3 decyzje, które naprawdę odmieniły moje życie

To jak w tej chwili wygląda moje życie jest następstwem różnych mniejszych i większych decyzji. Ale tylko 3 z nich wydają mi się tak istotne, że gdybym ich kiedyś nie podjęła, byłabym teraz w zupełnie innym punkcie życia. Czy gorszym?
Trudno ocenić. Ale z pewnością mogę stwierdzić, że tak jak jest teraz, jest naprawdę dobrze. A nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie…

IMG_1871

1

Jasna sprawa – odejście z etatu! Nie bez powodu jest to miejsce pierwsze, bo ta zmiana miała zdecydowanie największy wpływ na mój komfort życia. Ale na wstępie muszę to podkreślić – mój ostatni etat nie był niczym traumatycznym. Byłam doceniana, motywowana w taki sposób jakiego potrzebuję (jestem typem podatnym na motywację pozytywną), mogłam pracować w domu, cieszyłam się zaufaniem, wsparciem i uznaniem ze strony przełożonych… Nie raz marudziłam, że nie chcę obsługiwać jakiegoś klienta ze względów światopoglądowych (np. producentów mięsa) i było to szanowane. Dlaczego więc od tego wszystkiego uciekłam? Bo jednak dopadło mnie wypalenie zawodowe, bo potrzebowałam więcej czasu na bloga i na życie prywatne, bo chciałam sprawdzić się w nowej sytuacji, bo nie chciałam dłużej marudzić, a zamiast tego sama dobierać sobie klientów i zlecenia… Powodów było sporo i wynikały one bardziej z mojej potrzeby zmian, niż z jakichś złych doświadczeń. Dziś patrząc na to z perspektywy 2,5 roku wiem, że to była najlepsza decyzja jaką mogłam wtedy podjąć. Nadal mam to samo mieszkanie i jeżdżę tym samym samochodem, a dodatkowo przez pierwszy rok freelancingu znacząco stopniały moje oszczędności… Ale zyskałam dużo czasu i niezwykle cenną wolność, a co za tym idzie jestem o wiele szczęśliwszym i spokojniejszym człowiekiem. Stworzyłam dla siebie idealne miejsce pracy! I będę namawiać do tego każdego, kto czuje, że praca na etacie nie jest dla niego i kto chce mieć więcej czasu na życie. 

Założenie bloga! Moje własne medium, moje największe hobby, dzięki któremu moje życie cały czas staje się lepsze. Więcej mi się chce, nieustannie się rozwijam i poszerzam swoją wiedzę… Robię więcej zdjęć, testuję więcej przepisów. Wewnętrzna motywacja jest w tym wszystkim bardzo ważna, ale czasami przydaje się dodatkowy motywator w postaci takiego miejsca jak to. Pozytywny odzew z Waszej strony tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że to co robię ma sens. Kiedy czytam, że ktoś pod wpływem mojego bloga przygarnął psa albo zaczął ćwiczyć jogę, jestem przeszczęśliwa! I wcale nie chodzi o to, że czuję się wtedy „wpływowa”. Ja po prostu wiem, że dzięki tym „rzeczom”, te osoby też będą szczęśliwsze. A czy jest coś lepszego, niż pozytywne wpływanie na życie innych ludzi? Nie zawsze macie dla mnie dobre wieści. Niedawno jedna z Was podziękowała mi za „miesiąc dla zdrowia” i za kopa motywacyjnego, jakiego dostała, bo dzięki niemu zrobiła badania i odkryła problem zdrowotny, który wymaga stałej obserwacji. Czasami tak jest, że potrzebujemy jakiegoś bodźca, aby coś zrobić i czasami tym bodźcem może być właśnie wpis na blogu jakiejś zupełnie obcej osoby, na który trafimy przypadkiem.

Ale to nie dotyczy tylko zdrowia… Każdy bloger może pozytywnie wpływać na życie innych, nawet jeśli polega to tylko na poleceniu jakiegoś miejsca na podróż, albo świetnej maski do włosów. Dlatego namawiam – jeśli chcecie założyć bloga, po prostu to zróbcie. Inaczej tak jak ja będziecie żałować, że zrobiliście to zbyt późno. Dawno minęły czasy, kiedy blogi były internetowymi pamiętnikami. Teraz posiadanie bloga to powód do dumy, coś co można wpisać do CV, coś co niesamowicie rozwija, poszerza horyzonty, umożliwia poznanie wielu świetnych ludzi. 

3

Aparat na zęby! Nie mogło go zabraknąć w tym zestawieniu, bo gdyby nie ta decyzja, wiele rzeczy by się nie wydarzyło. Pozbycie się wieloletniego kompleksu to po prostu 100 punktów do pewności siebie, co oczywiście przekłada się na lepsze samopoczucie psychiczne. Ciągłe kontrolowanie i powstrzymywanie uśmiechu było naprawdę męczące! Dopiero tą decyzją pozbyłam się wielu ograniczeń i podarowałam sobie nową siebie, jakkolwiek górnolotnie by to nie zabrzmiało. 

Nie wiem czy na pierwszy rzut oka to widać, ale wszystkie te punkty są ze sobą bardzo ściśle powiązane. Gdyby nie odejście z etatu, mój blog nigdy by się tak nie rozwinął… Gdyby nie odejście z etatu, blog i aparat na zęby, nigdy nie byłoby ZdrowoManii, której następstwem jest wiele innych, pozytywnych rzeczy… Gdyby nie ZdrowoMania, pewnie nie spróbowałam squasha i jogi, czyli aktywności, które teraz bardzo lubię i które dużo mi dają (szczególnie joga). Gdyby nie mój program, nie poznałabym wielu świetnych osób, nie nauczyłabym się wielu nowych rzeczy, nie rozwinęłabym się tak. 

Każda z tych decyzji była na swój sposób trudna (najtrudniejsza oczywiście pierwsza) i każda z nich okazała się strzałem w 10tkę. O ile o porzuceniu pracy mogę powiedzieć, że to się stało w idealnym momencie, o tyle blog i aparat mogłam założyć znacznie wcześniej i trochę żałuję, że tak długo z tym zwlekałam. Dlatego piszę ten post… Jeśli nosicie się z jakąś ważną decyzją już wiele czasu, może to odpowiedni moment, aby w końcu wprowadzić ją w życie? Zmiany jakie przyniesie mogą być naprawdę niesamowite. Trzymam za Was kciuki i życzę odwagi! 🙂


Kategorie: Szczęście, Zdrowy duch

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • No właśnie smutne jest to, że czasy internetowych pamiętników mijają. Bo to od nich się wszystko zaczęło. Jestem jedną z tych osób, które lata temu, kiedy jeszcze nikt nie myślał o tym, żeby prowadzić blogi o czymś innym, pisały o sobie, swoim życiu. Te blogi nadal istnieją, chociaż są raczej na wymarciu. Ta nowa blogosfera to nie to samo, często brakuje interakcji między autorem a czytelnikiem, a to o to w blogowaniu chodziło kiedyś. A jak ktoś ma inne zdanie od autora najczęściej jest blokowany :/

    • Zgadzam się w 100%.
      Kiedyś miałam bloga i pisałam w nim o rzeczach ważnych i mniej ważnych, o tym co mnie zachwyciło i o tym, co zupełnie mi nie podeszło. Myślałam, że jak założę teraz bloga, to będzie tak samo, ale niestety się myliłam. (Chyba) po prostu boję się napisać o czymś, co nie jest poparte artykułami, konkretną wiedzą i co może spotkać się z negatywnym odbiorem.

      • Czy ja wiem, jest wciąż sporo pamiętnikarskich blogów, a to że są też inne – dla mnie żaden problem. Z przyjemnością zaglądam na te włosach czy inne, bo znajduję tam konkretną dawkę wiedzy całkiem innej niż ta z książek – odniesionej do osobistych doświadczeń autora. Moim zdaniem nie można mieć pretensji do blogerów, że podążają własnymi ścieżkami – jest bardzo wiele blogów i każdy znajdzie coś dla siebie 😀

        • Zgadza się i podążajmy za tym co nas interesuje i mu. Jeśli zetkniemy się z hejtem, co z tego? Przeciez tak naprawdę spotykamy się z nim codziennie, w mediach takicjph jak telewizja, radio, często w swoich rodzinach czy w pracy. Hejt to negatywny wyraz ze strony innych nic więcej. Fakt, boli i rani, czasami nawet bardzo…ale czy z tego powodu umiera gdzieś na świecie dziecko? Rozumiecie absurd przerysowanego pytania? Tak należy podchodzić do hejtu:)

  • Bardzo motywujący wpis:)

  • ja mam wizytę u ortodonty w połowie marca. Boję się czekających mnie wydatków, ale mam poczucie, że naprawdę zbyt długo zwlekałam z tą decyzją. Nie mogę się już doczekać 🙂

  • Agnieszka, dzięki za ten wpis 🙂 Staję właśnie przed decyzją zarówno o rzuceniu etatu, jak i o zrobieniu aparatu na zęby – nota bene mam dziś nawet pierwszą wizytę u ortodonty.

    Dzięki za kawał motywacji 🙂

    • Nie ma za co 🙂 i jak tam wizyta u ortodonty? A co do etatu to naprawdę Cię podziwiam, że jeszcze z niego nie zrezygnowałaś i udaje Ci się robić tyle rzeczy. Szacun!

      • Wyrywam ósemkę i zaczynamy z aparatem 🙂 więc stanie się to szybciej niż myślałam!

        Niestety nie zrezygnowałam jeszcze z etatu, bo ciągle zbieram na coś pieniądze, a to utrudnia podjęcie takiej decyzji 🙂

  • Wspaniale, że jesteś zadowolona ze swoich decyzji. Nie ma to jak satysfakcja z powziętych kroków. Dziękuję Ci, że prowadzisz tego bloga! Uwielbiam go czytać i zawsze cieszę się na widok nowego wpisu. Myślę, że czytając go właśnie zrodził się we mnie pomysł na założenie bloga. To jest moja decyzja, z której się bardzo cieszę 🙂 Znalazło by się pewnie jeszcze kilka, ale zobaczymy czy zakończą się sukcesem 🙂 na razie za wcześnie żeby je oceniać

    • Życzę w takim razie aby decyzja o założeniu bloga w Twoim przypadku też okazała się jedną z najlepszych 🙂

  • Ale pozytywnie! 🙂
    Moja najważniejsze decyzja nie była najłatwiejsza. Zakończyłam coś strasznie toksycznego, zmieniłam w życiu wszystko, pracę, miejsce zamieszkania i wiele innych drobiazgów. Zrobiłam bolesny krok milowy, ale się opłaciło 🙂
    A ze swojego bloga też się cieszę, choć prowadzę go chyba jeszcze zbyt krótko, żeby zmienił moje życie jakoś znacznie. Na pewno dzięki niemu bardziej się rozwijam 🙂
    Życzę Ci samych dobrych decyzji!

  • Marzy mi sie odejscie z etatu, ale poki co nie mam pomyslu na zadne zastepcze zajecie 😉

  • Podpisuję się rękami i nogami pod zmianą numer 1 🙂 Jeśli ktoś chce być niezależny, to tylko rezygnacja z pracy u kogoś przyniesie taki wewnętrzny spokój i spełnienie 🙂 Na początku nigdy nie jest łatwo, ale grunt to się nie poddawać 🙂

    • Powiedziałbym, że na początku jest cholernie trudno. I że to jednak nie dla każdego. Niektórzy potrzebują bata nad sobą, bo inaczej sobie nie poradzą.

      • To prawda. Czasami jednak trzeba wykonać taki radykalny krok aby się o tym przekonać. U mnie też początki były bardzo trudne i po prawie roku już prawie wróciłam na etat… Ale jednak jakoś się wybiłam.

        • Ja wlasnie tkwie teraz w tych ciezkich poczatkach… Czasem jest na prawde bardzo ciezko i trzeba byc pychicznie niezwykle odpornym by przez to przebrnac. Mimo wszystko nie zaluje decyzji bo dawno nic nie dalo mi takiej checi do porannego wstawania i rozpoczynania kolejnego dnia 🙂

  • Świetny wpis i całe szczęście ze założyłaś tego bloga, bo to naprawdę skarbnica wiedzy i motywacji. Sama prowadzę bloga, nie mam wielu czytelników, ale każdy wpis sprawia mi ogromną radość. Pisze to co mi w sercu gra i mam nadzieje ze z czasem będzie to docenione. A może zrobiłabyś wpis na temat początków twojego blogowania ? Czy nie zniechęcałaś się patrząc na statystki, które nie wskazywały dużej ilość czytelników na początku ?
    Pozdrawiam

    • Koniecznie dodaj swojego bloga do Bloglovin 🙂 chciałam go teraz dodać do obserwowanych, ale widzę, że go tam nie ma… Nie mogę znaleźć też Facebooka. Jeśli jakiś blog mnie wstępnie zainteresuje, dodaję go na Bloglovin, ewentualnie zaczynam obserwować na FB i dzięki temu mam info o każdym nowym poście i mogę ocenić czy chcę go przeczytać. Jeśli tak jak w Twoim przypadku nie mam możliwości zaobserwowania bloga, ginie mi on gdzieś w czeluściach internetu, bo obserwuję zbyt dużo blogów aby pamiętać żeby na nie regularnie zaglądać. Dodawanie blogów do zakładek i sprawdzanie codziennie czy któryś z nich nie dodał nowego wpisu jest niewygodne i mało kto to robi. Trzeba ułatwiać czytelnikom dostęp do swoich treści i powrót na bloga 🙂

  • Lubię do Ciebie zaglądać ze względu na taką samoświadomość płynącą zawsze z twoich słów :).

  • Agnieszka Suchocka

    Ja do założenia aparatu zostałam „zmuszona” przez mamę. Niestety decyzja była trafioną w ok 75%. Po latach okazało się, że leczenie zostało źle poprowadzone i tak na prawdę powinnam nałożyć aparat po raz drugi. Z tej perspektywy uważam, że gdybym poczekała i trafiła do lekarza w dużym mieście, a nie do jedynego jaki był w mojej małej miejscowości prostowanie zębów byłoby wykonane lepiej.

  • me

    Ja dzisiaj właśnie wyrwałam 2 ósemki, chociaż zbierałam się do tego z 3 miesiące odkąd wyszłam z gabinetu ortodonty z informacją, że jest to konieczne. Twoje wpisy na temat aparatu bardzo mnie zmotywowały, żeby zająć się tematem zębów 😉 przede mną jeszcze 2 ósemki do wyrwania i dopiero aparat, ale lubię wracać do Twoich wpisów na ten temat żeby czerpać motywację i nie odkładać aparatu ze względu na nieuzasadnione obawy 🙂 Fajnie, że opisałaś swoje doświadczenia z noszeniem go, bo można poczytać czego się spodziewać i mieć motywację w chwilach zwątpienia 🙂 🙂

    • Nawet nie wiesz jak się cieszę, że to komuś pomaga 🙂 każda historia jest oczywiście inna, ale jednak to wszystko jest do przeżycia, czego ja i wiele innych aparatek i aparatków 😉 jesteśmy dowodem.

  • Ważną decyzję podejmuję chyba już jakieś 2 lata. Jak nie więcej. Z perspektywy czasu i zmian, jakie we mnie zaszły, ciesze się, że tak długo z tym zwlekam. Gdyby wtedy podjęła decyzje, pewnie bym żałowała. Teraz, co prawda nic się nie dzieje, ale mam nadal pustą kartkę, a nie zapisaną tym, co tam znaleźć się nie powinno.

  • Kurde to chyba przeznaczenie z tym aparatem. Ciągle to odkładam i odkładam, a ostatnio ciągle trafiam albo na osoby noszące aparaty albo na artykuły na te temat (chociaż nie szukam informacji, same mi wpadają przed oczy) 🙂

    • O, nie zauważyłam u Ciebie żadnej wady 🙂

      • Niestety mam, szczególnie na dole. Wyrwałam obydwie dolne ósemki, miało pomóc, ale nic z tego. Zęby na siebie napierają i jest ryzyko, że mogą popękać. Podejrzewam, że jakieś mikropęknięcia już są.

  • Też miałam w życiu takie ważne decyzje bez których nie byłabym tutaj gdzie jestem. Niestety razem z nimi musiałam porzucić coś co bardzo lubiłam. Nie wiem więc czy w ogólnym rozrachunku opłacało się to.

  • Twój wpis pokazuje jak bardzo różne rzeczy są dla nas ważne i jak pozornie coś, co ma niewielki wpływ na nasze życie, może je bardzo mocno zmienić. Jasno z tego wynika, że jeśli coś nam chodzi po głowie, o czymś marzymy warto to robić, szczególnie wtedy kiedy za rogiem pojawia się lęk i mówi nam „nie rób tego”. To najgorszy doradca, nikt nam nie doradzi gorzej od lęku…

  • Wiedziałam, że napiszesz o odejściu z etatu 🙂

    • Tak, to było dość przewidywalne 😀

  • Cudowny wpis, co ciekawe mam w szkicach bardzo podobny i te 3 punkty również znajdują się na mojej liście 😀

    • O, to czekam aż się dokończy i opublikuje 🙂

  • Też uważam założenie bloga za jedną z najlepszych decyzji… tak jak odejście z etatu i aparat na zębach :D:D Jednak zdecydowanie najlepszą decyzją było kompletne odejście od zawodu prawnika, pomimo tego, że skończyłam prawo i ludzie w moim otoczeniu oczekiwali, że będę prawnikiem. To nie dla mnie i z każdym kolejnym dniem się w tym utwierdzam A moi bliscy w 100% mi teraz kibicują i widzą, że podjęłam dobrą decyzję :))

    • Super, to też na pewno nie była łatwa decyzja, bo poświęciłaś temu pewnie kilka lat i naprawdę dużo pracy i energii… Ale czasami lepiej jest zrezygnować nawet na takim etapie, niż męczyć się przez większość życia.

  • Odwaga jest w takich momentach kluczowa 😉 to aż dziwne, że często nie spodziewamy się, jak duże i pozytwyne zmiany potrafią przynieść nam decyzje, z którymi zwlekamy.

  • To gratuluję odwagi! Szczególnie przy 1 i 3 decyzji 😉 Sama noszę się z zamiarem aparatu od dłuższego czasu, ale przeraża mnie wizja usuwania wszystkich 8. Po prostu panicznie boję się dentystów 😉

  • Póki co w tym roku (tak wiem, że to dopiero dwa miesiące) najlepszą rzeczą jaką zrobiłam, było założenie bloga! Fakt, dopiero ruszam, eksperymentuję, ale sprawia mi to tak wiele frajdy, że mam nadzieję, że kiedyś to będzie mój sposób na życie 🙂 Cieszę się, że Tobie się udało i odnalazłaś swoje miejsce. No i masz piękny uśmiech 🙂

  • Agnieszka, podziwiam i zazdroszcze bycia na swoim, stworzenia swojego idealnego miejsca pracy. Mnie blog tez motywuje do wielu dobrych rzeczy, np zdrowszego gotowania. Marze o pracy na wlasny rachunek od zawsze, ale podejrzewam, ze nie mam do tego smykalki. Po prostu. A trudno isc wbrew naturze. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Po czesci dzieki Tobie i Twojemu blogowi, Twoim doswiadczeniom w grudniu zdecydowalam sie w koncu na otwarcie swojej firmy. Dawalas mi powera swoimi poniedzialkowymi wpisami 🙂 az wreszcie sie udalo. Teraz czuje, ze byla to najlepsza decyzja, jaka od dawna podjelam 🙂

  • Lifemanagerko, skoro już wspomniałaś o odejściu z pracy – czy wrócą poniedziałki freelancera? 🙂

    • Trochę ostatnio brakuje mi tematów 🙁 ale do jednego przymierzam się od jakiegoś czasu i właśnie nad nim siedzę, więc może się uda opublikować dzisiaj albo za tydzień :).

      • Super, to jedna z lepszych wiadomości tego dnia! Trzymam kciuki, żeby się udało!:))

  • Bardzo utożsamiam się z pierwszym punktem. Ja pracowałam kilka lat na etacie i odkąd założyłam własną działalność nareszcie wiem, że jestem w odpowiednim miejscu. To piękne uczucie 🙂

  • Mam podobne doświadczenia i przemyślenia – w 1 i 3 zdecydowanie TAAAK! 🙂 Aparat co prawda nosiłam, jak byłam nastolatką, ale dużo mnie to kosztowało (cierpienia w szczególności 😀 i te gumki separacyjne na zęby trzonowe, oj pamiętam ten ból!) I to uczucie po ściągnięciu aparatu i to, gdy wyglądałam jak królik 🙂 Co do pracy – też byłam w pewien sposób ukierunkowana na to, co robię teraz i jakoś wszystko w moim życiu przygotowało mnie do zawodu 🙂

  • U mnie od jednej decyzji o zmianie nastąpiła wręcz życiowa rewolucja 🙂 Czasem warto zaufać sobie i swojej intuicji, ja na tym wyszłam najlepiej jak mogę sobie wyobrazić!