Znowu rzucam stereotypem, ale nawet po ostatnim ogólnopolskim badaniu jogi widać, że mało panów decyduje się na tę aktywność http://bosonamacie.pl/polscy-jogini-sie-policzyli.
      Super, że udało Ci się zainspirować go do takich zmian!

      • Dziękuję Ci za podesłanie raportu, nie znałam tego serwisu, a już na pierwszy rzut oka widzę, że będę miała dużo czytania ;). Moim następnym krokiem jest namówienie go do jogi w powietrzu, ale najpierw sama spróbuję :D.

      • Naprawdę? Mój chce ze mną chodzić na zajęcia jogi, a ja mam wątpliwości bo to miała być moja chwila dla siebie 😉

        • Chce Cię zabrać na acro?

        • Nie, nigdy na żadną jogę nie chodził. Ale bardzo chce 🙂

        • To super, niech idzie. Nie obawiaj się, że to miał być czas dla Ciebie, i tak będzie. Przecież na jodze nie rozmawiamy, nie zwracamy uwagi na innych. Ważna jest tylko nasza mata i my sami. Nieco inaczej jest na acro, bo z założenia działa sie tam w parach więc i komunikacja musi być. Jeśli nie jest to acro ani typowa joga dla pat to nie masz się czym martwić:)
          Wielu parom na moich zajęciach bardzo dobrze się to sprawdza, a i mi, osobiscie się spatwdzało, kiedy moi przyjaciele i mój partner chodzili na tekstem zajęcia co ja:) Warto się dzielić tym co wartościowa i nam się sprawdza:)

        • Zgadzam się, że warto. I jemu też by się taki relaks przydał. Wymyśliłam już, że na jedne mogę chodzić sama, a inne dzielić.
          Wiem, że nie będzie mi przeszkadzał, ale mam też silna potrzebę niedzielenia się każdą możliwą sferą i zajęcia z partnerem. Ważne jest dla mnie, żeby mieć coś zupełnie mojego w czym jestem tylko ja jako niezależna jednostka, a nie ja jako partnerka. Nie wiem czy wystarczająco jasno to wytłumaczyłam 😉

        • Jasne, bardzo dobrze, że wiesz, że masz taką potrzebę i ze jest ona tak silna. W takiej sytuacji, to co wymyśliłaś (jedne zajęcia z nim, drugie na które będziesz chodzić sama) to genialne rozwiązanie.
          Nie ma w tym nic złego, że masz takie obszary życia, które chcesz zachować tylko dla siebie. Problem pojawia się wtedy, kiedy. Ie lubimy tych obszarów dzielić, a nie do końca o tym wiemy, że to ten podział sprawia, że jesteśmy no. złe na tę drugą połowę, a okazuje się, że złość nie wynika z działań tej drugiej połowy, tylko z tego, źe to my mamy potrzebę bycia tylko ze sobą. Napiszę więcej, to jest bardzo dobre i zdrowe psychicznie, mieć takie obszary, których nie dzieli się z nikim:) Go for it!;)

      • Mój wcześniej miał z jogą kontakt niż ja 😉 Ale w zdrowym życiu jakoś tak nam wspólnie wychodzi, jak u Was. Symultaniczny proces

  • Świetny krok, miałam przeczucie, że jednak Wojtek się kiedyś ujawni 🙂 Teraz mi się zamarzyło zrobić Wam taką jogową sesję! <3

  • Bardzo fajny pomysł na cykl postów! Będę je podrzucać mojemu chłopakowi, chociaż nie miałam dużych problemów z „nawróceniem” go na zdrowsze jedzenie i aktywność fizyczną.

    A swoją drogą, to że ktoś ćwiczy w parku nie powinno budzić niczyjego zdziwienia – po to jest park żeby w nim spacerować i uprawiać sporty. Nawet jeśli są to jogowe wygibasy 🙂

  • Ale masz fajne krzesełko! 🙂
    U nas też aktywność fizyczna jest bardzo wysoko w priorytetach, wspólnie biegamy, czasem wycieczki rowerowe (chociaż J. uprawia kolarstwo szosowe, więc ja na mojej czerwonej kozie nie mam z nim szans 😉 i badminton. I już bardzo, bardzo nie mogę się doczekać, kiedy wrócimy do naszych wspólnych ćwiczeń, już bardzo brakuje mi aktywności.

    Wspólne ćwiczenia bardzo przydały mi się w momencie, kiedy próbowałam polubić bieganie. Z początku mieliśmy trudną relację i Jarek bardzo przyczynił się do tego, że pokochałam ten sport. Jednak ćwiczenia to nie wszystko, totalna zmiana menu również wyszła nam na dobre. Do dzisiaj nie mogę wyjść z podziwu, że można jeść zdrowo i tak smacznie.

  • Ale pozytywnie! 😀
    Na szczęście swojego partnera nie muszę przekonywać do zdrowego stylu życia. Tak jak ja bardzo go lubi, chociaż to ja jestem mózgiem i kopalnią wiedzy 😛 On najczęściej radośnie konsumuje zdrowe posiłki albo pomaga przy ich przygotowaniu 😉 Gdybym miała się czegoś przyczepić to właśnie tego, że mógłby czasem sam więcej szukać, pytać a nie tylko czerpać ze mnie 😉 Ale nie narzekam, bo lubię to co robię i nie robię tego dla kogoś, tylko dla siebie przede wszystkim.
    No i trzeba przyznać, że jeśli cheatuję to przez partnera najczęściej. Lubi mnie kusić słodyczami 😛
    Zastanowiłam się i doszłam do wniosku, że nie byłabym w stanie związać się z kimś kto prowadzi nie-zdrowy styl życia. Tacy mężczyźni są dla mnie po prostu nieatrakcyjni. I nie mówię tu o wyglądzie zewnętrznym, bo to nie zawsze idzie w parze. Bardziej chodzi o myślenie i nawyki.
    Cudowne zdjęcia! <3

    • Coś w tym jest, że tacy faceci wydają się nieatrakcyjni, rozumiem co masz na myśli. U mnie też najczęściej to Wojtek jest pomysłodawcą zjedzenia czegoś niezdrowego 😉 czasami ulegam tym pokusom, ale to też jest potrzebne dla zdrowia psychicznego :).

  • Ale super – wyglądacie na bardzo fajną parę 🙂 Nasza wspólna aktywność to głównie piesze wędrówki, czasem rolki i tenis stołowy. Niby to ja w tym związku jestem tą bardziej ruszającą się, ale moja kondycja przy jego to pikuś – nie wiem jak on to robi 😀 Z dietą jest trochę lepiej, bo od jakiegoś czasu jesteśmy oboje na zbilansowanej diecie z mnóstwem warzyw i owoców – bawimy się w poznawanie nowych smaków i połączeń, na które nigdy bym nie wpadła 🙂
    Pomysł na cykl super! Chętnie poczytam jak na to wszystko zapatruje się mężczyzna 🙂

  • Agnieszko, bardzo Ci dziękuję za ten krok, który zapewne był dla Ciebie trudny, skoro wcześniej nawet nie przychodziło Ci na myśl, by pokazywać Wojtka na blogu. Wiążę z tymi zmianami duże nadzieje, bo w moim związku przechodzenie mojego faceta na aktywniejszy i zdrowszy tryb życia idzie strasznie wolno. Ciężko mi, bo kiedy ja jem „żarcie dla królików”, on zajada mięcho i słodycze. Na szczęście już mniej mnie do nich ciągnie, a i chłopak zaczął większą uwagę zwracać na to, co je. Mam zamiar podsuwać mu Wasze wpisy, dzięki czemu być może uda nam się wypracować zadowalający obie strony kompromis.

    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Wojtka,
    Angie.

  • Ale świetnie wychodzi Wam tak joga! :)) Bardzo mi się podobają te zdjęcia, chyba muszę zacząć przekonywać mojego Emila do jogi 🙂
    U mnie jest podobnie jak u Ciebie – ja zaczęłam eksperymentować ze zdrowym odżywianiem się i jakoś tak nam to weszło w cdozienność. O ile jedzenie jest smaczne i sycące to nie ma problemu 🙂 Od początku roku oboje chodzimy do dietetyczki i mamy wspólną dietą (przy czym jego oczywiście ma więcej kalorii). Z dietą bezglutenową też kiedyś eksperymentowaliśmy, ale zupełnie się u nas nie sprawdziła, za bardzo kochamy chleb na zakwasie :))

  • Super zdjęcia!

    Mam to szczęście, że nie muszę przekonywać mojego męża do zdrowego stylu życia, bo jak się tak cofnę pamięcią kilka lat wstecz, to chyba ja sama od niego sie tego uczyłam 🙂
    A teraz z przyjemnością oboje poczytamy wpisy z Waszego nowego cyklu 🙂

    Dobrego dnia :*

  • Super 🙂 My z moim oboje chcemy być zdrowi, tylko każde z nas ma inne podejście do tego i cały czas się docieramy. Najważniejsze, że się oboje zgadzamy 🙂

  • Monika H.

    fajnie fajnie 🙂 już nie mogę się doczekać 🙂

  • świetny pomysł! Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy 😉 Fajnie będzie poznać męski punkt widzenia 😉

  • Panowie koniecznie potrzebują metody małych kroków 😉 Chyba najważniejsze to zachęcić ich nowymi i smacznymi posiłkami, bo później pojawiają się odkrywcze spostrzeżenia, że zdrowe jedzenie może mieć dobry smak 😉

  • Super pomysł, rzeczywiście coś w tym jest, że facet prędzej posłucha rady drugiego faceta. Ja wkrótce zamieszkam z moim chłopakiem, a poglądy mamy kompletnie różne i styl życia także, więc będzie wyzwanie. Ale liczę, że z czasem się dogramy i oczywiście obydwoje pójdziemy w ten bardziej zdrowy styl życia 😉

  • Angelika W.

    Bardzo bardzo podoba mi się pomysł na ten cykle:) Nie mogę się doczekać wpisów:)

    Mój mąż nie jest fanem zdrowego żywienia, ale od kiedy mieszkamy razem je to co ja przygotuję, więc raczej zdrowo. Ale bardzo chciałabym abyśmy znaleźli dla siebie jakąś wspólną aktywność fizyczną. Mam wrażenie, że u Was panuję w tym względzie taka mila harmonia i zgodność:)

  • Dzięki Ci za ten cykl! Podsunę mężowi – może się zainspiruje :).
    Chyba najtrudniej przekonać do czegoś najbliższą osobę, bo nie wiem czemu traktuje nas ona wtedy jak wroga ;). Sama tak czasem mam i potrzebuję „obiektywnego” źródła, którego nie znam :D.

  • Ten cykl TAK BARDZO mi sie przyda… 😀 Kiedy nastepny wpis? Proszę, jak najszybciej! 😉

    • Nie wiem czy uda mu się napisać coś przed naszym wyjazdem w przyszłym tygodniu, ale na pewno mogę obiecać, że coś pojawi się w tym miesiącu 🙂

  • Świetny pomysł! 🙂

  • Ale fajne te pozycje 🙂 Mój mężczyzna uprawia sporty i nawet czasem biega razem ze mną, ale ze zdrowym jedzeniem i samym podejściem do zdrowia już gorzej. Także czekam z niecierpliwością na ten cykl!

  • U nas to bardziej ja jestem aktywna fizycznie, chociaż obecnie przechodzę przez jakiś kryzys biegowy albo kompletnie nie mogę przyzwyczaić się do takich temperatur, bo nie mam czym oddychać. Kiedy zamieszkamy razem to mam cichy plan w końcu zacząć mieszać w garach, ale tak, by było zdrowo. Niestety mam faceta z tych, co to lubią tłusto. No to tłusto się pewnie skończy. U nas też jest jeszcze jeden problem, mianowicie mój chłopak pali. Ja tego nie toleruję, ale nie zmuszę go, by to rzucił. Żyję z nadzieją, że nadejdzie dzień kiedy sam zda sobie sprawę z tego, jak bardzo to szkodzi.

    • Z tym paleniem to rzeczywiście spory problem 🙁 tzn. trudny do rozwiązania, bo to ta osoba musi sama dojść do tego, że chce to palenie rzucić… Jeśli ktoś wie, że to może zrujnować mu zdrowie a mimo to nadal pali, to naprawdę trudno do takiej osoby przemówić.

  • wspaniale! 🙂 zdjęcia są ekstra i pomysł na cykl również! U nas było tak, że to Fab ruszył mnie z kanapy, dzięki niemu zaczęłam biegać, ćwiczyć i ruszać się częściej, w ogóle polubiłam aktywność fizyczną i zaczęłam eksperymentować, bo świecił dobrym przykładem 😉 co do jedzenia… coż 😉 on nadal potrafi wytłumaczyć sobie, że zjedzenie kawałka tortu z Sowy to nic złego, bo to białko i błonnik 🙂

    • Ależ ja rozumiem Faba, przecież beza na przykład to świetne potreningowe źródło białka 😉

  • Witamy na blogu <3 Super pomysł na cykl! Ja mam pewne niewielkie sukcesy na tym polu, poza tym do mnie należą decyzje żywieniowe, więc staram się przemycać jak najwięcej dobrych nawyków i składników, co nie zmienia fakty że cola i parówki (fuj ble) też się w naszym domu pojawiają. Ale dla równowagi mój mąż jest bardzo aktywny fizycznie, więc… pół biedy z tą colą od czasu do czasu 😉

    • Czasami mam ochotę na parówkę 😀

      • Szybko by Ci przeszła.. ja na sam zapach mam odruch wiadomy 😉

  • sztywniareczka sztywniareczka

    Bardzo fajny pomysł! U mnie niestety jemy w większości bardzo odmienne rzeczy – ja głównie warzywa, kasze i jakieś „soczewice”, natomiast druga połowa zdecydowanie bez mięsa nie da rady żyć. No ale cóż, już się z tym pogodziłam, każdy ma swoje własne potrzeby żywieniowe i smak. Chociaż od czasu do czasu udaje mi się przemycić coś zdrowszego i bardziej zielonego również na ten drugi talerz 🙂

  • Też bym Wam biła brawa 🙂
    Ja swojego męża do aktywności przekonywać nie muszę, ale do zdrowszego jedzenia już tak – opornie to idzie jednak małymi kroczkami do przodu 🙂
    Chętnie poczytam też nową rubrykę 😉

  • Bardzo podoba mi się ta idea, ja mojego męża przenoszę na „dobrą stronę mocy” stopniowo. Mężczyźni są też bardzo mało samokrytyczni, do mojego nie docierało,że od kilku lat sukcesywnie przybiera na wadze, ciągle utrzymywał, że „trzyma formę”, na szczęście ostatnio sam to zauważył, choć póki co mało co z tym robi 🙂 To samo jest z badaniami, kłócimy się rzadko, ale żeby wysłać go na badania okresowe raz na 3! lata muszę strzelić focha, wtedy dla świętego spokoju to zrobi. A jego argument, żeby się nie badać ” weź przestań, jeszcze mi coś znajdą”..No comment 🙂 Będę wysyłać posty autorstwa Twojego partnera mężowi 🙂

    • Oj z tymi badaniami to i mój chłop ma problem 😉 po cichu mam nadzieję, że zaktywizowanie się na blogu zmotywuje go do pewnych działań. Tzn. pewnie się obruszy jak przeczyta ten komentarz, bo przecież regularnie oddaje krew to i badania ma w gratisie, ale chodzi mi np. o kontrolę znamion u dermatologa, do czego nie mogę go przekonać od kilku lat.

  • Zajrzałam do postu, bo mnie zaintrygowałaś tym tytułem, że może jesteś tą jedną na świecie, której się to udało? 😉 No ale odpowiedzi nie uzyskałam… Faceta nie da się zmienić. On sam tego musi chcieć, czuć potrzebę ze swojego wnętrza. Więc jeśli lubi sieciowe jedzenie, to nasze wysiłki tego nie zmienią. Mylę się? 😉

    • Zerknij na powyższe komentarze – niektórym się udaje przekonać faceta do zmiany 🙂 wymaga to trochę pracy i czasu, ale u wielu osób przynosi to efekty.
      Odpowiedź na tytułowe pytanie jest w poście, ale jest nieoczywista i w sumie sama napisałaś ją w komentarzu – facet sam musi chcieć tej zmiany. Dlatego startuję na blogu z cyklem, w którym żyjący zdrowo facet będzie opowiadał o swoich doświadczeniach i odczuciach i być może (mam nadzieję) zainspiruje do tego innych mężczyzn, tak jak mnie udaje się inspirować niektóre kobiety.

  • Świetny pomysł na cykl! My też staramy się wzajemnie inspirować do zdrowszego życia, fajne jest to, że jak jeden ma gorszy dzień to drugi go motywuje i tak na zmianę – dzięki temu razem nam łatwiej. No i trudno mi sobie wyobrazić, co ze zdrowym gotowaniem, gdyby mój facet nie chciał jeść zdrowo. Może sobie wciągać od czasu do czasu salceson na śniadanie, ale obiady je takie, jak ja zrobię, czyli raczej z tych zdrowych, nieprzetworzonych produktów, z dużą ilością warzyw ;-). Na początku trochę narzekał i liczył mi ilość mięsnych dań na tydzień (wytykając, że za mało ;P), ale z biegiem czasu polubił to! 🙂

  • An

    Myślę, że taka seria jest naprawdę świetnym pomysłem 😀 Czekam z niecierpliwością na taki post!

  • Perfect para! <3 Żebym kiedyś przekonała swojego M. do takich wygibasów… 🙂

  • Super pomysł. Kiedy wchodziłam w związek z moim mężem, jego aktywność fizyczna była zerowa, a o odżywianiu nawet nie chcę wspominać. Po kilku latach związku, Michał chodzi ze mną na siłownię trzy razy w tygodniu i bez problemu daje wyciągnąć się na rowery, które sam odrestaurował. Ostatnio, kiedy poprosił mnie, żebym zrobiła mu sałatkę, myślałam, że zemdleję ze szczęścia :). Oczywiście dalej je rzeczy, których wolałabym nie widzieć w swojej kuchni, ale uważam, że zmiany jakie wprowadził w swoim życiu są wielkim sukcesem. Jego i moim. I gdybym miała wybierać teraz nowego partnera, duże znaczenie miałoby dla mnie jaki prowadzi styl życia. Na szczęście mój dał się „zmodyfikować” i jestem z niego bardzo dumna :).

  • mia

    U mnie jest niestety zupełnie na odwrót, zawsze prowadziłam zdrowy tryb zycia, jestem wegetarianką, poza tym wiele czytałam o odzywianiu, jadłam kasze, warzywa, koktajle, odzywiałam sie zdrowo, czytałam godzinami różne blogi, poradniki, uwielbiałam sport, biegałam, grałam w drużynie piłki ręcznej i w squasha. No i mój facet, znacznie pogorszył moje zywienie. Wiecznie kupuje mase słodyczy – ja nigdy nie miałam słodyczy w mieszkaniu i ich nie jadłam, obdarowuje mnie ciasteczkami bez okazji, z wysiłku fizycznego preferuje leżenie na kanapie, zmusić go do spaceru to niesamowity wysiłek, z tego wszystkiego przestałam grac w squasha i piłkę ręczną i siedzę z nim na kanapie. Poza tym na moje groźby że każę mu jeść duszoną rybę z warzywami, śmieje się i mówi, żebym zapomniała, bo zamierza codzień jeść dania z grilla!!! Jemy różne obiady, on pizze, hamburgery, frytki, tłuste mięsa, a ja moje juz nie tak zdrowe jak dawniej posiłki. Przy moim niezdrowym facecie to ja się stoczyłam na samo dno!!!!!!! Podchodze do tego z humorem i się śmiejemy że on taki leń i w ogóle, ale w sumie ile można!!!! Nie wiem co zrobić, jak zmienić to wszystko.

  • Mrugacza

    Nie mogę się doczekać kolejnych postów! Od kilku miesięcy tryb życia mojego chłopaka to moje duże zmartwienie. I żadne argumenty do niego nie przemawiają 🙁 Mam nadzieję, że Twoje rady okażą się pomocne!

  • Agnieszka jak na pierwsze acro wygibasy to idzie Wam genialnie!:) Moze macie ukryte predyspozycje?:) Tak, acro yoga to genialna zabawa, a jeśli ją oraktykujemy z kimś komu ufamy, możemy się bardzo wiele od siebie ale i o sobie dowiedzieć/nauczyć:)

    Cieszę się, że Wojtek wkracza na bloga. Z moim osobistym życiu też było tak, że kiedy mój partner zaczął praktykować jogę, słyszeliśmy od znajomych, że to lrzecież „babski sport”, co nie jest prawdą. Mnóstwo biegaczy i kolarzy uprawia jogę, nie mówiąc o tych mężczyznach dla których joga jest bazowym elementem aktywności fizycznej….

  • Bardzo przyda mi się taka seria. Może uda mi się dzięki niej zachęcić mojego męża do zmian. Na razie patrzy na mnie jakbym oszalała 😉 Staram się żyć zdrowo od kilku lat i coraz wyżej podnoszę poprzeczkę. Chyba teraz jest już ona tak wysoko, że mojemu mężowi zaczyna być ciężko mnie zrozumieć.

  • Bardzo fajny pomysł! Z pewnością podrzucę teksty do przeczytania mężowi 🙂