Miesiąc dla zdrowia #8 – właściwości kurkumy + przepis na złote mleko

Postanowione. W mojej kuchni będzie to rok kurkumy, bo muszę w końcu nadrobić ten czas z aparatem na zębach*. Kurkuma to przyprawa o cudownych właściwościach, a w medycynie ajurwedyjskiej jest uznawana nawet za jeden z najważniejszych leków (również w walce z rakiem). Przypisuje się jej m.in. właściwości bakteriobójcze, przeciwzapalne, antynowotworowe i antyoksydacyjne. Co istotne – potwierdzają to liczne badania nad tym produktem. 

wlasciwosci_kurkumy

Swoje wspaniałe właściwości kurkuma zawdzięcza swojemu głównemu składnikowi, czyli kurkuminie. Na nic jednak samo spożywanie kurkumy gdyż badania wykazały, że kurkumina bardzo słabo wchłania się do krwioobiegu. Na szczęście okazało się, że pozytywny wpływ na wchłanianie kurkuminy ma spożywanie jej razem z pieprzem lub ostrą odmianą papryki. Warto o tym pamiętać przygotowując różnego rodzaju mikstury i potrawy z kurkumą. 

Dlaczego warto spożywać kurkumę?

Liczne publikacje mówią**, że kurkuma m.in. obniża ryzyko zachorowania na choroby serca, wspomaga pracę mózgu, poprawia trawienie, zapobiega chorobie Alzheimera, działa antydepresyjnie, jest też skutecznym antyoksydantem… To wszystko brzmi niesamowicie zachęcająco i czytając to można żartobliwie zapytać: Czy jest coś, na co kurkuma nie działa? Składając wszystko w całość widzimy produkt, którego spożywanie ma pozytywny wpływ na funkcjonowanie całego organizmu. Do mnie najbardziej przemawia jej udowodnione działanie przeciwzapalne. Nie od dziś wiadomo, że z przewlekłych stanów zapalnych w organizmie bierze się wiele nowotworów. Niestety stany zapalne często nie dają żadnych objawów, dlatego nawet nie mamy pojęcia, że coś zaczyna niszczyć nas od środka. Kurkumina okazuje się być niezwykle pomocna w leczeniu stanów zapalnych, a wielkim jej plusem jest to, że to wciąż tylko przyprawa a nie lek. Jest łatwo dostępna, niedroga, możemy spożywać ją nawet codziennie. 

Jak zwiększyć ilość kurkumy w diecie?

Kurkuma podobnie jak zawierająca ją mieszanka curry to przyprawy o dość charakterystycznym smaku, który nie do wszystkiego pasuje. Trudno więc komukolwiek sugerować, aby codziennie dodawał ją do obiadu. Chociaż jeśli dodamy niewielką ilość (mniej niż pół łyżeczki) to nie powinna wpłynąć ona na smak różnych dań. W ograniczonej ilości można dodawać ją nawet do wypieków, jaglanek, owsianek, smoothie… Dobrze po prostu mieć ją pod ręką, aby pamiętać o doprawieniu nią kilku dań w ciągu dnia. Można też dodawać ją do różnych naparów, jak np. do grzańców, które ostatnio Wam proponowałam. Ja wczoraj przyrządziłam sobie napar z kłącza kurkumy i mięty z dodatkiem imbiru, miodu i soku z cytryny. Nie dodałam jednak pieprzu ani chili, więc wchłanialność kurkumy mogła być zmniejszona.

IMG_0688

I tu z pomocą przychodzi nam złote mleko, czyli ajurwedyjski napój o wspaniałych właściwościach (o których w zasadzie pisałam wyżej przybliżając właściwości kurkumy). Złote mleko to sposób na włączenie kurkumy do codziennej diety, ponieważ można pić je codziennie, a w przypadku przeziębienia stosować nawet co kilka godzin. Regularne spożywanie tego napoju wzmacnia odporność organizmu, a przy zastosowaniu go już podczas infekcji, znacznie skraca czas jej trwania. Testowałam to ostatnio kiedy w sylwestra dopadła mnie infekcja gardła… Uwierzyłam w moc kurkumy i nie robiłam nic innego poza piciem złotego mleka i nawilżaniem gardła. Problem zniknął zaskakująco szybko i nie przerodził się w żadną poważniejszą infekcję. 

P.s. Kurkuma ma właściwości wysuszające, więc to nawilżanie gardła jest dość istotne. 

Przepis na złote mleko

Do przygotowania złotego mleka potrzebujemy dowolnego mleka (może być też roślinne) i pastę z kurkumy, którą w banalny sposób możemy przyrządzić samodzielnie. W tym celu podgrzewamy sproszkowaną kurkumę (nie zwietrzałą, a zatem ze świeżo otwartego opakowania) z nieco ponad podwójną ilością wody (np. 1/4 szklanki kurkumy + 1/2 szklanka wody – taka ilość wystarczy na ponad tydzień codziennego picia złotego mleka). Podczas „smażenia” możemy dodać też trochę pieprzu, na wypadek gdybyśmy potem zapomnieli dodawać go do gotowego napoju. Podgrzewamy to mieszając drewnianą łyżką tak długo, aż utworzy się pasta (trwa to kilka minut). Gotową pastę przekładamy do słoiczka (dobrze jest go wcześniej wyparzyć) i przechowujemy w lodówce (kurkuma jest naturalnym konserwantem, więc bez obaw, spokojnie może stać w lodówce przez jakiś czas). Aby zrobić napój, do kubka ciepłego mleka dodajemy ok. 1 łyżeczkę pasty.

IMG_0748

Doprawiamy to pieprzem i/lub szczyptą chili oraz – jeśli nie do końca odpowiada nam smak – łyżeczką miodu. Ja często dodaję też łyżeczkę oleju kokosowego, aby napój za mocno nie wysuszał mi gardła. Złote mleko można doprawić też innymi przyprawami korzennymi, np. cynamonem i kardamonem. 

Gdzie kupić świeże kłącze kurkumy?

Jest coraz więcej sklepów, które sprzedają świeżą kurkumę. Można ją spotkać w dobrze zaopatrzonych supermarketach i przez internet na Frisco.pl.

Czytałam też o super-działaniu maseczki na twarz z kurkumy. Próbował ktoś? Bo ja się boję, że zamieni mnie w Chińczyka… 

*Dla niewtajemniczonych – kurkuma przez swoje właściwości barwiące zmienia kolor ligaturek aparatu na obrzydliwie żółty.

**Badań potwierdzających właściwości kurkumy jest naprawdę bardzo wiele i nie trzeba się szczególnie natrudzić aby je znaleźć. Źródło z którego ja czerpałam informacje do tego posta, to książka prof. Wawer „Suplementy diety dla Ciebie” (która nie do końca jest o suplementach – co za mylący tytuł!).


Kategorie: Odżywianie, Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Gdzieś ostatnio czytałam o tym mleku. Koniecznie muszę spróbować! A taką pastę to można wykorzystać chyba też do dań obiadowych itp?

    • Jasne, ja właśnie dodałam sobie do ekspresowej zupki cukiniowej 🙂

  • Bardzo ciekawy artykuł, ale ja niestety podchodzę do takich rzeczy dosyć sceptycznie. Jak dla mnie jeżeli coś działa (w sensie leczy), to nie ważne czy jest pochodzenia naturalnego czy syntetycznego, jest lekiem. Jeżeli natomiast nie leczy, a wspomaga nasz organizm, jest uzupełnieniem codziennej diety, jest suplementem.
    Jak najbardziej popieram wprowadzanie kurkumy jako dodatek do różnego rodzaju potraw. Tak jak z resztą wielu innych przypraw i dodatków, w celu utrzymania różnorodności i dostarczenia wszystkich składników naszemu organizmowi. Ale zajadanie się nią regularnie w dodatkowych ilościach jakoś mi nie podchodzi. Aczkolwiek mieszanka o której wspomniałaś (złote mleko) może w stanach przeziębienia rzeczywiście wspomóc walkę z procesem zapalnym (przynajmniej w początkowym okresie).

    • To czy coś jest suplementem, lekiem czy tylko przyprawą to tylko kwestia umowna. W naszej kulturze europejskiej chyba nie ma żadnego naturalnego produktu, który zostałby uznany za lek, bez względu na to jakie ma właściwości… Natomiast w medycynie ajurwedyjskiej kurkuma nie jest suplementem, a „pełnoprawnym” lekiem. W naszej kulturze to zaledwie przyprawa. Chyba najważniejsze jest działanie, a statut prawny danego produktu (który na każdym kontynencie może być inny) nie ma na to wpływu. To tak jak z marihuaną – u nas zakazana, a w wielu miejscach jest uznawana za jeden z najskuteczniejszych leków.

      • Jak najbardziej masz rację, medycyna dalekowschodnia (przynajmniej ta tradycyjna) różni się bardzo od europejskiej.

        Jednakże w naszej kulturze również jest mnóstwo leków pochodzenia roślinnego. Istnieje pojęcie leku roślinnego, gdzie substancją czynną jest właśnie roślina lecznicza lub jakaś jej część odpowiednio przygotowana. I jak najbardziej są to leki. Kiedyś stosowane częściej, teraz oczywiście są zamieniane na syntetyczne formy lub wyizolowane związki (skuteczniejsze i bezpieczniejsze w kontroli dawki).

        Z takich silniej działających to Konwalia majowa czy Miłek wiosenny, które wzmacniają mięsień sercowy i są stosowane przy niewydolności krążenia.

      • Tak, tylko odnośnie marihuany warto pamietać, ze w karajach gdzie jest używana jako lecznicza pochodzi „ze specjalnych upraw”, gdzie kontroluje się rodzaj marihuany (tak są one rożne), jak i jakość upraw i nawozów.

  • Bardzo jestem ciekawa jak to smakuje. Nie do końca jestem pewna, że polubi się z moim podniebieniem, ale czemu by nie spróbować 😉

    • Grażyna Szot

      smak ma podobny do marchewki 🙂 właśnie w tym momencie piję 🙂

  • Abernathy

    bardzo dobre przyprawy ma Gdynski sklep (internetowy) przyprawyswiata.pl. bywaja stacjonarnie na roznych targach,jarmarkach itp – mozna wtedy na wlasne oczy zobaczyc produkty – chociaz nie wiem czy w Warszawie. kurkumy klacza nie kupowalam u nich jeszcze, ale inne przyprawy owszem

    • Alicja

      Jestem z Gdyni i mam ich stacjonarny sklep pod domem 🙂 Przyprawy faktycznie fantastyczne, ale ich kłącze kurkumy na pewno jest suszone, wygląda podobnie do tego, które kupiła Agnieszka, może nie aż takie pomarszczone 😉
      Takie soczyste musiałoby leżeć gdzieś na świeżych warzywach, jak imbir, ale nie widziałam jeszcze nigdzie, nawet w sklepie ze zdrową żywnością – a szukałam kiedyś właśnie do maseczki.
      Okazuje się jednak, że oryginalna receptura zakłada jednak używanie innej odmiany kurkumy do maski niż tej do jedzenia – albo kurkumy białej albo odmiany curcuma aromatica. Biała nie farbuje wcale, aromatica tylko troszkę, a obie mają zawierać więcej… okej, teraz doskonale już nie pamiętam, bo reasearch przeprowadzałam pół roku temu – w każdym razie lepsze są na twarz niż jadalna 😀
      Ja kupiłam curcuma aromatica na ebay, mogę powiedzieć tyle, że praktycznie nie farbuje i działa doskonale – czyli bardzo rozjaśnia przebarwienia, goi niedoskonałości, przy regularnym stosowaniu właściwie zmienia cerę na idealną. Polecam BARDZO.

  • baja.g

    Kuszą mnie takie wynalazki jak złote mleko ale nie wiem czy polubiłabym jego smak i to mnie trochę odstrasza 🙂 z tego co u mnie w domu się czasem robiło to dodawanie odrobiny kurkumy do potraw np rosołu aby podkreślić jego kolor no i pewnie smak (ale nie wyczułam zmiany). Ja zakupiłam jakiś czas temu mieloną kurkumę po prostu w sklepie bodajże z Kamisa i tak z dystansem do niej podeszłam, czasem gdzieś dosypuję aby zabarwić coś na żółto np w daniach azjatyckich 😀 ale nie wiem czy taka postać ma jakieś właściwości lecznicze.

    • Sproszkowana kurkuma jak najbardziej też ma właściwości 🙂

  • Podczas mojej grudniowej wizyty w Indiach, kurkuma faktycznie była wszędzie i wszyscy zachwalali jej zdrowotne właściwości! Aż kupiłam książkę o ajurwedzie, ale jeszcze nie zdążyłam jej przeczytać 😉 W każdym razie, nawet tam kłącza kurkumy nie widziałam, za to sproszkowanej było pełno wszędzie. Kupiłam sobie jedno spore opakowanie z zamiarem testowania w różnych dziedzinach życia, ale póki co kurkuma ląduje tylko na talerzu (głównie z ryżem albo jako dodatek do sosów, dalu lub curry). Chociaż maseczka też mnie kusi!

  • Co do maseczki podobno świetnie działa na trądzik (rekomendacja szwagierki, która stosuje ją trzy razy w tygodniu i zmagała się z tą przeklętą chorobą). Nie zauważyłam, żeby jakoś zżółciała. Nie wiem, jak się ma taka kuracja w przypadku trądziku hormonalnego. Mówi, że trochę szczypie buzia, ale nie zauważyła nic niepokojącego po stosowaniu maseczki. A gdzie można dostać świeżą kurkumę? Czy stosowanie sproszkowanej też będzie miało takie samo działanie?

  • Dobry Ruch

    Jedno ważne pytanie – jaki jest smak tego mleka z kurkumą. Czy trzeba tę miksturę pić z zatkanym nosem, czy da się normalnie ;)?
    Mam też pytanie i prośbę – czy napiszesz coś o odstawieniu tabletek? Jak się czujesz, jakie korzyści…bardzo się zastanawiam, ale też boję nawrotu trądziku :/
    Z góry dziękuję 🙂

    • Smak jest… specyficzny… Mój Wojtek na przykład nie chce tego pić 😉 ale widziałam w internecie osoby, które to mleko uwielbiają. Na pewno da się wypić bez zatkanego nosa 🙂 posłodzone miodem jest naprawdę ok.
      Co do pigułek to planuję taki post, ale muszę jednak jeszcze trochę poczekać, bo podobno organizm potrzebuje ok. pół roku na dojście do siebie po odstawieniu pigułek. O czym może świadczyć fakt, że dopiero po takim czasie można znowu robić badania hormonalne (aby były one wiarygodne).
      Póki co cera mi się pogorszyła po ok. 3-4 miesiącach od odstawienia. To pogorszenie przyszło razem z pierwszym popigułkowym okresem (na który też czekałam 3 miesiące, a drugi też jakoś się nie spieszy). Nie było to jednak jakieś drastyczne pogorszenie. Zaczęłam na wszelki wypadek łykać Pukka Glow i pić miętę zieloną i dam sobie jeszcze kilka miesięcy na ocenę sytuacji.
      Z innych zmian to biust nieco zmalał, cellulit początkowo się drastycznie pogorszył, a potem poprawił… Na razie jestem bardzo zadowolona ze swojej decyzji.

      • Dobry Ruch

        Bardzo Ci dziękuję za te informacje. Trochę podniosły mnie na duchu, bo czytając opisy w internecie już widziałam oczami wyobraźni jakiś koszmar.
        Umawiam się do lekarza i do dzieła 🙂
        Czyli pewnie z zatkanym nosem musiałabym pić. W razie infekcji spróbuję, w końcu to nie jakiś wielki koszt – mleko + przyprawy. Piję czystek i pokrzywę, to może i z tym dam radę 😉

        • Ja też myślałam, że będzie koszmar, ale póki co (odpukać) nic takiego się nie dzieje. Oby tak pozostało, bo to nigdy nic nie wiadomo… I trzymam kciuki aby u Ciebie też nie było koszmaru 🙂

        • A jeszcze co do złotego mleka to ja teraz po raz pierwszy zrobiłam sobie to z mlekiem owsianym z Rossmanna i naprawdę mi smakuje, więc może z tym spróbuj 🙂

  • Kurkuma jest też świetnym składnikiem domowych maseczek i pilingów, działa przeciwzapalnie i łagodząco na wszelkie ranki na twarzy, ciele i skórze głowy. A w połączeniu z miodem, jakimś produktem mlecznym i jakimś olejkiem to w ogóle cudo, cała bym się mogła tym obłożyć 😉

    • Dobra, przekonałaś mnie 😀

      • Jeśli nie masz zbyt wrażliwe cery, to jeszcze fusy po kawie – może to krótkotrwały efekt, ale „ożywienie” skóry po kofeinie jest. Ja mieszam w ilościach „na oko” te, z powyższych składników, które akurat mam, czasem jeszcze dodaję jakiś hydrolat czy dermoskładnik w rodzaju witaminy C czy kwasu hialauronowego. I to taki kosmetyk kom” maseczka, piling i mycie w jednym 😀 I tylko nabrudzić można tą kawą i kurkumą, ale cóż 😉

  • Zaskoczyłaś mnie złotym mlekiem. Uwielbiam curry, mnie tam pasuje właściwie do wszystkiego, ale mleko z kurkumy to dla mnie nowość. Koniecznie muszę wypróbować. Wydaje mi się, że jak dałam radę kiedyś wypić mleko z czosnkiem, to i mleko z kurkumą da radę 🙂

  • Agata

    Też słyszałam sporo dobrego o złotym mleku i ogólnie kurkumie. Niestety czytałam,że podobno nasz organizm praktycznie nie przyswaja jej. Przyswajalność zwiększa dodanie pieprzu (zawarte sa w nim jakieś składniki które zwiększają przyswajalność)

  • Muszę spróbować tego napoju. Ja dzisiaj na obiad miałam risotto z dużą ilością kurkumy, chociaż moja mama jeszcze nie czytała Twojego wpisu, tak wyszło;)

  • W tym tabletkach na cerę, które ostatnio polecałaś, jest kurkuma, prawda? Tak mi się coś kojarzy :). Pamiętam, że się zdziwiłam, nie sądziłam, że kurkuma może mieć takie właściwości. Ale teraz domyślam się, że chodzi o to działanie przeciwzapalne :). Ciekawi mnie ten smak złotego mleka, kojarzy mi się z indyjskimi klimatami :).

  • sztywniareczka sztywniareczka

    Jakoś podświadomie liczyłam na to, że napiszesz, że w smaku pycha 🙂 Ale i tak muszę spróbować 🙂

  • Małgorzata Jachim

    Agnieszko, pierwszy raz piszę u Ciebie komentarz, ale Twojego bloga czytam już od dawna i bardzo mi się podoba o czym i jak piszesz:) Od dawna staram się dodawać kurkumę, gdzie tylko mogę, dlatego z pewnością wypróbuję przepis na złote mleko. Dziękuję:)
    Mam też do Ciebie pytanie nie do końca związane z postem, ale pozostające w temacie zdrowego odżywiania. Interesują mnie Twoje poglądy na temat żywności ekologicznej. Czy są jakieś produkty. które kupujesz tylko eko? chodzi mi głównie o warzywa i owoce z tzw. parszywej dwunastki (jabłka, sałaty, paprykę itp.) Szukałam na blogu, ale nie znalazłam posta o takiej tematyce, mam nadzieję, że sie nie powtarzam:)
    Pozdrawiam,
    Małgorzata.

    • Raczej nie kupuję owoców i warzyw z etykietą EKO, chyba że akurat trafię na coś takiego i nie różni się to drastycznie ceną od zwykłego produktu (np. w Lidlu można trafić na rzeczy Bio w spoko cenie). Robiłam już podejście do zakupów przez Lokalnego Rolnika, ale jednak wszystkie te rzeczy są minimum 2x droższe od zwykłych. Nie mogę sobie w tej chwili pozwolić na podwojenie wydatków na żywność, więc na razie odpuściłam. Ogólnie nie ma takiej rzeczy, którą ja bym jadła codziennie w dużych ilościach. Gdybym np. miała w zwyczaju codziennie zjadać 2 papryki czy 3 jabłka, to pewnie chciałabym aby te rzeczy na pewno były w 100% czyste (choć tego niestety etykieta „eko” wcale nie gwarantuje). Ale że jem np. 3 jabłka i 1 paprykę tygodniowo, to nie wpadam w panikę z powodu ich ewentualnego zanieczyszczenia.
      Kupuję natomiast ekologiczne kasze, soję, czasem jakieś strączki… Tutaj różnice w cenie nie są tak duże i czasami wolę dopłacić 1 czy 2 zł na opakowaniu aby mieć coś z certyfikatem jakości.

    • O, właśnie trafiłam na taki artykuł: http://www.akademiawitalnosci.pl/dlaczego-warto-jesc-warzywa-nawet-z-marketu-zamiast-zadnych/#more-6656
      I on mniej więcej też oddaje moje podejście.

      • Małgorzata Jachim

        Ciekawy artykuł, dzięki za polecenie:)

  • Zrobiłam dzisiaj koktajl i dodałam pieprzu i kurkumy. Stosowałam kiedyś kurkumę na włosy, jako wcierkę i moje włosy zagęściły się.

  • Szczerze przyznam, że nigdy świadomie nie próbowałam kurkumy 🙂 Jestem bardzo ciekawa smaku 😉

  • An

    Muszę wypróbować. Jestem fanką zdrowotnościowych mikstur, więc to coś dla mnie. Słyszałam o nim niedawno, ale nie zagłębiałam się w temat. Teraz, gdy mam już prosty przepis podany na tacy – nie mam wymówek 😀

  • Marzena

    Ostatnio często łapią mnie różne przeziębienia, więc zaczęłam się zastanawiać nad wprowadzeniu do codziennej diety, czegoś co podnosi odporność.. myślałam o czystku.. ale złote mleko też brzmi ciekawie.. już sama nazwa zachęca 😀 plus ciepło mleko z miodem kojarzy mi się z chorowaniem w dzieciństwie, kiedy to mama mi je przyrządzała 😀
    Powiedz mi, proszę, czy ta drewniana łyżka jest znacząca? Czy jak zamieszam metalową to zaszkodzę?
    Może głupie pytanie, ale w przypadku glinek rodzaj łyżki ma znaczenie 😀

    btw. czytam Twojego bloga już taaak długo, a to mój pierwszy komentarz, czas zacząć pielęgnować Sówki 🙂

    • Sówki będą wdzięczne :D. Co do łyżki, to to tak trochę profilaktycznie 😀 o wielu rzeczach słyszałam, że nie powinno się używać zwykłej łyżki (np. do miodu), więc profilaktycznie przy wszystkich takich „prozdrowotnych” miksturach staram się używać drewnianych. Gdzieś w jakimś przepisie zdaje się też widziałam, że sugerowano użycie drewnianej, ale nie było wyjaśnione dlaczego.

  • Bardzo często słyszę ostatnio o złotym mleku, teraz wiem też dlaczego jest to taki zdrowy i dobry dla nas napój. Mam zamiar więc również spróbować, kurkuma już kupiona, oby tylko choć trochę smakowało…:)

  • Asia

    Maseczke z kurlumy robie raz w tygodniu. Mieszkam z jogurtem naturalnym i jakimś olejkiem. Moja ulubiona maseczka:)

  • Robiłam maseczki z kurkumy i spokojnie, w wyglądzie mojej skóry nie zaszły żadne zmiany 🙂 Będę chciała zacząć pić złote mleko, bo mam bardzo duże problemy z gardłem i bardzo często łapię infekcje. Wystarczy, że wypiję coś zimnego i budzę się następnego dnia z obolałym gardłem. Tylko gdzie dopaść to kłącze…

    • Złote mleko robi się z suszonej kurkumy 🙂 tylko że ono ma właściwości wysuszające, więc podczas stosowania go trzeba dodatkowo mocno nawilżać gardło. Ja to niestety zaniedbałam i być może dlatego znowu dopadło mnie choróbsko :/

      • A nie można ze świeżego kłącza startego na tarce? Bo właśnie takie kupiłam na allegro… 😛

        • Nie wiem, można spróbować… Albo poszukać informacji na ten temat 🙂 ja we wszystkich przepisach widziałam kurkumę suszoną. Ale z takiego świeżego kłącza można robić napary, też zdrowe 🙂

        • Dziękuję 🙂 Poszukam na pewno

  • MaKo

    Ostatnio miałam okazję jeść zupę z dużą ilością kurkumy i od razu skojarzyło mi się z tym postem, a że zupa naprawdę mi smakowała, to postanowiłam się podzielić. Wystarczy do długo gotowanego bulionu warzywnego dać trochę kurkumy, więcej niż tylko dla koloru, imbiru, kardamonu (te już nie były tak wyczuwalne), sól i prperz do smaku. Zupa jest lekka, pikantna i bardzo rozgrzewająca. No i to kolejny sposób na użycie kurkum w kuchni.
    Polecam!

    P.S. Dzisiaj w końcu spróbuję złotego mleka 😉

  • MM C

    Wczoraj wieczorem zrobiłam pastę, dziś pierwszy raz piłam złote mleko. I moje wielkie zaskoczenie – smakuje znakomicie (200 ml mleka, 1 łyżeczka pasty, 1 płaska łyżeczka pieprzu cayenne). Co zrobiłam źle? Czytałam wiele opinii i raczej smakowo wypada słabo. Użyłam świeżo otwartej kurkumy. Czy to możliwe, że była zwietrzała? Można coś popsuć w procesie przygotowywania pasty (nie zagotowałam jej)? Będę bardzo wdzięczna z odpowiedź 😉

    • Nie sądzę abyś coś zrobiła źle 🙂 widocznie Twoje kubki smakowe lubią kurkumę :). Ja też lubię złote mleko, ale obowiązkowo muszę posłodzić je trochę miodem.

  • Jasne, taka świeża ma lepsze właściwości, tak samo jak np. świeży imbir 🙂

  • ja robiłam maseczkę z kurkumy, ale fakt, że lepiej zrobić ją wieczorem przed prysznicem, bo cholerstwo trudno zmyć 😉

    • I jak, faktycznie taka skuteczna? Przymierzam się do niej od kilku lat i się boję 😀

  • Dominika

    Jak przygotowac paste ze swiezej kurkumy?