Przegląd tygodnia #4/06

To ostatni czerwcowy przegląd tygodnia, przez co trochę mi smutno :/ uwielbiam maj i czerwiec i mam wrażenie, że oba te miesiące trochę przeciekły mi przez palce. Lato jakoś powoli się w tym roku rozkręca, a ja przez to mam poczucie, że za słabo je wykorzystuję… Ale nie ma co się dołować, przed nami jeszcze 2 miesiące lata. Trzeba je wycisnąć jak cytrynkę. 

zdjęciaZawodowo to był dość luźny tydzień, dzięki czemu udało mi się nadrobić trochę zaległości towarzyskich i rodzinnych. 

Odwiedziłam m.in. koleżankę, która po 2 minutach od mojego przekroczenia progu jej mieszkania zastała mnie siedzącą pod stołem i bawiącą się z kotem i psem 😉 jestem psiarą, ale małe kociaki zawsze podbijają moje serce. 

IMG_20150628_163407

A tak przy okazji – pamiętacie o akcji dlaschroniska.pl?

IMG_20150628_163136

Zaliczyłyśmy też trochę aktywności na świeżym powietrzu, jako że z powodu wiatru niemożliwa była gra w badmin… tfu, kometkę! To spróbowałyśmy czegoś nowego… Improwizując w dodatku, ale teraz jak patrzę na film jak to powinno w rzeczywistości wyglądać to sądzę, że nawet nie szło nam tak źle 😉 

IMG_20150626_165502

Z cyklu jedzenie na mieście: kiedy trzeba zjeść jakiegoś fast fooda, polecam Wam Eat Green. Pełnoziarnista tortilla nafaszerowana masą pysznych rzeczy. Ja wybrałam opcję tuńczyk+awokado, ale w środku był też jarmuż, seler naciowy i wiele innych warzyw. Pełen wypas 😉 do tego smoothie jarmużowe i można pędzić dalej. 

IMG_20150623_114006

A po nagraniach do ZdrowoMańki można zgrzeszyć jakimś ciachem w nagrodę za ciężką pracę ;)… Świeżo wyciskany sok dla równowagi. 

IMG_20150628_163014

No i nie mogę nie pochwalić Bobby Burgera za pysznego burgera wegetariańskiego z soczewicy i innych warzyw. Do tego grillowane warzywa, pełnoziarnista buła… Naprawdę pycha! Szkoda tylko, że za wersję wege się dopłaca, zawsze mnie to wkurza. 

pt16

I na koniec spowiedzi żywieniowej szybki piknik podczas kolejnej wycieczki rowerowej… Nie zdążyliśmy przygotować nic w domu więc skończyło się na szybkich zakupach w Almie… 

pt19

W tym roku stawiamy na rower… Jeździmy po Warszawie i poza nią, choć za miastem mój rower średnio się sprawdza, niestety 🙁

pt17Park Zdrojowy w Konstancinie nie przestaje mnie zachwycać, ale nie robię już zdjęć, bo i tak nie oddadzą klimatu tego miejsca 🙂 

pt20pt18Pole Mokotowskie też zawsze spoko 🙂

pt21

W tym tygodniu nie zabrakło też relaksu na balkonie, wreszcie pogoda temu sprzyja. A tu w roli głównej smoothie grejpfrutowo-truskawkowo-bananowe. 

pt14

I książka, której recenzji niedługo się spodziewajcie. 

pt15

przegapioneZaszalałam w tym tygodniu z vlogami z drogi, są aż dwa!

W tym pierwszym miałam problem z dźwiękiem i musiałam wyciąć fragment gdzie mówię coś jeszcze o pesymizmie… Otóż tego dnia jechałam na spotkanie z klientem dość negatywnie nastawiona, spodziewałam się ciężkiej przeprawy (wiedziałam, że klient chce wprowadzić jakieś zmiany w naszych działaniach), która mogła skończyć się zakończeniem współpracy… A jak widać na filmie wracam raczej w dobrym humorze, bo spotkanie było sympatyczne a zmiany, które zaproponował klient są bardzo na plus. Śmiać mi się chciało z moich czarnych wizji 😉 a ten list to osobna historia… Na awizo były dwa tajemnicze skróty P.O. (co odebrałam jako potwierdzenie odbioru), a przed adresem było D.G. (co zrozumiałam, że chodzi o działalność gospodarczą)… Jak się okazało to ani nie było na firmę, ani nie wymagało potwierdzenia odbioru i ogólnie było to coś pozytywnego… Nie będę tego dalej komentować 😉

A na blogu pojawiły się następujące wpisy:

Coś dla ducha – Mój dekalog szczęśliwego człowieka. 

I coś dla podniebienia – Przepis na kotlety jaglane. 

Oraz nowa ZdrowoMania z gościem i z przepisem na ciekawie doprawioną sałatkę:

linkiŚwietny wpis o bezpiecznej ochronie przeciwsłonecznej. Spotkałam się ostatnio z opinią, że filtry przeciwsłoneczne mogą być bardziej niebezpieczne niż promieniowanie UV. Moim zdaniem coś w tym jest. 

Warto przeczytać – przestań się sabotować

Dwa wpisy na blogach, które na pewno znacie, ale może ktoś przeoczył…?

Internety wiedzą lepiej – to mniej więcej to o czym mówiłam w moim ostatnim vlogu z drogi – typ człowieka, który opisuje Tomek jest dla blogera niezłą zmorą. 

Dzień w którym Alina została hejterką – to trzeba przeczytać jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji. 

Polecam też swój własny, archiwalny wpis – 30 rzeczy, które trzeba zrobić latem!

A Wam jak minął tydzień? I jak zapowiada się następny? Tradycyjnie życzę aby wszystko poszło po Waszej myśli 🙂 

 

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Emilka

    O, to ja czekam na recenzję książki – zastanawiałam się nad nią ostatnio 🙂 Podoba mi się jak pokazujesz Warszawę – tak na zielono i spokojnie 😉

    • Dla mnie to nowość, ale sam tytuł zafascynował, więc będę wypatrywać!

  • annmar

    Zastanawia mnie… Skoro promujesz zdrowie i prawidłową jazdę samochodem (w Zdrowomanii) to czemu nie promujesz tego przy okazji roweru. Tzn. Czemu jeździsz bez kasku? Nie chcę być złośliwa – po prostu ciekawi mnie ta różnica w zachowaniu. Pozdrawiam

    • Ty nigdy nie chcesz być złośliwa 😉 zastanawiaj się dalej 🙂

      • annmar

        Naprawdę nie chcę 🙂 szczerze mnie to dziwi, zwłaszcza w kontekście tego, że cały filmik poświęcony był prawidłowej pozycji w czasie prowadzenia samochodu. Zabezpieczenie w postaci kasku uważam za równie istotna kwestię, stąd moje zdziwienie. Jedynym wytłumaczeniem jakie widzę jest niechęć zniszczenia sobie fryzury 😉

        • Nie chcesz, a jednak 90% Twoich komentarzy na tym blogu to takie drobne złośliwości, może powinnaś zacząć udzielać się częściej aby zatrzeć to wrażenie, bo jak widzę Twój nick to od razu wiem, czego się spodziewać ;). Nie mam kasku, jeżdżę na rowerze tak wolno i asekuracyjnie, że jeszcze nigdy się nie przewróciłam i podobnie jak jakieś 95% społeczeństwa nie czuję potrzeby zakładania do tego kasku. No i nie przesadzajmy, promuję wiele dobrych i ważnych dla zdrowia rozwiązań, ale to nie znaczy, że jestem ideałem i sama wszystko robię idealnie i nawet ponad normę, bo noszenie kasku podczas jazdy na rowerze nie jest prawnie nakazane ani podczas jazdy na rowerze, ani na rolkach.

        • Marcelina Nobis-Szczepańska

          Dokładnie Aga! Również, gdy wsiadam na swój miejski rower i np. jadę do pracy nie zakładam kasku. Natomiast, gdybym miała jechać w dłuższą trasę, na moim góralu, po niepewnych ścieżkach-oczywiście taki kask jest wskazany. Więc zachowajmy zdrowy rozsądek.
          A tak w ogóle, nie ma co się przejmować. Niektóre osoby już tak mają, że MUSZĄ wbić szpileczkę. Dla zasady. Bezsens, ale tego się nie zmieni.

          Miłego wieczorku 🙂

        • annmar

          Nie rozumiem zamieszania.. Zdecydowanie nie chciałam atakować ani wbijać nikomu szpilę, moje pytanie wynikało z ciekawości. Odpowiedziałaś na nie powyżej i ok, rozumiem. Wydawałoby się związane z tematyką Twojego bloga, dlatego je zadałam. Dla mnie kask podczas jazdy rowerem jest tak samo oczywisty jak ochraniacze na kolana w czasie jazdy na rolkach, stąd zdziwienie. Niechcący wyszłam na hejterkę, co w kontekście wspomnianego przez Ciebie postu Aliny, wyszło trochę głupio. Ale trudno. Nie zostałam zrozumiana – zdarza się.

          Lubię Twojego bloga i często na niego zaglądam. Może rzeczywiście komentarze, które zostawiałam pokazały pewniej skrzywiony obraz i miałaś prawo uznać mnie za osobę która wchodzi tu tylko, by się uczepić i wylać trochę złośliwości. Co, jak już mówiłam, od początku nie było moim zamiarem 🙂 pewnie gdybym cześciej komentowała pozytywnie i chwaliła bieżące treści to obecny komentarz nie zostałby uznany za taki atak.

          Będzie chyba lepiej, jak pozostanę bierna czytelniczką powstrzymujacą się od komentarzy. Przepraszam za przydługą odpowiedź, nie chciałam zostawiać niewyjaśnionej sprawy. Mam nadzieje, ze kaski rowerowe nie bedą się nikomu śniły po nocach 😉 pozdrawiam jeszcze raz, mam nadzieję, że bez urazy

        • Spoko, przecież nic się nie stało. A może dobrze, że poruszyłaś ten temat, bo to dobra okazja aby przypomnieć, że to tylko blog a nie podręcznik szkolny. Ja nie mam obowiązku być we wszystkim poprawna i idealna, a Wy też sami decydujecie o sobie i swoim zdrowiu i bezpieczeństwie. Bloger to tylko inspiracja a nie jakiś wzór do naśladowania, który musi świecić przykładem. Jeśli Ty jeździsz w kasku i w komplecie ochraniaczy na rolkach to dobrze dla Ciebie.

  • Mój tydzień był bardzo, bardzo pracowity. Aby się trochę zrelaksować, odpocząć, a przede wszystkim odejść na chwilę od komputera, po ponad miesięcznej przerwie, zaczęłam znowu biegać. Cieszę się, bo było mi to bardzo potrzebne, a zapach letniego lasu, gdy do niego wbiegam, zniewala 🙂 Ten tydzień będzie już dużo spokojniejszy i upłynie na miłe oczekiwanie na powrót męża do domu (nie widzieliśmy się już ponad miesiąc…) 🙂

  • Ta tortilla wygląda smakowicie i ma świetny farsz! Szkoda, że w mojej okolicy nie serwują takich zdrowych pyszności.

    Czasami rzeczywiście nie warto robić zdjęć pięknych miejsc. Pierwszy powód, to ten, o którym wspomniałaś, fotografie nie zawsze oddają całe piękno parków, lasów, czy innych zakątków. Ten klimat trzeba po prostu poczuć :). Po drugie, miło jest od czasu do czasu po prostu samemu delektować się otoczeniem, bez aparatu :).

    Przegapiłam ostatniego vloga, więc lecę się za niego zabrać!

  • Też muszę się ogarnąć rowerowo <3 Uwielbiam!

  • W tym tygodniu sesja, ale tylko do połowy. Nawet jeśli powinie mi się noga to ja daję nogę w sobotę do Egiptu. Oczywiście bez walki się nie poddam, a jeden egzamin już zaliczony i to na 5! Drugi będzie dla mnie trudniejszy, bo jest… nieciekawy. Ale u Ciebie pyszności! Małe grzeszki są wskazane – tak dla równowagi.

  • Tak na czarnowidztwo cierpi wiekszość z nas…choc nie każy daje się mu porwać. Najwaniejsze to mieć tego słiadomość i odpowiednio postepować, by ten kreatywny stan się nie pogłębiał i nie poajwiał zbyt często. I to jest do zrobienia:)

  • Z małym opóźnieniem, ale lepiej późno niż wcale podobno: bardzo dziękuję za polecenie mojego tekstu:)