Miesiąc dla zdrowia #9 – moje spożywcze „must have” (zdrowa żywność)

Dzisiaj opowiem Wam o kilku moich ulubionych, zdrowych produktach spożywczych, które na stałe goszczą w mojej kuchni. Są to głównie rzeczy ze sklepu ze zdrową żywnością, ale nie tylko :). 

Zachęcam oczywiście do wysłuchania filmu, ale jeśli jesteście anty-jutubowi to pokrótce streszczę to, o czym mówię. 

Do rzeczy, które zawsze mam w kuchni na pewno można zaliczyć olej kokosowy. Aktualnie mam dwie wersję – rafinowaną, pozbawioną zapachu i smaku, której używam do smarowania patelni przed smażeniem czegoś słodkiego (np. placuszków), oraz extra virgin, którą jem „na surowo”. Ta rafinowana wersja ma wysoką temperaturę dymienia, więc jest idealna do smażenia. Poza tym jednak nie ma tylu właściwości co wersja „czysta”. Ta tłoczona na zimno jest świetnym dodatkiem do smoothies, sałatek owocowych i do deserów, np. tych batoników (robiłam je wczoraj, omnomnom!) lub tych pralinek. W wielu przepisach nie da się zastąpić oleju kokosowego, ponieważ ma on właściwości zmieniające konsystencję na stałą. To on sprawia, że batoniki i pralinki w lodówce twardnieją. Ogólnie polecam aby olej kokosowy w kuchni posiadać, nie jest bardzo drogi a jest wydajny i ma wiele zastosowań, również w kosmetyce. Tu można kupić olej kokosowy rafinowany a tu extra virgin

Kolejnym moim niezbędnikiem jest ksylitol. Ja kupuję ten fiński, wykonany z brzozy, ponieważ wydaje mi się „pewniejszy” niż ten z Chin wykonywany z kukurydzy. Różnica w cenie między nimi wynosi ok. 10 zł na kilogramie. Ksylitolu używam do wszystkiego tego, do czego kiedyś używałam cukru… Słodzę nim napoje, dodaję do wypieków. Ma niski indeks glikemiczny, podobno ma też jakieś pozytywne właściwości (np. zapobiega próchnicy), ale nie mają one dla mnie znaczenia, bo traktuję go tylko jako zamiennik cukru. 1 kg wystarcza mi na ok. 1 miesiąc stosowania… A jak nie piekę nic słodkiego to potrafi wystarczyć i na 2 miesiące. 

Kolejną rzeczą, którą kupuję regularnie jest quinoa czyli komosa ryżowa. W najnowszej ZdrowoManii dietetyk mówi co prawda, że niekoniecznie warto przepłacać… Jednak mnie przekonują nie tylko super-właściwości komosy, ale i fakt, że ma niższy indeks glikemiczny niż kasza jaglana czy gryczana. Komosę najczęściej jadam na śniadanie, np. w postaci tej komosanki.

Moje następne „must have” to siemię lniane, które dodaję do koktajli, sałatek, omletów itp. Jako że czytałam sprzeczne informacje odnośnie przyswajania siemienia lnianego to w miarę możliwości dodaję i zmielone i w całości. Wtedy mam pewność, że coś tam się wchłonie ;). Z siemienia lnianego robię też kisiel, który wspaniale nawilża moje wiecznie przesuszone gardło. 

Ostatnim produktem, który zawsze mam w domu jest mleko roślinne z Rossmanna. Najczęściej kupuję owsiane lub ryżowe (również waniliowe). Często można kupić je w promocji, ale w nawet w stałej ofercie cena tego mleka jest bardzo korzystna (6-8 złotych). Ma ono dobry, czysty skład, jest smaczne, łatwo dostępne (choć akurat nie lubię kiedy jest w promocji bo wtedy często półki świecą pustkami ;)). Mam nadzieję, że kiedyś w ofercie pojawi się również mleko migdałowe i kokosowe. Kokosowe zazwyczaj robię sama, ale nie zawsze mi się chce 😉 a migdały wolę zjeść niż zmielić. 

Niedługo przygotuję drugą część tego filmu z kolejnymi moimi niezbędnikami. 

Kategorie: Odżywianie

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • SmakUla

    Dodatkowym atutem komosy ryżowej jest zawartość wszystkich aminokwasów egzogennych we właściwych proporcjach, czyli pełnowartościowego białka, które znajduje się również w mięsie, jajkach, nabiale. Oczywiście pozostałe kasze o których wspominasz też są zdrowe i rozumiem, że można je porównywać bo mają zbliżone właściwości i podejrzewam że osoby które jedzą mięso mogą spokojnie korzystać tylko z kaszy gryczanej ale gdy rezygnuje się z mięsa i innych pełnowartościowych białek to chyba warto częściej sięgać po komosę. A tak zbaczając z tematu gratuluję pomysłu na cykl, dzięki Tobie do kawki mam zawsze świeżą dawkę wiedzy 🙂 Co do pasty z kurkumy chętnie wypróbuję do herbaty. Zazwyczaj wsypuje pół łyżeczki kurkumy, uzupełniam plasterkami pomarańczy, goździkami, cynamonem i ewentualnie miodem, ale za Twoją radą przygotuje pastę 🙂

    Pozdrawiam 🙂

  • Szkoda, że tylko filmik 🙁

    • Może mi się uda dziś wieczorem coś dopisać, ale nie obiecuję. Takie codzienne pisanie jest naprawdę trudne kiedy poza tym ma się zwykłą pracę i domowe obowiązki 🙁

      • Rozumiem, po prostu wyraziłam moją opinię na temat samego filmiku 🙂

      • Dziękuję za dodanie tekstu! Po prostu lepiej przyswaja mi się taką formę. Nie wiedziałam o mleku roślinnym w Rossmannie, nigdy nie zwracam uwagi na półki „żywnościowe” – teraz to zrobię 🙂

  • makate

    Bardzo fajny film i chętnie obejrzę drugą część!
    Mam przy tej okazji dwa pytania – 1) czy używasz oleju kokosowego również do pielęgnacji ciała/włosów? Czy do tego powinno się stosować raczej ten rafinowany czy nierafinowany? 2) czym mielisz siemię? to mój odwieczny problem, również z innymi tego typu produktami – blender raczej nie daje rady.

    • Nie używam oleju w celach kosmetycznych, na moje włosy się nie sprawdza 🙁 podobno przy wysokoporowatych (a takie mam) może tylko pogarszać sprawę. W celach kosmetycznych zdecydowanie lepiej kupić ten czysty – lepsze właściwości + przyjemny zapach.
      Siemię mielę w takim archaicznym elektrycznym młynku do kawy, który ukradłam rodzicom 😉

      • makate

        Dzięki! Ja myślę o używaniu go zamiast balsamu do spłukiwania – słyszałam że się bardzo dobrze sprawdza. A młynek do kawy….. tak, to jest coś czego bardzo potrzebuję 🙂

        • gosia

          Czysty olej świetnie zastępuje balsam do ciała. Szczególnie w okresie zimowym u mnie się sprawdza. Jedyny minus- wchłania się troszkę dłużej niż balsam. Ale warto i przyjemnie pachnie. Polecam.

  • Ja bardzo chętnie obejrzę drugą część 🙂

  • Wieczorem na pewno obejrzę. Mnie czeka chyba jeszcze długa walka o zdrowie. Dzisiaj na podstawie wywiadu lekarz stwierdził u mnie IBS i zapisał jakieś leki. Muszę się bardziej przyjrzeć temu wszystkiemu, zanim to zacznę brać. Spożywczo, swojej kuchni w pierwszej kolejności.

    • Na IBS polecam przede wszystkim techniki relaksacyjne. Nie wiem dokładnie co u Ciebie jest przyczyną, ale medytacja czy świadome oddychanie na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc.

      • W sumie, tez bym chciała wiedzieć jaka jest tego u mnie przyczyna. Masz rację, medytacja czy oddychanie nie zaszkodzi. Wiem na co pomorze. Na wyluzowanie się przed kolejną wizytą u lekarza, aby stanu nie pogarszać.

  • Fajny filmik. 🙂 Zainteresował mnie zwłaszcza temat oleju kokosowego. Spotkałem się kiedyś z sugestią dodawaniem go do kawy i zielonej herbaty. W tym pierwszym przypadku ma niby doskonale zastępować śmietankę i jest jednocześnie zdrowszy. Dodatkowo łagodzi on problemy z gardłem i zmniejsza zgagę. Szczerze powiedziawszy nie miałem nigdy okazji spróbować… ale może Ty miałaś? 🙂
    Dawid

    • Ja nie dodaję ani do kawy ani do herbaty (na herbatę nawet bym nie wpadła :D), ale mój chłopak robi sobie bulletproof coffee z olejem kokosowym (http://www.tlustezycie.fora.pl/odchudzanie,35/bulletproof-coffee-czyli-kawa-z-maslem,88.html). Podobno to może zastąpić śniadanie i niesamowicie dodaje energii. O właściwościach o których piszesz szczerze mówiąc nie słyszałam… Ale ja nie piję kawy, więc nie interesuję się tym tematem…. Natomiast pomysł z zieloną herbatą naprawdę mnie zaskoczył 🙂

      • Kuloodporna kawa o której piszesz to chyba wzbogacona wersja tego co miałem na myśli- zawiera znaczenie więcej tłuszczu. 🙂 Osobiście kawy również nie pijam, ale herbatę jak najbardziej. Może wiec warto spróbować tybetańskiej herbaty?! 🙂
        Dziś rano przypomniałem sobie, że pomysł dodawania oleju kokosowego do herbaty podchwyciłem od Tima Ferrisa, autora „4 godzinnego tygodnia pracy”. Jego poziom energii i witalności wskazuje, że chyba ten specyfik rzeczywiście działa 🙂
        Dawid

  • Dotychczas siemię używałam od czasu do czasu w roli żelu do moich loków, ale chyba włączę je do diety. Tylko młynek muszę kupić, żeby na bieżąco mielić 🙂

  • Gosia

    Dziękuję za informację o mleku. Nie pomyślałam, że to z R może mieć dobry skład. A czytając składy innych odkładałam je na półkę. A odpowiadając na twoje pytanie- wzięłam się z bloga. Pozdrawiam.

  • Uwielbiam olej kokosowy! Smażę na nim placuszki i naleśniki, dodaję do granoli, wypieków. Olejuję nim włosy. No i do tego ten zapach 🙂

  • Karolina Jachimowicz

    Komosy i mleka roślinnego nigdy nie próbowałam 🙂 Ale ostatnio podczas rozmowy z moją prababcią dowiedziałam się, że za jej czasów młodości tzw. lebioda była bardzo powszechna. Warto przeczytać: http://magazyn-kuchnia.pl/magazyn-kuchnia/1,121955,16368830,O_tym__jak_komosa_popadla_w_nielaske.html

  • Magdalena

    Wyczytalam, że olej zmiękcza te cudowne pięty no i cóż… Nasmarowałam, stopy w skarpety jednak wielkich efektów nie ma. Tak czy siak olej kokosowy każda kobieta powinna mieć. 😀 Nawet dla samego zapachu. 😀

  • no i zamówiłam w końcu komosę, ile można jeść owsiankę i jagankę 🙂

  • Iveska

    Ja przybyłam za vlogiem świątecznym i się zagnieździłam 😉 Pozdrawiam!

  • Justyna Kukułka

    ohhh… z tym olejem kokosowym to warto poczytać, między innymi tu: http://qchenne-inspiracje.blogspot.com/2014/09/tuszcz-to-wrog-czy-jednak-przyjaciel.html, wyraźnie widać lobby na jego spożycie, a zawiera same kwasy nienasycone, a w diecie ważne są wielonienasycone kwasy tłuszczowe, polecam równiez to przeczytać, http://qchenne-inspiracje.blogspot.com/2015/04/wszystko-co-powinniscie-wiedziec-o.html, osobiście uważam, że polski rzepakowy olej jest najlepszy do smażenia a ten tłoczony na zimno do sałatek, z uwagi na smak i oczywiście skład, lepzy od oliwy z oliwek. Reszta produktów, które polecasz to samo zdrowie, proponuję jeszcze wodę kokosową jako napój izotoniczny, sam mak nie za bardzo ciekawy, ale jako dodatek do koktajli to również bomba zdrowotna. Pozdrawiam. Stała czytelnicznka

    • Pod względem właściwości olej kokosowy oczywiście nie jest jedynym słusznym tłuszczem do smażenia. Tak samo sprawdzi się zwykły olej rzepakowy czy rafinowana oliwa z oliwek z wytłoczyn (której też czasami używam do smażenia). U mnie bardziej rozchodzi się o smak. Olej rzepakowy jest niedoceniany, a faktycznie jest cenniejszy od oliwy z oliwek, ale ja nie przepadam za jego smakiem, psuje mi smak sałatki. Mam całą buteleczkę czystego oleju rzepakowego i podobnie jak miałam z lnianym – nie jestem w stanie jej zużyć, bo nie podchodzi mi smakowo. Dlatego do sałatek warzywnych sięgam po oliwę z oliwek, a do owocowych po czysty olej kokosowy. To zużycie oleju kokosowego jest tak symboliczne, że spokojnie wyrównuję ilość kwasów tłuszczowych innymi spożywanymi w ciągu dnia produktami.

      • Justyna Kukułka

        ok Agnieszko, najważniejsza jest świadomość i nieuleganie modom za wszelką cenę, a z kubkami smakowymi nie pogadasz:) Miłego dnia:)

  • My to chyba mamy jakieś podobne gusta, co post, to widzę, że bardzo są moje i Twoje preferencje smakowe,zakupowe:)

  • Same dobre produkty warte stosowania:)
    Ja lubie także frytki na oleju kokosowym:)

  • Ja zawsze mam pod dostatkiem i w zapasie płatki owsiane i kaszę jaglaną, to mój i Zosi śniadaniowy must have 😉 Również przygotowuję śniadania na mleku roślinnym, czasem robię je sama ale zwykle jednak kupuję. I mimo że wydaje mi się że używam go sporo, to nie udaje mi się zużyć całego kartonu w te 5 dni. Zwykle stawiam na mniejsze opakowania, mało ekonomicznie ale chociaż nie wylewam reszty do zlewu…

  • Olej z owocami to jest bardzo złe połączenie. Owoce trawią się bardzo szybko (30 – 40 minut), a cukier w nich zawarty w zasadzie natychmiast dostaje się do krwi. Olej natomiast trawi się bardzo długo nawet do 24h i zatyka komórki, co powoduje, że glukoza, która odżywia cały nasz organizm nie może się do nich przedostać. To powoduje wzrost cukru we krwi i może przyczyniać się do cukrzycy.

    • Nie słyszałam nigdy o czymś takim, raczej coś dokładnie odwrotnego 🙂 chętnie dopytam o to moją dietetyczkę od insulinooporności i cukrzycy.

      • No ja też o tym nie słyszałam przez wiele lat. Pierwszy raz spotkałam się z tym w książce „Dieta 80/10/10” i mocno się zdziwiłam. Szczerze Ci powiem, że nie sądzę by lekarze za dużo o tym wiedzieli. Szczególnie, że przy cukrzycy i insulinoodporności nie pozwalają jeść owoców. Jest wiele osób, które właśnie dzięki diecie wegańskiej i spożywaniu dużych ilości owoców i węglowodanów utrzymują poziom cukru na odpowiednim poziomie, a nawet nastąpiło u nich cofnięcie choroby. Postaram się odnaleźć jakieś konkretne linki i Ci podeślę do poczytania.

        • Tylko że widzisz, takich rzeczy, że „lepiej tego nie robić” jest mnóstwo i często jedne wykluczają drugie. Stosuję naprawdę wiele sposobów na to, aby obniżyć ryzyko zachorowania na cukrzycę i nie sądzę aby to właśnie olej jedzony z owocami spowodował, że na nią zachoruję. Tym bardziej nie sądzę, aby zaszkodziło to zdrowej osobie (tzn. bez insulinooporności).
          Ludzie robią dużo gorsze rzeczy, a mimo to przez cale życie nie chorują na cukrzycę… Na to składa się znacznie więcej czynników, więc do takich „szokujących wieści” podchodzę z bardzo dużym dystansem.

        • Agnieszka oczywiste jest, że jak zjesz od czasu do czasu sałatkę owocową czy koktajl z dodatkiem oleju kokosowego to nie dostaniesz od tego cukrzycy. Na cukrzycę typu II narażone są osoby, które źle się odżywiają przez większą część swojego życia. Takie połączenie jest tylko jednym z czynników, który może pogorszyć sytuację, ale wcale nie musi. Jedyne, co ty odczujesz – jeśli nie masz przeciążonego układu trawiennego, candidy, pasożytów etc. – to trudności w prawidłowym strawieniu takiego posiłku, czego wynikiem mogą być wzdęcia, gazy, bóle brzucha, senność po posiłku. Jeżeli masz zaburzona pracę układu trawiennego to możesz tego nie odczuć, co nie oznacza, że nie wpływa to negatywnie na organizm. Nie wiem, czy to są takie „szokujące wieści”, że nie powinno się łączyć owoców z olejem, jak dla mnie to wynika z logiki. Jak coś się trawi szybko to nie chcę jeść tego z tym co trawi się długo. Poza tym nie bardzo wyobrażam sobie, że to może być smaczne. Owszem niektóre witaminy wchłaniają się lepiej z tłuszczami, ale ten proces zachodzi w wątrobie, a żeby jedno i drugie się tam znalazło to musi być najpierw prawidłowo strawione.

        • Tylko że dla mnie to nie jest wcale takie logiczne i moje obserwacje też nie wskazują na to, aby olej był czymś ciężkostrawnym. Wiele warzyw również szybko się trawi, czy w związku z tym ich też nie można łączyć z olejem? Skoro olej trawi się tak długo, to może w ogóle nie powinno się go jeść ;)? Pytanie retoryczne, bo tak jak mówię – do takich newsów mam duży dystans. I doskonale wiem o jakim zjawisku piszesz, bo sama jadam owoce tylko na pusty żołądek aby trawiły się „na czysto” a nie zalegały na innym pożywieniu i odczuwam dużą różnicę kiedy się zapomnę i zjem owoc po posiłku. Nie zauważyłam jednak aby łączenie ich z olejem kokosowym powodowało taki sam efekt.
          „Poza tym nie bardzo wyobrażam sobie, że to może być smaczne.” – dla mnie to jest bardzo smaczne, ale kwestia smaku chyba w ogóle nie powinna podlegać dyskusji 😉

        • Napisałam Ci w pierwszym komentarzu, że powodem, dla którego jest to złe połączenie jest cukier (fruktoza) zawarty w owocach, krórego nie ma w warzywach. Negujesz coś czego nawet nie sprawdziłaś tylko dlatego, że nigdy o tym nie słyszałaś. Takich rzeczy, o których nie wiemy, że nie powinniśmy robić jest bardzo dużo, a robimy je tylko dlatego, że ktoś nam powiedział, że tak jest ok, bo chciał sobie zwiększyć sprzedaż. Podzieliłam się z Tobą tym, co ja wiem i o czym czytałam, bo wydawało mi się, że będziesz zainteresowana tematem, ale widzę, że tu nic nie podlega dyskusji nie tylko preferencje smakowe.

        • Evelina może ochłoń i przeczytaj moje wypowiedzi jeszcze raz. Chyba odrobinę przesadzasz ze swoją nerwową reakcją i przypisujesz mi zachowanie, które w ogóle nie było moim celem. Nie skojarzyłam, że chodzi Ci o fruktozę, nie było oczywiste że o tym mówisz, stąd moje nawiązanie do warzyw. Jak widać normalnie zaczęłam na ten temat dyskusję, więc nie jest to zakazane. I niczego nie neguję, mówię tylko dlaczego ja nie mam zamiaru się tym przejmować. Każdy z Was ma prawo podzielić się ze mną takim newsem, a ja mam prawo zrobić z nim co chcę, czyli zastosować się, podrążyć temat albo to zignorować. Tak jak napisałam w mojej pierwszej odpowiedzi – poradzę się mojej dietetyczki, która specjalizuje się w insulinooporności i cukrzycy. Wybacz, ale oszalałabym, gdybym wszystko co mi ktoś napisze brała jako pewniak i natychmiast wdrażała to w życie. Zresztą pisałam na ten temat cały post, więc nie będę się powtarzać: http://lifemanagerka.pl/2016/01/dieta-idealna/. Ty bezkrytycznie przyjmujesz wszystkie takie newsy, które ktoś Ci napisze na blogu?

        • Aga to samo mogłabym powiedzieć o Tobie.
          Wydawało mi się, że jasno napisałam w pierwszym komentarzu, że chodzi o cukier. Nie oczekuję, że będziesz brała takie informacja za pewnik, bo to byłoby nierozsądne. Napisałam Ci, że jeśli chcesz poczytać o tym to podeślę Ci linki.
          Z Twoich wypowiedzi odebrałam, że nie jesteś zainteresowana tematem, więc uznałam, że nie ma sensu dalsza dyskusja. Ja Cię do niczego na siłę nie namawiam i nie mówię, że masz robić tak czy inaczej. Każdy robi tak jak uznaje, że dla niego będzie najlepiej.
          Ja staram się nie oceniać „newsów”, o któych nie wiem dopóki sama czegoś więcej się o tym nie dowiem.

  • kilku ulubieńców miałabym podobnych 🙂 Zakochałam się w oleju kokosowym i nie wyobrażam sobie kuchni bez niego, tak samo zresztą bez siemienia 🙂 quinoa to rozpusta raz na jakiś czas (cena…), ale uwielbiam jej smak i to jak „pęka” między zębami 🙂

  • baja.g

    Czy to mleko z Rossmanna jest dobre w smaku?? Chciałam jakiś czas temu wypróbować sojowe z Biedronki i wzięłam waniliowe i było okropne… Zbyt słodkie i mdłe… i wciąż szukam jakiegoś dobrego zamiennika zwykłego mleka ale boję się rozczarowania 🙂 czasem biorę to bez laktozy z Lidla ale nie ukrywam, że mam ochotę na coś innego i zdrowszego – a nóż mi zasmakuje, bo po to co mi smakuje z chęcią sięgam 🙂 z góry dziękuję za odpowiedź 🙂

    • Ciężko powiedzieć, to kwestia smaku, ale mnie owsiane i ryżowe bardzo smakują 🙂