Częste infekcje gardła – 4 możliwe przyczyny

Częste infekcje gardła, które zamieniają się w dokuczliwe przeziębienie i powracają co najmniej kilka razy w roku, bez względu na pogodę… Znacie to? Ja niestety bardzo dobrze… Dlatego postanowiłam wreszcie znaleźć przyczynę tych problemów. I choć moje poszukiwania nadal trwają, dużo się już na ten temat dowiedziałam i chciałabym dziś to nieco uporządkować. Być może dla kogoś okaże się to pomocne i naprowadzi go na odpowiedni trop?

infekcje gardla

Jako że wiele osób może trafić tu przez wyszukiwarkę, chciałabym podkreślić ważną rzecz – nie jestem lekarzem, a jedynie zmagającym się z tym problemem pacjentem. Treść tego posta jest opisem moich doświadczeń i zbiorem wskazówek moich lekarzy. Jeśli chcecie zgłębić ten temat, zachęcam Was do zajrzenia do poradnika o bólu gardła na portalu stopprzeziebieniu.pl. Znajdziecie w nim jeszcze więcej możliwych przyczyn częstych infekcji gardła, opis diagnostyki i wreszcie farmakologiczne i naturalne sposoby na ból gardła. 

Przyczyna numer 1 – wysuszone gardło

To była wersja pierwszego laryngologa, u którego zawitałam z moim problemem. Usłyszałam od niego, że „mam gardło 50-latki” i „taka moja uroda”. Zalecono mi picie więcej wody i… jedzenie większej ilości cukierków. Poza tym warto pamiętać, że:

  • Herbata (której zazwyczaj sporo pijemy o tej porze roku), ma działanie wysuszające. Dotyczy to w szczególności zielonej herbaty.
  • Soki owocowe mogą działać na wysuszone gardło podrażniająco, również nie można z nimi przesadzać.
  • W aptekach są dostępne spraye do nawilżania gardła, warto się w taki zaopatrzyć i mieć pod ręką.
  • Wybierając tabletki na gardło również trzeba zwrócić uwagę na ich skład, bo niektóre działają faktycznie nawilżająco, ale niektóre dokładnie odwrotnie. 
  • W sezonie grzewczym bardzo ważne jest nawilżanie powietrza.
  • Dobry wpływ na gardło mają oleje, warto pamiętać o nich w swojej diecie.
  • No i kisiel z siemienia lnianego, zbawienie dla podrażnionego gardła, a przy okazji i układu pokarmowego 🙂

Jeśli ktoś ma problemy z gardłem głównie jesienią i zimą, to faktycznie wysuszona śluzówka może być ich przyczyną… Kombo w postaci sezonu grzewczego i zamiany wody na ciepłe herbatki może spowodować, że gardło jest w znacznie gorszej kondycji i co za tym idzie jest bardziej podatne na infekcje. 

Przyczyna numer 2 – zatkane zatoki

To wersja lekarza medycyny rodzinnej i wschodniej. Wytłumaczono mi, że zalegająca w zatokach wydzielina cały czas spływa mi do gardła i zawarte w niej bakterie powodują częste infekcje. Faktem jest, że mój nos jest przez cały rok bardzo delikatnie zapchany, ale szczerze mówiąc nie wiem, czy to faktycznie jakaś „anomalia”, czy coś zupełnie naturalnego. Wydaje mi się też, że nigdy nie doświadczyłam bólu zatok (no chyba, że podczas przeziębienia?)… Dlatego nie jestem pewna, czy u mnie był to właściwy trop. Zalecono mi na ten problem mongolskie zioła i akupunkturę… Eksperymentalnie postanowiłam to przetestować i efekt niestety był fatalny, w połowie całej tej kuracji się rozchorowałam ;). Później od lekarza pierwszego kontaktu przy okazji kolejnej infekcji dostałam jakiś spray do nosa, który miał odblokować zatoki. Ale u mnie to chyba jednak nie tędy droga….

Przyczyna numer 3 – bakterie w gardle

To dla odmiany od początku był mój typ. Myślałam, że w moim gardle zadomowił się na przykład gronkowiec… Już pierwszego laryngologa poprosiłam o posiew, ale z perspektywy czasu wiem, że mógł on zostać wykonany nieprawidłowo. Zrobiono mi go podczas wizyty, czyli wieczorem i w dodatku od razu podano wynik (ujemny, to znaczy nic w nim nie wykryto). Wtedy zostawiłam ten temat, ale ostatnio powróciła do niego moja gastrolog, chcąc mnie uchronić przed gastroskopią ;). Zaznaczyła jednak, że to badanie trzeba wykonać na czczo, możliwie jak najszybciej po przebudzeniu, nawet bez picia i mycia zębów. Wykonany tą metodą posiew też nic nie wykazał. Upadła więc moja teoria o gronkowcu, albo innej bakterii… I trochę mnie to zaniepokoiło, bo ten problem wydawał mi się dość łatwy do wyleczenia, a teraz coraz bardziej prawdopodobna wydaje mi się przyczyna numer 4…

Przyczyna numer 4 – refluks

Kiedy (inny niż wcześniej) laryngolog, po obejrzeniu mojego gardła, wysłał mnie do gastrologa, byłam w niemałym szoku. Powiedziałam Wam o tym na Insta Stories i dosłownie zasypaliście mnie wiadomościami o refluksie. Do mojego szoku, że problem z gardłem może brać się od żołądka doszedł szok, że to jest tak powszechne zjawisko! Refluks to cofanie się zawartości żołądka (wraz z kwasem i enzymami trawiennymi) do przełyku. Najczęściej objawia się to zgagą, której nie doświadczyłam nigdy w życiu… Dlatego na początku trudno mi było uwierzyć w te przypuszczenia, ale okazuje się, że można mieć refluks nawet w ogóle tego nie czując i nie mając objawów. Może on występować od czasu do czasu, albo np. tylko w nocy. 

Teraz czeka mnie dalsza diagnostyka w tym kierunku i chyba nie uniknę gastroskopii, na którą mam już skierowanie. Póki co moja gastrolog zaleciła mi spanie na prawym boku na nieco podwyższonej poduszce (aby głowa nie leżała całkiem poziomo) i unikanie kładzenia się do łóżka po posiłku. Żadnych poobiednich drzemek, albo jedzenia kolacji tuż przed snem ;). 

Podsumowując….

Przy częstych infekcjach gardła kluczowe wydaje się znalezienie przyczyny. Ciągłe leczenie objawów mija się z celem, bo po jednej infekcji i tak za chwilę przychodzi kolejna. Jestem bardzo ciekawa, czy macie jakieś doświadczenia w tej kwestii, czy może u kogoś z Was przyczyna okazała się zupełnie inna i udało się ją wyleczyć? Dajcie znać w komentarzach!

Partnerem wpisu jest portal StopPrzeziebieniu.pl 

Kategorie: Polecane, Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Moje problemy z gardłem zaczęły się w okolicach marca tego roku, zaraz po przeprowadzce do nowego mieszkania. Najpierw infekcja która trwała i trwała, ale nie kwalifikowała się na antybiotyk (co mnie w zasadzie cieszyło, ale problem się ciągnął). Po paru tygodniach doszła do tego wydzielina, która uporczywie spływała mi po gardle. Byłam zmuszona kilka razy dziennie ją odkrztuszać, nie było innego wyjścia. Doszedł do tego problem z uszami. Wizyty u lekarzy… i nic, zero wniosków. Nastało lato, problem minął, przyszła jesień i sezon grzewczy – koszmar powrócił. Odkrztuszanie po przebudzeniu, wstawanie w nocy na odkrztuszanie, odkrztuszanie przed snem. Najpierw kupiliśmy wypasiony oczyszczacz powietrza – bo może to jakaś alergia na kurz? Dopiero wizyta u mojej lekarki otworzyła mi oczy – nawilżacz powietrza! Mam go w domu od dwóch tygodni. Wilgotność w mieszkaniu którą mieliśmy była teoretycznie dobra (ok.45%) ale widocznie dla mnie zbyt mała. Wcześniej mieszkaliśmy w bloku z cegły – tam była inna cyrkulacja powietrza, ale nie mierzyłam nigdy poziomu wilgotności, nie miałam takiej potrzeby. Teraz nawilżacz mam ustawiony na 60%, działa przez całą dobę, mieszkanie jest duże, więc wszędzie jest ok. 50 – 55%. Problem jak ręką odjął…

  • Moje infekcje gardła przybrały na sile w takim stopniu, że w ciągu 6 miesięcy brałam 5 antybiotyków. Przeziębienie, angina. Zapalenie zatok, angina. Z czasem odstęp między anginami trwał 7-10 dni… Posiew robiłam 3 razy, w tym raz podczas czwartej anginy w roku i za każdym razem był ujemny. W moim stanie konieczna była operacja i usunięcie migdałów, które nie dość, że powodowały ciągłe infekcje to mogły w przyszłości negatywnie wpływać na serce i stawy. Już nie wspomnę o tym, do jakich rozmiarów urosły i blokowały gardło.
    Choć na zewnątrz wyglądały w miarę normalnie, to podczas zabiegu okazało się, że ropa była wewnątrz nich i tam chowały się te wszystkie bakterie, których bezskutecznie szukano podczas posiewów…
    Jestem po obustronnym wycięciu migdałów i choć straszono mnie powikłaniami, jeszcze nigdy nie czułam się tak silna i zdrowa. Skończyły się infekcje, dziwny posmak, częste bóle węzłów chłonnych i szczęki. Poprawił się znacząco stan cery i przede wszystkim odporność organizmu!

    Dobrze piszesz, że najważniejsze to znaleźć przyczynę problemów, później już z górki.
    Życzę Ci zdrówka i cierpliwości do polskiej służby zdrowia, bo o tym to można elaboraty pisać 🙂

    • U mnie w ogóle nikt nie powiedział ani słowa o migdałkach. Ciekawe, czy powinnam brać je pod uwagę… Jeśli gastroskopia nic nie wykaże, to to będzie kolejny krok. Ale ciekawe, że ja nigdy nie chorowałam na anginę.

  • Lena

    Częste infekcje gardła mają alergicy. Organizm cały czas walczy z alergią i nie ma już siły na walkę z drobnoustrojami. Podobno źródło alergii zawsze znajduje się w układzie pokarmowym. Jedzenie i picie pokarmów i płynów zawsze w temperaturze 37 C pomaga nie nadwyrężać organizmu. Organizm nie musi zużywać dodatkowej energii na ogrzanie lub ochłodzenie pokarmów.

  • Refluks to tylko jedna z moich dolegliwości. Nie jest ona niestety przyjemna. O innych nie będę Ci tu pisać. 🙂 A co do gastroskopii to uważam, że powinnaś ją zrobić i nie zastanawiać się ani chwili, zwłaszcza że skierowanie już masz 🙂 Sama gastroskopia nie jest może przyjemna ale pozwoli Ci sprawdzić czy nie masz bakterii odpowiedzialnej za powstawanie wrzodów żołądka i czy refluks nie wywołał innych schorzeń. U mnie wykluczyła bakterię jednak dzięki niej zdiagnozowano coś jeszcze, co wskazane jest do kontrolowania. A muszę Ci powiedzieć, że niestety nie wszyscy lekarze tak jak Twoja Pani doktor tak chętnie kierują na to badanie. Jeden z poprzednich lekarzy uciskając tylko mój brzuch zdiagnozował refluks. Zlecił kupno antybiotyku na tygodniową kurację i uznał że gastroskopia nie jest konieczna. Cóż, bez komentarza ….

    • Przyznaję, że trochę się ociągam z tą gastroskopią 🙁 ale ok, zaraz po nowym roku zadzwonię i się umówię.

      • Powiem tak…. Gastroskopia przyjemna nie jest i sama bałam się strasznie. W dniu kiedy lekarz zlecił jej wykonanie od razu uprzedziłam, że nie wyobrażam sobie tego badania bo odruch wymiotny u mnie wywołuje nawet włożenie szpatułki u lekarza 🙂 Lekarz uspokoił mnie i powiedział, że najważniejsze to bym się zgodziła ( bo tu jest potrzebna Twoja zgoda jakby nie patrzeć to ingerencja) a o całą resztę nie ma się co martwić. Tak zrobiłam. Sam zabieg trwa kilka minut. Znieczulili mi gardło i zaczęli. Musisz pamiętać żeby się rozluźnić, słuchać poleceń pielęgniarki i lekarza. No i zupełnie nie przejmować się odgłosami, które wówczas się pojawiają 🙂 Sama zobaczysz, że to nie takie straszne jak mówią inni. Pocieszę Cię i powiem, że mnie lekarz zalecił powtarzanie badania co trzy lata. Profilaktycznie 🙂 bo nie wiem czy wiesz, ale jednym z powikłań przy refluksie jest przełyk Barretta.

  • ja mam wiecznie problem z zatokami 🙁

  • Anna R

    Tez mam specyficzne, „urokliwe” gardlo. Tak na prawde, jedyne (na szczescie baaaardzo rzadko, bo juz wiem czego unikac) przeziebienia jakich doswiadczam od ostatnich 4 lat (wczesniej tego nie monitorowalam) maja wlasnie swoj poczatek w gardle. Czego sie o sobie nauczylam to to, ze nie moge jesc ani pic niczego zimnego, a w szczegolnosci bedac na zewnatrz jesienia i zima. Nie moge jesc lodow, niezaleznie od sezonu (to mi akurat nie przeszkadza). Najczesciej pije ciepla lub lekko ciepla wode. Latem pije nieschlodzona wode. Jedyna niedogodnosc jest taka, ze jak jem na miescie to czesto knajpki nie maja nieschlodzonych napojow.
    Jezeli zdarzy mi sie zapomniec, bo np jestem bardzo glodna, jest zimno na zewnatrz i kupie w sklepie cos do zjedzenia na szybko, co lezalo w lodowce, to praktycznie od razu czuje, ze gardlo jest podraznione. Wtedy, zeby zapobiec przeziebieniu, wezme witamine c, albo moja domowa miksture zurawinowa.

    • To ja mam to samo z zimnymi napojami i lodami 🙁 muszę jeść/pić je baaardzo powoli. Lody uwielbiam, więc mnie to akurat boli 🙁

  • Ula Napres

    Mi kiedyś jeden z lekarzy na niewiadomego pochodzenia ból gardla, ktory sie ciagnal przez ponad pół roku, zlecil grotę solną- całą serię zabiegów i na kilka lat wszelakie gardłowe sprawy zniknęły…

  • Ola

    A probowalaś znaleźć przyczynę tropem totalnej biologii? Wiem, że to brzmi dziwnie, ale zwykle działa znalezienie przyczyny w psychice

  • U nas ból gardła to też częsty problem! Mój chłopak cierpi z tego powodu znacznie częściej, zdiagnozowano u niego zarówno refluks jak i kłopoty z zatokami. Refluks udało się znacznie złagodzić lekami, których teraz P. już nie przyjmuje, ważna jest też dieta i zdrowe nawyki o których wspomniałaś. Znacznie gorzej idzie radzenie sobie z zatokami, problem co chwila powraca, dostał propozycję zabiegu, który miałby to złagodzić, ale słyszeliśmy, że u wielu pacjentów to także nie rozwiązuje problemu.
    Ja z kolei tak jak Ty mam ciągle lekko zapchany los, ale traktuję to jako normę. Z drugiej strony widzę, że istnieją osoby, które zużywają rocznie tyle chusteczek co ja w miesiąc, więc chyba jednak coś jest nie tak :). Drapanie w gardle też zwalam na suchość. Co roku obiecuję sobie zadbać o swoją odporność, żeby zapobiegać zamiast leczyć, ale niestety idzie mi średnio.

  • Gosia

    Hej, ja również mam taki sam problem. Choruje odkąd pamietam raz na miesiąc na infekcje gardła, które nie wymagają antybiotykoterapii. Chodziłam z tym problemem do lekarzy, ale większość przepisywała mi cudowne leki na odporność, które nic nie dawały. Miałam robiony wymaz z migdałków, tomografie zatok i wiele innych badań, które nic nie wykazały. Usłyszałam Wiec, że taka moja uroda… jestem załamana bo poza paroma miesiącami w lecie jestem non stop chora i nikt nie potrafi rozwiązać mojego problemu, jednak dzięki temu wpisowi dowiedziałam się, że nie jestem jedyna. Trzymam kciuki bo może dzieki Tobie odkryje co mi dolega 🙂

  • basiek_89

    Przerabiałam ten temat od wielu lat, gdyż odkąd pamiętam kilka razy w roku (również latem) łapałam wszelkie infekcje począwszy od zapalenia gardła, krtani po anginy ropne oraz zapalenia zatok. Ponad dwa lata temu od grudnia do marca chodziłam od lekarza rodzinnego do laryngologa lecząc na przemian ból gardła, zapalenie ucha i zatkane zatoki. Żadne leki nie pomagały, gdyż gdy jedną chorobę wyleczyłam, powracała druga. Uzależniłam się od sprayu do nosa – większość można używać max. 5 dni, a ja tak strasznie polubiłam ten chwilowy efekt pozwalający na swobodne oddychanie. Oczywiście dostałam opiernicz od laryngologa o ten spray. Okazuje się, że większość dostępnych bez recepty wysusza tak śluzówkę, że po tygodniu zamiast pomagać to szkodzi. I wtedy po 3 ms dostałam od tego lekarza: skierowanie do alergologa na testy, skierowanie na zabiegi: lampa solux i laser oraz receptę na…. spray do nosa, tym razem o działaniu nawilżającym 🙂 Po 3 zabiegach w gabinecie fizjo zaczęłam oddychać normalnie (eureka!), spray sprawił, że śluzówka wróciła do normy, a wizyta u alergologa wykazała, że mam alergię na roztocze. Od tamtej pory regularnie biorę tabletki na alergię i dużo sprzątam czyli ścieram kurze i zmywam podłogę min. 2 razy w tygodniu, zmieniam pościel co tydzień, ograniczyłam ilość dywanów, bibelotów itp. i problem anginy zniknął! (odpukać!) :):)

  • Czytam to siedząc właśnie owinięta kocykiem z infekcją gardła 🙂 Także dziękuję za ten wpis 🙂

  • Moniq Monakos

    Aga, przerabiałam to wiele lat i podzielę się swoimi odkryciami, może na coś Ci się przydadzą:

    1. Też często mam wrażenie nie do końca drożnej dziurki w nosie, laryngolog po badaniu stwierdził, że jest to efekt lekko krzywej przegrody nosowej i mam się nie przejmować.
    2. Nadwrażliwe gardło mam od kiedy pamiętam, łyk zimnego napoju kończył się u mnie antybiotykiem, praktycznie co dzień używałam leków na gardło (swoją drogą świetny jest laringo spray, naturalny skład). Wyczytałam gdzieś o „ssaniu oleju”, że świetnie oczyszcza organizm itp, bez szczególnych oczekiwań co ranek przez 3 miesiące to praktykowałam aż wykończyłam litr oleju. Po jakimś czasie zauważyłam, że wszystkie problemy z gardłem minęły jak ręką odjął… Mówią, że olej nawilża i wyciąga wszystkie bakterie, u mnie podziałało. Kurację robiłam z 2 lata temu, do dziś mam spokój..
    3. Czasem przy grypie dopada mnie ból gardła (kiedyś to była norma i zwykle od razu leciał antybiotyk), na blogu zielonyzagonek.pl autorka podzieliła się swoim sposobem na ten problem i od tego czasu jest to mój nr 1! 2 dni i problem z głowy! Konkretnie chodzi o płukanie gardła wodą z kilkoma kroplami olejku z drzewa herbacianego 3 razy dziennie. Olejek działa bakteriobójczo i jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, szybo i skutecznie działa.
    4. Jeśli miałabyś problem z zatokami to uwierz, że nie miałabyś co do tego wątpliwości.

    Dobrze, że szukasz rozwiązania u specjalistów, ale czasem choć wyniki wydają się być OK, problem nadal istnieje…. Polecam kurację olejem słonecznikowym, a na większe problemy właśnie olejek herbaciany.

    • Dziękuję bardzo za wyczerpujący komentarz i tyle cennych porad 🙂 Ssanie oleju praktykowałam, ale nigdy przez dłużej niż miesiąc bez przerwy, bo np. wyjeżdżałam i nie brałam ze sobą oleju i traciłam ten nawyk. Muszę do tego wrócić, bo dobrze działało też na zęby.

  • Tami Rosłoń

    U mnie nawracające infekcje gardła to też przykra dolegliwość. Powód – suche powietrze. Ale staram się nawilżać powietrze. Do tego piję więcej wody z cytryną oraz czystka i rumianek. Od tego czasu infekcji jakby mniej, a jak już się pojawią, to walczę z nimi skuteczniej. Sięgam też po leki Biofarmu oraz po mleko z miodem i kurkumą.

  • Alicja Dąbrowska

    W przypadku mojej teściowej okazało się, że przyczyną nawracających infekcji gardła jest właśnie refluks. Również była w szoku bo nie miała prawie żadnych objawów. Sporadyczna zgaga ale to wyłącznie, kiedy się przejadła lub posiłek był po prostu tłusty.. Gastrolog, po wykluczeniu innych przyczyn wysłał do laryngologa i potem już poszło z górki. Ja na szczęście nie mam takich problemów 🙂

  • Alicja Drzewiecka

    Dwa lata temu bolało mnie często gardło, ponieważ pracowałam w telemarketingu, ciągle musiałam dzwonić i nie miałam czasu nawet na picie. W biurze było także suche powietrze. Dobrze, że zainteresowałam się tym tematem, bo zmieniłam swoje podejście i dbam teraz o gardło! Gdy mnie boli teraz od czasu do czasu to najbardziej pomaga mi kisiel z siemienia lnianego.

  • Kiara

    No to u mnie zdecydowanie najczęściej winne wszystkiemu są zatoki. Nie mam jednak zbyt często (przynajmniej tak mi się wydaje) problemów z gardziołem. No ale tej jesieni zaliczyłam anginę. A ostatnio tak poważnie na gardło chorowałam 15 lat temu. To chyba i tak dobry wynik.

  • Piterro

    Od dziecka mam problemy z gardłem. Już jako 5 letni maluch w sezonie zimowym praktycznie non stop miałem anginę. Dopiero po latach okazało się, że przyczyną są kłopoty z zatokami, które wynikają z krzywej przegrody nosowej. Obecnie czuję się lepiej, ale i tak biorę sobie do serca Twoje rady – bo wciąż niestety zdarza mi się zimą cierpieć na częste bóle gardła.

  • Aniela Stec

    Na szczęście nie mam większych kłopotów z gardłem ale podesłałam ten artykuł znajomym nauczycielkom – one bez przerwy borykają się z mniejszymi lub większymi infekcjami (taki zawód – wiadomo). Twoje tricki na przesuszone gardło są idealne w sezonie zimowym – dzięki!

  • Kamila

    No to u mnie zdecydowanie najczęściej winne wszystkiemu są zatoki. Nie mam jednak zbyt często (przynajmniej tak mi się wydaje) problemów z gardziołem. No ale tej jesieni zaliczyłam anginę. A ostatnio tak poważnie na gardło chorowałam 15 lat temu. To chyba i tak dobry wynik.

  • Małgorzata Jachymek

    Ja dodałabym jeszcze przemęczenie, niewyspanie i osłabienie organizmu oraz krzywą przegrodę nosową, która utrudnia oddychanie. Od lat również zmagam się z infekcjami gardła i to właśnie krzywa przegroda była głównym winowajcą. Po operacji problemy z gardłem zmalały, teraz infekcje pojawiają się głównie jesienią i zimą oraz gdy mój organizm jest bardzo przemęczony