Moja naturalna pielęgnacja cery trądzikowej

Post ten możemy potraktować jako kolejny z serii „jak wygląda życie popigułkowe” przy PCOS. Od odstawienia hormonów minął już ponad rok i mam mnóstwo przemyśleń z tym związanych… Niektóre chcę jednak podeprzeć badaniami, dlatego nie chcę dziś o nich pisać. Tutaj skoncentruję się na mojej cerze, zarówno pod kątem jej pielęgnacji jak i troski od wewnątrz. 

img_6046

Od posta, który napisałam w styczniu, troszkę się zmieniło. Na lepsze i to jest naprawdę niesamowite! Nie piję już mięty zielonej (chyba, że mam na nią ochotę), nie biorę żadnych suplementów na cerę, na chwilę obecną nie stosuję żadnych kremów. Mimo to moja cera zazwyczaj wygląda tak, jak podczas brania pigułek. Piszę „zazwyczaj”, bo oczywiście zdarzają się jej jakieś pogorszenia, ale raz, że zazwyczaj jestem w stanie je przewidzieć, a dwa, że często mogę im zapobiec. O tym wszystkim opowiem w dzisiejszym poście 🙂

Historia mojej cery

W kwestii pielęgnacji cery jestem minimalistką. Walczę z trądzikiem przez ponad połowę mojego życia, a na początku była to bardzo intensywna walka od zewnątrz. Stosowałam chyba wszystkie dostępne w tamtych czasach maści i antybiotyki. Odwiedzałam dermatologa średnio co 2-3 miesiące i co chwilę dostawałam nowy specyfik. Właściwie nic nie pomagało, więc do akcji wkroczyła tetracyklina i unidox (półroczne kuracje), po odstawieniu których trądzik wracał z jeszcze większą siłą. Potem trafiłam na dermatologa, który powiedział, że nie jest w stanie mi pomóc, bo mój problem ma znacznie głębsze podłoże i konieczne jest zrobienie szczegółowych badań hormonalnych. Dalszą moją historię już znacie… Więc wracając do tego minimalizmu – moja skóra w młodości bardzo dużo przeszła. Co więcej – zawsze była bardzo skłonna do zapychania i to nie zmieniło się do dziś. Jeden kiepski krem i pobojowisko na twarzy gwarantowane. Szybko zorientowałam się, że nie dla mnie są zwykłe kremy drogeryjne… Przestawiłam się więc na kremy apteczne, najczęściej marki Avene. Potem postanowiłam przerzucić się na bardziej naturalną pielęgnację, w czym pomogła mi moda na rosyjskie kosmetyki. Polubiłam maseczki i kremy (lub serum) z serii Babuszki Agafii i Baikal Herbals. Naprawdę fajnie uspokajały moją cerę, ale tylko na początku stosowania. Mam wrażenie, że moja skóra szybko uodparniała się na substancje czynne w nich zawarte. Miewałam też i takie okresy (całkiem długie), że nie używałam NIC. Możecie łapać się za głowę, ale kiedy kosmetyki przynoszą człowiekowi więcej szkody niż pożytku, to trudno myśleć o przyszłości i ewentualnych zmarszczkach (które i tak się pojawią). Dla mnie ważniejsze było to, aby „tu i teraz” mieć względny spokój (wtedy jeszcze nie wiedziałam, że wysypy mogą być powodowane przez odżywianie). 

Pielęgnacja cery trądzikowej – główne założenia

Jak za chwilę się przekonacie – obecnie stawiam na minimalizm i naturę. To będzie długi post, ale bardzo zależy mi na wyczerpaniu tematu… Dlatego piszę nie tylko o pielęgnacji, ale też o innych czynnikach, które wpływają na wygląd mojej skóry. No to lecimy, po kolei:

Mycie twarzy z trądzikiem

Nie dla mnie mleczka, płyny micelarne, chusteczki do demakijażu i inne tego typu kosmetyki. Nie jestem w stanie umyć twarzy bez wody, dlatego zarówno rano jak i wieczorem myję ją normalnie przy użyciu żelu myjącego (najczęściej rumiankowego Sylveco). Z tego co zaobserwowałam – woda również ma znaczenie… Nigdzie nie mam tak spokojnej cery jak podczas pobytu nad jeziorem, w ośrodku, w którym nocujemy mają naprawdę świetną wodę! Myślałam, że w domu da się osiągnąć ten sam efekt przy użyciu filtra prysznicowego, ale niestety nic z tego, nie zauważyłam pozytywnego wpływu takiej wody ani na włosy ani na cerę. Raz na kilka dni używam czarnego mydła, ale nie odczułam, aby miało ono jakąś super moc. Czasami myję twarz myjką, którą jakiś czas temu pokazywałam Wam w ulubieńcach. Sprawdza się u mnie świetnie, ale na wszelki wypadek nie używam jej w dniach, kiedy mam jakieś wypryski. 

img_6067

I na końcu jeszcze jedna bardzo ważna kwestia związana z myciem – twarz wycieram WYŁĄCZNIE ręcznikami papierowymi. Przekonałam się już nie raz, że w przypadku mojej cery to jedyne słuszne rozwiązanie. Zwykły ręcznik szybko gromadzi bakterie, musiałabym prać go codziennie. 

img_6090

Jeszcze a propos mycia – u mnie nie wchodzą w grę żadne eksperymenty ze szczoteczkami, ściereczkami z mikrofibry itp. Wysyp gwarantowany. 

Tonizowanie

Nie używam drogeryjnych toników do twarzy. W tej roli świetnie sprawdza się u mnie płyn z żyworódki i hydrolat oczarowy. Ten pierwszy ma dodatkowo działanie antytrądzikowe. Po obu skóra jest odświeżona i uspokojona, a o to w tym chodzi. 

img_6106

Złuszczanie

Jak napisałam wyżej – złuszczanie mechaniczne za bardzo nie wchodzi u mnie w grę, dlatego stawiam na mniej inwazyjne metody. Zimą pozwalam sobie na  preparaty z kwasami (na tę zimę kupiłam tonik z kwasem migdałowym Norel, a do tego jakiś peeling enzymatyczny tej samej marki, ale jeszcze do mnie nie dojechały), latem stawiam na delikatne złuszczanie podczas oczyszczania. W tej roli sprawdza się wspomniane wyżej czarne mydło i silikonowa myjka. 

Maseczki

Kiedy sobie przypomnę, nakładam na twarz jakąś maseczkę oczyszczającą. Zazwyczaj jest to ok. 1 raz w tygodniu. Używam maseczki głęboko oczyszczającej Planeta Organica i maseczek z serii babuszki agafii. Raz na jakiś czas oczyszczam nos i brodę za pomocą plastrów, o których wspominałam tutaj

Codzienna wieczorna pielęgnacja

I teraz przechodzimy do sedna. Mniej więcej od kwietnia nie używam żadnych kremów. Przestawiłam się w 100% na naturalne olejki i to był strzał w dziesiątkę! Moim absolutnym faworytem jest olejek jojoba, to on najlepiej nawilża i uspokaja moją cerę. Często używam też olejku tamanu i z pestek malin, a sporadycznie olejku z wiesiołka. Żaden z nich mnie nie zapycha, to najważniejsza ich zaleta! Poza tym są w pełni naturalne i mają wiele pozytywnych właściwości. Działają zarówno nawilżająco, jak przeciwzmarszczkowo, mają też działanie antytrądzikowe i wspomagają gojenie się ran po wypryskach (tu króluje olejek tamanu). Co tu dużo mówić – ja taką pielęgnację pokochałam, o czym może świadczyć fakt, że jestem jej wierna już pół roku (z żadnym kremem tyle nie wytrzymałam ;)). 

Pomimo że jestem już po 30tce, nadal nie używam żadnych kremów pod oczy. Odpukać, ta okolica u mnie trzyma się nieźle i pielęgnacja olejkami jest wystarczająca. 

img_6124

Poranna pielęgnacja

Tę ograniczam do minimum. Myję twarz żelem, tonizuję i czasami nakładam jakiś olejek wymieszany z żelem hialuronowym (na noc olejki stosuję samodzielnie). Jeśli rano robię makijaż, nie stosuję nic więcej poza podkładem lub kremem BB/CC. Kiedy wiem, że będę się wystawiać na działanie promieni słonecznych, a idę w miejsce gdzie nie potrzebuję makijażu, używam tylko żelu z SPF 30 (o którym też kiedyś opowiadałam w ulubieńcach). 

Jak sobie radzę z wysypem na twarzy? 

Na pojedyncze wypryski stosuję maść cynkową lub ichtiolową. Ta pierwsza wysusza, druga tak jakby wyciąga, więc sprawdza się przy krostkach, przy których mamy ochotę coś pomajstrować. Kiedy dopadnie mnie jakiś wysyp, nie używam myjki do twarzy aby nie ryzykować roznoszenia bakterii, a podczas wieczornej pielęgnacji stawiam na olejek tamanu (choć jojoba też się dobrze sprawdza). Zazwyczaj kilka dni takiej pielęgnacji wystarcza, aby cera wróciła do normy… Ale muszę to zaznaczyć – najgorszą zmorą są dla mnie blizny, absolutnie każda krostka zostawia po sobie trwały ślad na mojej skórze! Dlatego brak trądziku nie oznacza u mnie ładnej cery, co możecie zobaczyć na załączonych zdjęciach bez makijażu. 

Na tym zdjęciu widać gojące się ślady po ostatnim pogorszeniu cery, które dopada mnie przed okresem. Obecnie zmiany trądzikowe najczęściej pojawiają się u mnie w okolicy linii żuchwy, co jest typową oznaką trądziku o podłożu hormonalnym. 

img_6029

Co jeszcze jest istotne przy cerze trądzikowej?

Bakterie! Kontakt z nimi ograniczamy do absolutnego minimum! Dlatego znowu będę pisać o detalach:

  • używanie ręczników papierowych
  • częsta wymiana poszewki na poduszkę
  • częste mycie pędzli
  • unikanie kontaktu policzków z telefonem i częste czyszczenie ekranu
  • unikanie częstego dotykania twarzy
  • unikanie kontaktu twarzy z językiem swojego psa 😉

To są detale, ale naprawdę bardzo ważne. Ja na przykład zauważyłam, że pogarsza mi się cera na jednym policzku, kiedy zaliczę jakąś długą rozmowę przez telefon… O wycieraniu twarzy zwykłym ręcznikiem nie ma mowy, a jak ciągle macam się któregoś dnia po twarzy, to następnego dnia też odnotowuję pogorszenie. Odnotowuję w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo wszystkie takie rzeczy swego czasu zapisywałam w dzienniku i dzięki temu wyłapywałam wiele takich istotnych drobiazgów. 

Na końcu najważniejsze – wpływ diety na cerę

To moje odkrycie roku, serio. I jest to kolejne spostrzeżenie wyłapane dzięki prowadzeniu dziennika. Moja cera jest odporna na nabiał i na czekoladę. Nie rusza jej to. Ale na cenzurowanym swego czasu było mięso (drób i ryby, bo innego nie jem od dawna) i słone przekąski, bo podczas Euro 2016 oglądałam mecze będąc u kogoś i tam takie rzeczy zaplątały się do mojej diety… Potem jeszcze trochę poeksperymentowałam i mam to już czarno na białym – cera pogarsza mi się po kurczaku. W sumie nie powinno to dziwić, chyba trudno o bardziej nafaszerowane mięso… I choć w domu nie jadam mięsa, to zdarzało mi się spożywać kurczaka czasami w gościach np. u nieformalnej teściowej na niedzielnym obiedzie. Od kiedy wyłapałam tę zależność, odstawiłam mięso całkowicie (choć czasami jeszcze zdarza mi się jeść ryby, ale na nie moja cera nie reaguje). Efekt? Złe momenty przytrafiają się już znacznie rzadziej i łatwo je przewidzieć, bo są mocno powiązane z cyklem (który na szczęście mam już regularny).

img_6036

Czy stres wpływa na cerę?

Tak, tak i jeszcze raz tak! Ja aktualnie prowadzę dość wyluzowany styl życia i być może również dzięki temu trzymam swoją skórę w ryzach. Ale prowadząc dziennik zauważyłam, że stresujące okresy negatywnie odbijają się na mojej skórze. 

Czy to oznacza, że wygrałam z trądzikiem? 

W pewnym sensie tak, bo moja cera wygląda podobnie jak podczas brania pigułek i osiągam to tylko odpowiednią pielęgnacją i dietą. Często zdarza mi się wychodzić z domu bez makijażu, co kiedyś było nie do pomyślenia. Nie robiłam sobie też zdjęć sauté, więc nawet nie mogę Wam pokazać jak to wyglądało wcześniej. Aktualnie, choć mojej cerze daleko do ideału, czuję się dobrze w swojej skórze i nie mam już takich problemów z samoakceptacją jak dawniej. Śmiało mogę powiedzieć, że zupełnie niepotrzebnie snułam czarną wizję olbrzymiego wysypu na twarzy po odstawieniu pigułek. Jest dobrze. 

Z drugiej strony jednak nie do końca wygrałam, bo moja skóra jest też wrażliwa na zmiany hormonalne zachodzące w organizmie kobiety, w zależności od dnia cyklu. Są dni, kiedy cera mocno mi się pogarsza i nie powstrzymuje tego ani dieta, ani pielęgnacja. Nie jest to jednak stan tak fatalny jak dawniej, przed pigułkami. 

Swoją drogą pokonanie trądziku to dopiero połowa drogi do ładnej cery, bo największą zmorą są u mnie blizny. Najlepiej pomógł mi na nie laser frakcyjny, ale na razie nie mam odwagi tego powtórzyć. 

Koniecznie dajcie znać co Wam pomogło wygrać z trądzikiem i jakie są Wasze hity naturalnej pielęgnacji 🙂

Kategorie: Kobieta

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Kochana, jeśli przy słowach „maść cynkowa” i tych olejkach byś podała linka lub nazwę to by Cię uwielbiało pół świata 😉 a jeśli jeszcze byś dodała link affiliate to byś miała pewnie sprzedaż roku (ja bym kupiła wszystko co polecasz, serio)

    • Hahaha to teraz Aga musi czegoś żałować, będzie wiedziała o co chodzi 😀

    • Nieźle trafiłaś, bo jeszcze wczoraj wieczorem rozmawiałam z koleżanką na temat dodania do tego wpisu linków afiliacyjnych 🙂 ostatecznie jednak postanowiłam tego nie robić, bo nie chcę aby ktokolwiek potraktował to jako chęć zarobku na tym wpisie. Nie chodzi o to, że to coś złego, ale dla niektórych osób w momencie kiedy w tle pojawia się $, opinia od razu przestaje budzić zaufanie. A ja pracuję nad tym wpisem od kilku miesięcy i nie chciałam, aby cokolwiek odebrało mu wiarygodność.

      • Mi by nic nie odebrało, są blogerzy, co do których nie mam wątpliwości i wiem, że nie sprzedaliby się za maść cynkową. 🙂 Wiem, widziałam takie opinie, ale ja sama tego nie rozumiem – może jeśli bym weszła na blog kogoś, kogo widzę po raz pierwszy w życiu, to bym się zastanawiała nad wiarygodnością, ale moim zdaniem nie po to pracujesz na markę, swoje nazwisko, itp, tyle, żeby potem się szczypać. Ale wiem o czym mówisz. No i pewnie ten wpis też przeczyta ktoś, kto jeszcze Cię nie zna, z Google, więc może trochę masz rację. Na wpis poświęciłaś czas (jak sama piszesz, miesiące!), więc ja chęć zarobku na tym wpisie potraktowałabym jako coś dobrego!

    • Ach, zapomniałam o najważniejszym 😉 maść cynkową kupuję w aptece, obojętnie jaką, a olejki kupiłam na e-naturalnie.pl, a ten widoczny na zdjęciu olejek jojoba jest ze Starej Mydlarni dostępnej w Naturze.

      • Ja myślę że wiarygodność zbudowałaś przez lata blogowania i nikt nie posądzałby Cię o polecenie czegokolwiek dla korzyści własnych 🙂

        • Napisałam to zanim zobaczyłam komentarz powyżej 😀 to z każdym wpisem mogłabyś mieć takie podejście 🙂 ale wiadomo, jeśli ten było szczególnie wyczekany, to nie chciałaś zepsuć efektu 🙂

  • Ale kompleksowy post, wow! Twoja cera prezentuje się super! Może też będę miała odwagę pokazać swoją w poście który mam w planach 🙂 a post z hitami pojawi się oddzielnie, bo za dużo tego mam 🙂

  • Ja podobnie odstawiłam wszelkie kremy. Stwierdziłam, że jeśli nie widzę znacznej poprawy, a nawet jest czasami gorzej, to przestanę używać. Na noc mieszam kroplę olejku z pestek winogron z serum z firmy Ava (bardzo fajna firma). Jeśli chodzi o maseczki, to mieszam glinki, używam peelingu enzymatycznego też firmy Ava. Niestety nie mogę używać samego olejku na twarz, bo w ogóle się nie wchłania.

  • Ewelina

    Możesz proszę doprecyzować, co znaczy „częsta wymiana poszewki na poduszkę”? Co ile dni ją wymieniasz?
    Dziękuję za Twoje posty na temat PCOS, sama podjęłam z nim walkę kilka miesięcy temu.

    • Tu mnie masz 😉 Napisałam o tym, bo u wielu osób to może mieć znaczenie, tak jak u mnie ten ręcznik czy rozmowa przez telefon. Ja kiedyś starałam się wymieniać poszewkę co kilka dni, ale teraz już odpuściłam tak częstą wymianę i widzę, że u mnie to nie robi aż tak dużej różnicy. Trzeba obserwować.

  • Pisałam niedawno post o mojej walce z niedoskonałościami i podpatruje sobie teraz czego używasz. Widzę, że hydrolat używamy ten sam (oczarowy). Ja za to uwielbiam czarne mydło 🙂 Na pojedyncze niespodzianki też stosuje maść ichtiolową i cynkową 🙂 Piąteczka! U mnie największy wpływ na cerę ma dieta. Jak trzymam się mojej diety zaleconej przez naturopatę mam cerę jak marzenie 🙂 A no i super, że napisałaś o ręcznikach papierowych! Jakoś mi to zupełnie z głowy wypadło 😮 Świetny wpis.

    • To jest super metoda, ja używam chusteczek i już od dawna nie wyobrażam sobie wycierania ręcznikiem 🙂

  • Kurczę, jak mnie ominęły poprzednie posty z tej serii? Muszę koniecznie nadrobić. Od 12 r.ż. nieskutecznie leczyłam się u dermatologa (w tym pół roku na antybiotyku), najlepszą cerę miałam gdy odstawiłam wszystko i wróciłam do normalnej pielęgnacji. Od 17 r.ż. (wcześniej nie pozwolili) leczyłam się hormonalnie (u mnie większość objawów występuje, a jeden z hormonów nadnerczy przekraczał normę kilkunastokrotnie). Niecały rok po odstawieniu tabletek zaszłam w ciążę, teraz jestem prawie 8mc po porodzie i strasznie jestem ciekawa co będzie z cerą jak wrócą mi cykle 🙂

  • Agnieszko, myślę, że tym postem pocieszyłaś wiele osób w podobnej sytuacji, w tym mnie! Razem z lekarzem prowadzącym ustaliłam, że to ostatnia tura pigułek, jajniki się uspokoiły, inne dolegliwości związane z PCOS też przestały dokuczać. Chcę odstawić pigułki, ale oczywiście boję się nawrotu trądziku. Mimo brania pigułek moja cera jest bardzo niedoskonała i nie ma miesiąca, żeby coś się na niej nie pojawiło, ale oczywiście jest tego o niebo mniej niż przed tabletkami. Poza tym podobnie jak Ty nie zliczę, ile specyfików doustnych i zewnętrznych stosowałam, zanim okazało się, że to PCOS jest przyczyną trądziku.

    Trzymam się tych samych zasad co Ty i właśnie dzisiaj zamawiam kilka naturalnych produktów do pielęgnacji, w tym delikatny peeling do cery trądzikowej. Jak się sprawdzi, to dam znać, bo na mnie kwasy niestety nie działają :(. Mam odporną skórę po tych wszystkich retinoidach i antybiotykach :D.

    Ale Twój post przypomniał mi o jeszcze jednej ważnej rzeczy. Przez ostatnie lata leczenia musiałam się nasłuchać mnóstwo razy o tym, jak trzeba nie szanować siebie i swojego zdrowia, żeby brać pigułki dla ładnej cery. Myślę, że ten temat też warto poruszyć, bo ktoś, kto nie ma PCOS, nie wie, z czym trzeba się na co dzień zmierzać i że to nie tylko kwestia „gładkiej buzi”. Ale nawet pomijając PCOS, ktoś, kto nigdy nie miał naprawdę zaawansowanego, ropnego trądziku, nie ma pojęcia, jak to może wpłynąć na stan ducha. Kiedyś czytałam, że trądzik jest przede wszystkim chorobą wpływającą na psychikę. U mnie tak właśnie było. Kiedy po kuracji antybiotykowej zaostrzył się do tego stopnia, że bolała mnie cała twarz, przez 4 miesiące wakacji pomiędzy liceum a studiami nie wychodziłam z domu. Odsunęłam się od wszystkich przyjaciół, nie pojechałam nawet po wyniki z matury. Czułam się ze sobą strasznie. I mimo że teraz moja cera wygląda lepiej, to rysy po tamtych miesiącach pozostały. Piszę o tym, bo chcę uczulić wszystkie osoby, którym się wydaje, że to nie tragedia mieć dwa pryszcze i nie ma potrzeby tego leczyć. Pewnie, są osoby z zaawansowanym trądzikiem, które dobrze sobie z tym radzą. Chciałabym mieć ich siłę, ale też nie uważam, że można kogoś krytykować za to, jaki wybrał sposób leczenia.

    Kawał dobrej roboty, gratulację! 🙂 Będę pamiętać o tym hydrolacie oczarowym podczas dzisiejszych zakupów :).

    • Faktycznie, ten psychiczny aspekt tej choroby też jest bardzo istotny… Ja też się nasłuchałam, że „nie ma sensu się truć”… Ale dla mnie to wtedy była jedyna możliwa opcja. Nawet gdyby wtedy ktoś mi powiedział, że mogę poprawić sytuację samym stylem życia, nie uwierzyłabym. Ja ogólnie nie demonizuję pigułek, bo – jak wszystko – obok ciemnych mają one też swoje jasne strony. Do jasnych na pewno można zaliczyć fakt, że poprawiły stan moich jajników, na ostatnim usg nie było śladu po wcześniejszych cystach. Nie wiem jak jest teraz, to właśnie muszę zbadać… Ale to był dla mnie taki wyraźny sygnał, że pigułki naprawdę coś tam leczą, a nie tylko przykrywają problem.

  • Anna R

    Jak najbardziej moj temat … niestety. Mamy bardzo podobny problem.
    Moja cera bardzo reaguje na czekolade. Czekolady jako takiej nie jadam (wlasnie z tego powodu), ale nawet na surowe cacao nibs zareaguje :/ Oprocz tego reaguje na bardzo pikantne potrawy i na smazone, a zwlaszcza smazone w glebokim tluszczu, ktore zdarzy mi sie zjesc bardzo baaaardzo rzadko. Miesa i nabialu nie jadam wiec nie wiem, nie pamietam czy w przeszlosci reagowala czy nie.
    U mnie przy braniu hormonow lata temu cera byla idealna, ale wiem ze jest to problem stricte zwiazany z trawieniem. Moja dieta jest bardzo zdrowa od wielu lat, glownie dlatego, ze moja cera tego wymaga, ale niestety jestem osoba, ktora latwo sie stresuje i to niestety robi swoje. Moge sie odzywiac najzdrowiej na swiecie, ale stres tak czy siak zaburzy funkcje trawienne co bedzie widoczne na mojej twarzy.
    Od dluzszego czasu rzadko zdarzaja mi sie typowe wypryski, ale co mi dokucza to tez blizny i pojawiajaca sie podskorna kaszka.
    Wydaje mi sie, ze kiedys Ci Agnieszko wspominalam, ze kilka lat temu akupunktura bardzo pomogla mi na cere. Ze wzgledu na zmiane miejsca zamieszkania chodze teraz do kogos innego na akupunkture (lecze cos innego) , ale przy okazji moja pani dr dala mi ziolowe tabletki wlasnie na poprawe tekstury skory i musze Ci powiedziec, ze dzialaja cuda! Cera sie pieknie po nich wygladza. Tabletki nazywaja sie „Zhen Zhu An Chuang Wan” (link: https://store.yinyanghouse.com/shop/chinese-herbal-medicine/zhen-zhu-an-chuang-wan)

    Z zewnetrznych metod moge szczerze polecic zabieg Derma Penem. Podczas pobutu w Polsce zrobilam jeden zabieg i skora pieknie wygladala. Wiem, ze po kilku zabiegach blizny moga sie nawet zredukowac. Tu gdzie mieszkam ten zabieg nie jest tak latwo dostepy, a jezeli juz jest (w mojej okoliczy znalazlam tylko jedno miejsce) to kosztuje bardzo drogo (£180 za 1 zabieg! a w Polsce placilam 200 zl) co mnie troche powstrzymuje przed zrobieniem serii zabiegow.

    Bede probowala jeszcze jogi szczegolnie nakierunkowanej na trawienie. Wyporzyczylam dvd pt „Yoga for healthy digestion”, a teraz oczekuje na dostawe wlasnego egzemplarza z Indii. Bede chciala wlaczyc praktyke z ta plyta do mojej regularnej praktyki jogi, jestem ciekawa czy pomoze.
    Zostawie Ci link, gdybys byla zainteresowana mozesz tam znalezc wiele innych publikacji (ksiazek i dvd), mozna placic PayPal-em a koszty wysylki na caly swiat sa wliczone w cene. Jest to sprawdzone zrodlo. http://icyer.in/yoga-for-digestion-dvd
    http://icyer.in/yoga-dvds

    Uzywam praktycznie tych samych olejkow co Ty, olejek jojoba, tamanu, ale tez czarnuszki i kwas hialuronowy 🙂
    A do mycia twarzy od chyba 15 lat uzywam tego samego szwajcarskiego kosmetyku, ktory niestety od kilku lat nie jest juz dostepny w Polsce, ale gdybys przypadkiem byla w Szwajcarii 😉 to polecam, nazywa sie Lubex 🙂 Jedna buteleczka starcza na rok uzywania. Zdecydowanie widze roznice, kiedy go nie uzywam, a aby dzialal nalezy go wmasowac w skore przez przynajmniej 2-3 minuty.

    • O rany, Twój komentarz (za który bardzo dziękuję), przypomniał mi, że zapomniałam napisać o dość istotnej sprawie, jaką jest stres. Muszę to dopisać!

      • Anna R

        😀

  • Marta Banaszek

    Bardzo ciekawy post i myślę że muszę wypróbować kilka rzeczy o których pisałaś 😉 oj zabieg laserowy na blizny to coś okropnego. Sama mam już trzy za sobą i pewnie jeszcze sporo przede mną :/

    • Anna R

      Probowalas Derma Pen-u?

      • Marta Banaszek

        nie 😉 tylko laser frakcyjny

  • Agnieszka Kulawczyk

    Agnieszka, a próbowałaś olejek z drzewka herbacianego? Podobno i u mnie też stosowany punktowo świetnie działa na wszelkie zmiany i nie zostają po nim blizny.
    Mam podobne problemy ale z cera sucha, skłonna do alergii i podrażnień z odznaczają się strefa mieszana i lekkim trądzikiem na czole również na tle hormonalnym. Zgadzam się, że czasami lepiej było nie używać żadnych kosmetyków, niż męczyć się z problemami z cera. U mnie sprawdza się hydrolal rumiankowy i olejek z pestek malin. Czarne mydło na zmiany trądzikowej i pory na nosie jest ok. 🙂

    • Nie pamiętam już czy używałam olejku herbacianego, chyba jeszcze nie 🙂

  • Edyta

    Fajnie to wszystko opisałaś, chyba tez zacznę kombinować z olejkami zamiast kremów. Nie widzę jakiś efektów i ciagle szukam nowych. Na blizny kiedyś w filmiku katOsu polecała dobra maść, nazywa sie Pepta bright. Nawet pokazywała zdjęcia przed i po jakimś czasie stosowania, może sie Tobie przyda taka informacja:)

    • Dziękuję, sprawdzę co to za maść 🙂

  • Świetny wpis i nie będę się długo rozwiajać, bo o kosmetykach naturalnych mogę gadać i gadać. Ale podsyłam Ci przepis na olejek na blizny, który zapisałam sobie kiedyś w notatkach. Osobiście nie próbowałam, ale słyszałam wiele pozytywnych opinii o jego działaniu. Oczywiście olejek potrzebuje czasu i cierpliwości (myślę, że ok. 3 miesięcy) i nie zlikwiduje blizn całkowicie, ale na pewno trochę je rozjaśni i ukryje. Może Ci sie przyda 🙂

    Składniki:
    15 ml oleju tamanu
    7, 5 ml oleju z orzechów laskowych
    7, 5 ml maceratu z zielonej herbaty
    1 ml witaminy E
    olejki eteryczne:
    10 kropli tymiankowego
    2 krople z sandałowca indyjskiego
    15 kropli jałowcowego

    Wszystko trzeba wymieszać i przechowywać w butelczce z ciemnego szkła, z dala od światła. Niestety nie pamiętam, skąd wzięłam ten przepis, dlatego nie podaję źródła, ale na pewno było to źródło bardzo wiarygodne 🙂

    • Dziękuję za recepturę 🙂 chętniej jednak kupiłabym gotowca, za dużo składników do kupienia 🙂

  • Bardzo przydatny post. Można z niego wiele się dowiedzieć o pielęgnacji cery trądzikowej.
    Moja cera raczy jakimś mnie drobnymi problemami. I wtedy stosuje maść cynkową.

    W wolnej chwili zapraszam na nowy post – AUTOPORTRET 2016.

  • Ja się poddałam w walce z trądzikiem hormonalnym. Chociaż najgorszy okres miałam przy próbie leczenia niedoczynności tarczycy. Odstawiłam i wróciłam do pigułek. Cera po pół roku zaczyna wyglądać dobrze, a co najciekawsze, nie mam objawów niedoczynności. Jestem ciekawe, co endokrynolog mi na to powie. Muszę z olejami poeksperymentować, o których piszesz. Kiedyś był za lekkie i nie nawilżały twarzy.

  • Magda – Dobrze Zorganizowana

    Ja zamiast ręczników papierowych do osuszania twarzy polecam bawełniane chusteczki kosmetyczne do twarzy – są o wiele delikatniejsze.

  • Ja właśnie teraz walczę z popigułkowym wysypem. O dziwo moja cera przed tabletkami, jak i podczas ich brania była idealna. A teraz się sypnęło. Ale cóż, organizm musi swoje odreagować. Zgadzam się, że trzeba bardzo uważać na szczegóły, dla mnie to o tyle bolesne, że wcześniej mogłam na twarz nakładać wszystko i nigdy nie reagowała źle. No i ja musiałam posunąć się do nieco mocniejszych specyfików, bo na samą naturalną pielęgnację chyba jest jeszcze zbyt burzliwie albo nie byłam w stanie tego odpowiednio skomponować. Próbowałam różnych rzeczy od olejków do drogich aptecznych specyfików i najlepiej działa na mnie następująca kombinacja: Benzacne nakładane punktowo na problematyczne miejsca (najlepiej już na etapie, kiedy widzę, że coś się dzieje, wtedy da się temu jeszcze zapobiec, a jak już wyprysk się pojawi, to ładnie wysusza i przyśpiesza gojenie. Niestety maść cynkowa nic u mnie nie dawała) i Skinoren na przebarwienia. Na szczęście nie mam blizn, ale po każdym wyprysku zostają u mnie czerwone plamki. Do tego nawilżam twarz kremem intensywnie nawilżającym z Mixy – lekki i nie zapycha, myję dwa razy dziennie mydłem z Aleppo 50% i przecieram różowym płynem micelarnym z Garniera, żeby przywrócić naturalne pH. I to działa nieźle, widzę ciągły progres. Każda cera jest inna i z reguły trzeba się nieźle nakombinować, żeby uzyskać dobry efekt, ale może u którejś z Was też się sprawdzi ten zestaw albo przynajmniej jeden specyfik 🙂 Nie wiem jeszcze, co zrobić ze zwiększonym przetłuszczaniem się skóry, bo ten problem też się u mnie zaczął po odstawieniu tabletek i nie pomaga wcale w walce z trądzikiem, ale obawiam się, że po prostu trzeba zająć się jednym problemem na raz. Chociaż mój aktualny zestaw pomaga też trochę z tym problemem. Gdyby tylko młodsza ja wiedziała, że to się tak skończy… 😉

    • Współczuję, że teraz dotknął Cię ten problem, choć wcześniej wszystko było ok 🙁 trudno przewidzieć reakcję organizmu kobiety na różne zmiany w gospodarce hormonalnej 🙁

      • Trzeba patrzeć pozytywnie! Przynajmniej jako kobiety możemy się pomalować i wszystko zakryć 🙂

  • Mimo, że nie miałam nigdy problemu z trądzikiem, mam problem z wypryskami. Co z wiekiem staje się z jednej strony bardziej uciążliwe, bo przecież powinno przejść po okresie dojrzewania, a z drugiej strony teraz przynajmniej mogę używać kosmetyków, żeby to jakoś zatuszować.
    Moim zdaniem najlepiej próbować poznać swoje ciało i w tym wypadku swoją cerę, bo ten sam kosmetyk na różne osoby może działać różnie. U mnie na przykład bardzo sprawdza się zdrowa dieta, brak fast foodów i słodyczy, za to dużo warzyw.
    Przez pewien okres czasu piłam też regularnie czystek, co jak sama nazwa wskazuje powinien oczyścić nasz organizm 🙂 Nie wiem czy wszystkim pomoże, ale na pewno nie zaszkodzi. 🙂

  • Idealny moment na ten post, akurat czytałam wczoraj wszystkie Twoje stare z tego samego tematu 🙂

    Kilka dni temu zdiagnozowano u mnie PCOS. Podejrzewałam to już wcześniej i byłam obeznana z tym zagadnieniem dzięki blogom, więc nawet mnie to jakoś bardzo nie zasmuciło. Od grudnia mam brać Metformax – lek zwiększający wrażliwość komórek na insulinę. Nie wiem, czy się na to zdecyduję – jeszcze chciałabym powalczyć samym stylem życia i dietą, zrobić kilka dodatkowych badań, może skonsultować się z innym lekarzem… Jeśli ktoś z Was miał do czynienia z Metformaxem to będę wdzięczna za każdą opinię, nie ma ich w necie tak dużo.

    Cerę mam obecnie tragiczną – wiem, co masz na myśli, mówiąc o długo pozostających bliznach po każdym syfku. Mam bardzo jasną, niemal białą karnację i te czerwone przebarwienia są cholernie widoczne nawet pod dwoma warstwami korektora 🙁 Zrobiłam dziś szczegółowe zdjęcia mojej zmasakrowanej skóry i mam takie marzenie, że napiszę kiedyś post na blogu „Jak naturalnie pozbyłam się trądziku” – ze zdjęciami przed i po. I te po będą takie piękne i gładziutkie jak pupka niemowlaczka. Tak planuję!

    • Życzę Ci, aby plan się powiódł 🙂 w tym celu dobrze robić te zdjęcia „przed” :).
      Ja brałam Metformax, przepisał mi go endokrynolog. To było dawno, więc już nie pamiętam co było nie tak, ale chyba zatrzymywał mi wodę w organizmie, co objawiło się koszmarnym cellulitem. Potem byłam u diabetologa i ta lekarka kazała mi to odstawić, powiedziała że nie jest jeszcze tak źle, abym musiała się tym faszerować. Odstawiłam więc bez konsultacji z endokrynologiem.

  • Hm… Przyznaję Aga, że zadałaś mi ćwieka. Nigdy nie miałam problemu z trądzikiem, jako nastolatka miałam cerę nieskazitelną i w zasadzie była ona taka, aż do początku tego roku. Niestety, obecnie mam problem z wysypami właśnie na lini żuchwy i zastanawiam się nad tymi hormonami u mnie. No ale nie, to chyba nie to, bo dosłownie na dniach miałam robione badania krwi na hormony i wszystko wyszło w porządku… Czy to możliwe, że moja skóra reaguje tak ze względu na dość kiepskie samopoczucie? W sumie czasowo mój trądzik nakłada się z przeprowadzką do Monachium, gdzie nie do końca czuje się dobrze…
    Co do kosmetyków to przyznaję, że moja pielęgnacja jest minimalna. Pisałam nawet o tym u Veganamy, przy okazji posta o naturalnej pielęgnacji, która swoją drogą u mnie się kompletnie nie sprawdza 🙁 Zapycha mnie po niej okropnie i choć zostałam uświadomiona, że powinnam dać im jeszcze szansę, spróbować tonizować skórę (to cenna uwaga od Feminine) to jakoś ciężko mi się zebrać na odwagę 🙁

  • Ania

    Mi chyba pomogło odstawienie wszystkich zeli, myje twarz tylko woda rano i wieczorem. Nie uzywam podkladu pudru na codzien. Biore cynk, omega3 i wit.c i hormony chyba mi sie regulują toteż widze poprawę. Myślę ze im mniej tym lepiej.
    Pozdrawiam 🙂

  • Widzę, że mamy bardzo podobną cerę i bardzo podobne przejścia: kuracje antybiotykami i izotekiem, do tego hormony. Ja przerabiałam też mnóstwo zabiegów: mikrodermabrazję, kwasy etc. Efekty? Raz lepiej, raz gorzej. Niestety żadna z metod nie poprawiła stanu cery na dłużej. Dlatego, Twój wpis bardzo mnie zainteresował. Szczególnie pielęgnacja olejkami. Miałam do nich spory dystans, będąc przekonaną, że one tylko pogorszą stan takiej cery jak moja. Jednak teraz postanowiłam dać im szansę. Szczególnie ten z jojoby wydaje mi się wart uwagi. Będę próbować!

  • Po przeczytaniu Twojego postu dziękuję Bogu, że mam „tylko” cerę naczynkową, chociaż i ona bywa kłopotliwa ale chyba nie aż tak jak trądzikowa.

  • Agnieszko gratuluję Ci bardzo bardzo takiej ogromnej poprawy stanu Twojej cery! Wiem jak jej stan odbija się na kobiecym samopoczuciu i jak blizny potrafią zabierać z każdą kropką i nierównością naszą pewność siebie.
    Ja także wciąż walczę. Również polubiłam się z żelem rumiankowym z sylveco. Doskonale rozumiem co znaczy po prostu musieć umyć twarz wodą z detergentem i nie znosić dobrze peelingów mechanicznych. Nie lubię też dotykania po twarzy i tego mi trochę żal, ale moja skóra w tym miejscu jest po prostu nadwrażliwa.
    Również pożegnałam kremy drogeryjne i jestem w trakcie szukania alternatywy. Do olejów robiłam już kiedyś podejście, ale nie do końca odpowiada mi ich tłusta konsustencja. Ale może to tylko kwestia przemożenia się.

    • Może pomocne okazałoby się mieszanie z kwasem hialuronowym, wtedy olejek jest mniej tłusty i lepiej się wchłania :).

    • Ola

      może żel aloesowy? (ja mam z Holika Holika). Nie zostawia tłustej warstwy i nie obciąża. Jak skończę obecny krem, planuję przerzucić się na kombinację rano żel aloesowy, na noc olejek (bo jednak sam żel za słaby jako nawilżacz, jeżeli równocześnie włącza się do pielęgnacji kwasy).

  • Ale fajnie, że udało ci się znaleźć sposób na ujarzmienie swojej cery. Pamiętam jak rozmawiałyśmy o tym rok temu i to co u mnie się sprawdziło u ciebie zupełnie nie.
    U mnie ta metoda im mniej tym lepiej też się świetnie sprawdza i rownież bardzo lubię olejek tamanu i malinowy. 🙂
    Muszę wypróbować jojoba bo sporo dobrego o nim słyszałam oraz płyn z żyworódki i hydrolat oczarowt o którym wspominasz.
    A jak u ciebie cera reaguje na gluten? Sprawdzałaś? U mnie jest pogorszenie i też właśnie na lini rzuchwy.

    • Nie analizowałam tego pod kątem glutenu, ale pewnie wyłapałabym tę zależność podczas prowadzenia dziennika obserwacji organizmu. Gluten jest w mojej diecie cały czas, a wysypy są okazjonalne, więc raczej tego nie łączę 🙂

  • Gdyby nie ten post nawet bym nie wiedziała, że masz problemy z cerą. Na wszystkich zdjęciach jakie widziałam wyglądasz nieskazitelnie:) Sama mam identyczne problemy. Nie chodzi juz nawet o to, że co jakiś czas cos mi wyskoczy ale o to, że to co wyskoczy na chwilę zawsze pozostawia po sobie ślad z którym muszę walczyć dlugie miesiące. Również odstawiłam większość drogeryjnych kosmetyków, skupiam się na olejkach, ostatnio też zrobiłam sobie samodzielnie serum z kwasem salicylowym i nigdy moja skóra nie byla tak gładka w dotyku jak po nim. Zaciekawilas mnie natomiast z tym kurczakiem. Zawsze myślałam, że tylko slodycze sieją spustoszenie na mojej twarzy ale w takim razie musze się bliżej przyjrzeć również kurczaczkowi, który przynajmniej dwa razy w tygodniu ląduje na moim talerzu.

    Pozdrawiam:)

  • Ja na szczęście nigdy z cerą większych problemów nie miałam. Ale i tak Twój post pokazuje, że warto walczyć naturalnie! 😉

  • Dzięki za ten wpis. Jako trądzikowiec od lat sama doszłam do podobnych wniosków. U mnie wysyp na twarzy powodują dwie sprawy: produkty mleczne (skończyło się latte i serniki) i cukier oraz przetworzone produkty. Od początku tego roku nareszcie wyglądam „jak człowiek”, przy okazji schudłam i czuję się świetnie.
    Niestety mam dużo więcej śladów na skórze, muszę zainteresować się olejkami o których piszesz, może to nieco pomoże.

  • Gosia Mostowska

    Agnieszko, mega dzięki za ten szczery i niezwykle wartościowy wpis. Zmagam się z problematyczną cerą od wielu lat i zdążyłam pogodzić się z tym, że w 100% czysta nie będzie. Ale robię co mogę (aby też nie zwariować), abym dobrze czuła się nie nakładając na skórę podkładu. Wiadomo bywają dni gorsze i lepsze (niestety ostatnio częściej te pierwsze). Niestety w moim przypadku oleje mocno mnie pozapychały, więc wiem, że nie dla każdego okażą się pomocne. Natomiast, nie piszę tego komentarza tylko dlatego, aby się wyżalić ;). Chciałam napisać, że według mnie nasze zdrowie jest najważniejsze, i absolutnie NIE WARTO stosować żadnych antybiotyków, które może pomogą nam na chwilę, ale w przyszłości problem powróci (z zaburzonego układu pokarmowego). Antybiotyk to nie jest rozwiązanie. To chwilowa „pomoc”, i nie dajcie się nabrać na obietnice dermatologów. Przeszłam naprawdę długą drogę „walki z trądzikiem” i być może jeszcze dłuższa przede mną. Jednak gdybym miała tę wiedzę, którą mam teraz, kilka lat temu, za nic w świecie nie wzięłabym do ust żadnego antybiotyku.

  • Karo

    Ja rowniez mam bardzo minimalistyczne podejscie do kosmetykow – uzywam aktualnie tylko oleju kokosowego (bio), ziolowych tonikow oraz bialej glinki (do mycia zamiast zelu; mozna takze zastapic nia szampon). Ciekawy artykul na temat kosmetykow przetworzonych zamiescil dr Rozanski: http://rozanski.li/1379/czy-kosmetyki-wysoko-przetworzone-sa-w-ogle-potrzebne/.

    Odnosnie Twojego zalecenia „unikanie częstego dotykania twarzy”: mysle, ze wiele problemow z cera wynika paradoksalnie ze zbyt czestego jej mycia. Niszczymy w ten sposob dobroczynne bakterie, ktore sa plaszczem ochronnym dla naszej skory i w ten sposob nawet dotykanie twarzy staje sie problemem (szczegolnie po antybiotykoterapii powinno zastosowac sie probiotki rowniez zewnetrznie). Dlatego wszelkim zelom i tonikom na bazie alkoholu mowie nie…

    Na koniec jeszcze przepis, ktory juz po pierwszym zastosowaniu bardzo poprawil wyglad mojej tradzikowej cery na policzkach (czyli sucha, chropowata, z rozszerzonymi porami; mam tradzik rozowaty)- stala sie gladka, elastyczna, blyszczaca:
    Po jednej lyzecce arniki, kory wierzby i ruminaku (kupuje w aptece) zalac szklanka wody, zagotowac i odstawic na 5 min. Nastepnie przecedzic i nakladac na twarz nasaczone tym odwarem kompresy (czekam az kompres wyschnie i nakladam swiezy). Przepis pochodzi od znanego polskiego zielarza – ojca Klimuszko (bardzo nietypowy ksiadz, ktory juz w latach 70 promowal joge). Dla mnie dziala rewelacyjnie, bardzo polecam.

  • Goszcz

    Agnieszko, a jakie hormony poleciłabys zbadać przy podejrzeniu trądziku hormonalnego? Moja lekarka rodzinna nie chciała mi przepisać żadnych badań hormonalnych, bo to drogie a ona nie widzi potrzeby. Tylko że jeszcze nic mi nie pomogło, ani antybiotyki, ani kwasy, była tylko krotka poprawa. Myślę, żeby zbadać TSH i progesteron, ale to trochę strzał na ślepo.

    • Ja miałam wykonywany cały komplet badań hormonalnych podczas dwóch, dwudobowych pobytów w szpitalu (w określonych dniach cyklu). Tak działa warszawski szpital na Karowej. W ciągu tych dwóch pobytów przebadano mnie dość wnikliwie pod kątem hormonów i nie tylko. Badano hormony męskie i żeńskie, tarczycę, prolaktynę, robiono mi krzywą cukrową i insulinową, usg jajników itp. Dlatego jak ktoś mnie pyta jakie badania poleciłabym zrobić, trudno mi wskazać kilka, bo ja miałam robione chyba wszystkie ;). I na tej podstawie zdiagnozowano PCOS, insulinooporność i hiperprolaktynemię.
      Poproś lekarkę rodzinną o skierowanie do endokrynologa, u niego łatwiej będzie zdobyć skierowanie na wnikliwe badania hormonalne.

      • Goszcz

        Dziękuję Ci za wyczerpującą odpowiedź i w ogóle za tego posta, może w końcu do czegoś dojdę w misji pokonania trądziku;)