Sezon na dynię w pełni, grzech nie skorzystać. Dynia – jak chyba każde warzywo – posiada mnóstwo wartości odżywczych. Dzięki zawartości wielu witamin i minerałów m.in. wzmacnia odporność i działa odkwaszająco na organizm. Jeden minus – ma wysoki indeks glikemiczny.
Pokażę Wam dzisiaj moje dwa sposoby na zupę z dyni – jeden będzie śniadaniowy, na słodko, drugi obiadowy na ostro 🙂
Korzenna zupa z dyni
Bardzo lubię połączenie dyni z imbirem, choć wiem, że nie każdemu ono smakuje. Jeśli nie lubicie korzennych przypraw – ten przepis nie jest dla Was.
Składniki:
- ok. 1 kg dyni, po odkrojeniu skóry i wydrążeniu miękkiego miąższu zostanie ok. 800 g
- ok. 500 ml bulionu warzywnego
- 1 duża cebula
- sól, pieprz
- 2 cm obranego korzenia imbiru
- cynamon, chili – do smaku, dla każdego inna ilość będzie odpowiednia
- olej do podduszenia cebuli i dyni
Zaczynamy oczywiście od pokrojenia cebuli i przygotowania dyni – wydrążenia z niej miękkiego miąższu i odkrojenia skóry. Później kroimy dynię w kostkę. Dynię i cebulę podsmażamy przez kilka minut na ok. 2 łyżkach oleju, a następnie zalewamy to bulionem. Gotujemy aż dynia zmięknie, czyli ok. 20 minut. Na samym końcu gotowania dodajemy przyprawy i starty kawałek imbiru. Na końcu wszystko blendujemy na krem.
To zupa idealna na jesień – bardzo rozgrzewająca. I jak widzicie – jest naprawdę banalna i szybka w wykonaniu.
Mnie akurat ostatnio trafiła się bardzo słodka dynia, co nie do końca mi odpowiadało… Dlatego drugą przygotowałam w wersji „na słodko”
Zupa mleczna z dyni z zacierkami
Zrobiłam swoje pierwsze w życiu zacierki! Babcia byłaby ze mnie dumna! Nie mam pojęcia czemu ta zupa kojarzy mi się z dzieciństwem, skoro w moim domu nie robiło się nic z dyni. Może to przez samo połączenie słodkiego mleka z zacierkami takie mam skojarzenia. No w każdym razie ta zupa chodziła ze mną od kilku lat i w końcu ją zrobiłam 🙂
Składniki (na 1 śniadanie dla 2 osób)
- pół małej dyni (czyli ok. 500 g, a po obraniu ok. 350-400 g)
- około 2 szklanki mleka (może być roślinne)
- pół szklanki wody
- ewentualnie cukier/ksylitol do smaku
Zacierki
- 1 jajko
- odrobina soli
- mąka (u mnie pełnoziarnista) – na oko, myślę że co najmniej pół szklanki
Dynię oczywiście obieramy, pozbawiamy miękkiego miąższu i kroimy w kostkę. Podduszamy ją w garnku (pod przykryciem) z niewielką ilością wody. Kiedy zrobi się miękka (można ją rozgniatać widelcem) – dodajemy mleko. Kiedy całość się zagotuje – rozdrabniamy dynię blenderem. Teraz można spróbować czy zupa jest słodka – jeśli nie, można ją delikatnie dosłodzić (1, max 2 łyżki).
W międzyczasie szykujemy zacierki – z jajka, odrobiny soli i mąki wyrabiamy ciasto, z którego odrywamy małe zacierki (formujemy na takie małe wałeczki „zacierając” je pomiędzy kciukiem, a palcem wskazującym). Jeśli ciasto jest zbyt mokre, dosypujemy mąki – ja dosypałam jej całkiem sporo, dlatego nie potrafię ocenić ile ostatecznie tej mąki wykorzystałam. Gotowe zacierki wrzucamy do zupy i całość podgotowujemy jeszcze ok. 5 minut (trzeba w pewnym momencie spróbować czy zacierki są już zjadliwe).
Która wersja bardziej do Was przemawia? 🙂










17 comments
No akurat wczoraj robiłam! 😀 Prawie identycznie jak Twoja pierwsza wersja, tylko dodałam jeszcze marchewkę i z przypraw curry i ciutkę kardamonu. Jako że lubię na ostro to głosuję na pierwszy wariant 🙂
Zupa mleczna z zacierkami i dynią to mój smak z dzieciństwa <3 teraz czasami jeszcze Babcia daje się na nią namówić 😀
Uwielbiam zupę z dyni i właśnie z imbirem wolę, ale mam swój ulubiony przepis i ile bym nie spróbowała i tak wracam właśnie do niego 🙂 Ale muszę Cię spytać o serwetkę na drugim zdjęciu – skąd to cudo? 🙂
Z second handu 😉
Co jest w Twojej zupie? Może też przetestuję 🙂
Ja raz robiłam zupę z dyni z czosnkiem i jakoś mi nie podeszła, więc zawsze wracam do tego najprostszego przepisu 🙂
U mnie jest nieco czosnku, ale niewyczuwalny, a jako dodatek – nieszczególnie dietetyczne, ale świetne kluseczki migdałowe. A poza tym imbir, cynamon, olej z pestek dyni… Przepis jest u mnie jakbyś miała chęć. A serwetka świetna i cudny kolor.
Właśnie siadam do lunchu w pracy i mam krem z dyni – robiony w poniedziałek 🙂
Przepis podobny do Twojego pierwszego. A zamiast grzanek czy zacierek (nie lubię czystego kremu) dosypuję prażone pestki dyni – super smakują, więc polecam 🙂
Witam przyznam, że zupa z dyni to pomysł, który bardzo mi się podoba. Mnie urzekł szczególnie ten drugi przepis jakoś bardziej jestem do niego przekonany. Ja bardzo lubię grzanki i zacierki w połaczeniu z takim czystym kremem.
Mnie właśnie dziś olśniło, że tak mnie wkurzała ta łysa zupa jak robiłam zdjęcia, a mogłam właśnie pestek użyć. No cóż, skleroza ;).
Ta zupka z zacierkami trochę przypomina mi mój koszmar z przedszkola 🙂 Ale tę z imbirem chętnie wypróbuję! Tylko chyba trzeba się spieszyć, nie wiem kiedy się kończy sezon na dynię ale chyba niedługo 😉
Gdzieś czytałam, że jest do stycznia, ale nie kojarzę, czy faktycznie tak jest… Ale myślę, że jeszcze cały listopad spokojnie będzie dostępna :).
O mniam mniam 😀 ja w tym roku pokochałam dynie i przepisy zapisuję 😀
Ja wlasnie bardziej wole bez imbiru:))
Mniam:) Oba przepisy brzmią pysznie, na pewno któryś z nich wypróbuję!:) Pozdrawiam Cię serdecznie:)
Ja ostatnio robiłam krem z dyni z gruszkami i rozmarynem. A na dziś mam już przygotowaną pokrojoną dynię (pół wieczora się wczoraj z nią męczyłam) i będę robić z marchewkami. Następnym razem wypróbuję krem z Twojego przepisu bo wydaje się najmniej czasochłonny.
A do kremu zawsze dosypuję uprażone pestki z dyni. Niebo w gębie!
Mam już też 2 kg dyni zamrożone i zamierzam zamrozić więcej (tylko to męczące obieranie uffff), więc wreszcie będę mogła robić sobie krem w ciągu całego roku. Cieszy mnie to, bo to moja ulubiona zupa 🙂
Jednak jestem za wersją na ostro 🙂 Z imbirem dynia jak dla mnie współgra idealnie, niejeden raz wypróbowałam i tę wersję będę robić na pewno 🙂
Czas brać się za dynię póki jeszcze jest 😀
Witam i powiem, że ja róniez wolałbym wersję, na ostro, ponieważ bardzo lubię jak mi coś piecze podniebienie. Nie dość, że można się najeść to również jest możliwość wytępienia wszystkich robaków z naszego organizmu i to bez żadnych chemicznych leków i innych tego typu pierdół.
Comments are closed.