Poniedziałek freelancera – Wasze historie i biznesy

Mam propozycję. Dokładnie taką, jak widzicie w tytule. Chciałabym od czasu do czasu w ramach poniedziałku freelancera podzielić się z czytelnikami Waszymi historiami odejścia z etatu i/lub rozpoczęcia działalności na własną rękę. Kiedyś jedna z Was pod moim filmem na YouTube podlinkowała swoje wystąpienie w „Pytaniu na śniadanie” i tak dowiedziałam się, że robi naprawdę świetne rzeczy! A mianowicie przeurocze torebki na magnezję, czyli obowiązkowy element wyposażenia każdego miłośnika wspinaczki. Olśniło mnie wtedy, że przecież wśród tych tysięcy ludzi czytających mojego bloga jest wiele takich osób! Nie każdy jednak ma swoje miejsce w sieci, gdzie szerszej widowni może pokazać to, czym się zajmuje… Chciałabym udostępnić takim osobom trochę swojej przestrzeni.

Poza tym, za każdym biznesem kryje się jakaś historia. Mniej lub bardziej, ale zawsze inspirująca… Widzę w tym wartość również dla pozostałych czytelników, dlatego bardzo zapaliłam się do realizacji tego pomysłu. Niniejszym informuję, że pod mailem 

kontakt@lifemanagerka.pl

czekam na Wasze wiadomości! Napiszcie co robicie, jak i kiedy to się zaczęło, jakie były Wasze początki, co Was w takiej pracy niepokoi, a co cieszy… Jestem bardzo ciekawa :). Mam tylko jedną prośbę, aby tytuł maila zawierał frazę „poniedziałek freelancera”. Ułatwi mi to wyłapanie tych wiadomości spośród innych, moja blogowa skrzynka przeżywa ostatnio oblężenie. 

Nie wiem ile osób się do mnie zgłosi, więc nie mogę zagwarantować, że zamieszczę wszystkie historie… Nie wiem też, czy jednej będę poświęcać cały post, czy w jednym zmieszczę kilka. Wszystko zależy od Was. Na razie zachęcam do kontaktu!

Kategorie: Freelance

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Agnieszka u mnie jeszcze za wcześnie na dzielenie się historią, ale może za rok 😉 W każdym razie pomysł mi się podoba i będę z ciekawością śledzić 🙂

  • Super pomysł szkoda, że nie mam się czym jeszcze podzielić.

  • Agnieszka K

    Przyznam szczerze, że nie bardzo rozumiem czemu na wszelkich blogach slow life jest promowane tylko freelancer’stwo a etat to coś najgorszego, jakieś kajdany, niewola i całe najwieksze zło. Ok, fajnie, że promuje sie zakładanie własnych biznesów, tylko ostatnio obserwuję w blogosferze troszkę brak obiektywizmu w kwestiach pracy- co z ludźmi którzy są na etacie a ich praca jest równocześnie ich pasją (nie mówię o pracy w korpo)? Patrząc na większość postów można mieć wrażenie, że freelance to jedyna słuszna droga by być slow. Trochę to przykre. Nie bierz tego do siebie jakos- po prostu napisałam własne obserwacje

    • Blogi z założenia nie są obiektywne, bo przedstawiają subiektywny pogląd autora 🙂 a jeśli autor preferuje pracę na swoim, to właśnie ten rodzaj pracy będzie chcąc-nie chcąc promował. Dla mnie taki rodzaj pracy jest potrzebny, aby żyć w trybie „slow”, bo mój ostatni etat „slow” na pewno nie był i w tym kontekście wspominam go naprawdę kiepsko, zrezygnowałam z niego, bo nie miałam czasu na życie. Ale każdy etat jest inny i każdy człowiek jest inny, ja doskonale rozumiem, że są ludzie, którzy preferują pracę na etacie i wcale nie uważam, aby to było dziwne, zacofane i złe. Przeciwnie! Etatowcy też są bardzo potrzebni i to super, że są ludzie, którzy świetnie odnajdują się w takiej pracy. Znam też blogi osób, które pracują na etacie i jest im z tym bardzo dobrze, np. http://gburrek.pl/ i http://www.piekniejestzyc.pl/ 🙂
      Ja jednak nie mogę pisać o etacie jako sprzymierzeńcu mojego świadomego życia, bo moje doświadczenia były zupełnie odwrotne, taka specyfika mojej branży.

    • Anna R

      Tez o tym pomyslalam, ze promuje sie prowadzenie wlasnej dzialalnosci gospodarczej, i o ile rozumiem Agnieszke i podziwiam za podjecie takiej decyzji i konsekwencje to uwazam rowniez, ze mozna i na etacie prowadzic swiadome zycie w stylu slow. Ja sama jakis czas temu planowalam rezygnacje z etatu na rzecz dzialalnosci, ale na ten moment zrezygnowalam z tego pomyslu. Przede wszystkim dlatego, ze jednak cenie sobie stabilne zrodlo dochodow, a co za tym idzie, brak stresu o finanse osobiste i mozliwosc oszczedzania / inwestowania na pozniejsze lata i emeryture. Najbardziej w etacie denerwowal mnie brak czasu, zeby robic to co chcialam robic m.in. tak jak Agnieszka, spedzac czas na zewnatrz, chodzic na joge itp. Na szczescie udalo mi sie porozumiec z pracodawca w kwestii godzin pracy i teraz mam czas na wszystko co jest dla mnie najwazniejsze, m.in. na to, aby za dnia wyjsc na spacer / rower, aby chodzic regularnie na joge, aby praktykowac joge w domu przed praca, aby jadac regularne, zdrowe posilki w domu, aby czytac i uczyc sie. Byc moze moja sytuacja kiedys sie zmieni, ale na ten moment bardzo mi odpowiada. Nie przemawiaja do mnie natomiast nieregularne godziny pracy, zwlaszcza gdybym miala siedziec przy komputerze do pozna, albo zabieranie pracy na wakacje, co jak sie domyslam zdarza sie niektorym przedsiebiorcom. Mysle, ze to czy pracujemy na etacie czy na wlasnej dzialanosci to jest to kwestja drugorzedna. Najwazniejsze, to zyc w zgodzie z soba i nie tkwic w sytuacji, ktora nas unieszczesliwia.

      • Odpowiem na twój komentarz, bo bardzo podoba mi się ostatnie zdanie w twojej wypowiedzi 🙂
        Super, że tobie udało się porozumieć z pracodawcą co do godzin pracy, ale nie każdy tak ma. Ja np. między innymi dlatego zrezygnowałam z szukania pracy etatowej. Mimo że byłam tylko na stażu, wymagano ode mnie nadgodzin, za które mi nie płacono. Pomijając że za ten „etat” na umowie o dzieło miałam dostawać psie pieniądze. Ale pieniądze były tylko jednym z wielu czynników decydującym o rezygnacji z etatu. Zaczęłam pracować jako instruktor fitness i przez „etat” kilka godzin mi odpadło z grafiku, a wolałam tą pracą niż typowo biurkową. Wszystko jest wypadkową zdarzeń. Ode mnie stale wymagano pełnej dyspozycyjności, ale nikt nie chciał mi dać umowy o pracę. Ciągle przez to miałam problem w przychodniach, z ubezpieczeniem itd. Dlatego też stwierdziłam, że jeśli chce mieć też składki na potencjalną emeryturę, muszę sama zacząć działać.
        Ale już mój mąż pracuje na etat i jemu to pasuje, odnajduje się w tym trybie i jest mu dobrze 🙂
        Do celu: każdy orze jak może 😉 i każdy lubi/woli co innego 🙂

  • Mam nadzieję, że już niedługo będę się mogła pochwalić swoją historią 🙂

  • Czekam z niecierpliwością na takie historie! 🙂 Ja dopiero się rozkręcam, także historia będzie dopiero za jakiś czas. 😉

  • Świetny pomysł! U mnie znaleźć można sporo takich historii- przeprowadzam rozmowy/ wywiady z niezwykłymi dziewczynami/ kobietami, które postanowiły pójść za ciosem i pasję przekuć w biznes. Historie te cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem, dla wielu naszych Czytelniczek są solidną dawką motywacji i inspiracji. Może kiedyś będę miała przyjemność opublikować podobną rozmowę z Tobą…:-) Serdecznie pozdrawiam.

  • Świetny pomyśł, czekam z niecierpliwościa na historie:) Biografie to, obok książek edykacyjnych w moim zawodzie, najchętniej czytane orzeze mnie książki więc takie artykuły będą wprost świetną lekturą:)

  • Czekam na pierwszy post z tej serii 🙂 Fajnie jest poczytać o pomysłach innych na siebie i podziwiać, jak się realizują 🙂

  • Świetny pomysł! DG przynosi wiele satysfakcji, ale też wiele stresujących sytuacji, dlatego fajnie poczytać będzie historie innych osób i zainspirować się :).

  • Super pomysl Agnieszka, z niecierpliwoscia czekam na te historie i pozdrawiam serdecznie Beata

  • Coś nowego i na pewno będzie super a to dlatego, że wpisu z życia wzięte mogą inspirować innych. Ciekawe czy to będzie jakaś cała seria czy tylko wpisy okazyjne

    • To zależy od zainteresowania, na razie niestety nikt się nie zgłosił 🙁

      • Może email nie działa 🙂 Ktoś na pewno napisał sprawdź skrzynkę SPAM

        • Twój mail wpadł chyba w tym samym momencie, kiedy pisałam ten komentarz 😉