Przegląd tygodnia #2/06

Cóż za wyjątkowy, chilloutowy poranek. Zupełnie inny od wszystkich zeszłotygodniowych. Za mną ciężki tydzień zwieńczony wyjazdem do rodziny na wieś i totalnym oderwaniem od rzeczywistości. A w tym tygodniu mam znacznie więcej pracy w kuchni i w terenie niż przy biurku – prawie codziennie nagrania do Zdrowomańki… A poza tym może wreszcie będę miała czas aby trochę się oswoić z moim nowym narzędziem pracy, bo jeszcze nigdy tyle razy nie rzucałam mięsem siedząc przy komputerze, jak w ciągu ostatniego 1,5 tygodnia. Macowski system doprowadza mnie do szału, najbardziej doskwiera mi brak Irfan View, więc jeśli znacie dla mnie jakieś wybawienie to będę wdzięczna za wskazówki… Poszukuję programu do przeglądania zdjęć, w którym podczas przeglądania będę mogła je szybko i sprawnie zmniejszać i zapisywać z inną nazwą nie tracąc pliku źródłowego. W sieci sporo jest tych alternatyw dla Irfan View, ale poszukuję czegoś sprawdzonego. Póki co lubię swojego macbooka tylko za piękny wygląd, szybkość działania i za iMovie – montowanie filmów nagle stało się proste, szybkie i przyjemne. Co prawda mówiłam we vlogu, że będąc na wsi coś sobie ponagrywam aby potem się pobawić przy montażu, ale jak to zwykle bywa podczas takich wyjazdów – nie wiem po co w ogóle brałam aparat, bo nawet nie chciało mi się go wyjąć z torby ;). 

Właśnie, vlog. Forma vlogów z drogi jest dla mnie bardzo wygodna, więc cieszę się, że przypadła Wam do gustu. Mam nadzieję, że w kolejnych uda mi się zamykać w 10 minutach… W tym tygodniu na pewno też coś wrzucę, bo będę miała kilka okazji aby coś nagrać. Filmy na bieżąco wrzucam na YouTube i udostępniam je na FB, a na blogu będą pojawiać się tylko w przeglądach tygodnia, w rubryce „przegapione”. Chciałam dodawać max 1 film tygodniowo, ale nie będę sobie jednak narzucać ograniczeń i jeśli częściej będę miała okazję coś nagrać i będę miała coś do przekazania, to po prostu będę to robić. Po co się spinać ;). 

Mam jeszcze małe ogłoszenie… Powinien tu być bannerek „Ogłoszenie”, ale jeszcze nie wiem jak go zrobić nie mając Photoshopa. Miło mi poinformować Was o świetnej blogerskiej akcji, w której będę miała przyjemność wziąć udział.

nic-nowego-logo-lifemanagerka

Będziemy promować polskie superjedzenie! To nieco zapomniane, może nawet trochę demonizowane (ziemniaki), a już na pewno niedoceniane… W akcji oprócz mnie udział wezmą: After Korpo, Health and the city, Vi&Raw, Naturalnie zdrowy. W czerwcu i w lipcu na naszych blogach regularnie będą publikowane przepisy z polskim superjedzeniem. Na bieżąco będziemy Was informować o grafiku publikacji, a pierwszego przepisu szukajcie na blogu After Korpo (lada moment!).

zdjęciaMój balkonowy mini ogródek! A już naprawdę zapowiadało się, że nic nie wyrośnie…

IMG_20150610_194543

We wtorek miałam przyjemność zadebiutować przy mikrofonie jako gość podcastu. Mówiłam o idei mojego bloga, zarządzaniu życiem, szczęściu i takich tam 😉 teraz oczywiście pluję sobie w brodę, że w niektórych kwestiach źle się wyraziłam, a o niektórych zapomniałam powiedzieć… No trudno, pozostaje czekać na efekt i najwyżej na etapie autoryzacji skrócić to jeszcze o połowę 😉

IMG_20150609_170224

Czy mówiłam już, że uwielbiam samotnie jeździć w trasę moją ulubioną drogą krajową nr 7 na południe od Warszawy?

IMG_20150613_114848

Jeżeli istnieje choroba polegająca na przesadnej empatii w stosunku do zwierząt, to ja na nią choruję. Przynajmniej według mojej dalszej rodziny, bo w tej najbliższej na szczęście znajduję zrozumienie i wsparcie. Serce mnie boli, kiedy patrzę jak są traktowane wiejskie psy i od zawsze mam z tym duży problem. Nie wiem jak to jest na innych podwórkach, ale na tym u mojej rodziny na szczęście już od wielu lat nie ma zwyczaju przywiązywania psów łańcuchami do budy. Niemniej nadal wiele spraw jest zaniedbywanych… Tym razem pojechałam więc na wieś z misją odpchlenia dwóch psów mieszkających na podwórku babci i brata ciotecznego. Chcę tym samym dać dobry przykład moim bratankom, ale chyba poniosę klęskę na tej płaszczyźnie… Serio nie pojmuję jak można spokojnie patrzeć na to, jak te psy przeraźliwie się drapią. Ja może mam na to ponad przeciętną wrażliwość, ale autentycznie serce mi pęka. No w każdym razie zrobiłam co w mojej mocy i mam nadzieję, że chociaż na jakiś czas ulżę tym dwóm futrzakom. Za miesiąc jadę z misją odrobaczania… BTW – pamiętacie tego niedźwiadka? Z małej, puszystej kulki wyrasta na wysokiego kawalera 😉

IMG_2926A to drugi łobuz… Obaj dzielnie znieśli pierwszą w życiu kąpiel, choć ten widząc co robię z jego kumplem próbował ukryć się pod moim samochodem. Kiedy było już po wszystkim, przyszedł i lizał mnie po nogach, co odbieram oczywiście jako przejaw miłości i wdzięczności 😉

IMG_20150613_141026To był też wyjazd pod znakiem truskawek. 

IMG_20150614_215642Dużej ilości truskawek. Takich prosto z krzaczka ofkors. 

20150614_153246_nowe

No i te truskawki z jogurtem zrobione przez mamę… Smak dzieciństwa, w miejscu skąd pochodzi 90% moich wspomnień z tego okresu… poezja 🙂 teraz czekam na bób. Sprawdzałam w ogródku, jeszcze sobie poczekam :(. 

pt_IMG_2944

Po więcej takich codziennych, prywatnych zdjęć zapraszam na mój Instagram 🙂

przegapioneWpis z dużą ilością informacji na temat biegania – pełny wywiad z Mateuszem Jasińskim oraz film z rozgrzewką, którą polecam nie tylko biegaczom.

Barcelona – parki, ulice, Park Guell, Sagrada Familia… Prawdopodobnie jutro dodam obiecany post z informacjami praktycznymi na temat wyjazdu do Barcelony. 

Ostatnia ZdrowoMania – znowu w pięknych okolicznościach przyrody, z gościem i z przepisem na chłodnik. 

Wskazówki na temat zdrowego grillowania + kilka przepisów na grilla bez mięsa.

No i obiecany vlog z drogi, a w nim moja opinia na temat późnego macierzyństwa (lub jego braku) i kilka bieżących informacji :). Polecam też wpis o kupowaniu okularów przeciwsłonecznych, o którym mówię w filmie. 

Uff, trochę się działo na blogu w tym zeszłym tygodniu 🙂

linkiTo znowu coś w rodzaju ogłoszenia, ale tak czy inaczej – polecam udział w akcji „Smycz dla psiaka”. Zwierzaki w schroniskach też potrzebują smyczy i obroży, ponieważ wolontariusze regularnie wyprowadzają je na spacer. Przedmioty te szybko się zużywają i jest na nie duże zapotrzebowanie. Być może dla Was zakup takiego zestawu to nie jest duży wydatek, a dla psiaków to naprawdę dużo znaczy. 

Akcja Smycz dla psiaka - plakatDawno nie polecałam Wam żadnych blogów, które sama polubiłam za całokształt, a nie tylko za jakieś konkretne wpisy… Czas trochę to nadrobić, trójka na dzisiaj to:

Zaparzę ci herbatę, Jaskółczarnia i Rozterki Startuperki

Wiem, że część z Was je zna bo widuję Was w komentarzach, ale na pewno dla kogoś też będą odkryciem 🙂

To tyle na dziś, mam nadzieję, że u Was nowy tydzień też zaczął się przyjemnie 🙂

 

 

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Z niecierpliwością czekam na polskie jedzenie na Waszych blogach, szczególnie u Ciebie i Vi. Dziękuję Ci za kolejne polecenie. Biorę się za Rozsterki Startuperki, bo go nie znałam.

  • Heh, tez mam tak, że jak gdzieś jadę odpocząć, to obowiązkowo pakuję aparat, a później nawet go z torby nie wyciągam 😉
    Filmy na prywatnym kanale są bardzo fajne. Masz tam dużo luzu w sobie, jesteś bardzo naturalna. Bardzo podobał mi się odcinek ZdrowoManii „od kuchni” gdzie opowiadałaś jak powstaje program i prezentowałaś różne śmieszne sytuacje.
    Jeśli chodzi o akcję, to jest to super pomysł i już nie mogę się doczekać. Moje domowe gotowanie zaczyna trochę trącić nudą. Przydało by się coś innego.
    W kwestii opieki nad psami i ludzkim podejściem do opieki, wychowania i karmienia, to mnie wyśmiewają nawet najbliżsi. Tata ostatnio stwierdził, że mam sierotę, a nie psa. Kuzynostwo za to patrzy na mnie jak na wariatkę, kiedy gotuję dla Riko osobne danie. Najczęściej na bazie łopatki lub karkówki, bo niestety na kury jest uczulony (co kończyło się krwawymi zadrapaniami). Dziwią się, że nie daję mu jeść tego co ja jem lub nie serwuję mu resztek, bo w końcu TO PIES! Kiedyś jak o czymś opowiadałam jedna z kuzynek stwierdziła, że to pies, a nie dziecko, odpowiedziałam jej, że przecież zwierzę to też istota żyjąca, czująca. Na to usłyszałam tylko, że kura to też zwierze, a je jem… Ciężko mi z tym, bo często mnie krytykują, ale co zrobić?
    Truskawki kocham po prostu! Jednak pozostaje mi tylko zakup w osiedlowym warzywniaku. Może za rok będę mogła pojeść takich prosto z krzaczka.
    P.S. Zazdroszczę Ci, że tak pięknie wyglądasz w kapeluszu 😉 Ja się czuję jak kosmita 😛

    • Awa9

      Moja sunia właśnie po kilku latach dostała uczulenia na wiele grup pokarmowych i konieczne jest gotowanie dla niej osobnego jedzenia, właściwie tylko drobiu (z mięs). Na co dzień mieszka z moimi rodzicami, więc oni są odpowiedzialni za jej dietę i wszyscy bardzo poważnie do tego podchodzimy. Ponadto ma już swoje lata (15) i jest troszkę schorowana, co wymaga brania permanentnie kilku leków oraz inhalacji i wyjazdów na konsultację do specjalistów w innych miastach. Nawet nie chcę sobie wyobrażać co o nas myśli rodzina, jednakże na komentarze sobie nie pozwalają, bo wiedzą, że leczenie jej i dbanie o jej potrzeby, to nie jest pole do dyskusji. Osądami rodziny się nie przejmuj, Ty postępujesz jak należy, dobrze by było żeby wszystkie osoby opiekujące się zwierzętami były tak otwarte na ich potrzeby i właściwie się nimi zajmowały:)

    • Niestety wszystko co opisujesz mi również jest znane… My też gotujemy dla Luny osobne jedzenie i jest to dla nas zupełnie naturalne, jak ktoś dba o psa i przejmuje się jego zdrowiem to faktycznie można to porównać do posiadania dziecka. I też spotkałam się z negatywnymi komentarzami rodziny na ten temat, nawet pisałam o tym post: http://lifemanagerka.pl/2013/09/dlaczego-nie-traktowac-psa-jak-dziecka-2/
      Moja mama też czasami ma problem ze zrozumieniem jak pies może mieć alergię albo czemu nie może jeść cebuli, skoro człowiekowi ona nie szkodzi… Ale ogólnie na moje szczęście też jest osobą, która tej empatii ma całkiem sporo i zawsze mam w niej wsparcie kiedy walczę w rodzinie o lepsze traktowanie zwierząt. Dzięki niej tych oburzonych komentarzy w moim kierunku jest trochę mniej, bo jej niektórzy nie mają odwagi krytykować.
      Ogólnie na takie komentarze trzeba mieć wywalone, niech sobie gadają jak nie mają o czym… Ty masz swoje do zrobienia i to jest najważniejsze. Ja oczywiście w 200% Cię popieram i doskonale rozumiem 🙂
      P.s. A co do kapelusza to na pewno nie jest tak źle 😉 może się tak czujesz, ale na pewno tak nie wyglądasz!

      • Niestety po mojej stronie stoi tylko mój facet. O ile udało mi się rodzinie wybić z głowy karmienie psa kurczakiem, to w pozostałych kwestiach poległam z kretesem. Robią co chcą. Efekt tego taki, że jak pies trafia do moich rodziców, to po powrocie ma problemy z wypróżnianiem. Pierwsze po powrocie spacery też zaczynają być problemem, bo już nie jesteśmy dla psa odpowiednimi Pańciami. Moimi to wiem, że mogę Riko zostawić u rodziców i zawsze chętnie się nim zajmą i zaopiekują.

        P.S. Będę musiała się na nowo do kapelusza przekonać 😉

  • Super ogrodek.podgladam u innych i inspiruje sie. U mnie tez powoli cos kielkuje. Pozdrawiam serdecznie beata

  • Poziom wrażliwości faktycznie może być różny, ale dbanie o zwierzęta z własnego podwórka to nie tylko wrażliwość, ale też świadomość. Tak mi się wydaje, że ludziom na wsi brak często świadomości na temat tego dlaczego warto zwierzaki odrobaczać, zapewniać im chociaż humanitarne jeśli nie komfortowe warunki życia itd. Osobiście zawsze mówię w takich sytuacjach, że „jesteśmy odpowiedzialni za to co oswoiliśmy”. Nawet jeśli nie przyniesie natychmiastowe skutku, to czasem daje do myślenia 🙂

    • Uwielbiam ten cytat z „Małego księcia” 🙂 niestety są ludzie, do których takie komunikaty nie docierają, ale zawsze warto chociaż próbować.

      • Właśnie, warto próbować. W sumie nie wiemy czy nie udało się zasiać jakiegoś ziarna, które kiedyś wykiełkuje 😉

  • W tym roku poszłam na łatwiznę i kupiłam gotowe, całkiem już spore sadzonki ziół na balkon. Rosną jak szalone! Zaciekawiłaś mnie bardzo akcją promowania polskiego super jedzenia, od dzisiaj wyczekuję na pierwsze posty.
    Pozdrawiam i życzę udanego tygodnia!
    Mój nie zaczął się dobrze. Córka złapała jakieś paskudztwo, męczy się dziecina z wirusówką, a ja razem z nią.

  • Zazdroszczę Ci wypadu na taką prawdziwą wieś. Sama mieszkam na przedmieściach dość dużego miasta, ale to już nie jest to samo. Może znowu się Tobą zainspiruję i wymyślę jakąś małą wyprawę? Ostatnio wywołałaś we mnie ogromną ochotę na piknik i proszę, jeśli jutro będzie sprzyjająca pogoda, to wybiorę się nad Wisłę :).

    Sezon truskawkowy u mnie też trwa w pełni. Wczoraj nie wytrzymałam i podczas podróży samochodem musiałam kupić truskawki od przydrożnego sprzedawcy. Były pyszne :). Dokładnie, truskawki z jogurtem to smak dzieciństwa :).

    Niestety, traktowanie zwierząt nadal pozostawia wiele do życzenia. Niektórzy nie rozumieją, jak wielkie cierpienie wyrządzają psu przywiązując go łańcuchem. Ostatnio, może to z powodu wakacji, coraz więcej myślę o tych psach i innych zwierzętach, które będą porzucane jak rzeczy, bo są zbędnym bagażem podczas podróży. Zresztą, nie tylko o podróże chodzi. Czasami ludziom wydaje się, że pieski i kotki to takie sympatyczne stworzenia, które będą służyły do głaskania i przytulania. Kiedy zaczynają odstawać od tych wyobrażeń, bo na przykład mają zbyt żywiołowy charakter, to stają się problemem.

    Nie mogę się doczekać tej akcji, zwłaszcza, że ziemniaki uwielbiam i nie lubię, kiedy wmawia mi się, że są niezdrowe albo spowodują nagły rozrost mojego tyłka ;). Oczywiście czekam również na inne produkty :).

    Serdecznie dziękuję za polecenie, ogromnie mi miło :).

  • To prawda, na wsi ludzie znacznie mniej przejmują się zwierzętami. Ja zaobserwowałam to na przykładzie kotów – wydaje się, że pełna miska i wpuszczenie na noc do domu załatwia sprawę. A tymczasem te biedne stworzenia cierpią z powodu inwazji pcheł i kleszczy (znaleziona kotka na samej szyi miała ich 6!), nie mówię już nawet o tym, że nikt nie myśli o sterylizacji. Nawet mama proponowała sąsiadowi że sama zawiezie jego kota do weterynarza, to ją wyśmiał… I przybywa ciągle tych maleństw, niechcianych i niekochanych 🙁

    • Tak, przybywa, ale na wsiach takie małe kotki i pieski są często na żywca zakopywane lub topione… To tańsze niż sterylizacja. Dobra, nie chcę wchodzić w ten temat bo sobie zepsuję dzień :/.

      • Sterylizacja nawet nie musi nic kosztować, w moim mieście np. były organizowane akcje sterylizacji bezdomnych zwierząt zupełnie za darmo. No, ale trzeba było je złapać i zawieźć do weterynarza, a otrucie wszystkich kotków na ogródkach działkowych było prostsze… mnie też się serce kraje jak czytam takie historie 🙁

  • Awa9

    Podziwiam Cię za to co robisz dla psiaków, czy to bezdomnych, czy nie do końca właściwie zaopiekowanych. Mam nadzieję, że Twoja aktywność przyniesie efekty także w postaci większej wrażliwości choćby ludzi w Twoim otoczeniu.
    Bardzo podobają mi się vlogi z drogi, mam nadzieje, że będzie ich jak najwięcej:)
    Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia:)

    • Dziękuję za miłe słowa 🙂 ja też mam nadzieję, że to co robię choć trochę podziała „wirusowo” i ktoś inny również zacznie przykładać większą wagę do troski o istoty zależne od nas, ludzi.

  • Fajny pomysł na ten cykl, będę śledzić!

  • A propos kampanii, myślę podobnie. Cel słuszny, forma tragiczna… – moim zdaniem akcja skierowana jest do osób, które uważają, że macierzyństwo jest czymś wręcz prymitywnym, do „zrobienia”na sam koniec, kiedy wszystkie „wielkie ważne ambitne” marzenia zostały osiągnięte, to teraz trzeba pomyśleć o dziecku (bo tak wypada/ trzeba/ taka kolej rzeczy/ kiedyś przyjdzie czas…), uważają że zajście w ciążę/ posiadanie dziecka jest kolejnym punktem do odhaczenia na liście zadań, zawsze możliwym do realizacji…. Niestety często jest już za późno…, a wiele osób sukcesu często nie widzi, że czas mija – i o tym na pewno trzeba mówić, ale nie w taki sposób!!!!!!!!!!!!!!

  • Dobrze jest mieć takie miesjce poza miastem, do którego można pojechac, wrócić do wspomnień widząc pewne budynki, lasy itd. 🙂

  • Dziękuję za podane linki. Jaskółczarnia-dobry adres:)

  • Bardzo dziwne, musiało być to mycie wiejskich psów,tzn. pewnie patrzyli na ciebie jak na wariatkę z miasta:) ja za odrobaczaniem jestem jak najbardziej za!

  • Przegapiłam vlog z drogi, więc pisząc ten komentarz właśnie słucham sobie, co masz do powiedzenia 🙂

  • Świetna inicjatywa z tym polskim superjedzeniem. Cudze chwalimy, swojego nie znamy. Chętnie będę czytać! 🙂

  • Również spotykam się z brakiem zrozumienia z tą moją empatią w stosunku do zwierząt :/ Kurcze, o co ludzie się czepiają. Czasami słyszę, że lepiej dzieciom pomagać (a przecież jedno nie wyklucza drugiego!). Nawet kiedyś pod artykułem na temat psiego kalendarza pojawił się komentarz, że lepiej było coś dla dzieci zrobić, a nie dla psów. A ja jestem zdania, że jakby każdy pomagał w jakiś najmniejszy sposób, zamiast krytykować to świat byłby o wiele piękniejszy.

    Moja Kluska pochodzi z wiejskiego środowiska, ale to był psiak bardzo źle traktowany i została zabrana w wyniku interwencji. Pies jest czasami traktowany jako darmowy alarm, a że trzeba o niego dbać to z tym już gorzej. Aga trzymam kciuki za Twoje psie misje – i te w realu i te na blogu, kiedy promujesz pomaganie czworonogom 🙂 <3

  • Paulina Kinal

    ja też choruję na straszną empatię wobec zwierząt. Szczerze mówiąc, to nic mnie tak nie boli, jak właśnie znęcanie się nad zwierzętami ehr.

  • Ja też bardzo przeżywam gdy widzę zwierzę, które jest traktowane tak jak być nie powinno. Najchętniej wzięłabym je wszystkie do siebie, przygarnęła… Popieram całkowicie Twoją troskę o te pieski, szczególnie, że są takie urocze 🙂

  • I dobrze, że przejawiasz taką miłość do zwierząt. Będą chcieli wcisnąć ci dziecko, mówić ‚ kochana, ty już masz 30 lat! ‚, ale po co, skoro twoimi dziećmi są kochane zwierzątka, o które dbasz? 😀
    Bób, ja również już nie mogę się doczekać tego pysznego smakołyku!