Przegląd tygodnia, który nie jest przeglądem tygodnia

Tak naprawdę to coś w rodzaju kartki z pamiętnika i to w sumie chyba pierwszy taki wpis na tym blogu. Czasami bywają takie tygodnie, po których nie ma co przeglądać, bo nic się w nich nie działo… Ale tym razem chodzi o coś innego. W tym tygodniu działo się sporo, ale jakoś nie mam ochoty o tym pisać. Chyba nie chcę się powtarzać, bo przecież kręcę vlogi na YouTube… Wygląda to trochę jakbym zamieniła bloga na kanał, ale to tylko chwilowe i zaraz wyjaśnię czym to jest spowodowane. Faktem jest, że trochę straciłam serce do tego miejsca. Z założenia jest to blog w dużej mierze o zdrowym stylu życia, a ja na swoje zdrowie mam teraz niezłego focha. Powód jest prosty – sypię się ;). Do tej pory mówiłam tak o sobie żartobliwie, ale ostatnio powiedział to zupełnie niewtajemniczony w moje czarne poczucie humoru lekarz. Jak już niejednokrotnie podkreślałam – moją największą motywacją do zdrowego stylu życia od kilku lat jest strach przed cukrzycą. Boję się jej i zrobiłabym wiele, aby się przed nią uchronić. Ostatnio w związku z innym problemem zdrowotnym robię sporo badań i niestety jedno z nich uruchomiło alarm „cukrzycowy”. Teraz czeka mnie dalsza diagnostyka w tym kierunku. 

IMG_8040

[uwaga, teraz będę użalać się nad sobą] Lęk o zdrowie to jedno, a ten męczący ból w okolicy żebra (już 3,5 tygodnia!) to kolejna kropla w tej czarze goryczy. To co jest w tym wszystkim najgorsze, to że ta sytuacja zmusiła mnie do zmiany mojego stylu życia na odbiegający od tego standardowego. Obżeranie się białymi bułkami w ramach diety lekkostrawnej i brak ruchu w związku z tym bólem, to naprawdę mało komfortowa dla mnie sytuacja. Może nie wszyscy to zrozumieją, ale mój styl życia i odżywianie mają olbrzymi wpływ na moje samopoczucie psychiczne. Te bułeczki były fajne pierwszego dnia, ale szybko odczułam, że to mi nie służy. Chodziłam głodna, byłam rozdrażniona, miałam duże wahania cukru, pojawiły się jakieś zawroty głowy… Dieta ta była mi zalecona przez lekarkę, więc jak tylko nadarzyła się okazja, skorzystałam z porady innego lekarza. A ten widząc złe wyniki badań, kazał natychmiast powrócić do mojego standardowego odżywiania. I muszę przyznać, że to bardzo mi pomogło, ale nadal doskwiera mi brak aktywności fizycznej. Szczerze mówiąc usiadłam dziś do tego posta tylko dlatego, że nakręcona po dzisiejszych nagraniach aktywności do ZdrowoManii, po powrocie do domu po prostu sobie… potańczyłam. To sprawiło, że na chwilę odzyskałam energię i serce do pisania o zdrowym stylu życia. Tylko co ja mogę teraz o nim napisać… Że u mnie nie działa? Tak naprawdę nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, ale ja chwilowo mam focha. Nie przejawia się on w moim zachowaniu, bo nie rzuciłam się na chipsy (ale kupiłam sobie pianki w Tigerze i dodaję je do Inki z karobem ;)), tylko zwyczajnie straciłam wenę do pisania. Myślę (ba, jestem pewna!), że to przejściowe, ale trudno mi ocenić czy niezbędną do prowadzenia bloga energię odzyskam jutro czy za miesiąc. 

To dlatego prędzej można mnie ostatnio spotkać na YouTube, gdzie skupiam się na przygotowaniach do świąt i mam świetną zabawę z kręcenia vlogów. To daje mi zajęcie i odciąga moje myśli od zastanawiania się – co to za ból? Czy dopadła mnie już cukrzyca? A co mają znaczyć te zawroty głowy? 

Moje vlogi z tego tygodnia: 

Pod tym powyższym zawiesił się licznik, bo przybywa kciuków i komentarzy, a ilość wyświetleń stoi w miejscu. Trochę irytujące, czy ktoś spotkał się z takim problemem na swoim kanale?

A to najnowszy:

I ostatnia ZdrowoMania – nie dodałam tego przepisu na bloga, ale wiem, że wiele z Was preferuje przepisy w formie pisanej, więc jeszcze to nadrobię. 

A jak Wam się podoba widoczny na pierwszym zdjęciu notes z motywem naszej pięknej stolicy? To prezent od rewelacyjnej marki Love Poland Design, która tworzy różnego rodzaju gadżety z motywem polskich miast. Świetny pomysł na prezent dla lokalnych patriotów i nie tylko 🙂

IMG_8018

Na hasło „LIFEMANAGERKA” otrzymacie 20% rabatu, częstujcie się nim 🙂 kod jest ważny do końca roku. 

Do przeczytania prawdopodobnie jutro, jest szansa, że pojawi się dawno niewidziany poniedziałek freelancera :). Udanego tygodnia!

 

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Dominika

    Aga, nie wiem do końca jak to jest, ale jeśli naprawdę brakuje ci aktywności fizycznej,to może wybierz się na basen i popływaj trochę? Może woda cie rozluźni i nie będziesz czuła boku wtedy?Chyba że nie lubisz basenów 🙂 trzymaj się ciepło, śledzę na YouTube i snapchat i życzę szybkiego rozwiązania problemów zdrowotnych, wiem jakie to upierdliwe. Buziaki :*

    • No właśnie nie przepadam za basenem… Ale jak tak dalej pójdzie to będę musiała się wybrać i spróbować 🙂 póki co wierzę, że to niedługo przejdzie i od stycznia wrócę na taniec i na jogę.

  • Trzymam kciuki za szybkie rozwiązanie tych wszystkich problemów Kochana :*

  • Blog jest dla Ciebie, a nie Ty dla bloga. Twoją największą siłą byłą autentyczność – i to dajesz nam nadal. Niejedna z czytelniczek wie, jak paraliżujący jest strach przed chorobą czy bezradność wobec jej obecności. Jesteśmy, poczekamy, potrzymamy kciuki 😉
    <3

  • Nareszcie ktoś, kto ma trochę inną koncepcję prezentów, niż większość blogerów! U mnie też większość rodziny zgodziła się na „zamawiane” prezenty i to wcale nie umniejsza radości z ich otrzymywania, nawet gdy to są drobiazgi. Te osoby w rodzinie, które nadal upierają się na kupowanie niespodzianek, sprawiają mi podwójną trudność – nie dość, że ja mam problem z kupowaniem prezentów dla nich, to jeszcze notorycznie dostaje od tych osób prezenty, które rzucam w kąt. To naprawdę nieprzyjemne uczucie, kiedy pod choinką musisz się uśmiechać, odpakowując dziesiąty t-shirt w nie swoim rozmiarze, a dodatkowo wiesz, że Twój prezent też się średnio podoba. Zdecydowanie jestem za listami prezentowymi, za ustalaniem jakiś granicznych kwot w przypadku tych list – jeśli mamy sobie sprawiać radość, to róbmy to z głową! ;-).

    Ps. Bardzo świąteczny, klimatyczny vlogmas nr 3!
    Ps 2. Trzymam kciuki za wyniki badań i mam nadzieję, że wkrótce staniesz na nogi i po raz kolejny przejmiesz kontrolę nad swoim zdrowiem!

    • też popieram idee zamawialności 😉

    • O tak, to udawanie, że prezent się podoba… Bardzo krępująca sytuacja, fajnie kiedy można tego uniknąć :). Dzięki za Ps. 2. 🙂

    • hej! Wracaj do zdrowia :-)! Wiesz, mam duzo kontaktu z lekarzami i jedno co moge powiedzi o dietyce pojecir maja albo diavetolodzy albo dietetycy kliniczni (po u.medycznym). Jesli bie ufasz w kwesti diety swojemu lekarzowi wiedz ze obi maja tylko polroczny kurs na studiach z tego. Dietetyk zna nowsze badania i lepiej doradzi. Zwlaszcza ze cukrzyce leczy sie zdecydowanie lepiej dieta a nawet sportem – moj 50 letni znajomy z cukrzyca I typu biega maratony i jest ewenementem. Lecz jesli to nie cukrzycowe tematy… po prostu daj sie dobrze zdiagnozowac. Coz mozna wiecej poradzic. Na pewno ostatnia osoba jakiej warto ufac to internet. A sam zdrowy styl zycia przeciez nie gwarantuje braku choroby. Bakterie zlamania itp nie wybieraja ale wiele innyh chorob mozna zdrowym trybem zycia ominac i uniknac jak chodzmy wlasnie cukrzyce. Pozrdawiam!!

  • Uwielbiam paper concept, to mój raj na ziemi! 🙂 mogłabym tam zamieszkać i działać, i działać, i działać. Karteczki, ozdoby, albumy, ramki…

  • MałaMii

    Od jakiegoś czasu śledzę to, co mówisz na Snapie… i przyznam szczerze, że przypomina to moją historię 😉 dziwne bóle, niby żołądek, niby jelita, ale podejrzenie zapalenia wyrostka. Okazało się to nietolerancją glutenu. Wyrzuciłam go więc z diety (z małymi grzeszkami ;)). Bóle ustały, ja najadam się jedną porcją, a nie trzema – jak kiedyś ;), dodatkowo skutkiem ‚ubocznym’ jest idealnie płaski brzuch 😀 (gluten niestety powoduje gazy, wzdęcia, zaparcia, biegunki, brak wchłanialności witamin).
    Taka dieta nie sprawdzi się u każdego, tylko u osób z nietolerancją glutenu.

    A co do zawrotów głowy, które też posiadam – u mnie nasilają się one na jesień i wiosnę – pomaga noszenie okularów i soczewek. Mam wadę wzroku, ktòra prawdopodobnie jest tego przyczyną, do spółki z brakiem witamin, które się nie wchłaniały przez gluten 🙂

    Być może u Ciebie to nie jest to, ale zawsze warto się poobserowować 😉

    • Ja nie mam żadnych dolegliwości ze strony układu pokarmowego, nie widzę u siebie żadnych objawów nietolerancji pokarmowych. Na razie podejrzanym jest ewentualny uraz mechaniczny tego żebra, co okaże się na prześwietleniu, które mam niedługo. Jak to będzie kolejne nieporozumienie to będziemy kombinować dalej i wtedy będę rozważać następne opcje, może również nietolerancje… Dziękuję za podpowiedzi 🙂

  • Może po prostu organizm się zbuntował, bo reguły które uznajesz za zdrowe, nie do końca są zgodne z tym, co podpowiada biologia i natura? Nie znalazłem u Ciebie jednego skondensowanego wpisu, w którym np. w 10 punktach przedstawiasz ogólne reguły swojego podejścia do zdrowego stylu życia. Może to dobry moment na taki wpis „10 reguł…” i pytanie do czytelników, co widzą nie tak w tych regułach, że skoro je stosujesz, a jednocześnie piszesz, że się sypiesz w tak młodym wieku?

    • Przeczytaj jeszcze raz co napisałeś. Mam pytać Czytelników o to co jest dla mnie zdrowe? Nie swojego organizmu, nie lekarzy, tylko czytelników? Dawno nie czytałam czegoś równie absurdalnego :O

      • Rozumiem, że tylko Ty i lekarze są najmądrzejsi w temacie? Skoro sama doradzasz innym, a reguły te prowadzą Twój młody organizm do choroby, to może innym też źle doradzasz? Jeśli ktoś ma otwarty umysł, to jest gotów do dyskusji i weryfikacji swych poglądów, przemyśl to 🙂

        • Gdzie ja się uważam za najmądrzejszą w temacie? Gdzie ja doradzam innym? Na każdym kroku podkreślam, że to co opisuję na blogu to są MOJE doświadczenia i nikomu nie doradzam w tematach zdrowotnych, bo to absolutnie niedopuszczalne aby w takich kwestiach słuchać kogoś obcego z internetu. Ja tak samo jak inni popełniam błędy i szukam swojej najlepszej drogi i tym właśnie dzielę się na blogu.
          Poza tym cały czas weryfikuję swoje poglądy w oparciu o obserwację organizmu, wyniki badań i opinię lekarzy, którym ufam. Moje zdrowie to nie jest temat do dyskusji z obcymi ludźmi, którzy nie widzieli moich wyników badań i nie znają całej sytuacji. Rozumiem, że Ty chcesz się wypowiedzieć na temat moich reguł, więc na pewno znasz wszystkie moje problemy, wiesz jakie leki brałam w ostatnich miesiącach itp.? No właśnie już w drugim komentarzu pokazujesz, że nie masz o tym pojęcia, bo ja nie doprowadziłam mojego organizmu do żadnej choroby. Tego w tej chwili nie wie nawet mój lekarz, który ma wgląd w ostatnie wyniki badań, a Ty już postawiłeś diagnozę na podstawie tego jednego posta, w którym nawet nie napisałam jakie robiłam badania i co w nich wyszło?
          No i tutaj masz odpowiedź dlaczego pomysł wprowadzania w życie rad czytelników uważam za absurdalny. Wiele osób tutaj w komentarzach mi coś doradziło, zasugerowało, ale to zupełnie coś innego niż to, do czego jak widzę Ty dążysz. Żeby z kimś dyskutować trzeba mieć odpowiedniego partnera do dyskusji. Niestety Ty ze swoją znikomą wiedzą na temat mojej sytuacji na pewno nim nie jesteś.

        • Mylisz wiedzę o zdrowiu z leczeniem i tym się różnimy, życzę więc więcej zdrowia, niż leczenia, skoro specjaliści od chorób mają jakieś niejasności, co stwierdzasz „Tego w tej chwili nie wie nawet mój lekarz” 🙂

        • A ja Tobie życzę, aby zdrowie i Twoja wiedza o zdrowiu i zdrowy styl życia nigdy Cię nie zawiodły, bo mam wrażenie, że wierzysz, że to wystarczy aby dożyć setki w pełnym zdrowiu. Życzę, abyś się nie rozczarował.

  • Magda

    Kochana zdrówka życzę. Na pocieszenie powiem, że Nie tylko Ty się sypiesz – jak to nazwałaś. U mnie ostatnio zdiagnozowano dwie choroby cywilizacyjne, które są niestety przewlekłe a więc niemożliwe do całkowitego wyleczenia. Pozostają mi jedynie próby zaleczenia objawów, które niestety nie są przyjemne. A notesik fajny 🙂

    • To nie jest pocieszające 🙁 przykro mi, również życzę zdrowia!

  • A może to jest trzustka? Miejsce by odpowiadało położeniu trzustki. innym powodem może być zwykły stres, wiem, że lekarze to w kółko powtarzają, ale to bardzo często jest prawda. Ja miałam problem ogolny z odpornością i ciągle go mam, nic nie pomaga, oprócz wyjazdu do lasu, na odludzie, do rodziców mojego męża. Swieże powietrze i zajadanie się tym co się lubi pomaga. Zauważyłam też, że zmiana w diecie, np. Jedzenie tylko owoców na śniadanie, albo niewystarczająca ilość węglowodanów powodowała u mnie osłabienie i bóle głowy. Jak wróciłam do moich starych, domowych obiadków i śniadań, to objawy znikneły.

    • Tylko że ja mam naprawdę bardzo mało stresu 🙂 więc choćbym chciała to nic nie mogę na niego zwalić. Zawroty głowy faktycznie pojawiły się po zmianie diety na tę lekkostrawną i póki co lekarz nie zlecał mi na to żadnych badań, tylko kazał wrócić do normalnego jedzenia.

      • Agnieszka, jeśli o małym stresie mowa, to czasem o wiele gorszy jest ten mały stres, który trwa długo i z którego nie zdajemy sobie czasem sprawy, niż ten potężny, który trwa chwilę. Ten koleś to całkiem nieźle wytłumaczył na swoim facebooku, to link do jego statusu: http://bitly.pl/nebzH

  • Ania Zając

    O żesz jak ja Cię rozumiem :(((( Też byłam na takim etapie jeszcze chwilę temu, a ja jeszcze przytyłam 14 kilo i sama już nie widziałam czy to się wreszcie kiedyś skończy. Mam tylko nadzieję że tak jak ja znajdziesz przyczynę zlego samopoczucia fizycznego. Najważniejsze to próbuj rożnych rzeczy, powoli spokojnie, w końcu dowiesz sie co Ci dokucza i będziesz mogła coś z tym zrobić. Ja byłam już na takim etapie że się zdołowałam że nie mam cukrzycy!!! Bo myślałam że wreszcie się dowiem co mi jest a tu nadal nie było wiadomo :(:( A były problemy z hormonami i rozwalony lekami metabolizm.

    A bułeczki u mnie powodowały doła totalnego i jazdy z cukrem a ja nie mam PCOS. Spróbuj zajrzeć na http://www.overcomepcos.com/ może tu się zainspirujesz do jakichś zmian albo coś Ci się wyjaśni.

  • Wiem, jak uciążliwy w codziennym życiu potrafi być taki ciągły ból i trzymam kciuki, żeby problemy zdrowotne udało się jak najszybciej okiełznać!

  • Ja nie podpowiem nic, powiem jedynie że bardzo współczuję tych dolegliwości i trzymam kciuki za jak najszybsze ich ustanie. A cukrzyca niech nawet nie próbuje Cię atakować, precz sio kysz!

  • Dobry Ruch

    Przykro mi, że tak się czujesz i mam nadzieję, że to tylko przejściowe. Co do rozczarowania zdrowym stylem życia, to może pomyśl o tym w ten sposób, że gdyby nie on to mogłoby być o wiele gorzej?
    Poza tym sposoby, które działały na jakimś etapie życia i w jakiś warunkach, mogą się przestać sprawdzać w innych. Co wcale nie znaczy, że były złe. Były dobre, ale już na nowe warunki się nie nadają i trzeba znaleźć nowe?
    Po pierwsze mamy przesilenie jesienno-zimowe, które jest trudne dla organizmu, poza tym zachwiana została Twoja gospodarka hormonalna (przez odstawienie tabletek), więc warunki z pewnością się zmieniły…
    Wierzę, że znajdziesz nowe sposoby, aby czuć się dobrze! Trzymam kciuki i życzę Ci dużo zdrowia i spokoju 🙂

  • Mi też ostatnio dokucza gorsze samopoczucie i wyraźny spadek energii. Ale ja przynajmniej znam przyczynę…Trzymaj się Kochana, mam nadzieję, że lada moment wszystko wróci do normy! I kręć dalej vlogi, bo przyjemnie się Ciebie ogląda 🙂

  • Duuuużo zdrowia Aga! I mimo wszystko pozytywnego podejścia :*
    PS. Uwielbiam Twoje vlogmasy 🙂

    • Dziękuję! PS. Cieszę się 🙂

  • Przykro mi z powodu Twoich zmagan zdrowotnych! Mam nadzieje, ze sprawa sie szybko wyjasni. Bardzo lubie Twojego bloga, wiec mam nadzieje, ze nie zaniechasz calkowicie pisania 🙂 Ja 3-4 miesiace po odstawieniu hormonow mialam ostre bole glowy. Duzo dziewczyn mowilo o tym, ze jest to skutek uboczny odstawienia, ale ja nie spodziewalam sie, ze wystapi dopiero po 3-4 miesiacach, w ktorych czulam sie dobrze (i mialam regularny cykl). Trzymam za Ciebie kciuki!

    • Też mi się wydaje, że odstawienie hormonów mogło się przyczynić do takiego stanu rzeczy… Organizm potrzebuje ok. pół roku aby dojść do siebie po tej zmianie, więc… jeszcze 3 miesiące i może będzie lepiej ;).

  • Dziękuję za link. To faktycznie ważne aby znać przyczynę problemu, inaczej złym leczeniem można jeszcze pogorszyć sytuację (tak jak mi lekarka w ciemno zaleciła brać no spę i przejść na tę lekką dietę, która zupełnie nie służy przy innych moich problemach). Mam nadzieję, że u Ciebie już lepiej?

    • Ania Zając

      Jest dużo lepiej. Walczę co prawda z kilogramami ale zakładam ze co nagle to po diable i mogę jeszcze nad nimi popracować skoro dwa lata mi zajęło nabranie ich. Trochę sie czuję jak hipokrytka jak to piszę bo dziś mam słaby dzień (stresowo u mnie ostatnio i widzę jak to powoduje nagły spadek komfortu życia i chęci do wstawania w jesienno-zimowy poranek). A u Ciebie na bank też stres ma wpływ bo jak piszesz jesteś w zawieszeniu – wiesz że coś jest nie tak ale nie wiesz co…

      • W przypadki kilogramów zdecydowanie co nagle to po diable… Życzę wytrwałości!
        Tak, masz rację, z tym stresem to trochę takie błędne koło… Stresuję się problemami ze zdrowiem, a to powiększa problemy… Ale od kilku dni już czuję się lepiej, a co za tym idzie stres mniejszy i samopoczucie odczuwalnie lepsze 🙂

  • Dziękuję! Też myślę, że to moje „sypanie się” ma związek ze zmianami w gospodarce hormonalnej. No i możliwe, że nie bez znaczenia był antybiotyk, który brałam na zapalenie oskrzeli. Ogólnie czuję się teraz jak dziecko we mgle i potrzebuję czasu aby się w tym wszystkim na nowo odnaleźć i wrócić do swojego samopoczucia sprzed ostatniej fali dolegliwości.

  • makate

    Hej, trzymam kciuki i przesyłam wirtualne wsparcie! Domyślam się, że cała sytuacja musi być dla ciebie frustrująca – okropnie jest czuć się źle, a tym bardziej jeśli czujesz że robisz wiele dla zdrowia… tak czy siak – nie przejmuj się jeszcze dodatkowo tym, że jest ciebie mniej na blogu czy że coś zawalasz. Mnie samą życie ciągle uczy, że nie da się wszystkiego zaplanować… ale można spróbować wyciągnąć to co się da z chwili która jest (choćby dało się wyciągnąć baaardzo mało… 😉 zdrowia!

    • O tak, z tym planowaniem to święta racja. Dlatego nie lubię planować, bo jak to się mówi – to najlepszy sposób aby rozśmieszyć Boga 😉

      • makate

        :))
        PS. Bardzo podobał mi się Vlogmas 3 🙂 u mnie w rodzinie od zeszłego roku są listy prezentowe i bardzo fajnie się to sprawdza. Co prawda umawiamy się że można też kupić niespodziankę (bo np. ktoś ma super pomysł i jest pewien że się spodoba) ale chociaż trochę ułatwia to zakupy 🙂 Mam też bardzo podobne odczucia do twoich jeśli chodzi o ceny prezentów… prezent za 500 zł? Albo ktoś musi być bardzo bogaty albo ma bardzo mało osób w rodzinie. Ewentualnie jakimś wyjściem jest zrzucenie się w kilka osób – bo czasem łatwiej kupić coś razem za 100 zł niż znaleźć sensowne podarki za 30.
        PS2. też uwielbiam Jeżycjadę :))

  • Dobromila

    Cześć! Powodzenia z diagnostyką. Mam nadzieję, że to nie będzie nic strasznego, czy nawet przewlekłego, ale jeśli już – to lepiej wiedzieć jak najszybciej, by móc wprowadzić zmiany w swój styl życia i leczenie. Z cukrzycą da się żyć! I to długo i spełniając marzenia, ale tylko jeśli się o niej wie, niestety.
    Nieleczona wiąże się z niebezpiecznymi powikłaniami 🙁
    Rozumiem, że potencjalna zmiana stylu życia ze zdrowego, na taki w ogólnym mniemaniu mniej zdrowy, może być trudna, ale warto pamiętać, że jak coś jest dobre dla większości to wcale nie znaczy, że będzie dobre dla Ciebie, jako odrębnej jednostki. Przykładem chociażby osoby chorujące na mukowiscydozę, którym zaleca się jedzenie jak najbardziej kalorycznie, dodając wszędzie majonez, podjadając i wcinając słodycze 😉
    Także powodzenia i zdrowia! I jestem pewna, że cokolwiek by się nie działo to w swoich czytelnikach znajdziesz duże wsparcie 🙂

    • Cały problem polegał na tym, że ta zmiana diety na w moim mniemaniu mniej zdrową faktycznie fatalnie odbiła się na moim samopoczuciu. Jak tylko wróciłam do swojej normalnej diety, od razu poczułam się lepiej. Tak samo chwila aktywności fizycznej na jaką pozwoliłam sobie wczoraj sprawiła, że od razu wróciły mi chęci do działania.
      Cukrzyca mam nadzieję da mi jeszcze trochę czasu na życie bez niej :). Dziękuję za wsparcie!

  • Małgorzata Dwórska

    Po tym wpisie, poczułam się jakby ktoś opisał moje właśnie myśli 🙂 Doskonale Cię rozumiem, jestem w bardzo podobnej sytuacji i właśnie teraz przeżywam taką chwilę ( nie pierwszą niestety..) zwątpienia w sens tej całej „prozdrowotności”.Też mam mam wrażenie, jak trafnie to ujęłaś, że u mnie to po prostu nie działa. Ale! Bardzo lubię Twojego bloga ( i za treści i za formę przekazu i za energię jaka z niego płynie) i od kilku miesięcy regularnie tu zaglądam. Dlatego też życzę zdrówka i przezwycięzenia kryzysu, bo robisz bardzo fajną i potrzebną rzecz 🙂

  • Agnieszko – dużo zdrowia!

  • Doskonale Cię rozumiem! Jestem mega aktywną osobą i sport oraz sposób w jaki się odżywiam ma ogromny wpływ na to jak się czuje…niestety w tym roku nie było mi dane pobiegać, ponieważ miałam tragiczny wypadek autem. Fakt cieszę się, że żyję, ale z drugiej strony TAK MI BRAKUJE WĘDRÓWEK NA KONIEC MIASTA, BIEGANIA, TAŃCZENIA, SZALEŃSTWA, SPACERÓW Z PSEM, BEZTROSKICH POWROTÓW DO DOMU, NORMALNEGO ŻYCIA!

    Trzymaj się Lifemanagerko ciepło i nie łam. Duuuuuużo zdrowia!:)

  • AfterKorpo

    Agnieszko, co do problemów zdrowotnych niestety nie mogę się wypowiedzieć. Czytam jednak regularnie Twojego bloga i bardzo często wspominasz, że boisz się cukrzycy. Na pewno wynika to z Twoich predyspozycji fizycznych, a nie fanaberii ale nie zapominaj, że jesteśmy całością i myśli mają potężny wpływ na ciało. Ania Przybylska panicznie bała się raka.

  • mia

    Ja mam pcos i insulinoopornosc i teoretycznie grozi mi cukrzyca, ale bez przesady. mysle ze masz kochana lifemanagerko to samo co ja, ja biorę przepisaną przez lekarza na insulinooporność metforminę ^^ i już 🙂 wiem, ze lek nie załatwia problemu, ale nie jem słodyczy wiele, unikam węglowodanów, ale bez przesady i nie sądzę żebym miała mieć kiedyś cukrzycę w zyciu. Poza tym zawsze się ruszałam, a dobre pół roku temu zerwałam więzadło w kolanie właśnie podczas sportu i kilka miesięcy w ogóle nie dało się chodzić, a teraz dopiero z bólem jestem w stanie podbiec kawałek, ale wydaje mi się, że już nigdy nie wyzdrowieję chyba z tego. chodzę na basen, robię jakies ćwiczenia górnej części ciała i już jakos żyję i do przodu. Musze ci powiedzieć, że nie mam żadnej depresji z tym związanej. Więc ty tez miej pozytywne podejście do życia. Mówię ci insulinoopornośc wg mnie to nie wyrok i cukrzycy się dostanie dopiero po 60 jeśli w ogóle – a jak będziesz brać leki i stosować dietę to nie dosięgnie cię cukrzyca. A popatrz ja mam taką koszmarną kontuzję i musze jakoś żyć a wierzę, że może rok i wrócę do normy i wszystko się ułoży. Bądź dobrej myśli!!! Pozdrawiam. Zawsze mnie inspirowałaś – a to już jest kilka lat!!! , więc inspiruj dalej.

    • Ja na co dzień też mam pozytywne podejście, teraz po prostu trochę mi się przelało i jestem zmęczona. Ale już jest lepiej, grunt że mogłam wrócić do swojego normalnego jedzenia i jest szansa, że dzięki temu kolejne wyniki badań będą już w normie.
      Co do cukrzycy to masz rację, równie dobrze mogę zachorować na nią w późnej starości lub wcale… Teraz po prostu trochę się przestraszyłam tym alarmem.

  • Oglądam twoje vlogi i bardzo mi się podobają 😉 Rozumiem, że czasem pojawiają się takie kryzysy z blogowaniem, nic na siłę. Mam nadzieję, że ze zdrowiem wszystko wróci do normy a razem z tym wena i chęć do prowadzenia bloga. Twój blog i wpisy na nim zamieszczane są dla mnie ogromną inspiracją i motywacją do zmian w swoim życiu. Lubię te o zdrowym stylu życia, motywacyjne, jakieś podsumowania itd. Wszystko, po prostu wszystko. Piszesz w taki sposób, że z każdej notki można wyciągnąć coś wartościowego. Zbieraj energię, odpoczywaj i wracaj na bloga z taką energią jak zawsze. Twoje filmy tez są świetne ale nie chciałabym abyś kiedyś całkowicie zrezygnowała z bloga na rzecz kanału jak to się stało w przypadku wielu blogerek 😉 Dużo zdrowia i pozdrawiam serdecznie!

    • Dziękuję za miłe słowa 🙂 na pewno nie zrezygnuję z blogowania na rzecz kanału, bo bardzo lubię pisać. Kryzys na pewno jest chwilowy i wszystko wkrótce wróci do normy 🙂

  • Super ten sklep. Jestem patriotką więc znajdę coś dla siebie na pewno 🙂 Ps. Życzę szybkiego powrotu do zdrówka 🙂

  • Obejrzałam filmik, naprawdę Sally Hansen się nie umywa do Seche Vite, seriooo! A jest dostępny stacjonarnie w Super Pharm, przemyśl to jeszcze 😉

    A dobry uczynek z bezdomnym mnie poruszył.. naprawdę oczy mi się zaszkliły jak o tym mówiłaś.

    • W.

      O, Mikołaj mnie obdarował zestawem Seche Vite z Super Pharm i sceptycznie do tego podeszłam, bo przyznaję, że nie znam marki, a właśnie z topów i base’ów SH korzystam. Chyba jutro się skuszę i dam szansę prezentowi 😉

      • Koniecznie, jestem przekonana że się nie zawiedziesz 🙂 a zestaw to top coat i coś jeszcze?

        • W.

          Lakier do paznokci – u mnie kolor ICONIC. Póki co pozytywna jest ich objętość, Mikołajka wspomniała, że z kartą Lifestyle korzystnie cenowo to wychodzi. 😉

        • Zwykle sam top kosztuje ok 30 zł, a z kartą ostatnio była promocja za 12,90 zł. Zestaw też pewnie jest sporo tańszy, na pewno się opłaca 🙂

  • W.

    W zasadzie na bieżąco oglądam Twoje snapy i przykro mi, że tak to Cię męczy. Mam nadzieję, że kolejne badania pozwolą znaleźć przyczynę, a co za tym idzie zaradzić temu i wrócić do aktywności fizycznej! Niejako przez ostatnie 10 dni miałam to samo, bo ze względu na diagnostykę musiałam ograniczyć się mocno w wielu rzeczach, ale u mnie już się wszystko dobrze skończyło – dobrze, bo nic nie wyszło; niedobrze, bo dalej nie wiem co mnie tak mocno uczula; ale świadomość, że nie rzeczy, które lubię dużo daje i takiego oddechu z ulgą również Tobie życzę.

  • A ja myślę, że wcale nie straciłaś serca, tylko ważniejsze są teraz inne sprawy, robisz naprawdę dużo i to widać, więc pewnie nikt z Twoich stałych czytelników nie czuje się zaniedbany 🙂
    Zdrowie oczywiście najważniejsze, a Twoje wpisy i vlogi, są inspirujące dla wielu osób. Fajnie, że się tym dzielisz bo pewnie niejednej osobie może się to przydać. Sama dostałam niejednokrotnie z lifemanagerki czy zdrowomanii motywacyjnego kopa do uprawiania sportu czy lepszego odżywiania się 🙂 Stworzyłaś wspaniałe miejsce w internecie – szczere, inspirujące, z dobrą energią. Trzymam kciuki, żeby wszystko się poukładało <3

  • To lekarze wciąż nie zdiagnozowali tego bólu? 🙁 współczuję i wiem jak się czujesz. Też się ostatnio posypałam i mam bana na sport, ale na szczęście nie potrwa to długo i raczej zmierza wszystko w dobrą stronę.
    Trzymam kciuki za Twoje zdrowie!

    • Dziękuję 🙂 skoro też się „posypałaś” to ja za Twoje też trzymam kciuki :). Niestety nie jestem jeszcze zdiagnozowana, zbyt długo trwa oczekiwanie na niektóre badania 🙁

  • Zaoglądałam się w filmiku o zakupach 🙂 I patrzę tak na tło, te światełka, lampeczki za Twoimi plecami i wpadłam w świąteczny nastrój 🙂

  • Agnieszko, trzymam kciuki, żeby Twoje problemy zdrowotne wreszcie się rozwiązały!!!
    Z podejściem do kupowania prezentów zgadzam się w 100%. U mnie w rodzinie funkcjonuje również lista zakupów i drobiazgi 🙂

  • Absolutnie rozumiem, że dieta wpływa ba twoje samopoczucie. Mam dokładnie tak samo. Trzymaj się, dzielna jesteś kobietka! 🙂